Выбрать главу

Detektywi rozmawiali już z Sally Jacobs – na pewno nie najbrzydszą dziewczyną na szesnastym piętrze ani na żadnym innym – która potwierdziła, że ma romans z Cargillem. Ale jako osoba samotna i z jakiegoś powodu zakochana w tym dupku, była o wiele mniej znerwicowana niż on i nie przyglądała się stojącym w pobliżu samochodom. Wydawało się jej, że stał tam jakiś wóz, lecz nie pamiętała marki. Bishop uwierzył dziewczynie.

– Chcecie ją tu przywieźć? – zapytał wolno Cargill. – Sally? Bishop dał znak Sheltonowi i odwrócili się.

– Zaraz wrócimy! – zawołał przez ramię.

– Nie, chwileczkę – odezwał się błagalnie Cargill. Detektywi przystanęli.

Twarz Cargilla wykrzywił grymas obrzydzenia. Bishop już dawno nauczył się, że najbardziej winny zawsze wygląda na najbardziej udręczoną ofiarę.

– To był jaguar kabriolet. Nowy model. Srebrny albo szary. Z czarnym dachem.

– Jakie numery?

– Tablica z Kalifornii. Numerów nie widziałem.

– Widział pan już wcześniej ten samochód w okolicy? – Nie.

– Widział pan kogoś w środku albo obok wozu? – Nie, nie widziałem.

Bishop uznał, że mężczyzna mówi prawdę.

Nagle Cargill rozpromienił się w konfidencjonalnym uśmiechu.

– Skoro rozmawiamy szczerze, detektywie, wie pan, jak to jest… mam nadzieję, że to zostanie między nami? – Zerknął w stronę domu, gdzie została żona.

Zachowując maskę uprzejmości, Bishop odparł: – Nie widzę przeszkód.

– Dzięki – powiedział biznesmen z widoczną ulgą.

– Tylko że w końcowym zeznaniu będzie się musiała pojawić wzmianka na temat pana romansu z panną Jacobs – dodał detektyw.

– W zeznaniu? – zapytał niespokojnie Cargill. – Nasz wydział dowodów prześle je panu.

– Pocztą? Do domu?

– Tak nakazuje prawo stanowe – rzekł Shelton. – Musimy dostarczyć każdemu świadkowi egzemplarz zeznania.

– Nie zrobicie tego.

Mając kamienną twarz z natury i zachowując kamienną twarz ze względu na powagę sytuacji, Bishop powiedział:

– Niestety, musimy. Jak mówi mój partner, tak nakazuje prawo stanowe.

– Pojadę do waszej centrali i sam odbiorę.

– Musi przyjść pocztą – wyślą je z Sacramento. Dostanie pan zeznanie w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

– Kilku miesięcy? Nie może mi pan podać dokładniejszego terminu?

– Sami nie wiemy, proszę pana. Może być już w przyszłym tygodniu, a może w lipcu czy sierpniu. Miłego wieczoru. I dziękujemy panu za pomoc.

Wrócili szybkim krokiem do granatowego forda crown victoria, pozostawiając wstrząśniętego biznesmena, który niewątpliwie zaczął już obmyślać plany przechwytywania poczty w ciągu najbliższych dwóch czy trzech miesięcy, aby żona nie zobaczyła zeznania.

– Wydział dowodów? – spytał Shelton, unosząc brew. – Dobrze brzmiało – odparł Bishop, wzruszając ramionami.

Obaj wybuchnęli śmiechem.

Potem Bishop skontaktował się z centralą i poprosił o rozesłanie pilnego komunikatu o poszukiwaniu samochodu Phate’a. Prośba oznaczała także, że w kartotekach wydziału pojazdów silnikowych zostaną sprawdzone wszystkie nowe srebrne i szare jaguary cabrio. Bishop wiedział, że jeśli Phate korzystał z tego samochodu podczas popełniania zbrodni, wóz najprawdopodobniej był kradziony lub zarejestrowany na fałszywe nazwisko i adres, co oznaczało, że raport z wydziału niewiele im pomoże. Ale komunikat o poszukiwaniu zaalarmuje wszystkich policjantów i szeryfów w całej północnej Kalifornii, którzy natychmiast będą zgłaszać każdy przypadek zauważenia samochodu pasującego do opisu.

Dał znak Sheltonowi, żeby zajął miejsce za kółkiem – jego partner prowadził wóz agresywniej; i szybciej.

– Z powrotem do CCU – powiedział.

