Выбрать главу

Georgy również to stwierdziła, lecz Georgy zdawała się coś podejrzewać. Przyszła z wizytą do Emily i w jej pokoju zaglądała we wszystkie kąty, jakby spodziewała się znaleźć wetknięte gdzieś, choć nie całkiem schowane listy miłosne.

– Och, jakie to przyjemne – Georgy podniosła flaszeczkę z perfumami i maznęła się trochę za uchem. – Jak się nazywają?

– Nie pamiętam. To prezent od Letty na moje ostatnie urodziny. Co ty robisz, Georgy? – Emily obserwowała przyjaciółkę przeglądającą jej niewielki asortyment kosmetyków.

– Nic – odparła niewinnie Georgy. – Widziałam wczoraj wieczorem twojego przyjaciela kapitana. – Ruszyła w kierunku sekretarzyka, lecz najwidoczniej nie ośmieliła się posunąć tak daleko, by go przeszukać.

– Tak, wiem. Byłam z tobą, o ile pamiętasz – odpowiedziała Emily z wyszukaną cierpliwością.

– Och, tak, przecież byłaś. Wygląda na bardzo miłego dżentelmena. Naprawdę go lubię.

Najwyraźniej przyjaciółka naprowadzała ją na coś, ale na co?

– Ja też go lubię – przyznała Emily. – Jeśli pytasz, czy mam do powiedzenia coś, co nieumożliwi ci złapanie go na męża, to powiem, że szczerze życzę ci powodzenia.

– Tak myślałam – Georgy dołączyła do Emily, z determinacją padając na sofę. – W takim razie kto to jest?

– Kto to jest? Nie rozumiem.

– Moja droga, możesz robić głupca ze swojego kochanego brata, ale mnie nie oszukasz. Tylko jedno mogło według mnie sprawić, że wyglądasz jak iluminacja na święto zwycięstwa. – Spojrzała Emily w oczy. – I to jest mężczyzna.

Tylko Georgy mogła wystąpić z czymś tak zaskakującym. Emily otworzyła usta, by zaprzeczyć, lecz Georgy uniosła rękę. Nie skończyła jeszcze.

– A teraz, w zeszłym tygodniu widziałam, jak tańczysz i rozmawiasz z połową Londynu, i przysięgłabym, że to żaden z nich.

Duże nadzieje pokładałam w kapitanie. Ma błysk w oku, który, wiem, podobałby ci się, ale nie on jeden. A ponieważ doskonale wiem, jak spędzasz wieczory, to prowadzi mnie do przykrej konkluzji, że ty, panna Emily Meriton, spotykasz się cichcem z jakimś mężczyzną.

To, z drugiej strony, było o wiele za bliskie prawdy. Emily nie zamierzała powiedzieć Georgy o Tonym, lecz jeśli przyjaciółka miałaby popaść w idiotyzm i myśleć, że jej przyjaźń z Tonym to coś więcej niż… no, niż przyjaźń, to byłoby po prostu nie do zniesienia.

– Doprawdy, Georgy, czy możesz wyobrazić sobie, że ja robię coś tak szokującego? Masz wiatrak w głowie, kochana. – Emily obawiała się, że jej nie brzmi dostatecznie przekonywująco. Przypuszczenia przyjaciółki zmartwiły ją bardziej niż powinny.

– Nie oszukasz mnie, Emily Meriton. I nie możesz też mnie zbyć. Ja jedna z twoich przyjaciółek powinnam wiedzieć, że nie tak łatwo cię zaszokować.

– Za to ja nie sądziłam, że ciebie tak łatwo zaszokować. Gdybym utrzymywała z kimś potajemne stosunki, oczekiwałabym, że dodasz mi otuchy.

– Nie, Emily, nie – powiedziała Georgy z całą powagą. – Nie wiesz jak to robić i dlatego ktoś może cię skrzywdzić. Te rzeczy są tylko dla tych, którzy wiedzą, jak w to grać, a ty w ogóle nie grasz. Jesteś z rodzaju tych niemądrych idealistów, którzy wierzą w takie rzeczy jak Prawdziwa Miłość, i przez to jesteś łatwym łupem. Jesteś zbyt poważna, a te typy, które proszą o tego typu spotkanie, nie są w ogóle poważne, chyba że chodzi o pieniądze.

– Których ja nie mam. Naprawdę, Georgy, wszystko źle tłumaczysz.

Choć przypuszczenie Georgy były niemądre, Georgy szczerze się martwiła. Emily pragnęła usunąć to zmartwienie, lecz jak? Teraz, kiedy Georgy nabiła sobie głowę tym głupim pomysłem, nigdy nie zrozumie, co łączy ją z Tonym. Może powinna powiedzieć jej o Edwardzie? Nie, nie była do tego skłonna.

