Nie bliższa była rozwiązania problemu, kiedy wreszcie nadszedł dzień przesłuchania. Śmiechy powracających powiedziały jej, że wszystko poszło dobrze. W ciągu minuty zjawili się u niej w małym saloniku, żeby wszystko opowiedzieć.
Tony był również. Natychmiast rozpoznała jego głos i była przygotowana do spotkania. Ulga i radość zwycięstwa wygładziły zmarszczki na jego twarzy. Puste spojrzenie spod wpół przymkniętych powiek gdzieś zniknęło. Wyglądał o całe lata młodziej i na bardzo szczęśliwego.
– Zwycięstwo, prawdziwe zwycięstwo – oznajmiła Letty. – Szkoda że tam nie byłaś i nie widziałaś.
Emily sądziła, że winna była Edwardowi choćby tyle. Nie chciała pójść i gapić się na ten spektakl, a w szczególności siąść wśród najważniejszych stronników Edwardowego rywala.
– Opowiedz mi, co się stało – domagała się.
– Liczba tych, którzy przemawiali na korzyść Palina była imponująca – powiedział John.
– Wszyscy ci ludzie, których ty pomogłaś znaleźć, Emily – dodał Tony. – Wszyscy wystąpili i opowiadali o Verdun i Bitche.
– Przyszedł lord Castlereagh, żeby okazać swoje poparcie, choć nie miał dowodów – powiedziała Letty. – A wtedy prawnik Edwarda próbował namieszać i skłonić nas, żebyśmy przyznali się do kłamstwa. lecz, oczywiście, nic z tego.
– A ty? Co z twoim zeznaniem?
– Och, w końcu wcale się nie denerwowałam. Ale prawdziwą gwiazdą była niania. Była cudowna – roześmiała się Letty. – Myślałam, że za chwilę powie prawnikowi Edwarda, że za karę pójdzie spać bez kolacji.
Tony podjął opowieść.
– Potem odpowiadałem na pytania ludzi, których znalazł mój kuzyn, ludzi, których albo nie spotkałem, albo takich, którzy mi nie wierzyli. Trochę się denerwowałem, bo nikt nie pamięta wszystkiego z przeszłości. Letty pamięta rzeczy, które robiliśmy jako dzieci, a ja nie, ja zaś pamiętam takie, których ona nie pamięta. W końcu jednak wszystko poszło dobrze. Potrafiłem odpowiedzieć na ich pytania.
– A ja potrafiłem udowodnić, że pamiętał dużo więcej niż mógłby dowiedzieć się zarówno w więzieniu, jak i od nas – dodał John.
– Nie chcesz chyba powiedzieć, że oni sugerowali, że namówiliśmy Tony'ego? – powiedziała Emily.
– Ależ tak – odpowiedziała Letty. – I zostali głośno wyśmiani. – Nagle przyszło jej coś do głowy. – Czy myślisz, że śmiali się dlatego, iż myśleli, że nie jestem zbyt inteligentna, by to zrobić?
Uspokajające zapewnienia Johna przerwało pojawienie się kamerdynera.
Withers najwyraźniej nie bardzo wiedział, jak zapowiedzieć nowego gościa. Zawahał się przy nazwisku.
– Pan, eee… Edward… Howe, proszę pani.
Tony natychmiast z zaniepokojeniem spojrzał na Letty. Najwidoczniej wątpił, czy kuzyn jest już gotowy, by się z nim spotkać.
– Ja zobaczę, czego chce Edward – zaoferowała Emily. I tak prawdopodobnie przyszedł, by ją zobaczyć.- Zaprowadź go do dużego salonu, Withers – powiedziała, po czym przeprosiła towarzystwo.
Tony grzecznie wstał, kiesy opuszczała salonik. Przez moment pomyślała, że chce ją zatrzymać, coś powiedzieć. Oczy miał znowu smutne, nie tryskał entuzjazmem ani radością. Jakie to do niego podobne, pomyślała, współczując Edwardowi w tej chwili.
W dużym salonie Edward czekał z kapeluszem w ręce, wyglądał na raczej zakłopotanego. Kiedy odwrócił się, by ją powitać, gdy weszła, Emily zauważyła z ulgą, że chyba zniósł stratę lepiej, niż oczekiwała. Podczas ostatniego spotkania wydawał się być do cna zgnębiony nowinami, które mu przekazała. Wyglądało na to, że mądrze użył czasu, by przyzwyczaić się do zmiany statusu.
– Słyszałaś nowiny. Ach, cóż, to ty mi powiedziałaś, jak to będzie – powiedział.
– Tak, słyszałam – powiedziała. – Przykro mi, że musieli cię przy tym tak zranić, Edwardzie. To nie jest sprawiedliwe, że niewinny musi tyle przecierpieć w takim przypadku.
