Выбрать главу

W lutym 1971 roku KGB i GRU rzuciły się sobie do gardeł. Ale któż mógłby dojrzeć to z boku? Wszyscy znają generała-pułkownika Andropowa. Kto zna generała armii Iwaszutina? Ale też on nie szuka rozgłosu. Iwaszutin, w odróżnieniu od Andropowa, stoi na czele tajnej organizacji, działającej w cieniu, nie potrzeba mu reklamy.

II

Planowaniem wojny zajmuje się Sztab Generalny. Sztab jest mózgiem armii. Wszelka próba ingerencji KGB w proces planowania nieuchronnie przywodzi cale państwo na skraj katastrofy. Jeżeli państwo chce przetrwać, musi ograniczyć wpływy KGB na Sztab Generalny. Aby zapewnić zwycięstwo w przyszłej wojnie, Sztab Generalny musi mieć własny punkt widzenia na świat. Dlatego powinien zbierać niezbędne informacje siłami własnych oficerów obeznanych z zagadnieniami planowania bojowego, zdolnych do podejmowania samodzielnych decyzji. Sztab Generalny nie ma czasu dopraszać się informacji, sam rozkazuje swoim służbom wywiadowczym, co należy rozpracować w pierwszej kolejności. Dla zwiększenia efektywności tych operacji Sztab Generalny musi być władny premiować najlepszych wywiadowców, a także surowo karać nieudolnych. Takie uprawnienia zostały mu nadane. Posiada własną służbę wywiadowczą, postrzega świat nie przez pryzmat KGB, lecz swoimi własnymi oczami, nie zbiera informacji siłami policji, lecz siłami oficerów Sztabu Generalnego, naszymi siłami.

Każdy z nas winien stać się równocześnie oficerem wywiadu i oficerem Sztabu Generalnego. Mamy na to bardzo mało czasu — zaledwie 5 lat. Właśnie dlatego nasz program przygotowawczy jest tak napięty. Jesteście oficerami Sztabu Generalnego! Jeżeli nie możecie wytrzymać tych obciążeń, przeniesiemy was na niższe szczeble.

Robimy, co w naszej mocy. Wytrzymujemy obciążenia. Nie wszyscy.

Po nocach śnią mi się wielkie ofensywy. Głębokie pancerne kliny. Desanty z powietrza. Brygady Specnazu na tyłach wroga. Nielegalne rezydentury i strumień informacji spadających do Sztabu Generalnego. Śni mi się huk bitewny i ogień. Otwieram oczy. Słyszę obrzydliwy terkot budzika; zimne światło bije mi w oczy. Długo siedzę na łóżku. Chyba nie wytrzymam.

III

Czas leci nieubłaganie. Sesja zimowa. Osiem egzaminów. Sesja letnia. Osiem egzaminów. Urlop zimowy — piętnaście dni. Urlop letni — miesiąc. Nie wyjeżdżam na wakacje. Co prawda zdałem wszystkie egzaminy, ale mam jeszcze masę do zrobienia. Znowu ferie zimowe i znowu nie ruszam się z miejsca. Z naszej grupy prawie nikt nie wyjeżdża. Trzeba pracować. Trzeba więcej pracować. Kto chce się utrzymać, musi bardzo dużo pracować. Aż przed oczami zatańczą czerwone kręgi. Nikt nam w pracy nie przeszkadza. Można ślęczeć po nocach. Można spać po trzy godziny na dobę.

Nasza grupa stopniowo się wykrusza. Podpułkownik — rozkład moralny, seksualna rozwiązłość. Wygnany na kosmodrom w Plesiecku. To też GRU: karna kolonia dla zesłanych za wykroczenia. Major wywiadu artyleryjskiego: pijaństwo. Odesłany z powrotem do bazy Specnazu nad Bajkałem. Topnieje grupa. Było nas dwudziestu trzech. Zostało siedemnastu. Wywalają tych, którzy słabną z przepracowania, którzy nie potrafią zauważyć inwigilacji, którzy mylą się albo gorączkują przy podejmowaniu decyzji. Odpadają ci, co nie są w stanie opanować dwóch języków obcych, nie potrafią przyswoić historii dyplomacji i wywiadu, całej struktury, taktyki, strategii i uzbrojenia naszej armii i sił zbrojnych naszych wrogów.

Znikaj ą niepostrzeżenie. Nigdy już nie awansują. Wyszykuje się dla nich miejsca, gdzie pracują tacy sami pechowcy z GRU, gdzie kwitnie nieufność i prowokacja. Nota bene, gdzie nie kwitnie?

