Выбрать главу

– Wiecie, że mam siostrzenicę i siostrzeńca? Ich niania jest wielką zwolenniczką ćwiczeń na powietrzu. Dla dzieci, oczywiście. Sama osobiście nie zrobi kroku, jeśli to nie jest niezbędne. Często towarzyszę młodszej niańce, kiedy zabiera bliźnięta wcześnie rano na spacer. O ósmej naprawdę na skwerze nie ma nikogo. Najwyżej parę nianiek i lokai wyprowadzających psy. – Uśmiechnęła się do Tony'ego figlarnie. – Młodszy lokaj lady Connaught spaceruje z naszą Nancy. A dzieci uwielbiają pudla jej wysokości.

Kapitanowi zrzedła mina. Najwidoczniej nie interesowały go plany, które pociągały za sobą konieczność wstania przed ósmą rano. Tony natomiast był zachwycony.

– Wspaniale. Będę zatem spacerował po skwerze o ósmej rano. Poczekam na pani znak, zanim podejdę. W ten sposób, jeśli ktoś jeszcze wstanie i będzie przechadzał się o tej szatańskiej godzinie, może pani po prostu spacerować.

Dreszcz obawy wstrząsnął Emily. Czy doprawdy jest pewna, że wie, w co się wdaje? Umawia się z dżentelmenem o wątpliwej tożsamości, ma sekrety przed rodziną i narzeczonym – do czego to doprowadzi?

– Przy odrobinie szczęścia nic takiego się nie zdarzy – odpowiedziała z pewnością, której bynajmniej nie odczuwała. – Spotkamy się na skwerze jutro rano.

* * *

Jak wielu dżentelmenów w Operze Włoskiej, tego wieczoru Tony za pomocą swej lornetki nie obserwował sceny, lecz zaglądał w loże.

– Kto to jest, ta kobieta? – spytał, zauważywszy przyczynę prawdziwego huraganu wiwatów i oklasków. Przyzwyczaił się już do entuzjazmu witającego pojawienie się któregokolwiek z królewskich gości, lecz w towarzystwie, wkraczającym do loży na Haymarket, nie dostrzegł nikogo z delegacji pruskiej, rosyjskiej ani austriackiej.

Gus roześmiał się.

– To, mój przyjacielu, jest twoja księżna Walii.

– Ta? – osłupiały Tony spojrzał jeszcze raz na niechlujną, wymalowaną kobietę, bez gustu wystrojoną w diamenty i czarną perukę, przyjmującą właśnie w swojej loży wiwaty widowni. – Za długo mnie tu nie było. – Potrząsnął głową. Choć księżna Karolina była na dworze osobą niepożądaną, nie była przecież taką śmieszną figurą.

– Powinieneś więcej uwagi zwracać na plotki. Im bardziej ona irytuje księcia, tym bardziej motłoch ją kocha. Spójrz na cara – Gus, patrząc na imperatora Rosji, witającego księżnę, wydał z siebie dźwięk pełen obrzydzenia. – Mówią, że Lieven zmuszony był zagrozić odejściem, żeby powstrzymać Aleksandra przed wizytą u niej. Jakież to dziecinne! Aleksander może źle myśleć o waszym regencie, lecz wiele mógłby się nauczyć, biorąc za przykład łaskawość księcia. Tak, on sobie z tym całkiem dobrze radzi – dodał, kiedy książę regent również wstał i ukłonił się widowni, przyjmując oklaski jako skierowane do siebie.

Jednakże Tony zaniechał obserwacji oddalonej żony swego monarchy i skierował lornetkę na lożę trochę w prawo od księżny.

Po chwili Gus zapytał:

– Ona tam jest?

– Tak, z Castlereaghami – odpowiedział Tony.

– Naprawdę? – powiedział zdziwiony Gus. – Więc w końcu przestała się ukrywać?

– Letty? Nie, przepraszam, źle cię zrozumiałem. Nie lady Meriton, ale panna Meriton.

Jakie to dziwne! Dlaczego natychmiast nie pomyślał o Letty? To pewnie dlatego, że tyle myślał o jutrzejszym spotkaniu i o tym, co mógłby powiedzieć Emily.

– Wygląda na… strapioną.

– Naprawdę? – Gus spojrzał i wzruszył ramionami. – Nie widzę tego. To prawda, lord Castlereagh dał wszystkim jasno do zrozumienia, że księżnie się nie kłania. To Castlereagh, ten za nią.

– Nie sądzę, żeby pannę Meriton tak bardzo obchodziło zachowanie cara. Nie, myślę, że martwi się czymś innym. – Tony jeszcze raz spojrzał przez lornetkę. Tak, uśmiechała się do kogoś z sąsiadów, ktoś coś do niej szeptał, lecz jej myśli najwyraźniej błądziły gdzieś indziej.

