Выбрать главу
* * *

Kapitan został oficjalnie zaproszony, wraz z przedstawicielami załogi, na uroczysty pogrzeb pilota. W zaproszeniu i we wszystkich rozmowach o zmarłym pilocie przewijało się wciąż jedno i to samo zdanie: YOUNGER BRETHREN OF TRINITY HOUSE (młodszy braciszek Domu Trójcy).

TRINITY HOUSE, TRINITY HOUSE - kapitan słysząc ciągle te słowa, przyszedł do przekonania, że bardzo niewiele wie, co kryje za sobą to tajemnicze TRINITY HOUSE. Pamiętał, że pilotów egzaminuje TRINITY HOUSE, że pławy nad brzegiem Tamizy reperuje TRINITY HOUSE i że widział kiedyś na statku latarniowym podniesioną flagę, która go zdziwiła z powodu umieszczonych na niej symetrycznie pomiędzy ramionami krzyża świętego Jerzego czterech żaglowców trzymasztowych zwróconych w lewo.

Skąpe wiadomości o TRINITY HOUSE i pogrzeb, w którym miał wziąć udział, tak zaniepokoiły kapitana, że poprosił jednego z urzędników agenta o dostarczenie bardziej szczegółowych danych dotyczących tajemniczego TRINITY HOUSE. Wieczorem, siedząc przy biurku w kabinie, zagłębił się w nieznaną mu zupełnie historię bractwa, którego młodszym braciszkiem był zmarły pilot. W swoisty sposób usiłował zapamiętać to, o czym czytał, w obawie przed ewentualną kompromitacją podczas udziału w pogrzebie z powodu nieznajomości historii i przełożonych bractwa.

Kapitanowi, pilnie tłumaczącemu to co czytał, wydawało się, że widzi jak na dłoni braciszków w habitach z tonsurami na podstrzyżonych głowach, jak pod dowództwem Abbota z Aberbroth wybiegają z klasztoru, by przeszkodzić biedakom w zbieraniu manny z nieba w postaci licznych okrętów wypełnionych dobrem doczesnym, rozbitych o skały lub osiadłych na mieliznach wskutek sztormów. Po zebraniu kilku ziarnek takiej manny ludzie ubodzy stawali się majętnymi.

To znów widział braciszków, jak pieczołowicie i starannie podtrzymują ogień w żelaznych koszach umieszczonych na słupach, pozostawionych przez Rzymian, wskazując drogę okrętom na niebezpiecznych, pełnych mielizn i prądów wodach. Opiekunem tych dobrych mnichów zrzeszonych już w GUILD OF TRINITY (Bractwo Trójcy) miał być arcybiskup Canterbury Stephen Langton żyjący na przełomie dwunastego i trzynastego wieku.

Wizje te jednak zatarły silniejsze obrazy, walk króla Alfreda Wielkiego z nie ochrzczonymi Normanami i Dunami. Do walk tych miał król Alfred zjednoczyć marynarzy w potężną instytucję i obsadzić nimi statki zbudowane według swego projektu. Marynarze ci pomagali królowi bić i chrzcić nieprzyjaciół. Niektórzy chcą już w tej instytucji widzieć kolebkę nie tylko Trinity House, lecz marynarki angielskiej. Pierwszą jednak datą historyczną bractwa jest dzień 20 maja 1514 roku, w którym to dniu aktem w Westminster król Henryk VIII zatwierdził jako siedzibę bractwa Deptford i tytuł jej pierwszego mistrza: MASTER OF GUILD OF HOL Y TRINITY. Został nim Sir Thomas Spert, kapitan okrętów "Mary Rosę" i "Henry Grace a Dieu"; miał się też znać dobrze na budowie okrętów.

Henryk VIII, pomimo że w wojnie z papieżem o swe żony rozwiązał klasztory i skonfiskował ich dobra, pozostawił bractwu jego religijną nazwę GUILD OF HOLY TRINITY (Bractwo Świętej Trójcy), nadając mu jednocześnie prawa kształcenia pilotów, nadawania dyplomów kapitanów, utrzymywania znaków nawigacyjnych i latarń morskich.

