Выбрать главу

Ten rozkaz czytam trzykrotnie. Jasne, jak należy postępować z „kukłą”, jak ją przechowywać i ochraniać. Tylko niejasne, co to takiego — „kukła”.

III

Niełatwa sprawa szkolić cudzoziemców i agenturę Specnazu. My, radzieccy żołnierze tych jednostek, rozpoczniemy działania dopiero podczas wojny, a ci chłopcy, rozrzuceni po całym świecie, już dziś są w akcji. Bohatersko umierają za swoje światłe ideały, nawet nie podejrzewając, że są w szeregach Specnazu. Zdumiewający ludzie! My ich trenujemy, tracimy miliony na ich utrzymanie, rzucamy na szalę reputację naszego państwa, a ci uważają, że są niezależni. Trudno sobie z nimi poradzić. Zjeżdżając do nas na szkolenie przynoszą ze sobą ducha zadziwiającej zachodniej beztroski. Są naiwni jak dzieci i wielkoduszni jak bohaterowie powieści. W ich sercach płonie ogień, a w głowach mętlik przesądów. Podobno niektórzy uważają, że nie wolno zabijać ludzi podczas wesela, a inni są zdania, że nie wolno zabijać podczas pogrzebu. Dziwacy. Przecież cmentarz wymyślono dla umrzyków.

Specjalny Ośrodek Treningowy ma za zadanie wybić im te romantyczne głupoty z głów. Też szczuje się ich psami, też zmusza się do biegania po rozżarzonych węglach. Uczą ich nie bać się wysokości, krwi, szybkości, nie lękać się śmierci. Ci chłopcy nie raz demonstrują światu swoją pogardę wobec śmierci, cudzej i własnej, gdy w okamgnieniu opanowują samolot lub ambasadę. Specjalny Ośrodek uczy ich sztuki zabijania. Uczy, jak zabić umiejętnie, spokojnie, z przyjemnością. Ale co też w tym programie może się kryć pod słowem „kukła”?

Nasz system ochrony tajemnic wojskowych został udoskonalony, dopracowany do perfekcji. Likwidujemy tych, którym może się coś zbytecznego wypsnąć; otaczamy ścisłą tajemnicą kolosalną liczbę faktów, często nie będących żadną rewelacją. Strzeżemy sekretów poprzez szczególny system selekcji osób, poprzez system upoważnień, poprzez system pionowego i poziomego ograniczania dostępu do ściśle tajnych informacji. Na ich straży stój ą wartownicy, psy, urządzenia alarmowe, sejfy, pieczęcie, pancerne drzwi, totalna cenzura. Strzeże ich specjalnie w tym celu opracowany język, szczególny żargon. Jeżeli ktoś potrafi nawet wedrzeć się do naszych sejfów, to i tak niewiele zdoła zrozumieć.

Kiedy mówimy o wrogach, używamy normalnych, powszechnie zrozumiałych określeń: rakieta, głowica jądrowa, broń chemiczna, dywersant, szpieg. O naszych mówimy: „wyrób Gcz”, „spec. broń” „Specnaz”, „specjalne źródło”. Wiele terminów posiada po kilka znaczeń. W zależności od kontekstu słowo „czystka” może oznaczać wyrzucenie z partii, albo masową eksterminację ludności.

Jedno normalne słowo może mieć wiele żargonowych synonimów. Radzieckich dywersantów można nazwać ogólnikowo Specnaz, ale też mówi się o nich „głęboki zwiad”, „turyści”, „ciekawscy”, „rajdowcy”. Cóż więc kryje się w tej terminologii za enigmatycznym pojęciem „kukły”? Czy „kukły” stosuje się również w szkoleniu radzieckich żołnierzy, czy jest to przywilej zarezerwowany dla zagranicznych kursantów? Czy istniały przedtem, czy też jest to innowacja, podobnie jak brygady powietrz-no-szturmowe?

Zamykam teczkę z mocnym postanowieniem dowiedzieć się znaczenia tego dziwnego terminu. Jest tylko jeden sposób: udawać, że wiem, w czym rzecz, i czekać, aż ktoś naprawdę poinformowany niechcący wygada jakiś dodatkowy szczegół. Czasem starczy mały detal, by domyślić się reszty.