Nie była skłonna, bo to przypomniałoby jej, że jej narzeczeństwo jest fait accompli (faktem dokonanym). Nie chciała przyznać nawet przed sobą, że już nie chce poślubić Edwarda. A z pewnością nie chciała badać, dlaczego już nie chce.

Oprócz tego, Georgy powinna dobrze wiedzieć, że Emily nigdy nie pokochałaby Edwarda tak radośnie i szczerze. Zaręczyny z Edwardem byłyby, według Georgy, jeszcze jednym powodem, by szukać jakiejś ucieczki.

– Emily westchnęła i przemówiła poważnie.

– Georgy, czy uwierzysz mi, jeśli dam ci słowo chonoru, że nie wplątałam się w romantyczną intrygę? W końcu zaufaj, że mam trochę rozsądku.

– Tak jakby rozsądek miał coś wspólnego z tak głupim uczuciem jak miłość.

Emily przetrzymała wnikliwe wypytywania przyjaciółki i miała nadzieję, że jej szczerość odniesie jakiś skutek, lecz Georgy tylko potrząsała głową.

– Moja biedna Emily. Naprawdę w to wierzysz. – Georgy spoglądała na nią litościwym wzrokiem.

Tym razem zdziwiona Emily odpowiedziała z niezwykłą ostrością:

– Najwidoczniej nic, co powiem, nie sprawi, że mi zaufasz. Czy kiedyś zdałaś sobie sprawę, Georgy, że twoje podejrzenia oparte są raczej na twoich własnych zasadach postępowania, niż na moich.

Georgy, żeby ukryć urazę, roześmiała się bezradnie. Od tej chwili rozmowa już się im nie kleiła i przyjaciółki rozstały się nie czując do siebie zwykłej sympatii. Emily nawet nie odprowadziła Georgy do drzwi.

Pożałowała tego niemal natychmiast. To nie w jej stylu, taka wrażliwość ani, oczywiście, taka szorstkość. Wyobrażenia Georgy są po prostu śmieszne.

Więc dlaczego nie mogła się śmiać?

W jej codziennych spotkaniach z Tonym nie było nic romantycznego. Och, prawdę mówiąc. Tony musiał wydawać się romantyczną postacią, wysoki, przystojny i lekko niebezpieczny. Miejsce spotkań również było urocze. W zeszłym tygodniu pogoda była przepiękna, cały park okrył się kwiatami. Było to doskonałe miejsce na schadzki kochanków.

Jednakże nie ma nic romantycznego w spotkaniach z mężczyzną, który kocha inną kobietę.

Ta myśl przyniosła jej ostry ból serca. Georgy prawdopodobnie i na ten temat miałaby swoją teorię, ale Emily po prostu nie mogła znieść myśli, że Tony tak cierpi.

Czułą się przedtem taka szczęśliwa, a teraz ogarnęła ją prawie czarna rozpacz. Czego jej teraz trzeba, to zabawy z bliźniętami w pokoju dziecinnym. To ją znowu podniesie na duchu.

Jednakże zanim doszła do drzwi, Emily zdała sobie sprawę, że na zewnątrz w holu panuje jakieś straszliwe zamieszanie. Przez chwilę wydawało jej się, że wśród hałasów słyszy głos Georgy, choć wiedziała, że przyjaciółka wyszła dobre pół godziny temu. Kiedy wychyliła głowę zza drzwi, usłyszała odgłos biegnących w dół kroków, a lokaj przeleciał obok niej mamrocząc coś do siebie.

Emily wsłuchała się w hałas i zdała sobie sprawę nie tylko z tego, skąd on dobiega, ale też dlaczego.

Letty wstała i wyszła ze swej sypialni.

Rozdział ósmy

Dziwne, Emily czuła lekką niechęć przed spotkaniem ze szwagierką, choć tak niecierpliwie czekała, aż Letty wynurzy się z narzuconego sobie odosobnienia. Jednakże ciekawość przemogła niechęć i Emily ostrożnie zbliżyła się do centrum wiru.

Wszystko było rezultatem pozostawionej Letty samej sobie. Najwyraźniej wprawiła się w stan wspaniałej histerii. Ale co mogło być bezpośrednim powode? Emily pomyślała, że Letty znowu zakradła się do pokoju dziecinnego.

Pierwszy zwiastun niebezpieczeństwa dosięgnął jej, gdy doszła do drzwi sypialni Letty.

Była tam Nancy, tłumaczyła się przed Letty nieskładnie, ale Letty niczego nie słuchała. Stała wyprostowana w pozie pełnej godności, godności lekko nadwyrężonej brakiem pohamowania w manifestacji uczuć i palcem wskazywała drzwi.