Został przedstawiony jako Will Nebels. Hamilton krótko streścił jego rolę w sprawie.
– Will Nebels przez lata pracował w Oldham jako człowiek do wszystkiego. Często wykonywał drobne naprawy u Dorothy Westerfield w jej wiejskim domu, gdzie znaleziono w garażu ciało Andrei Cavanaugh. Podobnie jak wielu innych ludzi, pan Nebels został przesłuchany na okoliczność tego, co robił w ów czwartkowy wieczór, kiedy dziewczyna straciła życie. Pan Nebels zeznał wówczas, że zjadł kolację w miejscowym barze, a następnie poszedł prosto do domu. Widziano go w barze, nie było zatem powodu, by wątpić w jego słowa. Kiedy jednak znany pisarz Jake Bern, który pisze książkę o śmierci Andrei Cavanaugh i domniemanej niewinności Roba Westerfielda, porozmawiał z panem Nebelsem, wyszły na jaw nowe fakty. – Hamilton zwrócił się do Willa Nebelsa. – Will, czy mogę cię prosić, żebyś powtórzył dziennikarzom to, co powiedziałeś panu Bernowi?
Nebels poruszył się nerwowo. Musiał czuć się nieswojo w koszuli, krawacie i garniturze, które z pewnością kazano mu włożyć specjalnie na tę okazję. To stara sztuczka obrony i widziałam ją setki razy w sądzie. Ubrać oskarżonego, ostrzyc go, upewnić się, czy jest gładko ogolony, dać mu koszulę i krawat, nawet jeśli nigdy w życiu nie zapinał kołnierzyka. To samo dotyczy często świadków obrony.
– Źle się czuję – zaczął Nebels ochryple. Zauważyłam, jaki jest wychudzony i blady, i zastanawiałam się, czy to nie jakaś choroba. Pamiętałam go bardzo mgliście. Wykonywał u nas drobne naprawy, ale zapamiętałam go jako dosyć muskularnego. – Jest coś, co mnie męczyło, i kiedy ten pisarz zaczął rozmawiać ze mną o tamtej sprawie, wiedziałem, że muszę zrzucić ten ciężar z serca.
A następnie opowiedział tę samą historię, którą przekazały dalekopisy. Widział, jak Paul Stroebel przyjeżdża do garażu-kryjówki samochodem Roba Westerfielda i wchodzi do środka, trzymając w ręku ciężki przedmiot. Tym przedmiotem miała być, rzecz jasna, łyżka do opon, która posłużyła jako narzędzie zbrodni i którą znaleziono później w bagażniku samochodu Roba Westerfielda.
Potem przemówił Vincent Westerfield.
– Przez dwadzieścia dwa lata mój syn był zamknięty w więziennej celi razem z najgorszymi kryminalistami. Zawsze utrzymywał, że nie popełnił tej strasznej zbrodni. Tamtego wieczoru poszedł do kina. Zaparkował auto w pobliżu stacji obsługi, gdzie regularnie oddawaliśmy samochody do przeglądu, więc kluczyki do jego samochodu mogły zostać z łatwością dorobione. W poprzednich miesiącach zostawiał tam samochód przynajmniej trzy razy, by usunąć drobne usterki. Paul Stroebel pracował na stacji tamtego wieczoru. Pompy benzynowe są zamykane o siódmej, ale on naprawiał samochód w wewnętrznym warsztacie. Rob rozmawiał z Paulem, powiedział mu, że zostawia samochód, ponieważ idzie do kina. Wiemy, że Paul zawsze zaprzeczał tej wersji wydarzeń, lecz teraz mamy dowód, że kłamał. Kiedy mój syn oglądał film, Stroebel wziął jego samochód, pojechał do miejsca nazywanego kryjówką i zabił tę dziewczynę. – Wyprostował się, a jego głos zabrzmiał donośniej: – Mój syn wystąpił o zwolnienie warunkowe. Z tego, co wiemy, zostanie zwolniony z więzienia. Ale to nie wystarczy. Wobec tych nowych dowodów będziemy dążyć do wznowienia procesu i wierzymy, że tym razem Rob zostanie uniewinniony. Możemy tylko mieć nadzieję, że Paul Stroebel, prawdziwy morderca, stanie przed sądem i spędzi resztę życia za kratami.
Oglądałam konferencję prasową w telewizji w małym salonie na parterze gospody. Byłam tak wściekła, że chciałam rzucić czymś w ekran. Rob Westerfield znalazł się w niezwykle korzystnej sytuacji. Gdyby nawet znów uznano go za winnego, nie wróciłby do więzienia, gdyż odsiedział już swoje. Gdyby został uniewinniony, stan nigdy nie postawiłby Pauliego Stroebela przed sądem na podstawie zeznań tak niewiarygodnego świadka jak Will Nebels, mimo to w oczach świata biedak byłby mordercą.