IV

Sposób zakamuflowania 296. samodzielnego batalionu rozpoznania Specnazu dowodzi znajomości rzeczy, wręcz pewnego gustu. W skład 13. Armii wchodzi pułk łączności, obsługujący sztab i punkty dowodzenia. Przez ten pułk bezustannie przepływają informacje wagi państwowej, i dlatego jest szczególnie chroniony. Na terenie pułku znajduje się wydzielony obszar — i tam właśnie stacjonuje nasz batalion. Wszyscy dywersanci noszą mundury wojsk łączności. Wszystkie ciężarówki batalionowe mają zamknięte budy, jak pojazdy łącznościowców. Postronny obserwator zauważy pułk łączności i nic poza tym. Co więcej, nawet w samym pułku większość żołnierzy i oficerów jest przekonana, że w jego skład wchodzą trzy zwyczajne bataliony łączności, oraz jeden wydzielony, specjalnie chroniony; pewnie rządowa sieć komunikacyjna.

Również w samym batalionie niemało jest tajemnic. Wielu komandosów Specnazu sądzi, że batalion liczy trzy kompanie spadochronowe, składające się ze zwyczajnych, tyle że silnych i bardzo odpornych żołnierzy. Dopiero teraz dowiedziałem się, że jest inaczej. Prócz trzech kompanii jest jeszcze pluton specjalny, złożony wyłącznie z zawodowców. Pluton stacjonuje osobno, z dala od batalionu. Jest przeznaczony do wykonywania szczególnie trudnych zadań. O jego istnieniu dowiedziałem się tylko dlatego, że jako oficerowi informacji polecono mi szkolić tych ludzi w zakresie mojej specjalności: prawidłowego i szybkiego odnajdywania ważnych obiektów na terytorium przeciwnika. Po raz pierwszy udaję się do specjalnego plutonu i mam lekką tremę. Wiezie mnie osobiście pułkownik Krawców. On dokona mojej prezentacji.

— Zgadnij, jaki kamuflaż wymyśliliśmy dla tego plutonu?

— Towarzyszu pułkowniku, to przekracza moje możliwości. Nie mogę przeprowadzić analizy nie posiadając żadnych elementów.

— Postaraj się mimo wszystko. Będzie to test na inteligencję. Przedstaw sobie, jak wyglądają, masz przecież wystarczającą wyobraźnię, po czyni postaw się na miejscu szefa wywiadu 13. Armii i spróbuj ich wykryć.

— Powinni być doskonale obeznani z terenem, na którym przyjdzie im działać, dlatego muszą często wyjeżdżać za granicę. Powinni być świetnie wytrenowani… Gdyby to ode mnie zależało, towarzyszu pułkowniku, zmontowałbym z nich drużynę sportową. Kamuflaż, możliwość częstych podróży zagranicznych…

— Słusznie! — śmieje się Krawców. — Proste jak drut. Uchodzą za drużynę CWKS: spadochroniarze, biegacze, strzelcy, bokserzy, zapaśnicy. Każda armia i każda flota ma podobną. Każdy okręg wojskowy, eskadra czy zgrupowanie mająjeszcze silniejsze i lepiej wytrenowane ekipy sportowe. Pieniędzy na rozwój sportu nie żałujemy. A gdzie byś umieścił ośrodek kondycyjny naszych „sportowców”?

— W Dubrowłcy.

Jest wywiadowcą. Potrafi się opanować. Tylko zęby zgrzytnęły, i mięśnie szczęk zadrgały.

— Dlaczego właśnie w Dubrowicy?

— Kochana 13. Armia dysponuje tylko jednym karnym batalionem dla niepokornych: w Dubrowicy. Więzienie wojskowe. Z naszej dywizji często wygarniali żołnierzyków na zwiedzanie tego ośrodka. Wysokie płoty, wściekłe psy, gęste zasieki z drutu kolczastego. Dość wydzielić jeden sektor: idealne miejsce na najbardziej tajne obiekty. Ludzi można przywozić w więziennych budach, nikt nawet nie zauważy…

— A mało to w naszej 13. Armii dobrze strzeżonych obiektów? Na przykład APRTB{Armiejskaja Podwiżnaja Rakietno-Tiechniczeskaja Baza — jednostka odpowiedzialna za transport, składowanie i obsługę techniczną pocisków rakietowych (przyp. tłum.).}…

— W APRTB nie ma miejsca dla „kukieł”, towarzyszu pułkowniku…

Posłał mi tylko długie, ciężkie spojrzenie, ale nie powiedział ani słowa.

V

Tylko w jesienną noc można ujrzeć tyle gwiazd. Tylko zimą, wrześniową nocą wybijają się tak wyraźnie, jakby srebrne pluskiewki na czarnym aksamicie.