– Tak, cóż, ośmielę się powiedzieć, że trochę będzie mnie to kosztowało, zanim się przyzwyczaję, ale sądzę, że gotów jestem stawić temu czoła. Nie miałem dotąd odwagi, by spotkać mojego kuzyna, ale miałaś rację. Wuj mówi mi, że zaoferował bardzo hojnie uregulować ze mną rachunki.
Emily podprowadziła go do sofy.
– Co uczynisz teraz?
– Na razie zamieszkam z wujem. Chciałbym dostać się do Izby Gmin, jako że nie jestem już parem. Kilku przyjaciół rozgląda się za odpowiednim mandatem dla mnie.
Emily skinęła głową. Cieszyła się za niego, a jednocześnie nie mogła przestać myśleć, że Edward bardzo prędko ustabilizuje się i będzie gotów do ślubu.
On musiał myśleć o tym samym.
– Emily, co do nas… Moja sytuacja bardzo się w ciągu miesiąca zmieniła…
– Edwardzie, wiesz, że tytuł czy majątek nigdy nie miały dla mnie znaczenia – powiedziała Emily automatycznie, nie zważając na następstwa swoich słów.
– Miały znaczenie dla mnie, Emily.
– Wiem, że bardzo jesteś rozczarowany, Edwardzie, ale…
– Nie rozumiesz, Emily. Nie pytam cię, czy zechcesz zwolnić mnie ze słowa. Oświadczam ci, że nie mogę dłużej być twoim narzeczonym.
Emily patrzyła na niego osłupiała. Ostatnia rzecz, której się spodziewała, to że Edward uzna, iż już jej nie potrzebuje. Gdyby nie cieszyła się tak, że jest wolna, mogłaby poczuć się znieważona.
– Przykro mi, że to tak się musiało stać, naprawdę, Emily. Ale wiedziałaś od początku, jaki rodzaj życia zaplanowałem. Gdy byłem markizem Palinem i panem poważnej fortuny, ty byłabyś właściwą żoną, jakiej potrzebowałbym, by torować sobie drogę w sferach politycznych. Teraz wszystko się zmieniło. Bez stojącej za mną fortuny żadne powiązania rodzinne nie pomogą mi w karierze.
– Mówisz, że nie możesz już sobie na mnie pozwolić – powiedziała Emily wolno. – Potrzebujesz teraz bogatej żony.
– Mówiąc bez ogródek, tak. – Głos jego nabrał przymilnych tonów. – Zawsze byłaś mi dobrą przyjaciółką, Emily. Nie zawiedź mnie teraz. Pozwól mi odejść, jeśli w ten sposób lepiej urządzę sobie życie.
Tak wiele Emily chciałaby mu powiedzieć. Chciała mu powiedzieć, że sama znalazła coś lepszego. Chciałaby zachwiać jego pewnością, że pozwoli mu odejść bez awantury. Dziwne, ale fakt, że się wycofał, jakoś ją zabolał. Nic, co uczynił w ciągu ostatniego miesiąca, nie zaszkodziło ich przyjaźni w takim stopniu jak to. Gdyby powiedział, że pokochał inną, złożyłaby mu gratulacje i najlepsze życzenia. Ale usłyszeć, że bardziej kocha pieniądze i stanowisko – to było nie do zniesienia.
– Jeśli tego chcesz, Edwardzie, to oczywiście pozwolę ci odejść.
Widzę teraz, jak byłeś mądry, trzymając nasze zaręczyny w sekrecie. Żadne z nas nie będzie miało kłopotów z powodu zerwania.
Ulga z powodu tak szybkiego załatwienia sprawy uczyniła Emily wspaniałomyślną. Nie traciła czasu ani wysiłku, by powiedzieć Edwardowi, co o nim myśli. Oczywiście i tak nigdy by nie zrozumiał.
Wstał z sofy. Teraz, kiedy dostał to, po co przyszedł, spieszył się do wyjścia. Emily wiedziała, że w pewnym stopniu zdawał sobie sprawę, że zachował się paskudnie, i że jej widok zawsze mu to niemiłe przypomni. Odtąd będzie jej unikał jak zarazy.
– Wiedziałem, że okażesz się rozsądna. Dziękuję ci, Emily, za wszystko. Życzę ci wszystkiego najlepszego.
– Mam nadzieję, że znajdziesz to, czego chcesz – powiedziała Emily, w pełni świadoma, że jej życzenia nie są tak wielkoduszne jak jego.
Otworzył drzwi, po czym, zmieszany, przystanął na chwilę.
– Jeszcze jedna rzecz, Emily. Gdybyś pozwoliła bratu i szwagierce wierzyć, że to twoje serce się zmieniło…? Nie mogę powiedzieć wujowi, że to ja zerwałem zaręczyny. On nie jest taki wyrozumiały jak ty. Sir John i lady Meriton nigdy cię nie potępią za to, że się rozmyśliłaś. Co ci zależy, niech mój wuj myśli, że za bardzo się bałaś, by zostać przy mnie?