Po chwili czytał i tłumaczył sobie dalej. Obecny MASTER OF TRINITY HOUSE, Duke of Connaught - "wujaszek obecnego króla" przemknęło przez głowę przerażanego kapitana - dwanaście lat piastował przedtem godność starszego braciszka. Król Jerzy V po wstąpieniu na tron nadał jeszcze większe przywileje starszym braciszkom, przyznając im tytuł KAPITANA i prawo zajmowania podczas wszystkich uroczystości miejsca tuż po kapitanie Royal Nawy (Marynarki Wojennej). Jak wynikało z tego, co czytał, ty tul. w marynarce handlowej był tytułem czysto kurtuazyjnym. Obecny MASTER OF TRINITY HOUSE nie pobiera pensji - jego zastępca DEPUTY MASTER otrzymuje dziesięć funtów rocznie. Pomaga mu dziewięciu starszych braciszków, wybieranych z grona młodszych, których jest około trzystu. I oto jeden z nich był tym pilotem, którego pogrzeb jutro ma się odbyć. Każdy młodszy braciszek musiał być kapitanem marynarka handlowej lub co najmniej mieć rangę LIEUTENANT COMMANDER w Royal Navy. Oprócz zwykłych starszych braciszków są STARSI BRACISZKOWIE HONOROWI, którzy zajmują najwyższe stanowiska państwowe. Starszym braciszkiem jest Prime Minister (premier) - jest nim również PIERWSZY LORD ADMIRALICJI. Kapitan chusteczką otarł pot z czoła i czytał dalej. W każdej dziedzinie życia w Anglii mającej styczność z morzem, w której konieczne jest najgłębsze zrozumienie spraw morskich, oparte o wiedzę połączoną z długoletnim doświadczeniem, wszędzie najbardziej ważki, a nawet decydujący głos mają braciszkowie TRINITY HOUSE. W charakterze Nautical Assessors (nawigacyjnych doradców) służą swym doświadczeniem w Izbie Lordów lub Admiralicji, w Sądzie Najwyższym, w szkolnictwie morskim, w budownictwie okrętowym i w każdej innej dziedzinie mającej związek z morzem.
Kapitan przestał czytać, wstał i wyszedł z kabiny, by ochłonąć z wrażenia. Dzień jutrzejszy wydał mu się najbardziej trudny do przeżycia.
Składanie kondolencji wdowie w obecności MISTRZA TRINITY HOUSE, a może i samego króla, w obecności starszych i młodszych braciszków, wydawało mu się ponad siły.
Po krótkiej przechadzce po pokładzie wrócił do kabiny i przygotował możliwie najkrótszą mowę kondolencyjną. Rozbierając się do snu powtarzał ją zupełnie tak samo, jak za lat dziecinnych powtarzał wierszyk zadany na jutro do szkoły. Ułożył się w koi i ze słowami kondolencji na ustach, ze smutnym wyrazem twarzy zasnął bardzo zmartwiony.
Następnego dnia, przy pomocy czarnych limuzyn i agenta, kapitan z trzema przedstawicielami załogi znalazł się na placu ceremonii.
Po raz pierwszy zobaczył paradne mundury starszych braciszków TRINITY HOUSE. Przepychem i dostojeństwem przewyższały wszystkie dotychczas przez niego widziane. Wydało się naraz kapitanowi, że ma przed sobą zebranych dawnych mistrzów bractwa. Przeraził się. Przypomniał mu się gabinet okropności Madame Tussaud, nad którym widniał napis: TYLKO DLA LUDZI O SILNYCH NERWACH.
Wdowa w czerni stała w otoczeniu tak wspaniałym, że kapitan nie miał już wątpliwości, że ma przed sobą zbiórkę królów, którzy kiedyś byli mistrzami TRINITY HOUSE. Zgodnie z otrzymanymi instrukcjami, na dany znak, kapitan zaczął zbliżać się do wdowy. Szedł, jak mu się wydawało, majestatycznie, na czele trzech reprezentantów załogi: marynarzy, palaczy i stewardów. Idąc, powtarzał sobie w myśli przemówienie kondolencyjne i formułę przedstawienia reprezentacji: marynarzy - SAILORS, palaczy - FIREMEN, stewardów - STEWARDS. Stanął wreszcie u kresu wędrówki, przed wyniosłą postacią w czerni. Wygłosił na pamięć wykutą formułę kondolencyjną, potem odstąpił pół kroku, odsłaniając trzech delegatów i wskazując wytwornym ruchem lewej ręki każdego z osobna, mówił jak można najgłośniej i najdobitniej:
- Dys is reprezentatif of SAILORS. Ten jest przedstawicielem marynarzy.
Dys is reprezentatif of FAJERMAN. Ten jest przedstawicielem palaczy.
And dys is reprezentatif of STOWAWAYS. A ten jest przedstawicielem pasażerów na gapę.
Zaledwie wymówił to ostatnie słowo, zobaczył, że twarz wdowy przybiera coraz weselszy wyraz. Podobny uśmiech zauważył na twarzach "wszystkich królów". Uśmiech ten w niczym nie przypominał angielskiego KEEP SMILING (zdobądź się na uśmiech w trudnej chwili). Kapitan wyraźnie widział, że była to z trudem hamowana wesołość. Naraz uprzytomnił sobie, że zamiast powiedzieć: "Representative of STEWARDS", powiedział: "Representative of STOWAWAYS".
Był to niechybnie pierwszy wypadek w Anglii, że na oficjalnej uroczystości pogrzebowej jednego ze "strażników czystości przepisów morskich", za jakich się uważają braciszkowie TRINITY HOUSE
i w obecności innych braciszków piastujących najwyższe stanowiska państwowe - zaproszony na tę uroczystość kapitan obcego statku przedstawił im oficjalnie reprezentanta wszystkich pasażerów na gapę, których przywiózł do Anglii.
Podczas gdy wdowa z "królami" walczyła z ogarniającą ich wesołością, trzej reprezentanci załogi zauważyli na piersi kapitana nową baretkę WIELKIEGO ORDERU "UŚMIECHNIJ SIĘ" - PIERWSZEJ KLASY.
TRZY LISTY
PRISON MUNCIPAL
GENT
Gandawa, 1. 7. br.
Szanowna Pani (a chciałbym zacząć od: Miła Pani Kasieńko)!
Siedzę w więzieniu. Czas mi się dłuży. Za kratami wąska smuga nieba. Udało mi się dostać więzienny blankiet papieru pocztowego i usiłuję na nim napisać kilka słów do Pani.