Molly zerknęła na Emmę, która nie spuszczała wzroku z ekranu telewizora. Potem podniosła się i kopnęła agenta Anchora w kostkę. Anchor jęknął z bólu, chwycił się za nogę, a następnie wyprostował się bardzo powoli i z godnością.
– Aresztuję panią za obrazę agenta federalnego – powiedział, kiedy był już w stanie wydobyć głos z gardła.
– Nic z tego nie będzie – oświadczył Ramsey. – Szczerze mówiąc, Molly zrobiła to, na co sam miałem wielką ochotę. Niech pan przestanie robić z siebie durnia, agencie. – Wziął Anchora pod rękę i zbliżył usta do jego ucha. – Wydaje mi się, że popełnia pan spory błąd – rzekł cicho. – Proszę posłuchać, Molly Santera nie jest swoim ojcem. Niech pan spróbuje to zapamiętać. A teraz, jeżeli zacznie pan zachowywać się jak normalny człowiek, usiądziemy i postaramy się pomóc sobie nawzajem. Jeżeli ta uczciwa propozycja się panu nie podoba, zadzwonię do pańskiego szefa oraz agentów Savicha i Sherlock, i porozmawiamy wszyscy razem, ale już w trochę innym tonie. Decyzja należy do pana, agencie Anchor.
Agent Anchor nie był zadowolony. Na domiar złego wszystko wskazywało na to, że sprawa zabójstwa tego farmera z Loveland nigdy nie zostanie oficjalnie rozwiązana. Dotąd nie udało się też znaleźć zboczeńca, który porwał i molestował dziewczynkę, a wszystkie te niepowodzenia zaczęły się z chwilą, kiedy Molly Santera opuściła Denver i zaczęła szukać córki na własną rękę.
Ramsey Hunt bardzo się co do niej mylił – była dokładnie taka sama jak jej ojciec, Anchor zrozumiał to w chwili, kiedy zobaczył ją po raz pierwszy. To przez nią zawalił sprawę, a teraz ten cholerny sędzia bierze jej stronę. I w dodatku zna Savicha…
Detektyw Mecklin podniósł się zza stołu, strzepując okruszki ciasteczek z szerokiego czerwonego krawata i niedopinającej się na brzuchu białej koszuli.
– Słuchajcie, ta sprzeczka nie prowadzi do niczego dobrego – zauważył. – Agencie Anchor, proszę usiąść, oczywiście jeżeli sędzia Hunt nie ma nic przeciwko temu…
– Jest tutaj moja córka – odezwała się Molly. – Dzieci słyszą. i zapamiętują większość rzeczy, które mówią dorośli. Myślę, że powiedzieliśmy sobie wystarczająco dużo.
Agent Anchor spojrzał na Emmę, która żuła gumę, zdecydowanie za szybko. Miał dwoje dzieci i dobrze wiedział, kiedy uważnie słuchają tego, czego nie powinny nigdy usłyszeć. I jeszcze ten przeklęty sędzia…
– Słusznie – rzekł agent Anchor i usiadł. W pokoju zapadła martwa cisza. Przerwał ją detektyw Mecklin, sięgając po kolejne ciasteczko i wbijając w nie zęby.
– Jeżeli wszystkie te wydarzenia są ze sobą powiązane, wydaje się oczywiste, że stoi za nimi osoba posiadająca władzę i pieniądze – powiedział. – Czyli to, czego nie brakuje Rule’owi Shakerowi.
– Ale dlaczego zniszczyli mój dom? – zapytała Molly. – Dla zabawy?
– Załóżmy, że miało to miejsce dwa lub trzy dni temu – rzekł detektyw Mecklin. – Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zginął pani były mąż. Może jest to fragment tej samej układanki. Podobno Shaker szykował zamach na panią i pani córeczkę, aby zmusić Loueya Santerę do posłuszeństwa.
– I wszystko to dla pieniędzy? Czy po to, żeby wziąć Loueya na smycz? To przecież kompletne szaleństwo!
Agent Anchor nalał sobie kawy, przełknął łyk i uzupełnił zawartość filiżanki śmietanką.
– Ludzie tacy jak Shaker nigdy nie pozwolą, żeby ktoś wydmuchał ich na milion dolców. Muszą pilnować swojej reputacji, której podstawą jest, jak wiadomo, paniczny strach przed nimi. Poza tym nie ulega wątpliwości, że Shaker ma dość pieniędzy, aby wynająć najlepszych zawodowców.
– Jasne, że Shaker to zrobił – przytaknął Mecklin. – Możecie mi wierzyć, jest już po wszystkim.
– Najprawdopodobniej ma pan rację – powiedział Ramsey. – Nie ma innego wyjaśnienia tej sprawy, chyba że panu przychodzi coś do głowy, agencie Anchor?
