Выбрать главу

W pokojach IRC widać każdego, kto się loguje, nawet jeśli nie uczestniczy w rozmowie. Trzy-X przypominał Gillette’owi, że jest czujny, dając mu do zrozumienia: Uważaj, gnojku, ze mną nie ma żartów.

Renegat33M: Jestem w kafejce i ludzie mnie wkurzają, wszędzie chodzą.

Trzy-X: Gdzie jesteś?

Gillette spojrzał na Weather Channel.

Renegat33M: W Austin, upal na maksa. Byles tu.

Trzy-X: Tylko w Dallas.

Renegat33M: Dallas syf, Austin rządzi!!!!

– Wszyscy gotowi? – zapytał Gillette. – Spróbuję go wyprowadzić.

Członkowie zespołu przytaknęli. Gillette poczuł, jak ociera się o niego noga Patricii Nolan. Obok niej usiadł Stephen Miller. Gillette wstukał wiadomość i wcisnął ENTER.

Renegat33M: Trzy – może ICO?

ICQ (akronim I seek you - „szukam cię”) to system komunikacji bezpośredniej, który łączył dwie maszyny w taki sposób, że nikt inny nie mógł podglądać rozmowy użytkowników. Sugestia Renegata mogła oznaczać, że chce przekazać Trzy-X jakąś tajną lub nielegalną informację – takiej pokusie mogło się oprzeć niewielu hakerów.

Trzy-X: Dlaczego? Renegat33M: Tu nie moge.

Po chwili na ekranie otworzyło się mniejsze okienko.

Trzy-X: Co jest, koleś?

– Włącz! – zawołał Gillette do Stephena Millera, który uruchomił program HyperTrace. Na monitorze pojawiło się następne okienko przedstawiające mapę północnej Kalifornii. Niebieskie linie oznaczały drogę od komputera CCU do Trzy-X.

– Szuka – poinformował Miller. – Sygnał idzie do Oakland, potem do Reno, Seattle…

Renegat33M: Dzięki za ICQ. Mam problem i boje sie. Jeden koleś sie do mnie przyczepił, mowia ze z ciebie superczarodziej to pewnie cos wiesz.

Wyatt Gillette wiedział, że nie można za bardzo schlebiać hakerowi.

Trzy-X: Jaki koleś?

Renegat33M: Nazywa sie Phate.

Nie było odpowiedzi.

– Szybciej, człowieku – popędzał go szeptem Gillette, myśląc: Nie znikaj. Jestem tylko przerażonym dzieciakiem. Ty czarodziejem. Pomóż mi…

Trzy-X: Co z mim? To znaczy, z nim.

Gillette zerknął w okienko, w którym było widać postęp programu HyperTrace lokalizującego kolejne rutery. Sygnał Trzy-X skakał po całym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Wreszcie zatrzymał się w ostatnim hubie, Bay Area On-Line Services, w Walnut Creek, tuż na północ od Oakland.

– Mamy dostawcę – rzekł Stephen Miller. – To połączenie modemowe.

– Cholera – mruknęła Patricia Nolan. Potrzebowali więc pomocy operatora, który musiał wskazać ostatnie ogniwo łańcucha łączącego serwer w Walnut Creek z kawiarenką, w której siedział Trzy-X.

– Damy radę – zawołała z entuzjazmem cheerleaderki Linda Sanchez. – Tylko utrzymaj z nim kontakt, Wyatt.

Tony Mott zadzwonił do firmy Bay Area On-Line i wyjaśnił sytuację szefowi działu zabezpieczeń. Szef z kolei zawiadomił swoich techników, którzy w porozumieniu z Pacific Bell mieli namierzyć połączenie od Bay Area do komputera Trzy-X. Mott słuchał przez chwilę, po czym zawołał:

– Pac Bell skanuje. Na liniach jest duży ruch, więc to może potrwać dziesięć, może piętnaście minut.

– Za długo, za długo! – powiedział Gillette. – Powiedz im, żeby się pospieszyli.

Ale już od czasów, gdy sam włamywał się do Pac Bell, Gillette wiedział, że pracownicy firmy telefonicznej być może sprawdzają centrale w taki sposób, że biegają z jednej do drugiej – były to duże pomieszczenia z elektrycznymi przekaźnikami – śledząc połączenia, by odnaleźć źródło.

Renegat33M: Słyszałem o tym haku Phata, podobno totalnie odporny. Spotkałem go online i pytałem ale mnie olał. potem zaczęły sie dziać dziwne rzeczy, ten skrypt nazywa sie Trapdoor i teraz totalnie robie w gacie.

