Выбрать главу

Dziewczyna płakała, lecz Emily była pewna, że Nancy nie zostaje wyrzucona. Bez względu na to jak rozgniewana czy zirytowana była Letty, nie potrafiłaby nigdy wyrzucić żadnego służącego. Niemniej jednak Emily zaniepokoiła się o Nancy. Za nic nie chciała, by dziewczyna z jej powodu miała kłopoty.

Opuszczając pospiesznie pokój, Nancy nie zauważyła Emily, ale Letty ją dostrzegła. Jej oskarżycielski wskazywał teraz prosto na Emily.

– Emily Meriton, wstyd mi za ciebie – powiedziała Letty donośnym głosem. Zawsze umiała dramatyzować. – Coś ty zrobiła?

Pytanie, czy Letty naprawdę wiedziała, co ona zrobiła? Powinna, oczywiście, oczyścić niańkę z zarzutów, lecz cóż więcej miałaby dodać? John zabronił jej niepokoić Letty rozmowami o Tonym. Co więcej, Emily wciąż nie wiedziała, jak Letty zareaguje na wiadomość o nim.

Prawdę mówiąc, niemożliwe byłoby z wyglądu Letty zgadnąć, co mogłaby uczynić. Wyglądała teraz jak całkiem szalona. Splątane włosy opadały jej na plecy, suknia była w nieładzie, na policzki wypełzły gorączkowe rumieńce. Wróci do łóżka? Nie będzie chciała o nim mówić? Czy Letty naprawdę wróciła do siebie, czy też tylko ukrywała nie dające się wytłumaczyć przerażenie aż do tej chwili?

Emily nie wiedziała, i dopóki się nie dowie, postanowiła ukryć udział Tony'ego w swojej nieszczęsnej tajemnicy.

– Nie rozumiem, Letty. O co mnie podejrzewasz? – spytała udając niewinną.

– Dobrze wiesz, o czym mówię, panienko – powiedziała Letty, wygrażając Emily palcem. – Nie myśl, że można mnie oszukać, opowiadając łgarstwa, tak jak tę głupią dziewczynę z dziecinnego.

Georgy! Emily pomyślała, że wydawało jej się, iż słyszała głos przyjaciółki parę minut temu. Musiała pobiec prosto do Letty i przedstawić jej wszystkie swoje podejrzenia.

Jednakże o ile Emily wiedział, w tych podejrzeniach brakowało nazwiska, a i Nancy nigdy go nie znała.

– Nie wiem, o czym mówisz – oświadczyła z uporem, przybierając pozę urażonej cnoty. – A jeśli oskarżasz mnie, że pod jakimś względem jestem nierozważna, Letty, chciałabym wspomnieć, że ty również nie świecisz przykładem rozwagi, biorąc pod uwagę sposób, w jaki to traktujesz.

Letty nagle zdała sobie sprawę, jak głośno mówiła. Przyłożyła drżące dłonie do ust i wyglądało, że zbiera się jej na płacz.

Jej krzyk "Och, Emily" bardzo pomógł w przełamaniu barier powstałych w ciągu ostatnich paru tygodni. Emily już miała uspokoić starą przyjaciółkę i spytać, co się stało, kiedy Letty podeszła do niej i uważnie spojrzała jej w twarz.

Emily nie potrafiła ukryć poczucia winy z powodu rozmiaru swoich sekretów.

– A więc to prawda – ku przerażeniu Emily powiedziała Letty. – I pomyśleć, że musiałam się o tym dowiedzieć od kogoś obcego, kogoś spoza rodziny!

Teraz muszę Letty wszystko opowiedzieć – pomyślała Emily – choćby tylko dlatego, że mogła wyrzucić z głowy wszystkie śmiechu warte głupstwa, których najwidoczniej naopowiadała jej Georgy. Zrezygnowana, schwyciła Letty mocno za ramię i posadziła na sofie.

– Letty, daję słowo, że nie wiem, co, jak myślisz, wiesz – powiedziała szukając flakonika z solami trzeźwiącymi Letty. – Wątpię, czy to choć zbliża do prawdy, ale wyjaśnię ci, co robiłam, jeśli tylko mnie wysłuchasz.

Zamiast uspokoić szwagierkę, spowodowała następną burzę.

– To moja wina, wiem – oświadczyła Letty, ponownie gorliwie naśladując panią Siddons i odsuwając oferowany jej flakonik. – Co ze mnie za opiekunka, jeśli pozwalam ci chodzić bez dozoru? Utrzymywać znajomości z łobuzami!

Fakt, że Letty nigdy nie potrzebowała kontrolować Emily, został teraz zignorowany. Emily próbowała wprowadzić nieco logiki lub rozsądku do konwersacji, lecz jej się nie udało. Prawdę mówiąc nie mogła dojść do słowa.