IV

Każdą wolną chwilę poświęcamy wyszukiwaniu kryjówek. Penetrujemy okolice. Wywiadowca potrzebuje setek zakamarków, gdzie nikt nie zakłóci jego samotności, miejsc, gdzie wiedziałby, że nikt nie depcze mu po piętach, skrytek, w których mógłby schować tajne materiały i mieć pewność, że ani dzieci, ani żaden przypadkowy przechodzień ich nie odnajdą, że nie wyrośnie tu budowa, że nie uszkodzą ich wiewiórki ani szczury, ani woda, ani śnieg. W każdej chwili wywiadowca musi mieć w rezerwie masę takich kryjówek i żadnej nie ma prawa wykorzystać dwukrotnie. Powinny znajdować się na uboczu, z dala od więzień, dworców, zakładów zbrojeniowych, dzielnic rządowych i dyplomatycznych o zwiększonej aktywności policyjnej, gdzie o wpadkę nietrudno. Niebagatelna sprawa znaleźć w Moskwie miejsce, gdzie nie ma więzień, budynków rządowych albo strzeżonych wojskowych obiektów.

Cały wolny czas schodzi nam na myszkowaniu. Myszkujemy w podmiejskich zagajnikach, w parkach, na zarzuconych wysypiskach i opuszczonych budowach. Myszkujemy w śniegu i w błocie. Potrzeba nam masy dogodnych skrytek. Ten, kto nauczy się wyszukiwać ich w Moskwie, potrafi znaleźć je także w Chartumie, w Melbourne, w Helsinkach.

V

Uczymy się zapamiętywać ludzkie twarze. Ta analityczna czynność mózgu powinna stać się odruchem. Przed moimi oczami migają na ekranie tysiące twarzy, tysiące ludzkich sylwetek. Trzymam palec na przycisku, jak na spuście. Gdy tylko po raz drugi ujrzę tę samą twarz, mam natychmiast nacisnąć. Jeżeli się mylę, czuję lekkie, ale nieprzyjemne kopnięcie prądu. Naciskam w niewłaściwym momencie — buch! Nie nacisnąłem, gdy należało — buch! Treningi odbywają się regularnie i szybkość ukazywania się twarzy stale wzrasta. Za każdym razem oglądam coraz więcej nowych postaci. Tych samych ludzi pokazują mi w perukach, ucharakteryzowanych, przebranych w coraz to inne okrycia. Każdy błąd — kopnięcie prądem.

VI

Wywiadowca winien zwracać baczną uwagę na numery rejestracyjne wozów. Jeśli drugi raz wpadła ci w oko ta sama tablica, miej się na baczności: może jesteś śledzony? Pokazują mi tysiące numerów rejestracyjnych. Przelatują przez ekran jak francuski ekspres TGV. Nie trzeba ich zapamiętywać, należy je rozpoznawać. Analityczny umysł nie zda się na nic. Liczy się tylko refleks, odruch warunkowy. Ten odruch wpajają nam jak psom, metodą Pawiowa. Błąd — i elektrowstrząs, błąd — i wstrząs.

Tablice rejestracyjne mogą się stale zmieniać, dlatego trzeba umieć rozpoznawać pojazdy nie tylko po rejestracji, lecz także z wyglądu. Ulicami dużej metropolii jeżdżą miliony samochodów, a nasz mózg nie jest w stanie zapamiętać nawet setki, zwłaszcza że tak wiele jest identycznych. Tu refleks przychodzi wywiadowcy z pomocą. Nasz umysł może utrwalić miliony szczegółów, ale po prostu nie potrafimy wykorzystać tej masy informacji. Spokojna głowa. Akwarium nauczy.

VII

Jesteśmy oficerami Sztabu Generalnego. Często wożą nas na bulwar Gogola i tam uczą podejmowania decyzji w toku operacji militarnych na wielką skalę. Na ogromnych mapach i bezkresnych równinach próbujemy kierować wielkimi masami wojsk w nowoczesnej wojnie; najpierw nieśmiało i niepewnie, na papierze, później naprawdę, w terenie. Być może nigdy nie będziesz miał okazji wykorzystać w praktyce tych umiejętności, ale wystarczy raz przesunąć, choćby na mapie, 5. i 7. Gwardyjską Armię Pancerną z Białorusi do Polski — z miejsca pojmujesz, jak wiele i jakiej konkretnie informacji potrzebuje Sztab Generalny, by móc wykonać ten manewr w realnej wojnie.

VIII

Myszkujemy po mieście. Uczymy się bezbłędnie rozpoznawać inwigilację. Przed rozpoczęciem każdej operacji oficer wywiadu musi jednoznacznie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jest śledzony. Tak, czy nie? W rzeczywistej tajnej wojnie, do której teraz się przygotowuje, nikt mu nie pospieszy z pomocą i nie będzie dzielić z nim odpowiedzialności za popełniony błąd.