Выбрать главу

– Nic dziwnego. Rozumiem, że została zbadana przez internistę?

– Tak. Na naszą prośbę lekarz pediatra przeprowadził wszystkie badania. Jest tak, jak myśleliśmy – Emma została zgwałcona, była bita, ale rany goją się prawidłowo, przynajmniej te zewnętrzne. Jeszcze coś – kilka razy, budząc się ze złego snu, Emma mówiła coś o tym mężczyźnie. Że wiązał ją tylko sznurkiem, bo powiedział jej, że jest tylko małą dziewczynką… Powiedział jej też, że potrzebuje jej bardziej, niż Bóg potrzebuje jego.

– To z pewnością jest jakiś trop. Niech pan przekaże tę informację FBI, panie Hunt, jeżeli jeszcze pan tego nie zrobił.

– Dobrze.

– I niech dalej postępują państwo tak, jak do tej pory. Zobaczymy się we wtorek, prawda?

– Tak, oczywiście. Chciałem zwrócić pani uwagę na jeszcze jedną rzecz… Lekarka sięgnęła po oparty o biurko kijek i ostrożnie wsunęła go pod gips.

– Ach, co za ulga – powiedziała z uśmiechem. – Tylko ten, kto przynajmniej raz w życiu nie był w stanie podrapać swędzącego miejsca, potrafi to zrozumieć. A jeśli chodzi o tę sprawę – uważa pan, że posuwam się za szybko, tak? Być może, ale widzi pan, tę potworną truciznę trzeba wydobyć z niej jak najszybciej, dopóki nie zdąży wyrządzić poważniejszych szkód. Rozmowa o tych wszystkich okropnych przeżyciach jest psychologicznym odpowiednikiem płukania żołądka. Proszę się nie martwić, jeżeli zauważę, że dzieje się coś złego, zwolnię. – Wyciągnęła do niego rękę. – I proszę powtórzyć mamie Emmy, że też doskonale sobie radzi. Niech się nie obwinia, bo nie będzie mogła pomóc Emmie. Do widzenia, sędzio Hunt. Nie wiem, dlaczego ma pan taką zdziwioną minę. Jest pan sławnym człowiekiem.

– Powtórzę Molly wszystkie pani rady. – Ramsey uścisnął rękę doktor Loo i odwrócił się. – W tej chwili może nawet jestem i sławnym, ale przede wszystkim bardzo przestraszonym człowiekiem.

Rozdział 17

Molly wyszła z kuchni i zobaczyła Emmę, stojącą obok stołu w holu, z czekoladowym ciasteczkiem wypieku Milesa w ręku, wpatrującą się w ojca. Louey robił wrażenie bardzo zmieszanego.

– Pamiętam cię – powiedziała Emma powoli i ugryzła kawałek ciastka. – Jesteś moim tatą. Mama mówiła, że do mnie przyjedziesz.

– No właśnie – burknął Louey. – Więc przyjechałem… Strasznie urosłaś, dzieciaku.

– Dawno mnie nie widziałeś – rzekła Emma, nie spuszczając wzroku z twarzy człowieka, którego z trudem poznała. Louey wyglądał na zmęczonego i zdenerwowanego. – Mama mówi, że rosnę jak na drożdżach, zupełnie jak doktor Pepper. Doktor Pepper to mój ulubiony napój.

– Moim zdaniem jesteś bardzo wysoka. Słuchaj, Emmo… Hm… Na mnie już czas. Muszę zobaczyć się z pewnymi ludźmi i załatwić kilka spraw, wiesz?

– Wiem, tato – odparła, nie odrywając od niego oczu. – Wiem.

Molly złapała Loueya w holu na górze, kiedy godzinę później ułożyła Emmę do snu. Właśnie wychodził ze swojej sypialni. Gunther stał w odległości sześciu metrów od niego, z rękoma założonymi na piersi, i ze stoickim spokojem żuł wykałaczkę.

– Poświęciłeś Emmie niecałe dwie minuty, Louey. Trzeba dodać, że było to wasze pierwsze spotkanie po dwóch latach. Może zaproponowałbyś jej, żeby zagrała dla ciebie na pianinie? Ręczę, że będziesz pod dużym wrażeniem.

Louey Santera był w tej chwili bardziej zmęczony niż przestraszony, chociaż świetnie wiedział, że ma poważne powody, aby się bać.

– Porozmawiałem z nią, Molly. Co jeszcze miałem zrobić, na miłość boską? Mała wygląda dobrze, nic jej nie jest. No dobrze, następnym razem poproszę ją, żeby zagrała na tym durnym pianinie.

– I może później powiedziałbyś jej, że ją kochasz, co? Jesteś przecież jej ojcem. Nie wątpię, że ta myśl nigdy nie zaświtała ci w głowie, ale Emma po prostu cię potrzebuje.

