Выбрать главу

Czy powinnam do nich wejść? – zastanawiała się Emily. Jeśli Tony będzie przy niej, tłumaczenie z pewnością pójdzie łatwiej. Letty mniej będzie też skłonna dokuczać Emily w czyjejś obecności. No i w końcu wszystkie dziwaczne nieporozumienia co do jej spotkań z Tonym powinny się już wyjaśnić.

Emily z wahaniem postąpiła naprzód, nie chcąc przeszkadzać, jeśli usłyszy, że rozmowa jest zbyt osobista. Pojednanie, po tak długiej rozłące może równie dobrze być pełne emocji. Może lepiej najpierw zajrzeć.

Emily przygotowana była na łzy, ale nie na to. Zaglądając zza drzwi, ujrzała, jak się obejmują.

Straszliwy ból w okolicy serca unieruchomił ją na długą chwilę. W ciągu tej chwili obraz, jaki widziała, szczegółowo wyrył się w jej pamięci. Długie palce Tony'ego na złotych włosach Letty, jego wysoka, sztywna postać i, najgorszy ze wszystkiego – straszliwy brak jakiegokolwiek wyrazu na jego twarzy. Kiedy znowu mogła oddychać, Emily zgarnęła suknię drżącymi rękami i uciekła tak szybko, jak mogła, uciekła od tej sceny do swojej względnie bezpiecznej sypialni.

Jednakże żadne miejsce nie było teraz bezpieczne, nie chroniło przed jej własnymi myślami. Silne uczucie, spowodowane faktem, że ujrzała Tony'ego obejmującego Letty, zdumiało Emily i doprowadziło ją do bolesnego objawienia. Georgy jednak miała rację. Emily kochała Tony'ego.

Jakże głupia była nie widząc tego, nie rozumiejąc, czemu tak ochoczo spieszy na spotkanie każdego ranka! Zamiast tego trzeba jej było widoku Tony'ego obejmującego kobietę, którą niegdyś kochał, by mogła pojąć, dlaczego tak zła była na Letty. Tak zazdrosna.

Bez wątpienia nie chciała zwierzyć się Letty. KIedy Letty przebywała w swoim odosobnieniu, Tony należał do niej. Im bardziej Emily pragnęła, by Tony, jak na to zasługuje, został rozpoznany, tym bardziej w głębi ducha lękała się, że utracą swój osobliwy prywatny świat. Nie będzie już powodu do sekretnych spotkań.

A Letty nawet go nie kochała, nie chciała go! Emily nie była tak głupia, by nie dostrzec, że ich uścisk nie był uściskiem połączonych kochanków. No, może przez chwilę tak myślała. Jednakże nie tylko rozsądek i pamięć pomogły jej poznać prawdę. Emily widziała uściski brata i szwagierki. Nawet najbardziej zdawkowe nie były tak beznamiętne jak ten. Letty poklepała jego ramię w taki sam sposób, w jaki uspokajała bliźnięta, kiedy były niespokojne.

Jednakże dręczyła ją twarz Tony'ego, odbita w lustrze holu. Pustka, jaka się na niej malowała, świadczyła o bólu nie do zniesienia. To był wyraz twarzy mężczyzny żegnającego swoją miłość.

Równie dobrze mogła zrobić to samo. Nigdy nie będzie w stanie rywalizować z Letty,nie mogłaby z pewnością rywalizować z uczuciem, które przetrwało dwanaście lat rozłąki.

On się nie może nawet dowiedzieć. To było by straszliwie żenujące. Cóż z tego, że Tony zawsze dostrzegał, kiedy była niespokojna. Nic nie pomoże fakt, że kiedy odzyska swoją pozycję, będzie bliskim sąsiadem. I kuzynem Edwarda.

Przez kilka ostatnich tygodni Emily unikała tej jednej, prostej konkluzji. Nie może poślubić Edwarda, nie teraz. Nie tylko dlatego, że Edward okazał się tak inną osobą, inną od tej, którą, wierzyła, że jest. KIedy przyjęła jego oświadczyny, zrobiła to z całego serca. Bez względu na nieporozumienia, które ich teraz dzieliły, Emily nie mogła go tak paskudnie nabrać i poślubić go kochając innego, w dodatku jego własnego kuzyna.

Jak zatem mogłaby zerwać zaręczyny, nie raniąc głęboko Edwarda? Ich długoletnia przyjaźń wymagała, by koiła jego ból najlepiej jak umie. Będzie zraniony, choćby ona nie przysporzyła mu bólu z powodu utraconej miłości. Duma Edwarda ostatecznie ucierpi z powodu utraty pozycji i majątku. Czy zatem mogłaby mu powiedzieć, że nie tylko pomagała jego rywalowi, lecz także pokochała go?