Po chwili przerwy zobaczył:

Trzy_X: No to o co mnie pytasz?

– Boi się – powiedział Gillette. – Czuję to.

Renegat33M: ten trapdoor naprawdę umie ci wejsc na kompa i przeszukać wszystko, WSZYSTKO, i nic nie będziesz wiedział? Trzy-X: Nie sadze, żeby naprawdę istniał. Może to tylko legenda. Renegat33M: nie wiem, ale chyba jest prawdziwy, widziałem jak mi się pliki OTWIERAŁY same, nic kurwa nie robiłem.

– Odbieramy sygnał – powiedział Miller. – Pinguje nas. Trzy-X, jak przewidywał Gillette, uruchomił własną wersję HyperTrace’a, żeby sprawdzić Renegata334. Jednak dzięki programowi maskującemu Stephena Millera maszyna hakera pomyśli, że Renegat naprawdę jest w Austin. Trzy-X chyba otrzymał komunikat zwrotny, ponieważ nie wylogował się.

Trzy-X: Czemu sie nim przejmujesz? Siedzisz przy publicznym terminalu. Nie może wejsc do twoich plików. Renegat33M: Jestem tu bo moi pieprzeni starzy zabrali mi na tydzień delia za stopnie. Jak w domu byłem online to sie klawiatura spierdolila a potem pliki same sie otwierały. Wymieklem. Totalnie.

Kolejna przerwa. Wreszcie haker odpowiedział:

Trzy-X: I powinieneś wymiekac. Znam Phate’a. Renegat33M: Skad?

Trzy-X: Zacząłem z nim gadać na czacie. Pomogl mi debugowac skrypt. Wymieniliśmy parę programów.

– Ten facet to skarb – szepnął Tony Mott.

– Może zna adres Phate’a – odezwała się Patricia Nolan. – Spytaj go.

– Nie – odrzekł Gillette. – Nie możemy go spłoszyć. Przez chwilę nie było żadnej nowej wiadomości, a potem:

Trzy-X: BRB

W pokojach rozmów obowiązywały skróty zastępujące całe wyrażenia – żeby oszczędzić czas i energię. BRB oznaczało Be right back – zaraz wracam.

– Poszedł sobie? – zapytała Linda Sanchez.

– Połączenie nie zostało zerwane – powiedział Gillette. – Może tylko poszedł do toalety czy coś w tym rodzaju. Niech Pac Bell dalej go namierza.

Odchylił się na krześle, które głośno skrzypnęło. Czas mijał. Ekran wciąż wyglądał tak samo. BRB.

Gillette zerknął na Patricię Nolan, która otworzyła torebkę, wyciągnęła swoją odżywkę do paznokci i machinalnie zaczęła ją nakładać.

Kursor nadal migał. Ekran wciąż był pusty.

Duchy wróciły i tym razem było ich dużo więcej.

Idąc korytarzami szkoły im. św. Franciszka, Jamie Turner wyraźnie je słyszał.

Pewnie to tylko Booty albo któryś z nauczycieli sprawdza, czy drzwi i okna są dobrze zamknięte. Albo uczniowie szukają ustronnego miejsca, żeby zapalić papierosa lub grać na swoich gameboyach.

Jednak nie mógł zapomnieć o duchach: dusze Indian zamęczonych na śmierć i ucznia zamordowanego kilka lat temu przez szaleńca, który włamał się do szkoły, a teraz dołączył do galerii duchów, bo, jak Jamie zdał sobie sprawę, policjanci zastrzelili go w starej jadalni.

Jamie Turner był oczywiście produktem Świata Maszyn – jako haker i umysł ścisły – wiedział więc, że duchy i mityczne stworzenia nie istnieją. Dlaczego więc tak strasznie się bał?

Wtedy przyszła mu do głowy dziwna myśl. Może dzięki komputerom życie cofnęło się do dawnych czasów, kiedy królowały duchy i czarownice. Przez komputery świat wyglądał trochę jak z dziewiętnastowiecznych książek Washingtona Irvinga i Nathaniela Hawthorne’a. „Legenda Sleepy Hollow” i „Dom o siedmiu szczytach”. Ludzie wierzyli wtedy w upiory, duchy i inne zjawiska, których nie mogli zobaczyć. Dzisiaj był Internet, kod, boty, elektrony i inne rzeczy, których też nie można zobaczyć – tak jak duchów. Krążyły wokół człowieka, pojawiały się znikąd i potrafiły wykonywać różne zadania.