– Gdzie są te pieniądze?
– Nie wiem.
– Byłeś jego księgowym – przemówił Mason Lord miękkim, łagodnym tonem, odwracając się od wielkiego okna. – Jego księgowym, Warren. Pod względem znajomości finansów Louey był kompletnym idiotą, nie miał zielonego pojęcia, jak funkcjonuje dolar. Po jego rozwodzie z moją córką byłeś jego doradcą finansowym, prawda? Wiem, że w czasie trwania ich małżeństwa to Molly zajmowała się pieniędzmi, później ty przejąłeś tę rolę. Jestem pewien, że tak właśnie było, więc powiedz sędziemu Huntowi, co stało się z tymi trzystoma tysiącami.
– Przysięgam, że nie kłamię, proszę pana. Louey nie chciał mi nic powiedzieć. Mam tu wyciągi z banku, poświadczenia wypłat, wszystko. Louey wypłacił całą sumę z konta i nic mi o tym nie powiedział.
– Kiedy wyczyścił konto? – zapytał Ramsey.
– Tuż przed wyjazdem do Niemiec. Nie miał ani centa, ale zdołał naciągnąć sponsorów na dużą zaliczkę, prawie dwieście tysięcy, jeśli pamiętam. Następne sto tysięcy wpłynęło na jego konto już w czasie występów w Niemczech. Tę setkę także zaraz wypłacił. Przysięgam, że nie powiedział mi ani słowa, co zamierza z tym zrobić.
Gunther nadal stał przy drzwiach, nieruchomy jak skała.
– Masz wszystkie pudła z dokumentami, Gunther?
– Tak, proszę pana.
– Wobec tego idziemy. Ma pan jeszcze jakieś pytania do Warrena, sędzio Hunt?
– Tak. Gdzie pan był dziś rano? Warren O’Dell był tak blady, jakby miał za chwilę zemdleć. Odchrząknął z wyraźnym wysiłkiem, przełknął ślinę i zakasłał.
– Byłem w domu, w łóżku – wykrztusił w końcu.
– Czy ktoś był z panem?
– Tak. Moja dziewczyna, Glennis.
– Proszę podać mi jej numer telefonu. Cztery minuty później Ramsey rozmawiał z Glennis Clark, kelnerką z restauracji. Rozmowa trwała dość długo. Wreszcie Ramsey odłożył słuchawkę.
– Zakładając, że nie posiada pan niezwykłych zdolności paranormalnych, a panna Clark nie jest pańskim medium, wszystko wskazuje na to, że mówi pan prawdę – oświadczył.
Kiedy obaj z Masonem Lordem byli już przy drzwiach, Ramsey odwrócił się i obrzucił księgowego uważnym spojrzeniem.
– Przed kim chciał pan uciec, panie O’Dell?
– Przed Shakerem. Już do mnie dzwonił. Jest wściekły, uważa, że to ja jestem odpowiedzialny za to, iż Louey znalazł się w tym samochodzie. Teraz, gdy Louey zginął, Shaker nie ma szans na odzyskanie pieniędzy.
– Milion dolców to kropla w morzu dla kogoś takiego jak Rule Shaker. Co jest prawdziwym powodem jego gniewu?
– To, że nie dostanie Loueya – powiedział Warren O’Dell po długim milczeniu. – Zależało mu na nim. Kiedy się zorientował, że Louey zarobi kupę szmalu i spłaci go, a on nie będzie mógł szantażować go długiem, porwał dzieciaka. Jezu słodki, Shaker zabiłby mnie, gdyby się dowiedział, że puściłem farbę…
– Chciał, żeby Louey śpiewał w jego kasynie?
– Tak. O to także mu chodziło.
Rozdział 20
Było po dziewiątej wieczorem. Wszyscy przeszli w końcu z jadalni do dużego salonu na kawę i niskokaloryczne morelowe ciasto wypieku Milesa. Emma uprosiła Molly, aby pozwoliła jej pójść spać później niż zwykle, ponieważ bardzo chciała pomóc Milesowi powkładać naczynia do zmywarki. Kiedy wyszła razem z nim do kuchni, Ramsey opowiedział wszystkim o spotkaniu z Warrenem O’Dell.
– O’Dell twierdzi, że Rule Shaker zrobiłby wszystko, byle dostać Loueya – zakończył.
Molly spojrzała na niego z niedowierzaniem.
– Shaker jest pedałem? – zdziwiła się. – Chciał, żeby Louey został jego kochankiem? O to właśnie mu chodziło?
Ramsey uśmiechnął się lekko. Sherlock i Molly zrozumiały to dokładnie tak jak on, w każdym razie w pierwszej chwili. Ich niedowierzanie było równie wielkie jak jego.
Savich rozprostował ramiona.
– Założę się, że czeka nas niespodziewana puenta. No, Ramsey, nie trzymaj nas dłużej w napięciu.
