— Sir, czy pan mi grozi? — pyta Sirhan zwodniczo łagodnym tonem.
— Ja… — Przybysz staje jak wryty. Potem odrzuca głowę w tył i zanosi się śmiechem. — Synu, nie bądź głupi. Jesteśmy spokrewnieni!
— Synu? — Sirhan się jeży. — Za kogo pan się ma… — Do głowy przychodzi mu okropna myśl. — A. Aha. Niech mnie szlag. — Fala adrenaliny zalewa go ciepłym potem. — Swoją drogą, my się chyba nie spotkaliśmy, prawda?
O rany, to wywraca wszystko do góry nogami, uświadamia sobie, wypączkowując ducha, żeby się nad tym zastanowił. Implikacje są ogromne.
Nagi przybysz kiwa głową, uśmiechając się pod nosem.
— Z wysokości gruntu wyglądasz inaczej. A ja znowu jestem człowiekiem. — Przesuwa rękoma po udach, po czym mierzy Sirhana sowim spojrzeniem. — Hm. Nie chciałem cię przestraszyć. Może mógłbyś znaleźć swojemu staremu dziadkowi coś do ubrania?
Sirhan wzdycha i wskazuje lagą prosto w niebo. Pierścienie są ustawione do nich krawędzią, gdyż kontynent-nenufar pływa ponad oceanem zimnego gazu, wzdłuż równika Saturna. Błyszczą, jak tnący niebo promień rubinowego lasera.
— Niech się stanie aerożel.
Nad przybyszem zestala się w stożek obłok delikatnych banieczek, po czym opada, tworząc kaftan.
— Dzięki — odpowiada. Rozgląda się, wykręcając szyję. Krzywi się. — Cholera, to boli. Muszę załatwić sobie jakieś wszczepki.
— W centrum obsługi wszystko ci zorganizują. W podziemiu pod zachodnim skrzydłem. Dadzą ci też coś trwalszego do ubrania. — Sirhan wpatruje się w niego. — Twoja twarz… — Wertuje rzadko używane wspomnienia. Tak, tak właśnie wyglądał Manfred pod koniec zeszłego wieku. A tak, kiedy urodziła się matka-niematka. Spotkanie własnego dziadka w pełnym rozkwicie młodości ma w sobie coś nieprzyzwoitego. — Na pewno nie kombinowałeś przy swoim fenotypie? — pyta podejrzliwie.
— Nie, właśnie tak kiedyś wyglądałem. Chyba. Z powrotem w łysej małpie, po tylu latach w charakterze funkcji emergentnej stada gołębi pocztowych. — Dziadek uśmiecha się drwiąco. — Ciekawe, co powie twoja matka?
— Nie mam pojęcia… — Sirhan kręci głową. — Dobra, chodźmy do centrum obsługi imigrantów. Jesteś pewien, że nie jesteś po prostu historyczną symulacją?
W centrum już roi się od zresymulowanych. Dlaczego Wyrodne Potomstwo uznało za konieczne poświęcać biliony cykli przetwarzania na produkcję idealnych symulacji zmarłych ludzi — niesamowicie dokładne symulaty dawno zmarłych osób, wygrzewane, aż ich pisemna twórczość zgodzi się z tą odziedziczoną po erze przedosobliwościowej w formie kurzych bazgrołów na prasowanej drzewnej pulpie — a do tego jeszcze przesyłać je do obozów uchodźców na Saturnie — to przekracza możliwości pojmowania Sirhana. Ale naprawdę mogliby już przestać.
— Parę dni temu nasrałem ci na trawnik. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. — Manfred przekrzywia głowę i patrzy nań koralikowymi oczyma. — Tak naprawdę, to pojawiłem się tu ze względu na wybory. Mają potencjał do wytworzenia sporego ogniska kryzysowego, więc pomyślałem że przydam się tutaj Amber.
— No to chodź do środka — rzuca zrezygnowany Sirhan. Wspina się po schodach, wchodzi do foyer i prowadzi swego dziadka-niespokojną duszę do wnętrza wypełnionego mgiełką nanomaszyn.
Zżera go ciekawość, jak matka zareaguje po tylu latach na widok swego ojca we własnej osobie.
Witamy na Saturnie, twoim nowym świecie. Ten FAQ — lista często zadawanych pytań — ma pomóc w orientacji i wyjaśnić następujące kwestie:
· skąd się tu wziąłeś;
· gdzie jest owo „tu”;
· czego nie należy robić;
· co należy zrobić jak najszybciej;
· gdzie uzyskać więcej informacji.
