Выбрать главу

Gabriel musiał przyznać, że Saigo zbudował piękny świat.

Manfred patrzył przez chwilę na tę scenerię swymi słabymi oczyma, potem znalazł sobie drzewo i ulżył pęcherzowi.

Quiller i Clancy przesiedli się na chwilę na araby, a Gabriel i Yaritomo wrócili do powozu. Gabriel odwinął Remmy’emu kolana i przeprowadził z nim serię zaleconych przez Clancy ćwiczeń rehabilitacyjnych — zginanie nóg w kolanach i biodrach, w pozycji siedzącej. Remmy’ego zdumiało to, że wszystko zagoiło się tak szybko, choć brzydkie fioletowe siniaki nadal pokrywały mu nogi.

W powozie niewiele można było zrobić, jednak Gabriel udzielił Remmy’emu kilku podstawowych lekcji oddechu, postawy, koncentracji umysłu. Tę wiedzę dzieci w Logarchii nabywały w wieku sześciu lat. Remmy uczył się chętnie, lecz nadal zachowywał sceptycyzm, który Gabriel zauważył już wcześniej. Gabriel posiadał pewne cenne umiejętności, w to Remmy skłonny był uwierzyć, uważał jednak, że wyciągnie własne, odmienne wnioski.

Po tym wszystkim, Remmy jak zwykle się nieco zgarbił i wyjrzał przez okno.

— Wciąż się zastanawiam, czy będą nas ścigać — rzekł.

— Cały pościg ruszy ku granicom — odparł Gabriel. — Może zamknęli porty i twierdze graniczne. My jednak jedziemy do środka kraju, do Ocarnio, a dla zbiegów byłoby to dziwne miejsce schronienia. Z łatwością wyprzedzimy wszelkie wiadomości.

— Mogli nas dostrzec na tej drodze — zauważył Remmy. — Taki kaleka jak ja… jakim byłem… rzuca się w oczy. Naszym śladem mogą galopować uzbrojone grupy.

— Uzbrojone grupy nie sprawią nam kłopotów. Widziałeś to zeszłej nocy.

— Niemniej, Ghibreelu… — Remmy spojrzał Gabrielowi w oczy, wyciągnął swą wielką dłoń i ujął jego przegub. — W Starej Świątyni przyznałem się przecież do zbrodni głównej. Nie chcę tam wracać.

— Nie wrócisz.

Remmy mocniej ścisnął jego rękę.

— Proszę, Ghibreelu, użyj swego magicznego pistoletu. Obiecaj, że zabijesz mnie, bym nie wpadł znowu w ich łapy.

Podziw dla odwagi Remmy’ego rozgrzał Gabrielowi serce. Odwagi zbytecznej — Gabriel uważał, że Wasale Argosy nie stanowią istotnego problemu, a jednak prośba była absolutnie szczera.

— Dobrze, zrobię to, przyrzekam.

— Dziękuję. — Ponury uśmiech podciągnął kąciki ust Remmy’ego. — Chyba nie macie Zarazy Pamięci w arsenale swych sztuczek, prawda? Gdybyśmy zaaplikowali dawkę Wasalom Argosy, zapomnieliby o nas.

W mózgu Gabriela coś zabrzęczało, daimony podniosły się nagle i nadsłuchiwały z uwagą.

— Opowiedz mi o Zarazie Pamięci — rzekł.

Jego reno przeczesywało swe ograniczone pliki, szukając tego hasła, ale go nie znalazło. Nic dziwnego — większość danych lingwistycznych znajdowała się albo na pokładzie Cressidy, albo w prywatnym banku informacji Gabriela, dostępnym jedynie za pośrednictwem potężnych reno Cressidy.

Remmy uniósł brwi.

— Naprawdę? — zapytał. — Nie wiesz o tym?

— Najwyraźniej nie.

— Tej nazwy używał mój nauczyciel, który pochodził z prowincji Khorar, dość daleko stąd. Na ogół nazywa się ją Wielkim Spustoszeniem lub Wędrującą Chorobą.

Reno Gabriela znalazło odnośniki do obu tych nazw, jednej z większych plag w historii planety.

— Tak — rzekł. — Słyszałem oba te terminy.

Słuchając, nadawał do swych towarzyszy i otworzył kanał dla słów Remmy’ego.

— Trzysta lub czterysta lat temu — opowiadał Remmy — z północy nadeszła zaraza i przetoczyła się przez kraj. Większość ludzi po prostu osłabła i gorączkowała, lecz wielu zapomniało o różnych sprawach — kim są, kto jest ich małżonkiem, jak mają wykonywać swą pracę. Zapomnieli o swych rodzinach, dzieciach, o wszystkim.

