Выбрать главу

– Dlaczego nie widywałaś się z ojcem, kiedy byłaś już po rozwodzie?

– Istnieją dwa powody – odparła powoli. – Kiedy ludzie zadają mi to pytanie, zwykle mówię, że Eve nie chce, aby widywano ją w towarzystwie pasierbicy, która jest starsza od niej. No i sprawa Emmy… Eve i przyszywana wnuczka? Aż strach myśleć!

– A drugi powód? Ten prawdziwy? Molly nerwowo potarła ramiona.

– Większość osób, które słyszały o moim ojcu, wyobraża sobie, że jest on bardzo bogatym, szacownym biznesmenem.

Mason inwestuje w wynalazki opracowywane w Dolinie Krzemowej, w telekomunikację, ma tartaki na północnym zachodzie, sieć restauracji na południu i mnóstwo innych firm i przedsięwzięć. Nigdy nie został o nic oskarżony, ba, nigdy nie padł na niego choćby cień podejrzenia. Jego księgowi to specjaliści najwyższej klasy, więc nie ma żadnych problemów z fiskusem. Tylko ludzie tak dobrze zorientowani jak ty wiedzą, że Mason Lord balansuje na krawędzi dwóch światów, że do jego specjalności należy także ściąganie długów, wymuszenia, organizacja prostytucji, praktycznie wszystko poza narkotykami, których nienawidzi z całego serca. Moja matka wykazała się wielką mądrością. Zaraz po rozwodzie wywiozła mnie daleko, aż do Włoch, dzięki czemu dorastałam z dala od jego wpływów. Pamiętam, że zawsze płakała, kiedy na początku wakacji odwoziła mnie na samolot do Stanów. Nie chcę, aby Emma zbyt często widywała mojego ojca. Matka trzymała mnie z dala od niego i ja mam zamiar zrobić to samo. Chciałabym, żeby moja córka miała względnie normalne dzieciństwo.

– „Naśle płatnego zabójcę”… Tak powiedziałaś.

– Masz rację, wyrwało mi się. Sam widzisz, jak łatwo można przesiąknąć tego rodzaju atmosferą. Czy miałam się zgodzić, aby Emma poznała takie słownictwo? Kiedy pomyślę, na kogo mogłaby wyrosnąć, stykając się z moim ojcem, robi mi się zupełnie… Dosyć tego. Na pewno jesteś już zmęczony moimi wyznaniami, panie Hunt. Powinniśmy się trochę przespać. Nie znasz jeszcze Emmy – o szóstej rano będzie gotowa do zabawy i rozświergotana jak skowronek.

– Wiem. Kiedy postrzelili mnie w nogę, doczekała do siódmej. Obudziłem się i poczułem, jak gładzi mnie po ramieniu… – Ramsey zamyślił się na chwilę. – Emma jest wspaniałym dzieckiem, Molly.

– Wiem. Och, wiem.

– Zrobimy wszystko, żeby była bezpieczna.

– Wiem…

W środku głębokiej nocy Molly poderwał z łóżka przeraźliwy krzyk. Chwyciła córkę w ramiona i potrząsnęła nią lekko.

– Em, obudź się, skarbie! Obudź się!

Potrząsnęła nią znowu. Ramsey stanął w progu. Serce waliło mu jak oszalałe, w ręku trzymał rewolwer. Molly usiadła i wzięła dziecko na kolana.

– Obudź się, kochanie, obudź się! Wszystko w porządku. Jestem przy tobie, Ramsey też tu jest. Obudź się, Emmo!

Emma nagle wygięła się do tyłu, potem wyprostowała się i z całej siły objęła matkę ramionami. Jej drobnym ciałem wstrząsały dreszcze, szlochała głośno. Ramsey szybko usiadł obok nich na krawędzi łóżka i otoczył je ramieniem. Dopiero po chwili, kiedy Emma trochę się uspokoiła, odgarnął z jej twarzy splątane, wilgotne od potu włosy.

– Wszystko w porządku, Emmo. Naprawdę, nic się nie dzieje. Jesteśmy przy tobie. Nie ma tu nikogo oprócz nas.

Powoli przestała dygotać. Ponad głową dziewczynki spojrzał na Molly. Jej oczy były pełne niepokoju, usta ściągnięte. Dostrzegł w nich głęboki ból i bez trudu zrozumiał, co czuje, ponieważ sam czuł to samo.

– On mi się śnił, mamo – odezwała się Emma dziwnym, nieswoim głosem. – Przywiązał mnie do łóżka za ręce i nogi cienkim sznurkiem. Powiedział, że nie potrzeba grubszego, bo jestem tylko małą dziewczynką. Że jestem idealna i on potrzebuje mnie bardziej niż Bóg jego. Że nie potrzebuje nikogo z wyjątkiem mnie. Owinął mnie sznurkiem jak paczkę…

Zamilkła. Ramsey i Molly czekali, zrozpaczeni i wstrząśnięci, lecz Emma nie powiedziała już ani słowa. Długo tulili ją do siebie.