Jeśli pamiętasz tę prezentację, prawdopodobnie jesteś zresymulowany. To nie to samo co wskrzeszony. Możesz wtedy pamiętać swoją śmierć. Ale nie obawiaj się: jest sfabrykowana tak samo jak inne twoje wspomnienia. W rzeczywistości żyjesz pierwszy raz. (Wyjątek: jeśli umarłeś po osobliwości, prawdopodobnie jesteś prawdziwym wskrzeszonym. W takim razie po co czytasz ten FAQ?).
Skąd się tu wziąłeś
Środek Układu Słonecznego — Merkury, Wenus, Księżyc Ziemi, Mars, pas asteroid oraz Jowisz — jest już częściowo rozmontowany, a częściowo w trakcie wykonywanej przez słaboboskie inteligencje rozbiórki. (Uwaga: duchowni religii monoteistycznych oraz Europejczycy pamiętający życie przed rokiem 1600 — patrz alternatywny memopleks „Na początku”). Słaboboska inteligencja nie jest istotą nadnaturalną, lecz wytworem wysoko rozwiniętego społeczeństwa, które nauczyło się sztucznie tworzyć dusze [dla XX-wiecznych: software] oraz tłumaczyć ludzkie umysły na dusze i odwrotnie. [Najważniejsze pojęcia: Wszystkie ludzkie istoty mają dusze. Dusze to obiekty software’owe. Software nie jest nieśmiertelny].
Niektóre ze słaboboskich inteligencji najwyraźniej przejawiają zainteresowanie swoimi ludzkimi przodkami. Powody są nieznane. (Hipotezy obejmują: badania nad historią przez hodowlę, rozrywkę — symulacje przez odgrywanie ról, zemstę oraz ekonomiczne fałszerstwo). Choć dokonanie rozstrzygającej analizy jest niemożliwe, wszystkie dotychczas zresymulowane osoby wykazują pewne cechy wspólne: wszystkie są oparte na dobrze udokumentowanych osobach historycznych, w pamięci posiadają podejrzane luki [patrz: mydlenie oczu], wszystkie pochodzą sprzed osobliwości [patrz: Wyrocznia Turinga, katastrofa Vinge’a] albo nie wiedzą o niej.
Uważa się, że słaboboskie inteligencje stworzyły cię jako środek do introspektywnego badania twojego historycznego rodowodu, poprzez symulację opartą na korpusie twoich znanych dzieł i rzutowanym w przeszłość genomie twoich potomków — w ten sposób tworząc abstrakcyjny opis twojego wektora stanu. Taka technika byłaby niezwykle wręcz zasobożerna [patrz: problemy wykładnicze, Wyrocznia Turinga, podróże w czasie, przemysłowa magia], ale przy braku wytłumaczeń nadnaturalnych jest marginalnie prawdopodobna.
Po przeżyciu twojego życia słaboboskie inteligencje wygnały cię. Z nieznanych nam powodów postanowiły w tym celu przetransmitować twój wektor stanu oraz zapis genomu/proteomu do nadajników należących do działającego na Saturnie konsorcjum instytucji dobroczynnych. Te instytucje zadbały o twoje podstawowe potrzeby, w tym ciało, które obecnie zajmujesz.
Podsumowując: jesteś rekonstrukcją, a nie reinkarnacją kogoś, kto żył i umarł bardzo dawno temu. Nie masz żadnego moralnego prawa do tożsamości, którą uważasz za swoją własną, istnieje także obszerne precedensowe orzecznictwo, stwierdzające, że nie dziedziczysz po niej własności. Poza tym jednak jesteś wolną osobą.
Uwaga: resymulacja postaci fikcyjnych jest surowo wzbroniona. Jeśli masz powód uważać, że jesteś postacią fikcyjną, musisz natychmiast skontaktować się z miastem. [patrz: James Bond, Pająk Jeruzalem]. Niezastosowanie się do tego jest przestępstwem.
Gdzie jesteś
Jesteś na Saturnie. Saturn to planeta, olbrzym gazowy o średnicy 120500 kilometrów, położony 1,5 miliarda kilometrów od Słońca. [Uwaga: Europejczycy pamiętający życie przed rokiem 1580, proszę zapoznać się z alternatywnym memopleksem: Płaska Ziemia — nieprawda]. Postludzcy emigranci z Ziemi i orbity Jowisza poddali Saturna częściowemu terraformowaniu: ziemia pod twoimi stopami jest dnem balonu z wodorem wielkości kontynentu, unoszącego się w górnej warstwie atmosfery Saturna. [Uwaga: Europejczycy pamiętający życie przed rokiem 1790, proszę zapoznać się z uzupełniającym memopleksem: Bracia Montgolfier]. Balon jest bardzo bezpieczny, zabrania się jednak prowadzenia działalności górniczej i wydobywczej oraz używania broni balistycznej, gdyż atmosfera na zewnątrz jest niezwykle zimna i nie nadaje się do oddychania.