Выбрать главу

– Robotę zaplanowaliśmy na następny wieczór. Rolfe zamierzał wyjechać do Genewy i zatrzymać się tam na noc we własnym mieszkaniu. Konserwator miał przybyć następnego ranka. Moi ludzie włamali się do willi, a Muller zaprowadził ich do podziemnego schowka.

– Brałeś czynny udział w akcji?

– Nie. Miałem dopilnować, aby zuryska policja nie przybyła w trakcie roboty. Tylko tyle.

– Mów dalej.

– Muller zdezaktywował urządzenia alarmowe i wyłączył kamery. Ludzie zeszli na dół i co tam zastali?

– Augustusa Rolfego.

– We własnej osobie. Trzecia rano, a starzec siedzi sobie w piwnicy ze swoimi obrazami. Muller wpadł w panikę. Rolfe nie zna włamywaczy, ale z Mullerem robi interesy. Jeśli pójdzie na policję, to za włamanie odpowie Muller. No więc zabrał broń jednemu z ludzi, zaprowadził starego do salonu na górze i wpakował mu kulę w łeb.

– A sześć godzin później zjawiłem się ja.

Peterson skinął głową.

– Przypadkowo nadarzyła się sposobność sprawdzenia wiarygodności konserwatora zabytków. Gdyby natrafił na zwłoki i zawiadomił policję, byłaby pewna szansa, że faktycznie przyjechał odnowić obraz. Jeśli jednak na widok trupa usiłowałby uciec z miasta…

Peterson uniósł ręce w górę, jakby dalsze wyjaśnienia uważał za zbyteczne.

– Dlatego zostałem zatrzymany.

– Zgadza się.

– A co z pierwszym detektywem, który mnie przesłuchiwał?

– Z Baerem? On nic nie wie. Dla niego jesteś tylko podejrzanym w sprawie o zamordowanie szwajcarskiego finansisty.

– Dlaczego robiłeś sobie kłopot z aresztowaniem mnie? Czemu po prostu nie dałeś mi uciec?

– Chciałem cię wystraszyć i skłonić do gruntownych przemyśleń przed kolejną wizytą w Szwajcarii.

– Na tym się jednak nie skończyło.

Peterson pokręcił przecząco głową.

– Niestety, to był dopiero początek.

Gabriel dobrze znał resztę historii, bo sam w niej czynnie uczestniczył. Relacja Petersona pomogła mu tylko w potwierdzeniu wcześniejszych domysłów lub wypełnieniu białych plam.

Zgodnie z podejrzeniami Petersona, Anna Rolfe nie zgłosiła faktu kradzieży obrazów ojca. Peterson natychmiast zarządził obserwację skrzypaczki. Zlecenie sfinansowano z funduszy Rady Rutli, a wykonali je lojalni wobec Petersona funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Szwajcar wiedział, że Gabriel poleciał do Portugalii tydzień po pogrzebie Rolfego i spotkał się z Anną, a następnie wspólnie udali się do Zurychu, do willi jej ojca.

Od tamtego momentu Gabriel był nieustannie obserwowany: w Rzymie, Paryżu, Londynie, Lyonie. Rada wynajęła zawodowego zabójcę, który zlikwidował Mullera i wysadził w powietrze jego galerię. W Lyonie ten sam morderca wyeliminował Emila Jacobiego.

– Kim byli ludzie, którzy tamtej nocy czekali na mnie w willi Rolfego? – zainteresował się Gabriel.

– Pracowali dla Rady Rutli. Poza granicami kraju korzystaliśmy z usług zawodowca. – Peterson zamilkł na chwilę. – Chyba zdajesz sobie sprawę, że zabiłeś obydwu naszych ludzi? Niezmiernie imponujące dokonanie. W rezultacie straciliśmy cię z oczu na trzydzieści sześć godzin.

Gabriel pomyślał o Wiedniu. To wtedy pojechał tam na spotkanie z Lavonem. Tam także poinformował Annę o przeszłości jej ojca. Tak jak przypuszczał, Peterson ponownie wpadł na ich trop następnego dnia na Bahnhofstrasse. Rada ogłosiła alarm. Gabriela Allona i Annę Rolfe należało jak najszybciej odnaleźć i przy pierwszej sposobności zgładzić. Egzekucja miała się odbyć w Wenecji…

Gdy osłabło działanie podanych Petersonowi środków pobudzających, głowa powoli zaczęła mu opadać. Potrzebował snu, i to rzetelnego, a nie wywołanego narkotykami. Gabrielowi pozostało tylko jedno pytanie i musiał znać odpowiedź, zanim każe przykuć więźnia kajdankami do łóżka. Peterson położył dłonie na stole, oparł na nich głowę i znieruchomiał.