– Zasnęła – szepnęła w końcu Molly. – Dziękuję, Ramsey. Położę się teraz obok niej.

Minęło sporo czasu, zanim sama zapadła w sen. Obudziła się, czując mokry pocałunek Emmy na policzku. Emma chwyciła ją za ramię i pociągnęła. Molly przewróciła się na bok i wtuliła twarz w kark córeczki.

Ramsey ocknął się bardzo wcześnie. Nie mógł przestać myśleć o koszmarnym śnie Emmy. Cienki sznurek… owinął ją sznurkiem jak paczkę. Nie potrzebował grubszego sznurka, bo była tylko małą dziewczynką…

Gdyby dostał go w swoje ręce, najprawdopodobniej zabiłby go bez wahania. Czy zdecydowałby się powierzyć takiego zbrodniarza systemowi sprawiedliwości, ufając, że zostanie mu wymierzona należyta kara? Nie był tego pewien. Po prostu nie wiedział, co by zrobił. A przecież powinien wiedzieć… Cicho stanął w progu drugiej sypialni, patrząc na pogrążone we śnie Emmę i Molly. Nagle dobiegł go cichutki, ledwo słyszalny szept.

– Ramsey?

– Dzień dobry, Emmo. Dobrze spałaś?

– O tak. Mama mocno się do mnie przytuliła, widzisz? To bardzo miłe, ale muszę iść do łazienki.

Molly zachichotała głośno. Pocałowała Emmę w szyję i powiedziała, że najpierw obie pójdą do łazienki, a później wszyscy zjedzą po miseczce płatków z mlekiem i bananami, oczywiście bez tych obrzydliwych brzoskwiń.

Ramsey wrócił do łóżka i aż po szyję przykrył się kołdrą. Nie był w stanie zrozumieć Loueya Santery i wcale nie dziwił się, że Mason Lord postanowił sam go ukarać. On także z przyjemnością zamieniłby z nim parę słów. Kiedy schodził do kuchni, do głowy przyszło mu pewne pytanie. Ciekawe, czy przed tym incydentem Molly kochała swojego męża…

Rozdział 12

Emma była tak podniecona, że o mało nie wyskoczyła ze skóry. Zaczęła grać na dwuoktawowym pianinku, kiedy tylko je zobaczyła. Ramsey stał za nią, ze zdumienia nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Emma grała sonatę Mozarta, która była motywem przewodnim w starym filmie pod tytułem Elwira Madigan.

Wszyscy sprzedawcy ze sklepu z zabawkami zgromadzili się dookoła niej razem z przybyłymi na zakupy dziećmi i ich rodzicami. W milczeniu obserwowali, jak małe palce Emmy biegają po klawiszach tej zabaweczki, bo przecież trudno było nazwać to instrumentem, wydobywając z niej niewiarygodnie piękną muzykę.

Ramsey spojrzał na Molly. Widział, że podśpiewywała cicho, słuchając gry córki. Wyglądała przy tym tak, jakby występ Emmy nie był niczym nadzwyczajnym. Bez wahania kupił pianino.

– Szkoda, że nie ma prawdziwego fortepianu – powiedziała sprzedawczyni. – Jest bardzo utalentowana. Od dawna gra?

– Odkąd skończyła trzy lata – odparła Molly. – Jesteśmy tu na wakacjach i zapomnieliśmy zabrać z domu przenośne pianino, ale to wystarczy na te kilka tygodni.

– Zdumiewające – westchnęła kobieta. – Po prostu zdumiewające. Macie państwo śliczną, wyjątkowo uzdolnioną dziewczynkę.

Ramsey skinął głową.

– Tak, ma pani rację – rzekł.

Poczuł, jak ciepła łapka Emmy wślizguje się do jego dłoni i przytulił ją do swojej nogi, która bardzo ładnie się goiła. Ramsey brał teraz nie więcej niż cztery aspiryny dziennie. Zastanawiał się, czy Emma pamięta swój koszmarny sen. Chciał zapytać ją o to, ale szybko się rozmyślił. Nie, Emma powinna porozmawiać o tym z lekarzem specjalistą. Wiedział, że musi spróbować dowiedzieć się o nazwisko jakiegoś dobrego psychiatry dziecięcego.

– Sądzisz, że z Emmą wszystko jest w porządku? – zapytał cicho, otwierając drzwiczki samochodu.

– Nie wiem – odpowiedziała Molly. – Nie pytałam ją. Po ubiegłej nocy boję się bardziej niż kiedykolwiek.