Выбрать главу

– Czy w chwili, gdy ukrywała ciało, miała świadomość tego, co robi?

– Zakładam, że Katie ukryła ciało dziecka, kiedy wciąż trwał jeszcze stan dysocjacji. Wskazuje na to fakt, że do tej pory nie przypomniała sobie tego zdarzenia. Nie może dopuścić, żeby to sobie przypomnieć, ponieważ tylko w ten sposób potrafi żyć ze swoim wstydem i żalem.

Nie przygotowaliśmy z Coopem więcej pytań; na tym miało się zakończyć przesłuchanie. Ale mnie nagle coś tknęło i krzyżując ramiona na piersi, zapytałam jeszcze o jedno:

– Czy Katie powiedziała panu kiedyś, co stało się z dzieckiem?

– Nie – odpowiedział Coop powściągliwie, mając się na baczności.

– A zatem ten przebieg wydarzeń, czyli śmierć noworodka i ukrycie ciała przez lunatykującą Katie – to wszystko jest pańska własna rekonstrukcja.

Coop spojrzał na mnie, mrugając oczami. Widać było, że jest zdezorientowany, nie dziwiłam mu się zresztą.

– No cóż… – odrzekł. – Nie do końca. Oparłem swoje wnioski na informacjach zdobytych podczas rozmów z Katie.

– Dobrze, dobrze – rzuciłam lekceważącym tonem. – Ale skoro nie opowiedziała panu dokładnie, co zaszło tamtej nocy, to czy nie jest możliwe, że zamordowała swoje dziecko z zimną krwią i schowała je w komórce?

Było to, oczywiście, naprowadzanie świadka, ale wiedziałam dobrze, że George nie zgłosi sprzeciwu, nawet gdyby od tego miało zależeć jego życie. Coop odchrząknął, ostatecznie gubiąc wątek.

– „Możliwe” to bardzo duże słowo – powiedział wolno. – Jeśli pyta pani o prawdopodobieństwo pewnych…

– Proszę tylko odpowiedzieć na pytanie, doktorze Cooper.

– Tak. Jest to możliwe, ale nie jest prawdopodobne.

– Czy jest możliwe, że Katie urodziła synka, przytuliła go, owinęła ciepło, a potem płakała, kiedy zrozumiała, że umarł?

– Tak – odpowiedział Coop. – To dla odmiany jest także prawdopodobne.

– Czy jest możliwe, że Katie zasnęła z noworodkiem – żywym – na rękach, a w czasie, gdy była nieprzytomna, do obory zakradł się ktoś obcy i udusił dziecko?

– Jasne, że możliwe. Mało prawdopodobne, ale możliwe.

– Czy może pan stwierdzić z całą pewnością, że Katie nie zabiła swojego dziecka?

Chwila wahania. – Nie.

– A czy może pan stwierdzić, że Katie zabiła swoje dziecko?

– Nie.

– Czy można zaryzykować stwierdzenie, że ma pan wątpliwości w kwestii tego, co się wydarzyło tamtej nocy?

– Można. Wszyscy je mamy. Uśmiechnęłam się do niego.

– Nie mam więcej pytań.

– Doktorze Cooper, proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale, jak rozumiem, w rozmowach z panem oskarżona nigdy nie powiedziała, że dziecko umarło z przyczyn naturalnych, prawda?

Coop, kochany facet, spojrzał na prokuratora wzrokiem, którego ten nie wytrzymał i musiał odwrócić głowę.

– Nie, ale nie przyznała się też, że je zamordowała. George zastanowił się.

– A mimo to uważa pan tę drugą możliwość za wysoce nieprawdopodobną.

– Gdyby znał pan Katie, zgodziłby się pan ze mną.

– Zeznał pan, że Katie zależało przede wszystkim na akceptacji ze strony jej wspólnoty. To miała być jej główna myśl.

– Tak.

– Człowiek, który dopuścił się morderstwa, zostaje wykluczony ze społeczności amiszów – i chyba nawet na zawsze?

– Tak przypuszczam.