– Obrazy… – powiedział cicho Gabriel. – Gdzie są obrazy?

Peterson, nim stracił świadomość, wymówił tylko dwa słowa:

– Otto Gessler.

43

Malles Venosta, Włochy

Tę noc tylko Gerhardt Peterson spędził w łóżku. Eli Lavon obudził swoją dziewczynę w Wiedniu i o godzinie drugiej w nocy wysłał ją do biura, aby przejrzała zakurzone archiwa. Godzinę później z faksu wysunęły się kopie odnalezionych przez nią dokumentów: ich treść zmieściłaby się na odwrocie pocztówki z Wiednia. Wydział badań w Tel Awiwie przesłał własne informacje, skąpe i całkowicie nieprzydatne. Oded tymczasem buszował po Internecie w poszukiwaniu cyberplotek.

Otto Gessler nie istniał. Był duchem, pojęciem. Lavon stwierdził, że ustalenie tożsamości Gesslera przypomina łowienie mgły do butelki. Nikt nie potrafił określić jego wieku. Nieznana była zarówno data, jak i miejsce jego urodzenia. Nie natrafili na jego zdjęcia. Równie dobrze mógł mieszkać wszędzie, jak i nigdzie, nie miał rodziców ani dzieci.

– Pewnie nigdy nie umrze. – Lavon przecierał oczy ze zdumienia. – Któregoś dnia, gdy nadejdzie jego koniec, po prostu zniknie.

O sprawach zawodowych Gesslera wiedziano niewiele, ale sporo podejrzewano. Krążyły pogłoski, że dysponuje kontrolnymi pakietami akcji wielu prywatnych banków, przedsiębiorstw powierniczych i firm przemysłowych, których nikt nie znał, gdyż Otto Gessler prowadził interesy wyłącznie za pośrednictwem fikcyjnych spółek i agentów. Gdy Otto Gessler dokonywał transakcji, nie pozostawiał po sobie żadnych namacalnych dowodów: ani odcisków palców, ani odcisków stóp, ani DNA. Jego księgi były zamknięte szczelniej niż sarkofag.

Na przestrzeni lat jego nazwisko pojawiało się od czasu do czasu w związku z procesami o pranie brudnych pieniędzy i aferami gospodarczymi. Mówiono, że monopolizował handel, podobno sprzedawał broń i masło dyktatorom z krajów objętych międzynarodowym embargiem, zyski z handlu narkotykami przeznaczał na tworzenie legalnych holdingów budowlanych. Wymiar sprawiedliwości nigdy jednak nie dobrał się Ottonowi Gesslerowi do skóry. Dzięki zastępom prawników, działających od Nowego Jorku przez Londyn po Zurych, Gessler nigdy nie zapłacił ani centyma grzywny i nie odsiedział ani jednego dnia w więzieniu.

Oded natknął się na interesującą wzmiankę, ukrytą w wysoce spekulatywnych informacjach zamieszczonych w pewnym amerykańskim magazynie. Kilka lat po wojnie Gessler wszedł w posiadanie firmy produkującej broń dla Wehrmachtu. W magazynie pod Lucerną odkrył pięć tysięcy armat, przewiezionych do Szwajcarii po upadku Trzeciej Rzeszy. Nie chcąc pozostać z niesprzedanym majątkiem, Gessler przystąpił do poszukiwań kupca. Udało mu się znaleźć klienta w niespokojnym rejonie Azji. Nazistowskie działa pomogły obalić pewnego kolonialnego władcę, a Gessler zarobił na ich sprzedaży dwa razy więcej, niż gdyby próbował dobić targu w Berlinie.

Kiedy słońce ukazało się ponad rzędem cyprysów okalających ogród, Lavon trafił na informację świadczącą o wielkoduszności Gesslera. Ponoć każdego roku przeznaczał ogromne sumy na fundusz badań medycznych.

– Nad jaką chorobą? – zainteresował się Gabriel.

– Nad chciwością? – podsunął Oded, lecz Lavon pokręcił głową.

– Nie wiadomo. Stary drań wydaje co roku miliony dolarów na cele charytatywne i nawet to ukrywa. Otto Gessler to niezgłębiona tajemnica. Otto Gessler to uosobienie doskonałego Szwajcara.

Gerhardt Peterson spał do dziesiątej. Gabriel pozwolił mu się wykąpać i uczesać, a także włożyć ubranie, które miał na sobie w chwili porwania, uprane i wyprasowane przez Eliego Lavona. Gabriel uznał, że chłodne górskie powietrze dobrze zrobi Petersonowi; po śniadaniu poszli więc na spacer. Szwajcar był o głowę wyższy i o niebo lepiej ubrany od swoich towarzyszy: wyglądał jak ziemianin, nadzorujący grupę robotników.