Przypuszczam, że inni też dowiedzieli się o konferencji, ponieważ gdy tylko włączyłam telewizor, zaczęli napływać do salonu. Pierwszy wygłosił komentarz recepcjonista.
– Paulie Stroebel. Dajcie spokój, ten biedak nie skrzywdziłby muchy.
– No cóż, mnóstwo ludzi uważa, że skrzywdził nie tylko muchę – zauważyła jedna z kelnerek, którą widziałam w sali jadalnej. – Nie było mnie tu, kiedy to się stało, ale sporo słyszałam. Byłbyś zaskoczony, ilu mieszkańców miasta myśli, że Rob Westerfield jest niewinny.
Dziennikarze zaproszeni na konferencję zaczęli zadawać pytania Willowi Nebelsowi.
– Czy zdaje pan sobie sprawę, że może pan pójść do więzienia za włamanie, naruszenie własności i krzywoprzysięstwo? – spytał jeden z reporterów.
– Ja na to odpowiem – odezwał się Hamilton. – Obowiązuje ustawa o przedawnieniu, toteż panu Nebelsowi nie grozi więzienie. Zgłosił się, żeby naprawić zło. Nie miał pojęcia, że Andrea Cavanaugh była w garażu tamtego wieczoru, i nie wiedział wówczas, co się jej przydarzyło. Niestety, wpadł w panikę, kiedy zdał sobie sprawę, że znalazł się na miejscu zbrodni, więc milczał.
– Czy obiecano panu pieniądze za zmianę zeznań, panie Nebels? – spytał inny dziennikarz.
O to samo chciałam zapytać, pomyślałam. Znów odpowiedział Hamilton.
– Absolutnie nie.
Czy pan Nebels zamierza zagrać siebie samego w filmie? – zastanawiałam się.
– Czy pan Nebels złożył zeznanie przed prokuratorem okręgowym?
– Jeszcze, nie. Chcieliśmy, żeby obiektywna opinia publiczna zapoznała się z jego oświadczeniem, zanim prokurator podejmie jakiekolwiek kroki. Rzecz w tym – zabrzmi to strasznie, gdyby jednak Andrea Cavanaugh została wykorzystana seksualnie. Rob Westerfield już dawno wyszedłby z więzienia na podstawie testu DNA. To paradoksalne, ale zgubiła go własna ostrożność. Dziewczyna błagała, żeby spotkał się z nią w kryjówce. Przez telefon tłumaczyła, że zgodziła się pójść na tańce z Paulem Stroebelem tylko dlatego, że uważała go za ostatnią osobę, która wzbudzi zazdrość w młodym człowieku takim jak Rob Westerfield. Faktem jest, że Andrea Cavanaugh uganiała się za Robem Westerfieldem. Bez przerwy do niego dzwoniła. Jego nie obchodziło, z kim ona się spotyka. Była chętną do flirtu, prowokującą chłopców, „rozrywkową” dziewczyną.
Aż mną zatrzęsło na tę insynuację.
– Jedynym błędem Roba było to, że wpadł w panikę, kiedy znalazł ciało Andrei Cavanaugh. Wrócił do domu, nie zdając sobie sprawy, że ma w samochodzie narzędzie zbrodni i że krew Andrei już zaplamiła bagażnik. Tego wieczoru wrzucił spodnie, koszulę i kurtkę do pralki, ponieważ był przerażony.
Tak przerażony, że prawie rozpuścił ubrania w wybielaczu, gdy próbował pozbyć się plam krwi, pomyślałam.
Kamery przełączyły się do studia CNN.
– Konferencję obserwuje z nami ze swego domu w Oldham nad rzeką Hudson emerytowany detektyw Marcus Longo. Panie Longo, co pan myśli o oświadczeniu pana Nebelsa?
– To czysty wymysł. Robson Westerfield został uznany za winnego morderstwa, ponieważ popełnił morderstwo. Mogę zrozumieć smutek jego rodziny, ale próba zwalenia winy na niewinnego człowieka jest godna pogardy.
Brawo, pomyślałam. Wspomnienie detektywa Longo sprzed lat, gdy siedział ze mną w salonie, tłumacząc, że powinnam wyjawić sekrety Andrei, odżyło w mojej pamięci. Longo miał teraz około sześćdziesiątki, pociągłą twarz z gęstymi, czarnymi brwiami i rzymskim nosem. Jego głowę okalały resztki siwych włosów. Zachował jednak wewnętrzną godność, która wzmacniała efekt jego widocznej pogardy dla farsy, jakiej był właśnie świadkiem.