Выбрать главу

– Pozwól, że usiądę, Emmo – powiedziała. – Ten gips jest strasznie ciężki i trudno mi z nim stać. Dobrze, że noga mnie już nie boli. Złamałam ją na nartach, wiesz? Zaliczyłam piękny upadek z wysokiego urwiska. Wszyscy mówili, że bardzo wdzięcznie wyglądałam, kiedy tak leciałam z jego krawędzi w dół. Ty chyba jeszcze nie jeździsz, co?

– Moja mama jeździ bardzo dobrze, ale ja się dopiero uczę. – Emma nie podeszła do lekarki, nadal stała między Ramseyem i Molly.

– Wzięłaś tylko trzy lekcje – rzekła Molly. – Na pewno będziesz świetnie jeździć. I przy odrobinie szczęścia może nie spadniesz z urwiska, ale to się czasami zdarza. Pamiętasz, jak kiedyś naciągnęłam sobie ścięgno pod prawym kolanem?

– Tak, mamo. Musiałaś chodzić na fizjo… Fizjoterapię.

– Ja też chodzę na fizjoterapię – pochwaliła się doktor Loo. – Będę mogła jeździć, ale już nie w tym roku. Szkoda. Nie chciałabyś podejść trochę bliżej i usiąść obok mnie, Emmo?

Emma nawet nie drgnęła, zacisnęła tylko palce na dłoni Ramseya.

– Zrobimy inaczej – spokojnie odezwał się Ramsey. – Usiądę i wezmę Emmę na kolana. Co pani na to, doktor Loo?

– Doskonały pomysł. Słyszałam, że jesteś bardzo bystrą dziewczynką, Emmo. Mama powiedziała mi, że całkiem sama uciekłaś od tego złego człowieka. I że najpierw dokładnie wszystko przemyślałaś i zaplanowałaś.

Emma zamarła. Ramsey nie słyszał nawet jej oddechu. Powiedział sobie, że musi cierpliwie poczekać. Nie spodziewał się, że lekarka tak od razu przejdzie do sedna sprawy. Wydawało mu się, że najpierw spróbuje ją lepiej poznać i dopiero później skoczy na głęboką wodę.

– Jak zaplanowałaś ucieczkę? – zapytała doktor Loo.

Emma oblizała wargi. Był to pierwszy ruch, jaki wykonała. Ramsey z całego serca pragnął przygarnąć ją do siebie i otoczyć ramionami, obronić przed wszystkim, co czaiło się w mrokach jej pamięci, wiedział jednak, że tak głęboka rana nie zagoi się sama. Spojrzał na Molly.

Twarz miała bladą i pełną napięcia. Starała się robić wrażenie spokojnej, ale nie była w stanie ukryć niepokoju i zdenerwowania. Mocno zacisnęła ręce na poręczach fotela.

– Myślałam i myślałam – powiedziała Emma cichym głosem po chwili namysłu.

Ramsey czuł się tak, jakby ktoś nagle uderzył go w brzuch. Głos i Emmy był cieniem szeptu. Dziwne, że w ogóle usłyszał jej słowa. i Doktor Loo czekała na więcej, ale Emma milczała.

– I świetnie to wymyśliłaś – odezwała się w końcu. – Długo myślałaś?

– Cały dzień. Nie wiedziałam tylko, czy uda mi się ściągnąć sznurek z rąk, ale on zapomniał mnie wtedy związać. Zapomniał i wyszedł zapalić papierosa.

– Co wtedy zrobiłaś?

Emma tak mocno wcisnęła się w pierś Ramseya, że zastanawiał się, czy nie powinien interweniować. Już otworzył usta, kiedy Emma znowu przemówiła.

– Zeskoczyłam z łóżka – szepnęła. – Było strasznie brudne. Nie miał okularów, więc kiedy wrócił, pomyślał, że poduszka to ja. Wyczołgałam się przez drzwi.

– Boso?

Emma się zastanowiła.

– Nie. Wiedziałam, że będę musiała biec, więc włożyłam tenisówki. Już na dworze.

– Ten człowiek dużo pił?

– Naliczyłam cztery puste butelki. Nie miałam co robić, więc liczyłam je i liczyłam. Były duże.

– Jak długotrwałe, zanim je opróżnił?

– Pięć dni.

– Dokładnie tyle, ile cię tam trzymał, prawda?

– Tak – odparła Emma nieco mniej zdławionym głosem.

– Czy pił w pewnych porach dnia? Często?

Zawodzenie było tym razem głośne i zupełnie wytrąciło Ramseya z równowagi. Emma drżała na całym ciele, z trudem łapała oddech i jęczała przeraźliwie.

