Выбрать главу

Allen Glick skoncentrował się wówczas na zdobyciu czterdziestu pięciu milionów dolarów w postaci dodatkowych funduszy od Związku Zawodowego Kierowców na planowaną renowację oraz na znalezieniu kogoś na miejsce Mańkuta. To drugie zadanie nie było trudne – powiedziano mu po prostu, kogo ma zatrudnić. Allen Dorfman, główny doradca finansowy w funduszu emerytalnym, wezwał go do Chicago. Frank Balistrieri powiedział Glickowi, że Dorfman ma kandydata na miejsce Rosenthala.

Dorfman, atletycznie zbudowany pięćdziesięciotrzyletni mężczyzna, niegdyś nauczyciel wychowania fizycznego, został szefem funduszu emerytalnego w 1967 roku, gdy jego bliski przyjaciel i przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców, James R. Hoffa, trafił za kratki. Dorfman nawiązał bliską znajomość z Hoffą dzięki ojcu, Czerwonemu Paulowi, przedstawicielowi związkowemu, który pracował dla Ala Capone i pomógł Hoffie przejąć kontrolę nad związkiem.

Dorfman junior otrzymał zakaz piastowania oficjalnych stanowisk w związku, gdyż w 1972 roku został uznany winnym przyjęcia łapówki za załatwienie pożyczki z funduszu emerytalnego. Mimo to w 1976 roku, gdy Glick go odwiedził, sprawował pieczę nad wielomiliardowymi aktywami funduszu. Za pośrednictwem mafijnych współpracowników w całym kraju potajemnie nadzorował poczynania wielu członków zarządu powierniczego. Swą firmę, Amalgamated Company, wykorzystywał jako parawan. Amalgamated zajmowała nawet pierwsze piętro siedziby funduszu przy Bryn Mawr Avenue w pobliżu chicagowskiego portu lotniczego O'Hare. Zatrudniała około dwustu osób i zarabiała ponad dziesięć milionów dolarów na samej tylko obsłudze związkowych wniosków o przyznanie rent inwalidzkich. Dorfman zajmował się także ubezpieczeniem spółek ubiegających się o kredyty z funduszu emerytalnego.

Glick wspominał, że po spotkaniu z prawnikami funduszu zszedł do gabinetu Dorfmana, gdzie się dowiedział, że stanowisko Mańkuta obejmie Carl Wesley Thomas. Thomas był doświadczonym czterdziestoczterołetnim dyrektorem kasyna i człowiekiem z politycznymi koneksjami.

Należał do najbardziej szanowanych dyrektorów kasyn w Newadzie. W swych klasycznych garniturach i okularach w stalowych oprawkach przypominał raczej bankiera z Carson City niż szefa kasyna w stolicy hazardu. Do Las Vegas przeprowadził się w 1953 roku i w ciągu dziesięciu lat awansował z krupiera w Starduście na wspólnika w kasynie Circus Circus, w którym większość udziałów miał Jay Sarno, jeden z „wielkich” w tej branży. Oprócz Circus Circus, pierwszego kasyna w Vegas, do którego wstęp uzyskali niepełnoletni, Sarno zbudował Caesar's Palace, najlepiej prosperujące kasyno w dziejach Las Vegas. Sarno był serdecznym przyjacielem Allena Dorfmana i zbudował obydwa kasyna za kredyty ze związkowego funduszu emerytalnego.

W całym stanie urzędnicy nadzorujący hazard odetchnęli z ulgą, gdy dowiedzieli się, że to Carl Thomas ma zastąpić Franka Rosenthala w Argent Corporation. Nie mieli cienia wątpliwości, że Allen Glick dokonał wspaniałego wyboru, oczyszczając atmosferę w nękanej problemami korporacji.

Jednak ani on, ani prawie nikt w Newadzie nie wiedział, że Carl Thomas, oprócz tego, że miał nieposzlakowaną opinię jako najlepszy z nowego pokolenia dyrektorów kasyn, był wówczas również największym specjalistą od skimmingu w Ameryce.

Razem z grupką kierowników, których wszędzie zabierał ze sobą, wymyślił tak sprytne sposoby wypompowywania milionów dolarów z kasyn, że nikt nawet nie podejrzewał, iż brakuje jakichś pieniędzy. Czasami Thomas i jego ludzie kradli dla formalnych właścicieli, czasami dla faktycznych, cichych właścicieli, a niekiedy dla siebie.