Niektórzy po prostu udali się na wędrówkę i nigdy nie powrócili. Nastąpił wielki chaos. To właśnie wtedy Ketshańczycy i inni barbarzyńcy zjednoczyli się, by nas podbić.

— Kultury mniej złożone otrząsają się pierwsze — stwierdził Yaritomo. — Mają mniej do pamiętania.

— Wtedy właśnie planeta zbudziła się — rzekł Gabriel. — Teraz znamy datę narodzin tego ludu.

— Nie wszystkie zaimplantowane wspomnienia się przyjmują. — wyjaśniła Clancy. — Zespół Saiga nie mógł zaimplantować pamięci wszystkim ludziom planety, wiele umiejętności i zdolności musiano zaimplantować z zastosowaniem jakiegoś fraktalowego algorytmu do generowania pamięci i umiejętności. A gdy to nie działało, lub gdy pominięto coś ważnego…

— Wymyślono Zarazę Pamięci, by ukryć braki — zakończył Gabriel. — Tak więc ludzie mogli winić chorobę.

— Wyglądasz, jakbyś był w transie, Gabrielu — rzekł Remmy. — Czy w tym, co powiedziałem, coś cię zaintrygowało?

— Tak — potwierdził Gabriel. — Zaraza pamięci wiele tłumaczy.

— Co mianowicie?

— Później do tego przejdziemy. Tyle trzeba najpierw wyjaśnić.

Remmy dumał przez chwilę.

— Bardzo dobrze.

— Opowiedz mi wszystko, co wiesz o Zarazie Pamięci.

— Jeśli mi powiesz, dlaczego to ważne.

Gabriel szarpnął podbródkiem.

— Bardzo dobrze. Ale potrwa to dość długo.

Remmy spojrzał na siebie, westchnął.

— Wasza Dostojność, zdaje się, że nie mam nic innego do roboty, jedynie słuchać.

— Więc ten Saigo to bóg, który stworzył mój świat — rzekł Remmy. — A ty jesteś bogiem, który przybył, by z nim walczyć.

Powóz zakołysał się znowu. Manfred skrobał pazurami, szukał oparcia, wspinając się na tylne łapy i wyglądając przez okno. Droga z przełęczy była w gorszym stanie niż droga na górę. Dno doliny osiągną dopiero po zmierzchu. Gabriel uśmiechnął się.

— Nie jesteśmy bogami.

— Jakaż to różnica? Ten Saigo stworzył świat i wszystko, co na nim jest.

— Pomagano mu. Remmy strzepnął dłońmi.

— Miał więc aniołów. Stworzył cały świat, ludzi. A teraz ty… — podniósł wzrok na Gabriela — przychodzisz i wszystko chcesz zmienić. Pokonać Saiga, zakończyć wszystkie sprawy. Spowodować Apokalipsę. — Remmy wyszczerzył zęby w nieszczerym uśmiechu. Jakby czaszka się uśmiechała. — Jesteś Diabłem, Ghibreelu.

Gabriel obrzucił go spojrzeniem.

— Fakty są inne.

— Dla kogoś takiego jak ja, jakaż to różnica? — Znowu strzepnął dłońmi. — Ten Saigo stworzył mnie w jakimś celu, nawet jeśli nie wiecie, co to takiego. A jednak chcesz wszystko zmienić, skończyć z moim narodem, religią, cywilizacją. Zaprzeczyć niepoznawalnemu celowi mojego Boga.

— Chcemy was wyzwolić — rzekł Gabriel. — Dać wam oświatę. Skończyć z chorobami, które powodują takie marnowanie życia, położyć kres wojnom, które niszczą życie i dobytek. Saigo popełnił zbrodnię, zamykając całemu światu dostęp do nauki, pozwalającej żyć w wolności i dobrobycie.

— Kusisz mnie, Ghibreelu — w głosie Remmy’ego odezwała się histeria. — Kusisz mnie owocem z Drzewa Wiadomości.

— Bez wiedzy nie możecie mądrze wybierać. A nie ma wolności bez mądrego wyboru.

— Tak właśnie mówiłby diabeł, prawda? — Remmy zaśmiał się. — Chcecie dać mi wiedzę, bym odrzucił swojego Boga.

Gabriel się wyprostował, przyjął władczą postawę. Jeszcze nie pora na Modulację Rozkazodawcy, pomyślał.