Выбрать главу

Shha tylko pokręciła głową. Te piechociarki, szczególnie ze świeżych uzupełnień, były zupełnie do dupy. Znalazła jakiś garnek, napełniła wodą i polała Achaję. Nie przyniosło to żadnego skutku. Energiczna zazwyczaj dziewczyna leżała teraz pod ścianą, usiłując zasłonić tylko twarz przed kolejnymi strugami.

– Achajka, kotku, ktoś musi zacząć dowodzić.

– Siostro… wody! O ja cię… Nie na mordę tylko do ust, proszę.

– Ktoś musi zacząć dowodzić.

– Zdaj dowodzenie tej pułkownikowskiej pindzie od grenadierów.

– Tylko nie to, Achajka, tylko nie to, proszę! Skup się.

– To niech dowodzi ta pułkownik z piechoty… O mamo! Nie lej na mnie tyle wody!

– Siostra? Chcesz mieć tu tysiące cywilnych trupów? Chcesz wymordować całe Syrinx? Weź się w garść!

– Zdaj dowodzenie komukolwiek.

– To może od razu tej pani kapitan z piechoty, co cię pogryzła po nogach, co? Toż tu kamień na kamieniu nie zostanie, jak się piechociarki dorwą do dowodzenia! Albo dopuść grenadierów. To będziesz tu miała pustynię jutro. Achajko, siostrzyczko moja, skup się, proszę. Albo jeszcze lepiej, zdaj dowodzenie zwiadem szefowi artylerii Chorych Ludzi. Za trzy dni nie odgadniesz już, gdzie było Syrinx przedtem.

– Shha… kocham cię.

– Achaja, błagam, skup się. Możesz wytrzymać te wymioty! Wiem, że możesz. Wytrzymasz to… nie umrzesz teraz!

– Shha…

– Siostra. Przepraszam – chorąży chwyciła majora za włosy i kopnęła z całej siły w brzuch. – Lepiej ci? – poprawiła pięścią w twarz. – Skup się! Nie pozwól, żeby rycerze zabili nam wszystkie dziewczyny ze zwiadu!

– O żesz ty… Są tu jacyś rycerze? – Achaja oprzytomniała choć trochę.

– Toż kazałaś ich atakować samotnej kompanii.

– O mamusiu… Posłuchali?

– Odwołałam. Daj mnie pod sąd, siostra – Shha wyprężyła się służbiście. – Oficer niższy rangą kwestionuje rozkazy oficera wyższego rangą – wyrecytowała odpowiedni ustęp regulaminu. – A za to mogiła! Eeeee… niech mnie wieszają, gnoje. Dość tego głupiego życia.

– Nie… Daj mi jeszcze raz w mordę!

– Służę, pani major.

Annamea i Biafra nadeszli w chwili, kiedy księżniczka Arkach stała pod ścianą, trzymając się z całej siły za twarz i usiłując powstrzymać kapiącą z nosa krew.

– Co tu się stało? – warknął Biafra.

– Nic, nic… – Achaja skulona, oparta o ścianę przyciskała obie dłonie do twarzy. – Pani chorąży właśnie przypomniała mi, że jestem oficerem.

– Nooooo… Shha – Biafra patrzył wyraźnie zafascynowany. – Ty jesteś córką kowala?

– Nie, panie generale! – zaraportowała chorąży. – Jestem córką wójta, panie generale!

– Masz jakiś żal do pani major?

– Nie, panie generale. To moja siostra, panie generale.

Biafra uśmiechnął się nagle.

– A nie chciałabyś zostać siostrą czarownika Zakonu? Bardzo by nam to pomogło. Gdyby miał tak zmasakrowaną twarz jak ona, chorąży.

– Wedle rozkazu, panie generale! Ale nie wiem, jak się zostaje siostrą czarownika, panie generale. W ryj jednak mogę mu dać.

– Przestańcie pieprzyć – mruknęła Achaja. – Trzeba ruszyć ludzi – oparła się o ramię Biafry ciągle z dłońmi przy twarzy. – Dzięki Shha. Annamea, gdzie są drzwi… tak mniej więcej przynajmniej.

– Mniej więcej tam – Annamea wskazała kierunek. – Widzisz moją rękę?

– Nie.

Nałożnica ujęła księżniczkę pod ramię.

– To chyba pierwszy przypadek w waszej armii, żeby pułkownik prowadził majora za rękę, co? Będą chyba o tym pisać w kronikach.

Achaja zachichotała. Shha wyprężyła się na baczność.