Letty lamentowała bezustannie, wygłaszając długą listę "gdyby tylko" i przetrząsając garderobę w poszukiwaniu odpowiedniej do publicznego pokazania się sukni. Gdyby tylko Letty pilnowała jej, gdyby tylko Letty zawsze chętnie słuchała zwierzeń, gdyby tylko nie była taką głupią gęsią…

– Będziesz zgubiona – zawodziła Letty, głosem zdławionym od płaczu. Wyciągnęła z garderoby poważną czarną suknię, którą posiadała od czasu śmierci ciotecznej babki. To była jedyna w jej posiadaniu suknia, w której wyglądała mniej frywolnie. Letty nienawidziła jej i mówiła, że czuje się w niej jak guwernantka.

– Letty – Emily ponownie spróbowała zwrócić jej uwagę.

– Zgubiona! – Kiedy Letty jeszcze raz wyszeptała do siebie to słowo, jej łzy obeschły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Przyszło jej coś jeszcze do głowy.

– Oczywiście, teraz nie możesz poślubić Edwarda. Nawet jeśli chiałby utrzymać zaręczyny, w co bardzo wątpię, będziesz miała z pewnością tyle rozsądku, by nie przekreślać jego widoków na przyszłość.

Emily przestraszyła się, czując jak te słowa zapalają w jej piersi płomień nadziei. To byłoby wyjście. Edward ze swoją dumą nie przyjmie spokojnie zdrady, jaką dostrzeże w jej postępowaniu. Jeśli pozwoli, by dowiedział się, że pomagała Tony'emu, Edward zerwie zaręczyny. Mogłaby być wolna – gdyby tylko chciała staremu przyjacielowi zadać taki ból.

Emily otworzyła usta, by jeszcze raz zaprotestować, lecz nic nie powiedziała. Zanim zdążyła złapać oddech, do pokoju wtargnął nowy kataklizm.

– Nianiu! – krzyknęła Letty. Zbladła.

To nie była pani Churm, niania bliźniąt, lecz dawna niania Letty, stara kobieta, którą wszyscy znali nie z nazwiska, lecz jako nianię, i której wszyscy się bali. Niania teoretycznie przeszła na emeryturę wiele lat temu. Jeśli kiedykolwiek Letty pozostawała w domu lub była chora, niania wracała i opiekowała się swoją pupilką – i nikt nie ośmielił się temu sprzeciwić. John wyznał, że ta stara kobieta go przeraża i kiedy wiedział, że nikt nie może go podsłuchać, oświadczył, że to wiedźma.

– No. – W głosie niani brzmiało oskarżenie. – Nie wezwać starej niani, która wie, co dla ciebie najlepsze, kiedy jesteś chora. Och, nie, nie rób tego. Pozwolić, żeby dowiedziała się od gospodyni.

– Ale ja nie jestem chora, nianiu. Rozumiesz? – Letty, jak tylko to wyrzekła, zdała sobie sprawę, że jej obecny wygląd nie budzi zaufania co do jej zdrowia.

– Ciąża? – spytała niania. – Nie wyglądasz mi na to, ale tak mi powiedzieli.

– Nie! – Najwidoczniej Letty wcześniej nie pomyślała o tym, czemu przypiszą ludzie jej rzekomą chorobę.

– Dlaczego nie? – niania przez chwilę wpatrywała się w swoją wychowankę.

Mimo napięcia panującego wcześniej, Emily ogarnęło zdziwienie na widok, jak zmieniła się postawa Letty. Tłumionym chichotem zwróciła na siebie uwagę tyrana.

– Wyjdź – rozkazała jej po prostu niania, która znana była z krańcowych poglądów na temat, co jest niewłaściwe dla uszu młodych, niezamężnych kobiet.

Emily szybko wyślizgnęła się z pokoju. Powinna była wyjść nawet bez rozkazu niani. Najwidoczniej wyjaśnienie Letty wszystkiego musi trochę poczekać.

Ale tylko trochę. Dla dobra Tony'ego musi to być dobre wyjaśnienie.

* * *

Siedząc w zwykłym miejscu przy oknie, Tony od paru minut wiedział, że do jego drzwi zapuka posłaniec. Natychmiast, oczywiście, rozpoznał liberię. Zapamiętał szczególnie błyszczące złote guziki na uniformie dużego lokaja, który, jak mu zapowiedziano, wyrzuci go osobiście z domu.

Emily? Tony był jakoś pewny, że Emily znalazłaby bardziej dyskretny sposób, by się z nim skontaktować, nawet jeśli sprawa była zbyt ważna, żeby poczekać z nią do następnego ranka. Dopóki nie zwierzy się Letty i nie uzyska jej poparcia.