Выбрать главу

– W takim razie co stało się z dzieckiem?

– Zaraziłam je chorobą i umarło.

– Przypominam ci, co zeznał patolog: dziecko rzeczywiście było zarażone, ale to była tylko jedna z kilku możliwych przyczyn jego śmierci. Czy widziałaś, jak przestało oddychać?

– Nie. Spałam wtedy. Pamiętam dopiero to, co widziałam po przebudzeniu.

– Ale po przebudzeniu nie widziałaś już dziecka ani razu?

– Zniknęło – powiedziała Katie.

– A my mamy uwierzyć, że nie miałaś nic wspólnego z jego zniknięciem? – George natarł na nią bez pardonu. – Czy to ty zawinęłaś dziecko w koc i ukryłaś?

– Nie.

– Aha. A nie mówiłaś przypadkiem, że nie pamiętasz niczego od chwili, kiedy zasnęłaś?

– Bo nie pamiętam!

– W takim razie, teoretycznie, nie możesz powiedzieć z całą pewnością, że to nie ty ukryłaś dziecko.

– Chyba nie – odpowiedziała Katie, zdezorientowana. Na twarz George'a wypełzł szeroki, wilczy uśmiech.

– Czyli teoretycznie nie możesz też z całą pewnością powiedzieć, że go nie udusiłaś.

– Sprzeciw!

– Wycofuję pytanie – powiedział prokurator. – Zakończyłem przesłuchanie świadka.

Ellie zaklęła bezgłośnie. Niedwuznaczny przycinek George'a miał pozostać ostatnim zdaniem zeznania usłyszanym przez ławę przysięgłych.

– Obrona kończy postępowanie dowodowe, wysoki sądzie – oznajmiła, patrząc, jak Katie otwiera furtkę w balustradzie otaczającej krzesło dla świadka i wraca na miejsce, ostrożnie stawiając każdy krok, jakby teraz już rozumiała, że ziemia pod stopami, niewzruszona i stabilna, może w każdej chwili zmienić się w stromy stok.

– Coś państwu powiem – zwróciła się Ellie do ławników. – Bardzo żałuję, ale nie dowiedzą się państwo ode mnie, co dokładnie zaszło we wczesnych godzinach porannych dziesiątego lipca bieżącego roku w oborze na farmie państwa Fisherów. Nie opowiem państwu o tym, ponieważ mnie tam nie było, podobnie jak pana Callahana i każdego bez wyjątku biegłego spośród tych, którzy przewinęli się przez tę salę rozpraw w ciągu ostatnich kilku dni i zeznawali przed państwem.

Była tam tylko jedna osoba. Jej zeznania także państwo wysłuchali. Tą osobą jest Katie Fisher, dziewczyna urodzona i wychowana w rodzinie amiszów. Katie nie pamięta dokładnie, co się wtedy stało. Stanęła przed państwem dręczona wstydem i wyrzutami sumienia, święcie przekonana, że przypadkowe wewnątrzmaciczne zakażenie czyni ją odpowiedzialną za śmierć jej dziecka. Jest tak zrozpaczona tym, że je straciła, że choć jest niewinna, to uważa, że zasługuje na karę. Pragnie, aby wybaczono jej czyn, który popełniła całkowicie nieumyślnie.

Ellie przesunęła dłonią po balustradzie otaczającej ławę przysięgłych.

– I właśnie na nieumyślność tego czynu, panie i panowie, warto zwrócić uwagę. Dlaczego? Ponieważ aby uznali państwo Katie winną zabójstwa pierwszego stopnia, oskarżyciel musi dowieść ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość, że zabiła ona swoje dziecko umyślnie, zamierzenie i z premedytacją. Co to oznacza? Po pierwsze, że zaplanowała to morderstwo – a przecież słyszeli państwo, że żaden amisz nigdy nie posunie się do takiej brutalności, nie popełni czynu, który oznacza przedłożenie pychy ponad pokorę i własnej woli ponad zasady, którymi rządzi się wspólnota. Po drugie, oznacza to, że Katie chciała, aby jej dziecko umarło. Widzieli państwo jednak, jak patrzyła na ojca tego dziecka, spotkanego po raz pierwszy po długiej rozłące, usłyszeli państwo od niej, że go kocha. Po trzecie, oznacza to, że Katie celowo uśmierciła swoje dziecko. Przedstawiono jednak państwu dowody na to, że bardzo prawdopodobną przyczyną zgonu mogła być infekcja przekazana dziecku podczas ciąży – a zatem wypadek. Tragiczny w skutkach, ale jednak wypadek.

Oskarżyciel będzie przekonywał państwa, że dziecko Katie Fisher zostało zabite. Taką ma pracę. Moja zaś praca polega na tym, aby unaocznić państwu, że morderstwo pierwszego stopnia nie jest jedynym wytłumaczeniem, że istnieją inne możliwości. Jeżeli więc można na tę sprawę spojrzeć inaczej, jeżeli w państwa umysłach zrodziła się choćby najmniejsza wątpliwość – nie mają państwo innego wyjścia, jak tylko uniewinnić.

