Jaskari napiął mięśnie. Jeśli zrobią jej jakąś krzywdę… będą próbowały uprowadzić albo…
Przestraszony patrzył, jak stwory pochylają się i obwąchują dziewczynę. Ona zaraz się poderwie, pomyślał.
Ale Berengaria spała dalej.
Istoty uniosły głowy i rozejrzały się dokoła.
Czy nie możemy ich teraz zaatakować? pomyślał Jaskari. Przecież i tak chcemy je złapać.
Ale nikt nie wiedział, z iloma przybyszami mają do czynienia, a coś w zachowaniu Dolga mówiło mu, że nie powinni się włączać.
Istoty popatrzyły po sobie. Jedna z nich potrząsnęła głową.
Powoli zaczęły się wycofywać.
Dlaczego tak zrobiły? zastanawiał się Jaskari. Co teraz będzie?
Ale nic się nie stało. Słyszeli, jak obce istoty wycofują się, wkrótce umilkły wszelkie dźwięki. Odczekali jeszcze kilka minut. Nagle Berengaria nieoczekiwanie uniosła się na łokciu i westchnęła cicho:
– Uf! Ależ to było obrzydliwe!
– Nie spałaś? – zdziwiło się jednocześnie sześciu mężczyzn.
– Nie, ale nie śmiałam poruszyć nawet palcem.
Ze zdumienia odjęło im mowę, a wreszcie Marco oświadczył:
– Za to powinnaś dostać medal.
– Dziękuję, chętnie – odparła Berengaria. – Jeszcze ci o tym przypomnę. Co to za podejrzane typy?
– Wydaje mi się, że Dolg wie – odparł Jaskari.
Syn czarnoksiężnika uśmiechnął się lekko.
– Wie to chyba za dużo powiedziane, ale mam swoje przeczucia, wewnętrzne przekonanie.
– Podziel się nimi – poprosił Ram, który ogromnie sobie cenił młodego Dolga.
Dlaczego Dolga nazywano młodym, nietrudno było zrozumieć. Pomimo iż liczył sobie kilkaset lat i doświadczył wielu strasznych przeżyć, to zdołał zachować swoją pełną spokoju czystość i niewinność, zaś jego rysy były rysami bardzo młodego człowieka. Na twarzy zawsze malował mu się jakiś cień smutku, jak gdyby Dolg nosił żałobę po kimś albo po czymś.
Trzy pozostałe dziewczęta również się przebudziły i opowiedziano im, co się właśnie stało. Indra przyjęła wszystko spokojnie, raz tylko westchnęła „o rany”, Lilja posłała Goramowi spojrzenie, mówiące „dziękuję, że nas strzegłeś”, Elena natomiast piskliwym głosem wygłosiła długą tyradę o tym, że przecież napastnicy mogli ją zamordować, dlaczego więc jej nie zbudzono.
– Och, zamknij się wreszcie! – ostro złajała ją Indra. – Nie słyszysz, że nawet się do ciebie nie zbliżyły? To Berengaria wzbudziła ich zainteresowanie. To ona wśród nas wszystkich jest celem bombardowania.
Ostatnie zdanie wygłosiła wyłącznie po to, by podrażnić się z Elena, i osiągnęła cel. Zdołali jednak jakoś uspokoić rozgniewaną dziewczynę.
– Czy możemy wreszcie usłyszeć, jakie podejrzenia ma Dolg? – spytał Marco cierpliwie.
– Tak – odparł Dolg. – Wydaje mi się, że naszymi gośćmi byli ci, którzy kiedyś tu mieszkali.
– Chcesz powiedzieć, że to były… upiory? – spytała Elena, szeroko otwierając oczy.;
Dolg zwlekał z odpowiedzią.
– Nie, chyba nie, wydaje mi się raczej, że reprezentowały one tę samą formę egzystencji co tamte miękkie istoty, które spotkaliśmy wcześniej.
– Ależ one nie były do nich ani trochę podobne – wtrąciła Berengaria. – Wcale nie takie gąbczaste, nie miały też takich okrągłych oczu. Te tutaj były strasznie wielkie, czarne i niesamowite.
– To prawda – odparł Dolg. – Ale też nie chodzi mi o to, że to stworzenia tego samego rodzaju. Wydaje mi się, że one były… ale nie, to brzmi głupio.
– Powiedz – zachęcał go Ram.
– No cóż, wydawały mi się zaprogramowane… Oba te ludy, w taki sam sposób.
