Выбрать главу

Emily zawahała się, zażenowana tym, czego się podjęła. Wypytywanie służby sprawiało, że czuła się, jakby szpiegowała własną rodzinę. Jednakże musi przez to przebrnąć. Minęły już trzy dni, a Letty wciąż nie chciała rozmawiać. Emily podjęła decyzję.

– Byłoby niemądre udawać, że służba nie jest au courant (zaznajomiona z bieżącym stanem rzeczy) towarzyskich nowin w tym samym stopniu co nasza rodzina – stwierdziła Emily na wstępie. – Jestem zatem pewna, że słyszeliście już o tym, iż w mieście pojawił się dżentelmen, który twierdzi, że jest zaginionym synem ostatniego markiza Palina.

Zastanawiała się, jak najlepiej sformuować pytanie. Withers był niezmiernie lojalny; wśród służby zawsze wyczuwał nowicjusza i zawsze starał się pokazać swoją wartość. Czy na własną rękę postanowił odprawić Tony'ego? Prawdę mówiąc, gdyby odkryła, że Tony w całej rozciągłości kłamał, cała sytuacja byłaby dużo łatwiejsza. Jednakże coś jej mówiło, że sytuacja nie okaże się aż tak prosta.

Pospiesznie starając się ją uspokoić, Withers zlekceważył wszelką ostrożność.

– Rzeczywiście, słyszałem tę historię, panienko – przerwał jej. – I chciałbym, żeby panienka wiedziała, że z tej strony nie ma się czego obawiać. Lord Palin ostrzegł mnie wczoraj, że ta osoba mogłaby się tu kręcić. Już się tym zająłem – oznajmił swoim głębokim głosem. – Ten szalbierz nie będzie nas już niepokoił.

Na wzmiankę o Edwardzie Emily zesztywniała. Jeśli czegoś oczekiwała, czegoś się obawiała – przecież nie tego. Cały czas myślała, że opowieść Tony'ego miała w sobie jakieś ziarenko prawdy, nie tylko dlatego, że wiedział o ówczesnej wizycie Edwarda w ich domu, lecz ponieważ wierzyła, iż naprawdę poczuł się zraniony bezpośrednią odmową i rozłoszczony grubiaństwem służącego. Ale Edward mógł mieć coś wspólnego z…

– Lord Palin was ostrzegł…? – Nie, to musi być jakieś nieporozumienie. Siedziała milcząc w osłupieniu przez dłuższą chwilę. W końcu, uświadamiając sobie pytające spojrzenie kamerdynera, spytała od niechcenia: – A co dokładnie powiedział?

Withers lekko się zdziwił, bądź z powodu pytania, bądź jej głosu. Była wstrząśnięta i nie mogła złapać tchu.

– No, panienko, opowiedział mi o tej strasznej scenie, którą ta osoba zrobiła na jego własnym balu. Prawdę mówiąc już trochę o tym słyszeliśmy. I jego lordowska mość powiedział, że obawia się, iż ta osoba mogłaby próbować niepokoić również lady Meriton. Powiedział, że ta osoba mogłaby wyglądać jak dżentelmen, ale oczywiście ja byłbym w stanie ją przejrzeć.

– Oczywiście – Emily zadrżała. Zmusiła się do uśmiechu, do ukrycia ciosu, jaki otrzymała. Ta rozmowa z Edwardem musiała mieć miejsce tuż po tym, jak wyszedł od niej. – I?

– Nic więcej, panienko. Tylko że powinienem trzymać w pogotowiu paru silnych lokai, żeby ta osoba nie zaniepokoiła lady Meriton.

Lecz musiało być coś więcej. Pełen winy wyraz twarzy kamerdynera potwierdzał to. Może doucer (napiwek), żeby zachęcić sługę do pomocy przy wysiadaniu z powozu? Edward był zawsze tak uprzejmy w stosunku do służby.

– I czy ta osoba tu przyszła? – Emily już znała odpowiedź, lecz wciąż na dowód chciała usłyszeć, jak ktoś o tym mówi.

– Tak, panienko. Jego lordowska mość miał rację; ta osoba, swoją drogą, wydawała się zupełnie normalna. Oczywiście sprawiła kłopot. Ale odesłałem go i dałem ostrą odprawę. On już tu nie wróci, może panienka być pewna.

Withers przez minutę jeszcze stał wielce z siebie zadowolony, zanim począł zdawać sobie sprawę z faktu, że w spojrzeniu Emily nie ma ani cienia aprobaty.

– Czy źle zrobiłem panienko?

Emily jeszcze silniej zacisnęła dłonie i powstrzymywała się przed powiedzeniem Withersowi, jakim jest głupcem. Zamknęła oczy i powiedziała sobie, że ten człowiek myślał, iż chroni swoich państwa. Po chwili westchnęła i otworzyła oczy.

