Выбрать главу

— No jak, dupy wołowe? Gotowi?

Grupa stoi gotowa do wymarszu. Narty przypięte, pasy i zaciski sprawdzone.

— Podskoki.

Przed wyruszeniem na akcje każdy musi podskoczyć kilka razy w miejscu, sprawdzić, czy nic nie brzęczy.

— Już czas. Naprzód.

X

Słuchaj, Szopen, wyobraź sobie, że jesteśmy naprawdę na wojnie. Zastępca dowódcy zginał, a dowódca ma przestrzeloną nogę. Ciągnąć go ze sobą, to wyrok na całą grupę, porzucić go, to samo. Nieprzyjaciel zmusi go do gadania, choćby miał mu wycinać wątrobę po kawałku. Specnaz nie wie, co to ewakuacja. Wyobraź sobie, Szopen, że przejąłeś dowodzenie grupą. Co poczniesz z rannym dowódcą?

Szopen bez słowa sięga do niewielkiej kieszonki na rękawie i wyciąga jednorazową strzykawkę: Błoga Śmierć.

— Bardzo dobrze, Szopen. Na wojnie mamy jedyny sposób przeżycia: zabijając swoich rannych własnoręcznie. — W notesie wpisuję kolejny plus.

Mija siedemnasty dzień od zrzutu. Aktywne działania prowadzi już tylko pięć, sześć grup Specnazu, w tym nasza. Grupa Rekina, grupa kapitana Złego dawno już wpadły. Dowódca 43. wyczuwa to szóstym zmysłem. Zarówno Rekin, jak Zły, to jego przyjaciele i rywale. Pewnie lejtnant Wąż myśli o nich w tej chwili, bo leciutki uśmiech pojawił się na jego twarzy.

— Gotowi? Podskoki. Dobra. Naprzód chłopcy. Już nie mówi na swoich żołnierzy „dupy wołowe”.

Rozdział 4

I

Idę po czerwonym dywanie. Nie było mnie tutaj 23 dni. Odzwyczaiłem się od ciszy, od dywanów, od ciepełka. Zdziczałem. W ogóle człowiek bardzo szybko dziczeje i powraca do świata zwierząt łatwo i lekko, bez żadnych oporów.

Na korytarzu w sztabie cisza i spokój. Wszyscy syci, wypucowani, twarze starannie wygolone. Żadnego zziębniętego chrypienia dowódcy ani niecierpliwego skowytu psów na chwilę przed spuszczeniem ze smyczy.

Naszą 43. grupę dywersyjną pojmano jako jedną z ostatnich. Otoczono, zapędzono w wąwóz. Wszystko jak na prawdziwej wojnie. I psy były prawdziwe. A przecież czworonożny przyjaciel człowieka nie widzi żadnej różnicy: prawdziwa to nagonka, czy ćwiczebna… Jeden czort.

Zwinny, sprawny szeregowiec Kańczug nawet z tych tarapatów wyszedł obronną ręką. Jego pierwszego odbili od grupy i popędzili w stronę rzeki. Lody właśnie ruszyły, więc chcieli go dopaść na brzegu. Ale Kańczug zrzucił kurtkę, cisnął karabin — i popłynął, lawirując między, krą. Nie posłano helikoptera za jednym uciekinierem, ale j psy — nie w ciemię bite — skakać do wody nie chciały. Po l czterech dniach wrócił do koszar swojego batalionu, dój reszty wynędzniały, w granatowym milicyjnym szynelu.

Ukradł. Za ten wyczyn nagrodzono go stopniem sierżanta i piętnastodniowym urlopem. W batalionie nie on jeden taki chwat. Wracają pojedynczo, na połamanych nartach, w poszarpanych kurtkach, krwawiąc z ran.

Naszą grupę pojmano w głębokim wąwozie, odcinając jej wszystkie drogi odwrotu. Przywieziono nas do koszar pułku MWD. Powitali jak starych kumpli, wyparzyli w łaźni, nakarmili, dobę dali się odespać. Dla schwytanych zawczasu wydzielono osobny barak i lazaret obsługiwał wyłącznie nas.

W łaźni żołnierze MWD spoglądają na nas z szacunkiem i przerażeniem: szkielety.

— Ciężka służba przypadła wam chłopcy w udziale.

Nikt nie oponuje. Ciężka. Tyle, że każdy rok w formacji Specnazu liczy się za półtora roku służby. Odsłużysz dziesięć lat — zapiszą piętnaście. Odpowiednio płacą nam po półtorej pensji, płacą za skoki, płacą specjalny dodatek za każdy dzień w terenie. A sadełko niebawem się zawiąże. Odespałem zaległości. Wypocząłem. I oto znowu stąpam po miękkim dywanie. Sztab wita mnie żarcikami:

— Opowiedz, Witia, jak się odchudzałeś.