NIe, nie mogła. Emily miała nadzieję, że Edward zgodzi się na dalszą zwłokę w ogłoszeniu ich zaręczyn, dopóki nie urządzi się jako zwykły dżentelmen. Albo, co najgorsze, ona może zgodzić się na to ogłoszenie i odłoży ślub jeszcze na rok. W międzyczasie będzie mogła powoli zerwać. Może pomyślała z krótkotrwałym zadowoleniem, będzie nawet mogła znaleźć Edwardowi inną narzeczoną.

W międzyczasie musi się uśmiechać i udawać przed Tonym i przed resztą świata, że nic się nie zmieniło.

Rozdział dziewiąty

Wiadomość wzywająca Emily do Letty i jej gościa nadeszła, co przeczuwała Emily, zbyt prędko. Nie czułą się gotowa, by stanąć teraz przed Tonym, teraz albo i kiedykolwiek. Wydawało jej się jakoś, że świadomość uczuć, jakie żywiła do Tony'ego, musi sprawiać, że są one dla każdego bardziej widoczne, że miłość, przepełniająca jej serce, promieniuje z niej i każdy potrafi ją dostrzec.

Jednakże nie było sposobu, by uniknąć tego spotkania. Szybko pozbyła się pragnienia, by jak Letty schronić się do łóżka. Nawet gdyby chciała okazać się tak głupia, jej rodzina nie pozwoliła by na to. Co u Letty uważane było za ekscentryczność, u mnie wzięto by za oznaki prawdziwej choroby, pomyślała z niesmakiem. Była zbyt spokojna, opanowana i zbyt rozsądna na kaprysy.

Ponieważ rzeczywiście była zbyt opanowana, Emily w odpowiedzi na wezwanie natychmiast wygładziła suknię i wyszła za służącą z pokoju. Przelotne spojrzenie w lustro w holu powiedziało jej, że jest blada, ale nie aż tak, by ktoś to zauważył. Oczy jej były jasne, spojrzenie pewne, nic nie wskazywało na wzburzenie, jakie skrywała. Wszystko jak zwykle.

Schodząc po schodach, próbowała powtórzyć sobie różne powitania, wyważając właściwie kombinację zaskoczenia i zadowolenia. Dużo zależało od tego, jak Letty zdecyduje się poprowadzić spotkanie, lecz Emily spodziewała się, że nie będzie żadnych oskarżeń, nie w obecności Tony'ego. Letty i tak powinna już pozbyć się większości zmartwień, dowiedziawszy się, że Emily spotykała Tony'ego, a nie jakiegoś oszusta, który mógłby niewłaściwie się zachować.

Oszalała wyobraźnia Emily doprowadziła ją do drzwi salonu, lecz nie podsunęła jej żadnej decyzji co do tego, jak się zachować. KIedy otworzyła drzwi i stanęła przed nimi, swoją szwagierką i mężczyzną, którego kochała, miała pustkę w głowie. Stanęła w milczeniu, wciąż zastanawiając się, co powiedzieć.

Szczęśliwie jej osłupienie okazało się właściwą reakcją. Obydwoje musieli pomyśleć, że osłupiała widząc, ż nie tylko Tony tu jest, lecz że jest także chętnie widziany. Spojrzeli na nią i roześmieli się z całego serca.

Nie, to nie całkiem prawda. Oczy Tony'ego nie były radosne. Wciąż wydawał się być wstrząśnięty; z pewnością nie był w stanie dostrzec w niej nic niezwykłego. I żadne z nich nie przypuszczało, że zaledwie parę minut temu Emily widziała, jak się obejmują.

Letty, wciąż śmiejąc się schwyciła Emily za ramię i wciągnęła ją do salonu.

– Ani słowa? Żadnych gratulacji z powodu zrobienia w końcu tego, co trzeba? Nie zasługuję na to, przypuszczam. Zatem żadnych wymówek, że tak bardzo cię zmartwiłam?

Ostatecznie dla Letty spotkanie starego przyjaciela, jej dawnej miłości, wydawało się nieść z sobą rodzaj pojednania. Podniecenie i radość, które Emily dostrzegła u Letty, z powodu niespodziewanego powrotu Tony'ego były prawdziwe, lecz wciąż jeszcze, pomyślała Emily, jakieś niepokoje snują się jej po głowie.

– Och, Letty – powiedziała z westchnieniem, nie całkiem wolnym od irytacji. – NIgdy nie wątpiliśmy, że w końcu to uczynisz. Jeśli w ogóle się martwiliśmy, to tym, że doprowadzisz się do takiego stanu, iż naprawdę zachorujesz.

Emily ukradkiem spojrzała na Tony'ego. Stał tyłem do okna, twarz jego była w cieniu. Spokój, który dostrzegła w oczach Letty najwyraźniej nie był jego udziałem. Utracił nawet swój zwykły wdzięk. Czy Letty udało się znowu go rozczarować?