– Chodźcie, pokażę wam jeszcze coś – powiedział McKoy i poprowadził ich ku mapie rozłożonej w pobliżu jednej z belek oświetleniowych. – Dziś rano wykonałem kilka odczytów z użyciem kompasu. Drugi zawalony szyb biegnie w kierunku północno-wschodnim.
Pochylił się i wskazał palcem.
– To mapa tego rejonu sporządzona w 1943 roku. Była tu kiedyś brukowana droga biegnąca równolegle do podnóża góry i potem skręcająca ku północnemu wschodowi.
Paul i Rachel pochylili się nad mapą.
– Idę o zakład, że te ciężarówki wjechały tu przez to zawalone wejście, a przedtem dojechały tą drogą. Potrzebowały utwardzonej nawierzchni. Były zbyt ciężkie, by poruszać się po piasku i błocie.
– Wierzysz w to, co wczoraj wieczorem powiedział Grumer? – zapytała zaintrygowana Rachel.
– Że była tu ukryta Bursztynowa Komnata? Nie mam co do tego wątpliwości.
– A co twoim zdaniem za tym przemawia? – zapytał Paul.
– Podejrzewam, że to nie naziści zawalili wejście, lecz ten ktoś, kto już po wojnie splądrował to miejsce. Niemcy przecież chcieliby w końcu odzyskać bursztynowe płyty, które tu ukryli.
– Wobec tego zamknięcie dostępu do nich nie miało sensu. Ale ten skurwiel, który tu był w latach pięćdziesiątych, z pewnością nie chciał, by ktokolwiek się dowiedział, co stąd zabrał. Zamordował swoich pomocników i zawalił wejście. Natrafiliśmy na tę pieczarę przypadkiem, dzięki wskazaniom radaru geologicznego.
– Fakt, że udało nam się dokopać, to kolejny łut szczęścia.
– Zawsze przydaje się odrobina szczęścia – stwierdziła Rachel filozoficznie.
– Niemcy oraz nasz rabuś najprawdopodobniej nie wiedzieli o drugim korytarzu, przebiegającym w tak niedużej odległości od pieczary. Jak powiedziałaś, pomógł nam ślepy los, bowiem szukaliśmy wagonów kolejowych wyładowanych dziełami sztuki.
– Linie kolejowe w czasie wojny docierały aż tutaj w góry? zdziwił się Paul.
– Tak, do cholery! Po szynach dowozili zapasy amunicji z magazynów.
Rachel wstała i skierowała wzrok na ciężarówki.
– W takim razie mogłoby to być miejsce, które tata dawno temu zamierzał sprawdzić?
– Pewnie tak – odparł Wayland.
– Wracając do punktu wyjścia, McKoy, powiedz nam, nad czym wczoraj tak ubolewałeś? – nie dawał za wygraną Paul.
McKoy podniósł się z miejsca.
– Nie znam was obojga, do cholery, ani trochę. Ale zasłużyliście na moje zaufanie. Wracajmy do szopy i opowiem wam wszystko po kolei.
Poranne słońce z trudem przebijało się przez zakurzone szyby obskurnej szopy.
– Co wiecie na temat Hermanna Göringa? – zapytał McKoy.
– Tylko tyle, ile pokazują na kanale historycznym – odparł Paul.
Olbrzym się uśmiechnął.
– Był drugi w hierarchii po Hitlerze, ale pod sam koniec wojny, w kwietniu 1945 roku, Hitler kazał go aresztować za poduszczeniem Martina Bormanna. Ten bowiem przekonał wodza, że Göring szykuje przewrót i zamierza przejąć władzę. Bormann i Göring nigdy nie byli w dobrych stosunkach. W rezultacie Hitler uznał dowódcę Luftwaffe za zdrajcę, pozbawił go rangi oraz stanowisk i aresztował. Amerykanie znaleźli go w ostatnich dniach wojny, kiedy zajmowali południowe tereny Niemiec.
Kiedy Göring w areszcie czekał na proces, był intensywnie przesłuchiwany Jego zeznania zostały spisane w dokumencie, który nazwano Zbiorczym Protokołem Przesłuchań (ZPP). Przez całe lata dokument ten przechowywano w tajnych archiwach.
– Dlaczego? – zapytała Rachel. – Jego zeznania powinny mieć raczej wartość dokumentalną niż stanowić tajemnicę.
Przecież wojna dobiegła już końca.