Agent Anchor potrząsnął głową.
– Nie. Intuicja podpowiada mi właściwe rozwiązanie. Czy Savich odkrył coś interesującego na tym swoim cholernym laptopie?
– Na razie nic konkretnego – odparł Ramsey. Anchor pokręcił głową. Resztkę włosów miał obcięte na bardzo króciutkiego jeża, poza tym był prawie zupełnie łysy.
– Pamiętam, jak kiedyś byłem w Waszyngtonie, na jakimś zebraniu, na które przyszedł również Savich. Osoba protokołująca porządek spotkania zapytała go, jakiej płci jest teraz jego laptop. Nikt się nie roześmiał.
Ramseyowi nie podobało się, że ktoś taki jak Anchor na jego oczach zaczyna demonstrować cechy ludzkie, gdy tymczasem on, Ramsey, zdążył już zdecydować, że Anchor raczej nigdy nie będzie normalnym człowiekiem. Cóż, może facetowi znowu się pogorszy.
Zobaczył, że Emma śpi, zwinięta w kłębuszek na kanapie, z pianinem przyciśniętym do boku. Jedna nogawka jej dżinsów podwinęła się i Ramsey widział brzeg różowej skarpetki, wystającej znad tenisówki Nike. Pomyślał, że zdążył już przywyknąć do silnego wzruszenia, jakim zawsze reagował na widok dziewczynki. Przełknął ślinę. Zauważył, że druga skarpetka jest biała, nie różowa. Nie da się ukryć, że dla nich wszystkich był to ciężki dzień. Wstał, nie spuszczając wzroku z Emmy.
– Widzę, że ta rozmowa donikąd nie prowadzi – powiedział. – Chyba nie powinniśmy byli do was dzwonić. To tylko strata czasu, dla was i dla nas.
– Nie – odparł detektyw Mecklin, również podnosząc się z fotela. – To po prostu część dochodzenia. Może uda nam się znaleźć jakiś ślad w domu. Wcześniej czy później na pewno dopadniemy tego drania, który skrzywdził Emmę. FBI bardzo zależy, żeby go znaleźć. Hej, agencie Anchor, może moglibyście przyskrzynić go za oszustwa podatkowe, co?
Rozdział 25
W San Francisco był pogodny, piękny dzień. Gałęziami drzew poruszał lekki wiatr, temperatura nie przekraczała dwudziestu paru stopni. Ramsey głęboko odetchnął świeżym powietrzem i uśmiechnął się. Stał przy uchylonym oknie w swoim gabinecie i patrzył na widoczny w oddali most Golden Gate. Uwielbiał Sea Cliff, dzielnicę, którą wiele osób uważało za najpiękniejszą część miasta.
Jego dom znajdował się w pierwszym szeregu budynków, stojących na krawędzi klifu w północno – zachodnim zakątku dzielnicy. Z lewej strony widać było bezustannie przelewającą się wielką masę oceanu, z prawej wejścia do zatoki strzegł most Golden Gate, łączący miasto ze wznoszącymi się po przeciwnej stronie wzgórzami. O tej porze roku skaliste pagórki były jeszcze miejscami pokryte zielenią, lecz Ramsey wiedział, że wkrótce staną się zupełnie brązowe i pozbawione życia. Podnosząca się popołudniami mgła zawsze kłębiła się wokół Manne Headlands, tworząc idealną scenerię dla klasycznego horroru.
Jego dom został dokładnie sfotografowany, sprzątnięty i uporządkowany, a policja zebrała wszystkie odciski palców. Ramsey rozmawiał ze swoją sekretarką i dwójką asystentów, którzy dla niego pracowali, i cała trójka na ochotnika zgłosiła chęć dopilnowania prac remontowych w zniszczonym domu.
Uzgodnił z nimi kolorystykę wnętrz, rodzaj i styl mebli oraz budżet. Przekroczyli limit wydatków, lecz ponieważ z wielkim staraniem wybrali naprawdę piękne tkaniny i meble, nie miał zamiaru się tym przejmować. Zastanawiał się teraz, co jeszcze zamówili. Ciekawie było zobaczyć samego siebie oczyma innych ludzi. Gabinet był teraz surowy, poważny i bardziej męski, pełen skóry i bogatych kolorów ziemi. Jego współpracownicy wydali majątek na skórzaną kanapę i krzesła oraz olbrzymie mahoniowe biurko, lecz Ramsey w pełni aprobował ich wybór. Ściany były nadal nagie. Najwyraźniej obawiali się, że nie utrafią w jego gust i dobrze się stało, bo Ramsey uwielbiał wybierać dobre obrazy.