Carl Thomas nauczył się tego w Circus Circus, gdzie zatajanie części wpływów kasyna należało do jego obowiązków. Proceder ów rozpoczął się za czasów Sarno – zanim jeszcze Thomas trafił do tego kasyna – i służył spłacie kredytów ze związkowego funduszu emerytalnego. Już we wczesnych latach sześćdziesiątych zatajanie wpływów było dość częstą praktyką, a Thomas okazał się tak zdolny i dyskretny, że niebawem został menedżerem kasyna. W tym okresie Sarno przedstawił go Allenowi Dorfmanowi, który przynajmniej raz w miesiącu przyjeżdżał do Las Vegas w poszukiwaniu przedsiębiorców zainteresowanych związkowymi kredytami na budowę kasyn.

Thomas i Dorfman zaprzyjaźnili się, a w 1963 roku Dorfman zaprosił swego nowego przyjaciela do Chicago na przyjęcie z okazji swoich czterdziestych urodzin. Na przyjęciu było około trzystu gości, wielu z Las Vegas, lecz Allen Dorfman zadbał o to, by przedstawić Thomasa Nickowi Civelli. Thomas dowiedział się przy okazji, że Civella jest jednym z odbiorców pieniędzy zagarnianych w kasynach. Wkrótce zaczął spotykać się potajemnie z mafijnym bossem, ilekroć ten przyjeżdżał do Las Vegas.

*

„Pozwól, że powiem ci trochę o zatajaniu wpływów w kasynach – zaproponował Frank Rosenthal. – Nie ma kasyna, przynajmniej w tym kraju, które jest w stanie zabezpieczyć się przed skimmingiem. Nie ma sposobu. Nie można temu zapobiec, jeżeli facet zna się na rzeczy. Z drugiej strony istnieją dwa rodzaje zatajania wpływów. Jeden z nich nazywamy «puszczaniem krwi». Gówniany interes. Masz gościa, który jest menedżerem odpowiedzialnym za black jacka, i zamierza podpieprzać trzy, cztery stówy dziennie. To jest właśnie «puszczanie krwi». Potrzeba do tego tylko dwóch osób – menedżera i gońca, człowieka, który kursuje z żetonami między kasą a stołem. W przypadku zorganizowanego skimmingu mamy do czynienia z procederem superwyrafinowanym. Za moich czasów to było niemożliwe, jeżeli wszyscy pracownicy nie maczali w tym procederze palców. To nie jest kwestia norm, reguł i przepisów ustalanych przez Komisję ds. Nadzoru i Komisję ds. Gier Hazardowych; ci ludzie nie wiedzą, co tu jest grane. Zorganizowany skimming wymaga udziału co najmniej trzech osób. Na najwyższym szczeblu. Nie można zrobić tego inaczej. Po prostu się nie da. Jeżeli istnieje inny sposób, to chciałbym, żeby ktoś mi go przedstawił – dałbym mu patent”.

*

Dennis Gomes, dwudziestosześcioletni naczelny rewident z ramienia Komisji ds. Nadzoru, dowiedział się od informatora pracującego w Starduście, że coś nie gra ze zliczaniem monet z automatów. Gomesa zawsze ciekawiło, dlaczego Argent Corporation zatrudniła kogoś tak znanego i z taką przeszłością, jak Jay Vandermark, do nadzorowania jednorękich bandytów. Zatrudnianie w kasynach crossroaderów, szulerów karcianych i speców, od oszustw przy grze w kości nie było niczym niezwykłym. Czy był lepszy sposób na przyłapanie oszusta niż skorzystanie z usług innych oszustów znających jego metody? Rzeczą niezwykłą może nawet szaleństwem, było jednak powierzenie światowej klasy crossroaderowi, takiemu jak Jay Vandermark, odpowiedzialnego stanowiska.

Gomes miał pewność, że wpływy z automatów do gry w kasynach Argent Corporation są zatajane. Potrzebował jednak pomocy. Jako naczelny rewident kierował pracą garstki księgowych, którzy rutynowo sprawdzali wysokość i terminowość wpłat należności podatkowych. Nikt w Komisji ds. Nadzoru nie próbował szukać drugiego i trzeciego zestawu ksiąg. Dennis Gomes nie miał nawet do dyspozycji rewidenta śledczego, który mógłby wykorzystać kalkulacje robione na użytek kasyna do ujawnienia oszustwa lub innych większych przestępstw. Komisja nigdy nie przejmowała się vacatem na tym stanowisku.

Gomes postanowił to wszystko zmienić i zamieścił ogłoszenie w „California Law Journal”.

„Po prostu zrobiłem to – wspomina. – Do dziś nie wiem dlaczego”.