– Może namyśla się nad jutrzejszym waszym spotkaniem.

Czyżby? Tony z jakiegoś powodu w to wątpił. Panna Meriton wcześniej tego dnia nie wydawała się przed nim wzdragać – chyba że usłyszała od kogoś coś, co kazało jej przestać mu ufać.

– Może. – Tony wzruszył ramionami i starał się, by jego głos brzmiał zwyczajnie, Zbyt ważne stało się dla niego zachowanie poparcia panny Meriton. – Myślę, że dowiem się jutro.

Entuzjazm, z jakim powitano pojawienie się księżny, wreszcie wygasł i rozpoczął się drugi akt, lecz Tony nie był w stanie zwracać większej uwagi na sentymentalne pienia tenora. Wcześniej tego dnia padło w rozmowie pewne zdanie, którego nie mógł wymazać z pamięci.

Gus, kiedy rozpytywałeś o pannę Meriton, czy ktoś wspominał o jej związku z moim kuzynem?

– Nie, dlaczego? Wierzę, że jest bliskim przyjacielem jej rodziny. Wiesz, że to sąsiad Brownlee'ów – Gus spojrzał na niego z zakłopotaniem, po czym na jego twarzy ukazał się spokojny wyraz zrozumienia. – Och, myślisz o tym, że ona się raczej poufale o nim wyraża, ale w twojej obecności nie umie nazwać tego chłopca lordem Palinem. Sądzę, że to urocza delikatność.

Tony potrząsnął głową.

– Nie, idzie jej to zbyt łatwo, zbyt płynnie. Jakby przywykła nazywać go po imieniu.

– Nie sądzę, by to miało jakieś znaczenie. Ona ma wielu przyjaciół, a poza tym nie jest taką formalistką. – Gus zmarszczył czoło. – Ten chłopak jest tu gdzieś. Widziałeś ich razem?

– Nie, i to też jest dziwne. Dlaczego nie przywitał się z osobą z zaprzyjaźnionej od dawna rodziny?

– Zbyt wielkie znaczenie przypisujesz głupstwom, Tony. Najpierw wymyśliłeś romans między tą dwójką, a teraz zakładasz, że on jej unika. Pomyśl chwilę. Gdyby pannę Meriton tak ten Edward obchodził, to czy słuchałaby ciebie?

– Zawsze może postępować fair.

– No to o co ci chodzi? – spytał rozsądnie Gus. – Tak długo, jak długo pomaga ci dowieść twoich racji, cóż to ma za znaczenie?

– Żadnego. Oczywiście masz słuszność – odpowiedział Tony.

Lecz w jakiś sposób było to dla niego ważne.

* * *

KIedy Emily w towarzystwie niańki i bliźniaków wybrała się rankiem na spacer, na skwerze nie było żywego ducha. Wieczorem nagle zaniepokoiła się, że rano mogłoby padać i wówczas straciłaby możliwość wyjścia, lecz pogoda była wciąż przepiękna. Teraz Emily niepokoiła się, że niańka może stać się podejrzliwa – głupi niepokój, choć nieunikniony. Dzisiejsze spotkanie może ujść za przypadkowe, lecz nawet Nancy nabierze podejrzeń, jeśli spotkania będą się powtarzać. Emily była pewna, że dziewczyna nic nie powie, ale będzie wszystko wiedziała.

Fakt, że Nancy mogłaby okazać się chętnym konspiratorem, nie poprawił Emily samopoczucia. Przygnębiała ją myśl, że służba będzie przekonana, iż jej ukochany potrzebuje wszelkiej pomocy.

Jednakże bliźnięta nigdy nie pozwalały ciotce na dłuższą introspekcję. Kate postanowiła dogonić wiewiórkę, a potem sama chciała być goniona. Zanim dołączył do nich lokai lady Connaught z pudlem, Emily była wyczerpana i bardzo bliska zapomnienia, po co właściwie wyszła z domu.

– Dżentelmen – ogłosił Connor na widok Tony'ego.

Tony zdjął z uszanowaniem kapelusz i przyklęknął, aby pogłaskać tłustego pudla. Postronnemu widzowi mógł wydawać się po prostu miłym dżentelmenem, który lubi psy i dzieci. Uważne spojrzenie w kierunku Nancy upewniło go, że uwaga niańki bez reszty zajęta jest przystojnym lokajem w olśniewającej, zielonej liberii.

– Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie jest pani bardzo zmęczona po wczorajszym długim wieczorze.

Emily pytająco uniosła brwi.

– Widziałem panią wczoraj w operze.

– Ależ to był wieczór, prawda? Dziękowałam tylko, że to nie była opera, którą byłabym naprawdę zainteresowana, bo wątpię, czy przy tym wszystkim, co się tam działo, usłyszałam choćby jedną nutę.