Ellie podeszła do Katie i stanęła za nią.

– Bardzo żałuję, że nie mogę opowiedzieć państwu dokładnie, co zaszło, a co nie zaszło wczesnym rankiem dziesiątego lipca w oborze na farmie Fisherów – powtórzyła. – A skoro ja nie mogę mieć żadnej pewności, to czy państwo mogą?

– Pani Hathaway ma rację, ale tylko pod jednym względem. Katie Fisher nie wie dokładnie, co wydarzyło się tej nocy, kiedy urodziła dziecko. – George powiódł uważnym wzrokiem po twarzach sędziów przysięgłych. – Nie wie i przyznała się do tego, że nie wie. Przyznała się także do zabicia swojego dziecka.

Wstał, zakładając ręce za plecami.

– Niemniej jednak do odtworzenia prawdy osobiste wspomnienia oskarżonej są nam zbędne, ponieważ w tym wypadku fakty mówią same za siebie. Wiemy, że Katie Fisher przez wiele lat okłamywała swoją rodzinę, potajemnie utrzymując kontakty ze światem zewnętrznym. Wiemy, że zataiła ciążę, urodziła w odosobnieniu, zamaskowała plamy krwi, które zostały na sianie i ukryła ciało noworodka. Możemy przejrzeć protokół autopsji, gdzie jest mowa o tym, że dookoła ust dziecka były siniaki powstałe przy duszeniu, że głęboko w jego gardle znaleziono bawełniane włókna, możemy przeczytać orzeczenie lekarza sądowego, który stwierdził zabójstwo. Możemy zapoznać się z wynikami ekspertyzy sądowej – testy DNA wykazują, że na miejscu zbrodni nie było nikogo oprócz oskarżonej. Możemy wskazać motyw psychologiczny: panna Fisher obawiała się, że jeśli urodzi nieślubne dziecko, rodzina odsunie się od niej na zawsze, tak, jak spotkało to jej brata. Możemy nawet odtworzyć protokół z posiedzenia sądu i posłuchać, jak oskarżona sama przyznaje się do zabicia swojego dziecka. Zrobiła to z własnej woli, choć obrona po fakcie usiłowała na wszelki sposób obrócić to wyznanie na swoją korzyść. George spojrzał na Ellie.

– Pani Hathaway chciałaby przekonać państwa, iż z racji tego, że jej klientka jest amiszką, zbrodnia tego rodzaju jest nie do po myślenia. Niemniej religia amiszów jest to wyznanie, nie zaś alibi. Widywałem już, jak skazywano gorliwych katolików, pobożnych żydów i wiernych muzułmanów oskarżonych o różne ohydne zbrodnie. Pani Hathaway chciałaby państwa również przekonać, że ten noworodek umarł z przyczyn naturalnych. Ale skoro tak było, to dlaczego zawinięto go w koszulę i ukryto pod derkami? To przecież sugeruje próbę zatuszowania faktów. Obrona nie potrafi tego wyjaśnić, może tylko mydlić oczy, powołując się na jakąś infekcję bakteryjną, o której nikt nie słyszał, a która podobno mogła doprowadzić do zaburzeń oddychania u noworodka. Powtarzam: mogła. Bo wcale nie musiała. Możliwe, że jest to tylko przykrywka, pod którą ma się schować prawda, taka mianowicie, że dziesiątego lipca nad ranem Katie Fisher w oborze swoich rodziców umyślnie, zamierzenie i z premedytacją udusiła dziecko, które urodziła.

Rzucił okiem na Katie i ponownie zwrócił się do ławników:

– Pani Hathaway chciałaby państwa przekonać o czymś jeszcze. Oto mają państwo myśleć, że jedynym świadkiem zdarzeń tamtego dnia była Katie Fisher. To nieprawda. Było tam też dziecko, którego nie ma dzisiaj pomiędzy nami. Nie stanie tutaj, a my nie usłyszymy jego zeznania, ponieważ zostało uciszone na zawsze przez własną matkę. – Powiódł wzrokiem po dwunastu twarzach mężczyzn i kobiet przypatrujących mu się z uwagą. – Niech państwo będą głosem w jego obronie.

Ojciec George'a Callahana, człowiek, który cztery razy z rzędu wygrał wybory na urząd prokuratora okręgowego w hrabstwie Bucks (dobrych kilka dekad wstecz), zawsze powtarzał swojemu synowi, że każdy prawnik ma w swojej karierze jedną taką sprawę, na której może jechać aż do końca życia. Sprawę, którą już zawsze wymienia się jednym tchem z jego nazwiskiem, kiedy tylko zrobi coś godnego powszechnej uwagi. Dla Wallace'a Callahana był to proces trzech białych uczniów college'u, których wsadził za kratki za zgwałcenie i zamordowanie małej czarnej dziewczynki w czasach szalejących protestów na rzecz praw obywatelskich. Dla George'a miała to być Katie Fisher.