– Withers, nie sądzę, że jesteś w porządku, przyjmując rozkazy od lorda Palina. Jest i był dobrym przyjacielem rodziny, ale to nie daje mu prawa do kierowania naszymi sprawami. Czy mam rację, czy nie, zakładając, że nie spytałeś ani sir Johna, ani lady Meriton, czy ta osoba nie będzie przyjmowana?

– Nie, to znaczy tak, panienko. Nie upewniłem się, czego sobie życzą. – Kamerdyner był teraz naprawdę przerażony. – Błagam o wybaczenie, panienko. To dlatego, że rozumiałem, jak jego lordowska mość… to znaczy… rozumiałem, że jego lordowska mość jest nie tylko przyjacielem rodziny…? – Zawiesił głos pytająco.

Czy Edward doprawdy dał Withersowi do zrozumienia, że mają się pobrać – zaraz po tym, jak odmówił Emily prawa powiadomienia któregokolwiek z przyjaciół? Ból i rozczarowanie Emily poczęło ustępować miejsca oburzeniu. Niemniej jednak musiała docenić zręczność Edwarda. Dobrze wybrał. Choć pod wieloma względami głupi, Withers był prawdopodobnie jedynym służącym w całym Londynie, który z pewnością tego rodzaju wiadomości utrzymałby w tajemnicy.

I jak ma zareagować na aluzje Edwarda – kłamstwem, co obraziłoby jej poczucie humoru, czy prawdą, i obrazić poczucie przyzwoitości Edwarda?

Emily miała nadzieję, że jej policzki nie są tak gorąco czerwone, jak to odczuwała.

– Jeśli kiedykolwiek stosunek lorda Palina do tego domu ulegnie zmianie, możecie być pewni, że zostanie to odpowiednio ogłoszone i że służba dostanie informacje od pana tego domu, tak jak to jest właściwe. Ale to mój brat jest i będzie panem tego domu, nie lord Palin. I do niego, nie do lorda Palina powinniście zwracać się po instrukcje.

– Tak, panienko – zgodził się Withers, całkowicie zbity z tropu.

– A jeśli mój brat będzie nieobecny lub nie będzie chciał go przyjąć – zdecydowała się nagle Emily – ja będę w domu dla tego dżentelmena, jeśli znowu zechce przyjść z wizytą.

– Tak, panienko. – Kamerdyner pojął odprawę i zmalał o parę cali, kłaniając się z zawstydzeniem.

Emily również czuła się trochę zawstydzona. Przyjmować dżentelmena, szczególnie jeśli odmówi tego jej brat, to nie jest właściwe. Kamerdyner, gdyby nie poczucie winy, bez zwątpienia także odczułby to jako rzecz niestosowną. Kiedy John na czas niedyspozycji Letty powierzył jej zarządzanie domem, na pewno nie sądził, że tak wykorzysta swoje prawa.

Motywy jej postępowania, Emily zdała sobie z tego sprawę, przy bliższej analizie również nieokazałyby się czyste. Najoczywiściej życzyła sobie zademonstrować Edwardowi, że nie wolno mu beztrosko kierować jej życiem – nie najlepiej rozpoczął swoje zaręczyny. Jednakże gdyby była uczciwa, musiałaby przyznać się też do oburzenia, które odczuwała niejako w imieniu Tony'ego. Co również nie było dla Edwarda najszczęśliwszym początkiem zaręczyn.

Czy było to mądre, czy nie, oburzenie spowodowane relacją Withersa w ciągu popołudnia jeszcze się spotęgowało. Emily kilkakrotnie próbowała skontaktować się z Edwardem, w nadziei, że mógłby może inaczej naświetlić całą sytuację. Gdyby odpowiedział na jej pierwszy liścik, być może mógłby uśmierzyć jej irytację. Jednakże nie odpowiedział na pierwszy liścik, ani na cztery następne. Żadnych odpowiedzi.

Oburzenie rosło i zmieniło się w gniew, a z nim rosła determinacja, aby powiedzieć Edwardowi parę gorzkich słów. Cały dzień mógł unikać Emily, lecz wieczorem – wiedział, gdzie znaleźć go wieczorem. Dziś wieczorem Castlereaghowie wydawali przyjęcie dla sprzymierzonych monarchów. Edward ze swoimi politycznymi aspiracjami nie opuściłby go za nic na świecie.

Ani też Emily.

Ponieważ Letty pozostawała murem w swoim pokoju, a John nieustannie koło niej biegał, Emily przewidywała pewne trudności. Nie mogła powstrzymać się przed myślą, że Edward był tego świadomy, a może i na to liczył. Szczęśliwie, lady Castlereagh, mimo własnych kłopotów związanych z uroczystościami na cześć dostojnych gości, zaoferowała się szaperonować Emily tak długo, jak długo Letty będzie chora i wysłała po nią własny powóz.