Dziewięcioletni następca Henryka VIII, jego syn Edward VI, ulegając doradcom zmienił nazwę pierwotną bractwa na TRINITY HOUSE. Nie zahamowało to działalności i pracy bractwa; w siedemdziesiąt lat od nadania im praw przez Henryka VIII potrafili w ciężkiej dla Anglii potrzebie obsadzić swymi ludźmi trzydzieści dwa statki i, wspólnie z szalejącym sztormem, przyczynić się do walnego zwycięstwa nad Niezwyciężoną Armadą Hiszpańską w roku 1588. Rozentuzjazmowana tym zwycięstwem Królowa Dziewica, przyznała bractwu prawo zaopatrywania w Dalast żaglowców wychodzących bez ładunku z Tamizy. Otrzymane z tego dochody miały być przeznaczone na pomoc dla starych lub niezdolnych już do służby marynarzy.

Ten wspaniały rozwój TRINITY HOUSE został zahamowany przez Cromwella. Rozgniewany na bractwo za to, że nie chciało mu dać kapitanów na okręty, którymi zamierzał przeprowadzić blokadę Irlandii (1649), odebrał mu wszystkie nadane dotychczas przywileje. Na szczęście dla bractwa restauracja monarchii w osobie Karola II przywróciła mu nie tylko dawne przywileje, lecz powierzyła jego pieczy jeszcze więcej spraw morskich. W tym okresie na czele bractwa stał MASTER, czterech WARDENS (strażników), ośmiu ASSISTANTS (asystentów) i osiemnastu ELDER BRETHREN (starszych braciszków). Bractwo otrzymało wyłączne prawo ustawiania świateł i znaków nawigacyjnych. Dotychczas prawo to posiadali rozmaici ludzie, troszczący się wyłącznie o pilne pobieranie opłat za korzystanie z ich świateł, nie dbając zupełnie o same światła, które były ledwie widoczne. Towarzystwo zajmowało się kształceniem pilotów, kapitanów, nawigatorów na okręty hydrograficzne, posiadało najbardziej wykwalifikowanych inżynierów morskich, projektujących i budujących porty, nabrzeża, okręty, stocznie oraz magazyny zaopatrzeniowe. Sprawowało kontrolę nad stanem okrętów, nie zaniedbując jednocześnie bardzo wydatnej opieki nad chorymi i starymi marynarzami. Potrafiło wpłynąć na zarząd Wschodnioindyjskiej Kompanii Okrętowej, aby płacił renty inwalidzkie i wdowie marynarzom swej kompanii.

W roku 1680 TRINITY HOUSE zbudowało pierwszą latarnię morską na wyspie Scilly. W roku 1797, podczas buntu marynarzy na okrętach wojennych zakotwiczonych w pobliżu Norę przy ujściu Tamizy, potrafiło obronić Londyn przed napadem zbuntowanych, zdejmując szybko wszystkie znaki nawigacyjne na Tamizie. Jak wynikało z czytanej przez kapitana kroniki TRINITY HOUSE, bractwo chlubiło się najwięcej swą siłą moralną, która potrafiła oprzeć się strasznej korupcji szalejącej w Anglii w siedemnastym wieku. Pobory braciszków były symboliczne, kara pieniężna za przewinienie trzykrotnie większa niż roczne pobory. Za drugie wykroczenie usuwano z bractwa. Wszystko wynagradzał zaszczyt należenia do TRINITY HOUSE. W tym samym roku 1797, gdy zuchwali piraci Algierii dotarli do Kanału Angielskiego, braciszkowie wystawili przeciwko nim dziesięć okrętów, które przywołały ich do porządku. Do dawniejszych obowiązków dołączyła się konieczność opieki nad głębokościami Tamizy, w miarę jak statki miały coraz większe zanurzenie. W okresie planowanej inwazji na Anglię przez Napoleona bractwo obsadziło swymi ludźmi wszystkie bezczynnie stojące okręty wojenne i utworzyło gotową do walki flotę pod dowództwem starszych braciszków. Z biegiem lat do jednego z największych zaszczytów w Anglii należało zostanie MASTER OF TRINITY HOUSE. W roku 1837 został nim wybrany książę Wellington, słynny zwycięzca spod Waterloo; godność tę piastował aż do swej śmierci. Po nim zajmował to stanowisko książę Edynburga, drugi syn królowej Wiktorii, a po księciu Edynburga - książę Walii, który wstąpił na tron jako Edward VII i zawsze był niesłychanie dumny z tego, że został wybrany na starszego braciszka TRINITY HOUSE. Czytającemu to kapitanowi zimny pot zrosił czoło w chwili, gdy zdał sobie sprawę, w jakiej uroczystości jutro będzie brał udział i z kim. Kiedy zaś przeczytał, iż obecnie panujący w Anglii król Jerzy V nosił tytuł MASTER OF TRINITY HOUSE do momentu swego wstąpienia na tron, wstał z wrażenia i przeszedł się po kabinie.