– Melduję pani pułkownik, że to się zdarza średnio raz na każdy dzień wolny, który ma kadra i w który może pójść do karczmy. Ale często bywa odwrotnie i major prowadzi pułkownika. Ale najczęściej to chorążowie niosą pułkowników, majorów, kapitanów i poruczników, bo chorążowie mają najniższy z oficerskich żołdów, więc czasami są jeszcze w stanie zrobić parę kroków.

– Weź się zamknij – warknął Biafra na chorążego.

– Tak jest!

Wielki Książę Orion zaaferowany podszedł do Biafry.

– Pani – najpierw złożył ukłon Achai. Ciągle uważał ją za córkę Wielkiego Księcia Troy, a więc najważniejszą osobę w tym towarzystwie. Achaja jednak, z rękami przy twarzy, w ogóle go nie widziała. Na szczęście Annamea, znająca etykietę na wylot, przygięła jej kark i, uderzając z tyłu w nogi na wysokości kolan, zmusiła do czegoś, co można było od biedy uznać za „dygnięcie”.

– Panie generale Biafra – Orion nie zważał na zawiłości etykiety w warunkach bojowych. – Czy uważa pan, że to realne niebezpieczeństwo?

– Nie, Wielki Książę – odezwanie się w ten sposób do tak wysoko postawionego arystokraty w normalnych czasach byłoby poczytane za obelgę. Na szczęście jednak sztabowcy przewidzieli i to. Jeden z punktów umowy sojuszniczej stwierdzał wyraźnie, że wyżsi oficerowie wojsk drugiej strony mają prawo zamiast „Wielki Panie plus tytuły” zwracać się do arystokratów drugiej strony, stosując tylko pierwszy z ich tytułów. – Zaraz ściągnę to, co pozostało nam z artylerii. Ruszymy dywizję piechoty, a przynajmniej tę część, którą uda nam się zawiadomić szybko.

– Byłoby chyba dla nas korzystne, gdybym objął w tym czasie pałac cesarski, prawda?

– Oczywiście Wielki Książę. Odtworzenie administracji to w tej chwili najpilniejsza sprawa.

– Dam wam oddziały liniowe złożone z samych weteranów. Książę Sirius może nimi dowodzić.

Biafra skłonił głowę w ukłonie.

– Najważniejsze żebyśmy odtworzyli zaopatrzenie stolicy – uśmiechnął się lekko. – Żeby nam nasza nowa zdobycz nie umarła z głodu.

– Niektóre magazyny Luan udało się uchronić przed grabieżą. Niestety, nieliczne. Ale zaraz pchnę gońca do Troy z pismem nakazującym przygotowanie transportów żywności, którą można by tutaj rozdawać kupcom i ich rodzinom. Mam nadzieję, że Syrinx w przyszłym roku zacznie przynosić choć połowę zysków, jakich przysparzała cesarzowi.

– Ja również mam taką nadzieję, Wieki Książę. Jeśli tylko kupcy przetrwają, jeśli uda im się odtworzyć połączenia handlowe, to…

Uśmiechnęli się obaj do siebie. To była władza nad światem. To był… mógł być instrument takiego nacisku, że żadna siła nie mogłaby się temu oprzeć. Szlak przez Wielki Las, Negger Bank, Syrinx, Yach, Cieśniny Linnoya i Arkach w objęciach Troy. To była kopalnia złota, taka jednak, w przeciwieństwie do klasycznych, gdzie złoto podawano wprost do buzi „górników”…

– Własnym pieniądzem zapłacę za żywność dla kup… hm… – Orion odchrząknął nagle. – Dla ludności Syrinx – dokończył. – Zaraz wydam zakaz jakichkolwiek grabieży na miejscowych kup… miejscowej ludności znaczy.

– A ja natychmiast obstawię większość faktorii przy drogach. Żadnych rabunków.

Znowu uśmiechnęli się do siebie. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie wyrywać nędznych piór z tyłka kury, co znosi złote jajka. To, co można było zrabować, nie miało się w żaden sposób do monstrualnych kwot, które można było zarobić, jeśli się wcześniej nie rabowało. W kurze najważniejsze są jajka, a nie pióra – a bez piór kura przestanie znosić jajka. Jajka można jeść przez cały rok. A jak się zarżnie kurę, to będzie tylko jeden posiłek. Może i lepszy, ale raz i koniec. Co do tego punktu umowy zdobywcy byli zgodni. Oczywiście, trzeba było najpierw rozprząc Luan, by móc położyć na tym łapy. Ale teraz trzeba było je jak najszybciej odbudować. Choć cesarzowi nowy kształt mógłby się raczej nie spodobać… Arkach i Troy, choć same wyniszczone wojną, zamierzały na ten cel przeznaczyć ogromne kwoty.