McKoy wyjaśnił im, że były dwa ważne powody, dla których alianci ukrywali ten dokument. Po pierwsze, po wojnie lawinowo pojawiały się żądania zwrotu zagrabionych dzieł sztuki. Wiele z tych wniosków było podejrzanych lub zgoła fałszywych. Żaden z rządów nie dysponował czasem ani finansami, by prowadzić drobiazgowe dochodzenie i zaspokajać roszczenia, których liczba sięgała setek tysięcy. Zaś ZPP ustalał wyłącznie zasadność roszczeń. Po drugie, powód pragmatyczny Według powszechnej opinii niemal wszyscy ludzie – z wyjątkiem garstki skorumpowanych kreatur – przeciwstawiali się nazistowskiemu terrorowi. Jednak ludzie sporządzający ZPP publicznie rozpowszechniali plotki o kokosach, jakie marszandzi we Francji, Holandii i Belgii zbijali na handlu z nazistowskimi okupantami, dostarczając im dzieła sztuki. Była to tak zwana Operacja Specjalna Linz, która miała na celu stworzenie Światowego Muzeum Sztuki pod auspicjami Hitlera. Utajnienie raportu z przesłuchań Göringa zmniejszyło ryzyko ujawnienia, że takich nikczemników było bardzo wielu.
Göring dokładał starań, by wykraść dzieła sztuki każdego z podbitych krajów, zanim dobrali się do nich złodzieje nasłani przez Hitlera. Führer zamierzał przeprowadzić totalną czystkę w tym, co uważał za dekadencką sztukę. Na jego liście znaleźli się Picasso, van Gogh, Matisse, Nolde, Gauguin i Grosz.
Göring znał natomiast prawdziwą wartość tych arcydzieł.
– Czy z tym, o czym powiedziałeś, ma jakiś związek Bursztynowa Komnata? – zapytał Paul.
– Pierwszą żoną Göringa była szwedzka hrabina Karin von Kantzow. Przed wojną ta dama zwiedzała Pałac Jekaterynowski pod ówczesnym Leningradem i zakochała się po prostu w Bursztynowej Komnacie. Kiedy zmarła w 1931 roku, Göring pochował ją w Szwecji, ale komuniści zbezcześcili jej grób. Wdowiec zbudował więc posiadłość na północ od Berlina, którą nazwał Karinhall, i umieścił doczesne szczątki zmarłej w ogromnym mauzoleum. Miejsce to miało jarmarczny wygląd, było prostackie. Zajmowało setki tysięcy akrów i ciągnęło się na północ aż po Bałtyk oraz po granice z Polską na wschodzie. Göring pragnął odtworzyć komnatę z bursztynu ku czci hrabiny, zbudował więc dokładnie taką samą salę o rozmiarach dziesięć metrów na dziesięć i zamierzał wyłożyć ją jantarową boazerią.
– Skąd o tym wszystkim wiesz? – zaciekawiła się Rachel.
– W ZPP zachowały się relacje z rozmów z Alfredem Rosenbergiem, ministrem Rzeszy do spraw okupowanych ziem wschodnich. Departament ten został utworzony przez Hitlera w celu nadzorowania grabieży łupów ze wschodniej Europy. Rosenberg wielokrotnie powtarzał w zeznaniach, że Göring miał obsesję na punkcie Bursztynowej Komnaty.
Następnie McKoy opowiedział im o kulisach zagorzałej rywalizacji o dzieła sztuki między Göringiem a Hitlerem. Smak Hitlera ponoć był zgodny z jego narodowosocjalistycznym światopoglądem. Im dalej na wschód, tym skarby były warte mniej.
– Führer nie interesował się sztuką rosyjską – powiedział McKoy – Zaliczał naród rosyjski do podludzi. Jednak w jego oczach Bursztynowa Komnata nie była rosyjskim dziedzictwem. Bursztynowe arcydzieło było darem Fryderyka I, króla Prus, dla Piotra Wielkiego. A zatem było to niemieckie rękodzieło i o jego powrót na niemieckie ziemie należało walczyć. W 1945 roku Hitler osobiście rozkazał wywiezienie bursztynowych płyt naściennych z Królewca. Lecz Erich Koch, gubernator Prus Wschodnich, był oddany Göringowi.
I t u tkwi szkopuł. Josef Loring oraz Koch byli ze sobą dość blisko. Koch desperacko potrzebował surowców oraz wydajnych fabryk, żeby dostarczać kontyngenty gubernatorom innych okupowanych prowincji. Loring współpracował z nazistami, otwierając nowe rodzinne kopalnie, huty i fabryki produkujące na potrzeby niemieckiej armii. Jednakże, asekurując się, nawiązał także kontakty z sowieckim wywiadem. To wyjaśnia, dlaczego tak świetnie prosperował w powojennej Czechosłowacji kontrolowanej przez Sowietów.