— Ej, zwiadowca, gdzieś się tak opalił? Twarz mam ogorzałą od mrozu, wiatrów i bezlitosnego zimowego słońca. Wargi czarne, spękane. Nos się łuszczy.

— Hej, stary, może w niedzielę na narty?

To okrutny żart. Takich żartów nie trawię. W ogóle po zaprawie w Specnazie najbardziej nienawidzę tych, co dobrowolnie przypinają narty, ot tak, bo nie mają niczego lepszego do roboty.

Udaję się do szefa wywiadu.

— Czy można? Towarzyszu podpułkowniku! O, przepraszam. …

Na nowiutkich epoletach Krawcowa błyszczą zamiast dwóch — po trzy gwiazdki.

— Towarzyszu pułkowniku, starszy lejtnant Suworow melduje powrót z zadania ćwiczebno-bojowego!

— Cześć.

— Czołem, towarzyszu pułkowniku! Proszę przyjąć moje gratulacje.

— Dziękuję. Siadaj. — Patrzy na moją wychudzoną gębę. — Nieźle cię obciosało. Wyspałeś się?

— Tak jest.

— Tutaj dużo pracy. Póki cię nie było, sporo zaszło na świecie. Wszystko zdążyłeś zapomnieć?

— Starałem się powtarzać wszystko w pamięci…

— Mam przepytać?

— Proszę.

— Śpangdahlem.

— Śpangdahlem: baza lotnicza Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Niemczech Zachodnich. 25 kilometrów na północ od miasta Trier. Stała baza 52. Taktycznego Skrzydła Myśliwców. Siedemdziesiąt dwa myśliwce RF-4. Jeden pas startowy. Długość: 3.050 metrów. Szerokość: 45 metrów. W skład skrzydła wchodzi…

— Wystarczy. Możesz odmaszerować.

II

Świat zmienia się w tempie błyskawicznym. Przez 23 dni nie miałem dostępu do informacji, i oto leżą przede mną grube teczki komunikatów, rozkazów, szyfrówek. Wiem dobrze, że szef wywiadu nie chciał urazić mojej ambicji i zadał łatwe pytanie dotyczące obiektu stałego, bazy lotniczej. Gdyby spytał na przykład o 6. Zmotoryzowaną Dywizję Piechoty Bundeswehry, to nieuchronnie znalazłbym się w kropce. Sytuację trzeba obserwować z dnia na dzień, na gorąco, w przeciwnym razie zmieniasz się w kolportera zdezaktualizowanych informacji… A więc… „Ściśle tajne: agentura wywiadu Białoruskiego Okręgu Wojskowego wykryła wzmocnienie ochrony wyrzutni rakiet Pershing na terytorium RFN…”; „Ściśle tajne: Piąty Wydział Zarządu Wywiadowczego Floty Bałtyckiej zanotował całkowitą zmianę systemu kodowania w rządowych i wojskowych kanałach łączności w Danii…”; „Ściśle tajne: wywiad Sztabu Generalnego stwierdził…”; „Ściśle tajne: wywiad 11. Armii Gwardyjskiej Bałtyckiego Okręgu Wojskowego na terytorium RFN zarejestrował prace przy budowie szybów dla min jądrowych. Rozkazuję szefowi II Zarządu Głównego Sztabu Generalnego, szefom wywiadów GSWG, SGW, CGW{Kryptonimy radzieckich sił zbrojnych stacjonujących w NRD, Polsce i Czechosłowacji (przyp. tłum.).}, Bałtyckiego, Białoruskiego i Karpackiego Okręgów Wojskowych położyć szczególny nacisk na zbieranie wszelkich informacji odnośnie systemu min jądrowych na terytorium RFN. Szef Sztabu Generalnego generał armii Kulików…”

Dwadzieścia trzy dni temu nikt nie miał zielonego pojęcia o minach jądrowych… A w tej chwili kolosalne siły wywiadu agenturalnego rzucono z zadaniem rozpracowania tego tajemniczego systemu zachodniej obrony. Zmienia się także oblicze naszej armii: „Tajne: wyniki eksperymentalnych ćwiczeń 8. Powietrzno-Szturmowej Brygady Zabajkalskiego Okręgu Wojskowego…” Przed dwudziestoma trzema dniami takie brygady w ogóle nie istniały… „Ściśle tajne: rozkazuję wprowadzić do uzbrojenia artylerii przeciwpancernej wyrzutnię Malutka-M z triangulacyjnym systemem naprowadzania. Minister obrony marszałek Związku Radzieckiego A. Greczko.”; „Ściśle tajne: wyłącznie do wiadomości oficerów Specnazu… Dochodzenie w sprawie śmierci kursantów-obcokrajowców z Odeskiego Specjalnego Ośrodka Treningowego Specnazu podczas ćwiczebnych walk z «kukłami»… Rozkazuję nasilić kontrolę i ochronę… Zwrócić szczególną uwagę…”