– Nie, nie trzeba, kochanie. – Przytulił policzek do jej twarzy, zakołysał ją w ramionach, objął jeszcze mocniej niż poprzednio. – Nic złego się nie dzieje. Jesteś bezpieczna, twoja mama jest obok ciebie i ja też. Gdyby doktor Loo była tam wtedy razem z tobą, kopnęłaby tego drania w tyłek. Założę się, że tak by zrobiła.

– Tak jest, Em – wtrąciła Molly. – Zbiłaby go gipsem, tak, żeby go bardzo bolało.

Zawodzenie ucichło.

– Emmo? – odezwała się doktor Loo.

Emma milczała, przytulona do piersi Ramseya.

– Naprawdę bym mu przyłożyła, i to mocno. Możesz być tego pewna. Emma drgnęła i powoli podniosła głowę. Spojrzała na matkę, na Ramsaya i wreszcie na doktor Loo.

– Mama chciała go zastrzelić – powiedziała. – Zastrzeliłaby Ramseya, gdybym nie krzyknęła, że to nie on.

– Dzielnie się spisałaś, mała – rzekła Molly. – Bardzo dzielnie.

– Odpowiesz na jeszcze jedno pytanie, Emmo? Dziewczynka spojrzała lekarce prosto w oczy.

– Nie chcę odpowiadać na żadne pytania, ale wiem, że mamie na tym zależy i Ramseyowi także.

– To dobrze, lecz ja za nic nie chciałabym znowu cię przestraszyć. W porządku?

– W porządku.

– Czy człowiek, który trzymał cię przez pięć dni w domku w górach, to ten sam, który cię porwał?

– Tak.

– W jaki sposób cię złapał?

– Mama robiła zdjęcia w parku przed naszym domem. Ja bawiłam się ze Scooterem, psem sąsiadów. Mama powiedziała, że kupi mi takiego samego. Rzucałam mu patyk. Bardzo długo uczyłam go aportować. Mama mówi, że dalmatyńczyki są raczej głupie, ale strasznie miłe. Rzuciłam Scooterowi patyk, a kiedy długo nie wracał, pobiegłam za nim. Jakiś człowiek trzymał go za obrożę i głaskał. Mama mnie zawołała, więc odkrzyknęłam, że już wracam, tylko wezmę Scootera. Wtedy ten człowiek uśmiechnął się do mnie i uderzył mnie w głowę. Próbowałam wołać mamę, ale nie mogłam.

Więc to było aż tak łatwe, pomyślał Ramsey. Wszystko trwało zaledwie chwilę, w czasie której dorosła osoba myślała, że wszystko jest w porządku. A potem było już za późno na ratunek…

Zerknął na Molly. Była wstrząśnięta. Czuł, jakie straszne robi sobie wyrzuty. Miał ochotę potrząsnąć nią mocno. Nie było w tym ani odrobiny jej winy, ale on wiedział, jak głębokie ślady pozostawiają wyrzuty sumienia.

Potem Emma ukryła twarz na jego piersi i znieruchomiała. Trzymał ją mocno, przyciskając usta do jej włosów. Doktor Loo skinęła głową i Molly podniosła się powoli.

– Dziękujemy, doktor Loo.

– Miło mi było was poznać. Polubiłam cię, Emmo, wiesz? Jesteś twarda i potrafisz korzystać ze swojego rozumu. Poradzisz sobie ze wszystkim, zobaczysz. Chciałabym, żebyśmy porozmawiały sobie za jakiś czas, kiedy już trochę zapomnisz o tych przykrych rzeczach, co ty na to?

Emma odwróciła się twarzą do lekarki.

– Sama nie wiem, doktor Loo – powiedziała. – Może w przyszłym tygodniu?

Ramsey zauważył, że Molly odetchnęła z ulgą. Emma zeskoczyła z jego kolan i podeszła do matki. Chwyciła ją za rękę i szybko wyciągnęła z gabinetu.

– Panie Hunt, proszę poświęcić mi jeszcze chwilę. Z uśmiechem spojrzał na lekarkę.

– Doskonale wybrnęła pani z tej sytuacji. Na początku zastanawiałem się, czy to dobre podejście, ale udało się.

– Emma jest inteligentnym dzieckiem, ale pierwsza rozmowa zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie wiem, jaką rolę odegrał pan w tej sprawie, widzę jednak, że Emma darzy pana całkowitym zaufaniem. Wynika z tego, że to, co pan i jej matka zrobiliście, okazało się dla niej dobre. Z czasem wydobędę z niej wszystko, co skrywa i wtedy będzie mogła przyjrzeć się temu strasznemu przeżyciu, rozebrać je na części i pogodzić się z tym, co ją spotkało. Czy rozmawiała już z policją?

Ramsey potrząsnął głową.

– Jeszcze nie. Ani Molly, ani ja nie chcieliśmy narażać ją na pytania ze strony obcych. Do pani przyszliśmy z nią tylko dlatego, że dręczą ją koszmarne sny.