– A więc gość jeździ jaguarem – rzekł z zadumą Shelton. – Nie jest zwykłym hakerem.

O tym już wiedzieliśmy, pomyślał Bishop.

Wreszcie na ekranie Wyatta Gillette’a pojawiła się wiadomość.

Trzy-X: Sorry, stary. Jeden koleś pytał mnie o łamanie kodu wygaszaczy ekranu. Jakiś lamer.

Przez kilka następnych minut Gillette, nadal udając wyalienowanego nastolatka z Teksasu, opowiadał Trzy-X, jak jemu udało się pokonać kody wygaszaczy ekranu Windows, a haker radził mu, jak można to zrobić lepiej. Podczas gdy Gillette cyfrowo oddawał hołd swemu guru, drzwi biura CCU otworzyły się i stanęli w nich Frank Bishop i Bob Shelton.

– Jesteśmy o krok od odnalezienia Trzy-X – poinformowała ich z przejęciem Patricia Nolan. – Siedzi w kawiarence internetowej w centrum handlowym gdzieś niedaleko. Powiedział, że zna Phate’a.

– Nie mówi jednak nic konkretnego – zawołał do Bishopa Gillette. – Coś wie, ale się boi.

– Pac Bell i Bay Area On-Line zlokalizują go za pięć minut – powiedział Tony Mott, słuchając komunikatu przez słuchawki. – Zawężają obszar wymiany i wszystko wskazuje na to, że jest w Atherton, Menlo Park albo w Redwood City.

– Dobra, ile tam może być centrów handlowych? – spytał Bishop. – Wezwij tam oddział specjalny.

Bob Shelton zadzwonił, a potem oznajmił:

– Już wyjeżdżają. Powinni być na miejscu za pięć minut.

– Odezwij się, odezwij – powiedział do monitora Mott, głaszcząc kanciastą rękojeść srebrnego pistoletu.

Czytając tekst na ekranie, Bishop rzekł:

– Naprowadź go z powrotem na Phate’a. Może uda ci się wydobyć z niego jakiś konkret.

Renegat33M: stary, może da sie cos zrobić zeby ten phate dal spokój. Chce mu zrobić kolo dupy.

Trzy-X: słuchaj, lepiej nie próbuj robie Phate’owi kolo dupy. Bo on ci zrobi.

Renegat33M: Myślisz?

Trzy-X: Phate to smierc, koleś. Tak samo jak jego przyjaciel, Shawn. Nie zbliżaj sie do nich. Jeżeli Phate wsadził ci Trapdoora, wyrzuć twardziela i zainstaluj nowego. Zmień nicka.

Renegat33M: Myślisz, ze może mnie trafie nawet w texasie? Gdzie on ma mete?

– Dobrze – mruknął Bishop.

Ale Trzy-X nie odpowiedział od razu. Dopiero po chwili na ekranie ukazała się wiadomość:

Trzy-X: Nie sadze, zeby dostał cie w Austin. Ale musze ci cos powiedzieć, koleś…

Renegat33M: Co?

Trzy-X: Na pewno nie jesteś bezpieczny w północnej Kalifornii, gdzie teraz siedzisz, pierdolony oszuście!!!!

– Cholera, wymacał nas! – krzyknął Gillette.

Renegat33M: Co ty stary jestem w Teksasie.

Trzy-X: „Co ty, stary”, nie jesteś. Sprawdź czas odpowiedzi w anonimizerze. ESAD!

Trzy-X się wylogował.

– Niech to szlag – powiedziała Patricia Nolan.

– Zniknął – poinformował Bishopa Gillette i walnął otwartą dłonią w pulpit terminalu.

Detektyw zerknął na ostatnią wiadomość na ekranie.

– Co to jest „czas odpowiedzi”?

Gillette nie wytłumaczył mu od razu. Wstukał kilka poleceń i sprawdził anonimizer autorstwa Stephena Millera.

– Do diabła – mruknął, widząc, co się stało. Potem wyjaśnił: Trzy-X namierzał komputer CCU, wysyłając pakiet elektroniczny, ping, taki sam jak Gillette wysyłał do niego, żeby go zlokalizować. Anonimizer powiedział wprawdzie hakerowi, że Renegat jest w Austin, ale po tym jak Trzy-X wpisał BRB, musiał przeprowadzić jeszcze jeden test, który wykazał, że czas, w jakim ping pokonał drogę do i z komputera Renegata, był o wiele za krótki – elektrony nie mogły tak szybko przebyć trasy do Teksasu i z powrotem.