– To ty chciałaś ją mieć, nie ja. Przed urodzeniem dziecka byłaś o wiele bardziej interesująca, Molly. Pamiętasz te zdjęcia, które mi zrobiłaś i zaniosłaś do redakcji „Rolling Stone”? Kupili je i opublikowali, ale ty powiedziałaś tylko, że są nie najgorsze, nic więcej. Szef działu fotograficznego „Rolling Stone” wychwalał je pod niebiosa. Nie mam pojęcia, dlaczego nie chciałaś więcej dla nich pracować.

– Masz bardzo wybiórczą pamięć, Louey. Byłam wtedy w ciąży i od rana do wieczora rzygałam jak struty kot. Nie miałam siły robić zdjęć. Odkąd Emma podrosła, powoli do tego wracam.

– Nikt nie zrobił mi nigdy tak dobrych zdjęć jak tamte.

Nietrudno było zgadnąć, że myślał wyłącznie o sobie. Louey zawsze myślał tylko o sobie. Molly miała ochotę przewrócić oczami i zdzielić go prawym sierpowym, lecz zamiast tego uśmiechnęła się spokojnie. Prawdę mówiąc, nie czuła do Loueya nienawiści – najczęściej w ogóle o nim nie myślała.

Wiedziała, że jego bezczelna pewność siebie skrywa najróżniejsze lęki i niepewności, które czasami wypełzały na powierzchnię. Rozumiała to, chociaż zdawała sobie także sprawę, że Louey potrafi niszczyć ludzi, którzy usiłują nawiązać z nim bliższy kontakt. Teraz bez trudu dostrzegła, że jest głęboko przerażony.

– Jesteś świetnym modelem, Louey – powiedziała, starając się go uspokoić. – Wiesz, że obiektyw cię kocha. Na świecie jest mnóstwo dobrych fotografów, którzy jeszcze nie raz zrobią ci świetne zdjęcia, ale to nie ma teraz nic do rzeczy. – Przerwała i potrząsnęła głową. – Nieważne. Jeżeli chcesz, żebym ci pomogła, zanim mój ojciec naprawdę się wkurzy, lepiej powiedz mi, co wiesz o porwaniu Emmy. Sam wiesz, co Mason potrafi, gdy straci nad sobą panowanie, a tym razem sprawa jest dużo poważniejsza niż wtedy w Denver.

– Nie było cię w Denver, kiedy twój tatuś zjawił się tam trzy lata temu, więc skąd możesz wiedzieć, do czego jest zdolny?

– Pamiętam za to, jak wiele lat temu przyjechałam tu na wakacje. Miałam wtedy dwanaście lat. Pewnego dnia obudziłam się tuż przed północą i zeszłam do kuchni, żeby napić się mleka. Zauważyłam, że w gabinecie ojca pali się światło i usłyszałam jakieś głosy. Uchyliłam drzwi i zajrzałam tam… – Molly zadrżała na wspomnienie sceny, którą teraz podsunęła jej pamięć. – Powiedz wszystko, co wiesz, Louey, nie wymądrzaj się. Kiedy ojciec określi cel działania, zmierza do niego po trupach. Ma dużo cierpliwości, ale kiedy ją traci, nie zna litości. W jaki sposób zaangażowałeś się w to wszystko? Podaj mi nazwiska ludzi, którym jesteś winien pieniądze.

W tej chwili zza rogu holu wyłonił się Ramsey. Właśnie przyszedł na górę i miał zamiar położyć się spać. Było już późno. Zobaczył Molly i Loueya, stojących naprzeciwko siebie jak para rewolwerowców, i usłyszał ostatnie słowa Molly.

Wiedział, że w gruncie rzeczy Molly nie wierzy, aby Louey był bezpośrednio zamieszany w porwanie Emmy, jest jednak niemal pewna, że były mąż ukrywa jakieś istotne informacje. Usiłowała teraz go postraszyć, co mogło okazać się sprytnym posunięciem. Ramsey był ciekaw, czy Louey to kupi.

Louey rzucił ostrożne spojrzenie w stronę Gunthera, który nadal z niewzruszonym spokojem opierał się o drzwi.

– Popełniłem poważny błąd, żeniąc się z tobą – syknął Louey. – Udawałaś pierwszą niewinną, a okazało się, że twoim tatusiem jest wielki gangster. Żałuję, że tak późno odkryłem prawdę.

– O co ci chodzi?

– Chcesz usłyszeć parę słów prawdy? – Wargi Loueya wykrzywił paskudny uśmiech. – Dobrze. Chciałem się z tobą pieprzyć, Molly, nie żenić. Niestety, twój tatuś dowiedział się o nas i nie pozostawił mi wyboru…

– To nieprawda, dlaczego kłamiesz? Mój ojciec nie miał pojęcia, że się z tobą spotykałam do dnia, kiedy powiedziałam mu o naszym ślubie. Nie patrz na mnie jak na idiotkę! Mówię ci, że wcześniej nic nie wiedział! Doskonale pamiętam, był kompletnie zaskoczony! Nie wymyśliłam sobie tego.