– Ludy? – zawołała Elena. – Nazywasz ich ludźmi? Lepiej stąd uciekajmy, i to natychmiast!
– Uspokój się wreszcie! – zirytował się Móri. – Nie powinienem był wcale cię zabierać. Nie powinnaś uczestniczyć w tak poważnej ekspedycji.
Słowa czarnoksiężnika podziałały. Elena gwałtownie umilkła, zamknęła usta i popadła w ostentacyjne milczenie. Doprawdy, jeszcze im pokaże, że potrafi działać co najmniej równie skutecznie jak Berengaria. Lilja się nie liczy, to osoba z zewnątrz, która podstępem dostała się do grupy. Omamiła ich wszystkich, jeszcze się przekonają, że ona do niczego się nie nadaje.
Z wolna zaczynał powracać spokój. Ponieważ w okolicach, w których się znaleźli, nie było zbyt wielkich różnic pomiędzy nocą a dniem, postanowili, że teraz Ram z Goramem będą pełnić wartę przez parę godzin. Potem, gdy wszyscy już wypoczną, z nowymi siłami ruszą dalej.
Niełatwo było zapaść w sen po tak niezwykłej wizycie i zapewne nie wszyscy też usnęli. Gdy jednak Ram zrobił pobudkę, zapowiadając kolejny dzień wyprawy, stawili się wszyscy bez wyjątku, nawet Elena, która ogromnie wzięła sobie do serca fakt, że Móri tak ją złajał w obecności innych, przede wszystkim, rzecz jasna, Jaskariego i Berengarii.
Nastał więc ten dzień, kiedy wszystko potoczyło się źle, i to z powodu miłosnych kłopotów.
22
– Musimy odnaleźć źródło – stwierdził zamyślony Ram. Cala grupa stała, patrząc na wielki obszar ciągnący się na południe od Królestwa Światła.
Wciąż znajdowali się w osadzie. Zjedli skromne śniadanie i udawali wypoczętych, gotowych stawić czoło nowym przygodom.
W rzeczywistości jednak niejeden z nich czuł się nieswojo. To była straszna kraina, nic dziwnego, że Obcy i Strażnicy na tak długi czas zostawili ją w spokoju.
– Mam trochę wyrzutów sumienia – ciągnął Ram, gdy nikt mu nie odpowiedział. – Powinniśmy byli zbadać te obszary wcześniej. Mieszkańcy tej osady muszą cierpieć od dawna. Zarówno oni, jak i ci gumowi mężczyźni.
– No, wreszcie powiedziałeś coś do rzeczy – wtrąciła się Berengaria. – Czy nie uderzyło was, że nigdzie nie natknęliśmy się na żadne kobiety?
– Masz rację – poparła ją Indra. – Oni wszyscy są najwyraźniej męskiego rodzaju, chociaż potencja im szwankuje.
Jaskari kiwnął głową.
– Te czarne postaci tutaj to również mężczyźni, golów jestem przysiąc, ale to jeszcze nie musi nic znaczyć… Prymitywne plemiona, zresztą nie tylko one, na wojenną ścieżkę najczęściej wysyłają mężczyzn.
– Kobiety siedzą w domu i czekają, aż będą mogły przygotować zwycięską ucztę – pokiwała głową Indra. – Zapewne tak właśnie jest.
– Mam ochotę zobaczyć, co znajduje się za tą górą – oświadczył nagle Jaskari. – Chyba wybiorę się na rekonesans.
Nie, nikogo nie chce ze sobą zabierać, dodał prędko, bo Elena natychmiast zaofiarowała się, że z nim pójdzie. A żeby jej nie urazić, musiał odmówić i innym. Gdyby tylko mógł pożyczyć obezwładniający pistolet Rama…
Ram się zgodził.
Móri nie był zachwycony pomysłem Jaskariego, postanowili jednak, że będą utrzymywać stałą łączność przez system komunikacyjny. Zresztą Jaskari nie zamierzał zapuszczać się daleko, chciał wejść najwyżej na sąsiednie wzgórze.
– A więc dobrze – powiedział Marco. – My w tym czasie spróbujemy przygotować jakiś bitewny plan.
Mężczyźni usiedli na zboczu i zaczęli się naradzać, dziewczęta natomiast zajęły się sprzątaniem w miejscu noclegu. Należało zostawić po sobie porządek.
– Większy niż przed przybyciem – złośliwie zauważyła Indra.