Ramsey uśmiechnął się szerzej i rzucił Masonowi porozumiewawcze spojrzenie.
– Okazuje się, że tak naprawdę Loueya pragnęła córka Shakera, ma na imię Melissa i jest oczkiem w głowie tatusia, który niczego nie potrafi jej odmówić. Melissa chciała Loueya, więc Rule Shaker postanowił go dla niej zdobyć.
– I starał się tak bardzo, że w końcu go zabił. – Molly była potwornie zmęczona, miała już wszystkiego dosyć. Zamartwiała się o Emmę, a teraz jeszcze okazało się, że jakiś gangster był gotów na wszystko, żeby dostać Loueya dla swojej córki. – Więc tatuś Melissy tak ustawił gierki w kasynie, żeby Louey przegrał, tak? – zapytała. – A kiedy to nie zadziałało, kazał porwać Emmę, by zmusić go do posłuszeństwa? Potem nasłał na nas troje swoich zbirów i próbował wysadzić Emmę i mnie w powietrze, ale przez pomyłkę zabił Loueya? – Molly zerwała się z miejsca, o mało nie przewracając krzesła. Zaczęła nerwowo przechadzać się po pokoju, nie odrywając oczu od czubków czarnych adidasów. – Nie, przecież to równie zwariowany pomysł jak przypuszczenie, że ten Shaker jest gejem! Co to za potwór, na Boga?! Zupełne szaleństwo! Mason posłał jej ostre spojrzenie spod zmrużonych powiek.
– Weź się w garść, Molly. Niewykluczone, że to jednak Louey kazał porwać swoją córkę, żeby położyć łapę na moich pieniądzach i spłacić Rule’a Shakera. Wygląda też na to, że w końcu Rule Shaker próbował zabić Emmę, aby przestraszyć Loueya i zmusić go do posłuszeństwa. To wszystko biznes, Molly.
– Mason ma rację – odezwała się Eve, z wdziękiem stawiając na stole filiżankę. – Jeżeli na czymś naprawdę ci zależy, musisz być gotowa na wszystko, aby to zdobyć.
– Za wszelką cenę? – zapytała Molly.
– Cena to tylko jeden z aspektów biznesu – rzekł Mason.
– Nie – powiedział Ramsey. – Louey nie miał z tym wszystkim nic wspólnego. Nie rozumiecie? Nie było dość czasu, aby wprowadzić do gry kolejną grupę ludzi. Emma została porwana, uciekła, ja ją znalazłem i zaraz potem dwóch mężczyzn zjawiło się przed domem w górach i próbowało nas zastrzelić. Później do akcji wkroczyło dwóch innych, którzy prawdopodobnie dotarli za nami aż tutaj. Nikt nie wiedział, gdzie jest Emma, oczywiście poza tymi, którzy ją porwali. Wszystkie te działania wydają się powiązane, wszystkie stanowią poszczególne części tego samego planu.
Mason niewzruszenie żuł koniec niezapalonego cygara.
– Założenie, że Louey nie był zaangażowany w porwanie, znacznie upraszcza całą sprawę – powiedział powoli.
– Głowa mnie boli. – Molly ruszyła w kierunku drzwi. – Jest już późno i nie sądzę, abym mogła wam pomóc. Idę spać.
– Odprowadzę cię na górę – rzekł Ramsey. – Sherlock? Savich?
– Chcę jeszcze trochę pogadać z MAXINE – odezwał się Dillon, który siedział obok kominka w masywnym skórzanym fotelu, wpatrując się w ekran stojącego na małym stoliku laptopa. – Kiedy my rozmawialiśmy, MAXINE przeżuwała podane jej informacje.
– Gdy MAXINE skończy przeżuwać, będzie chciała pogadać ze mną – oświadczyła Sherlock. – Kiedy czuje się istotą płci żeńskiej, o wiele chętniej porozumiewa się z drugą kobietą. Tak czy inaczej, niedługo pójdziemy do swojego pokoju, Ramsey.
Mason wyciągnął rękę do Eve.
– Idziemy, moja droga?
– Oczywiście, Mason – odparła, wygładzając jedwab sukni na biodrze. Oczy wszystkich obecnych w salonie mężczyzn z zafascynowaniem śledziły każdy jej ruch.
Mason Lord odwrócił się w progu i omiótł pokój nieco zdumionym spojrzeniem.
– Goszczę w swoim domu sędziego i dwoje agentów FBI. Nie mogę powiedzieć, aby była to dla mnie naturalna sytuacja…
Kiedy Mason wyszedł, Ramsey miał ochotę się roześmiać, lecz był zbyt zmęczony. Z roztargnieniem masował sobie kark. Emma powiedziałaby, że jej dziadek zażartował… Mason Lord znał tego Rule’a Shakera, przynajmniej ze słyszenia… Co naprawdę myślał Mason o całej tej sytuacji? Wobec policji okazał się równie mało chętny do współpracy jak wszyscy jego ludzie. Co zamierzał?