– Cóż, gdyby zatem oskarżona zabiła swoje dziecko, to czy nie miałaby interesu w tym, żeby ukryć dowody morderstwa, za które groziła jej nieodwracalna ekskomunika?

– Takiej logiki – uśmiechnął się Coop – uczyłem się w siódmej klasie na matematyce. Jeśli A, to B. Jeśli nie A, to nie B.

– Doktorze Cooper – upomniał go George naglącym tonem.

– Przypomniałem to tylko dlatego, że jeśli lewa strona takiego równania jest fałszywa, to prawa również nie może być prawdziwa. W ten zawoalowany sposób chciałem dać do zrozumienia, że to naprawdę niemożliwe, żeby Katie zamordowała swoje dziecko. Morderstwo jest czynem świadomym, wywołuje świadome reakcje, tymczasem u niej trwał stan dysocjacji.

– Zgodnie z pańską teorią, trwał on podczas porodu, jak również wtedy, gdy oskarżona ukryła ciało noworodka. Wydarzenia te dzieliło kilka minut i właśnie wtedy dziecko umarło. Chce pan powiedzieć, że podczas tych kilku minut wróciły jej świadomość i rozeznanie, i to w stopniu dostatecznym, aby mogła zrozumieć, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych?

Twarz Coopa stężała.

– To nie do końca tak – powiedział, otrząsnąwszy się z wrażenia. – Jest pewna różnica pomiędzy świadomością wydarzeń a rozumieniem tego, co się dzieje. Możliwe, że zaburzenie dysocjacyjne trwało cały czas.

– Jeśli także w tym momencie, gdy do oskarżonej dotarło, że, jak pan sugerował, dziecko umarło w jej ramionach, to znaczy, że nie była ona tak naprawdę świadoma tego, co się dzieje?

Coop skinął głową.

– Zgadza się.

– Skąd zatem wziął się u niej tak potężny żal i wstyd? Wszyscy wiedzieliśmy, że prokurator przyparł teraz Coopa do muru.

– Aby poradzić sobie z porodem, Katie stosowała różne mechanizmy obronne. Nie wiadomo dokładnie, który z nich działał w momencie, gdy zrozumiała, że dziecko nie żyje.

– To bardzo wygodne – skomentował George.

– Sprzeciw! – zawołałam.

– Podtrzymany.

– Panie doktorze – podjął oskarżyciel – powiedział pan, że pierwszym faktem związanym z porodem, jaki Katie sobie przypomniała, było to, że nie chciała poplamić prześcieradła krwią i dlatego poszła do obory, żeby tam urodzić?

– Tak.

– Ale samego dziecka nie mogła sobie przypomnieć.

– Dziecko pojawia się po porodzie, panie Callahan. Prokurator uśmiechnął się.

– To samo usłyszałem czterdzieści lat temu od ojca. Chodziło mi o to, że oskarżona nie potrafiła sobie przypomnieć, jak trzymała dziecko na rękach, ani też, jak między nią a nim nawiązała się więź. Czy to się zgadza?

– Na to wszystko był czas po porodzie. Kiedy ustąpił stan dysocjacji – odparł Coop.

– Ale o prześcieradło był czas pomartwić się przedtem. No, to już mi wygląda na straszną bezduszność, żeby kobieta myślała o prześcieradle, kiedy przeżywa cudowny moment narodzin dziecka.

– Ona nie przeżywała żadnych cudownych momentów. Była przerażona i cierpiała na zaburzenie dysocjacyjne.

– Nie była sobą? – podsunął George.

– Otóż to.

– Można by nawet powiedzieć, że była na miejscu tylko ciałem, które rodziło dziecko i czuło ból, ale jej umysł był nieobecny?

– Zgadza się. Nawet będąc w stanie dysocjacji można działać mechanicznie.

George skinął głową.

– A czy jest możliwe, żeby Katie Fisher, obecna fizycznie i działająca mechanicznie, urodziła dziecko i podwiązała pępowinę, a potem, w podobnie mechaniczny sposób, zabiła noworodka?

Coop przez moment nie mówił nic.

– Istnieje wiele różnych możliwości.