Выбрать главу

Paulie jakby trochę się uspokoił, a potem wyszeptał:

– Ale, mamo… a jeśli zapomnę i…

Na twarzy pani Stroebel pojawił się nagle wyraz niepokoju.

– Nie mów tyle, Paulie – powiedziała ostrym tonem. – Postaraj się zasnąć. Poczujesz się lepiej.

– Mamo…

– Paulie, musisz być teraz cicho. – Łagodnie, lecz stanowczo położyła mu rękę na ustach.

Poczułam bardzo wyraźnie, że pani Stroebel jest zaniepokojona i chce, żebym odeszła, więc wstałam.

– Mamo…

Poderwała się na nogi, blokując mi dostęp do łóżka, jakby się bała, że znajdę się zbyt blisko jej syna.

Nie miałam pojęcia, co ją tak zdenerwowało.

– Proszę pożegnać ode mnie Pauliego, pani Stroebel – powiedziałam pośpiesznie. – Zadzwonię do pani jutro, żeby się dowiedzieć, jak się czuje.

Znów zaczął mówić, rzucając się niespokojnie i mamrocząc coś bez związku.

– Dziękuję ci, Ellie. Do widzenia. – Pani Stroebel zaczęła popychać mnie w stronę drzwi.

– Andrea… – krzyknął Paulie – nie wychodź z nim!

Odwróciłam się raptownie.

Głos Pauliego był wyraźny, lecz teraz wyczuwało się w nim strach i błaganie.

– Mamo, a jeśli zapomnę i powiem im o łańcuszku, który miała na szyi? Spróbuję im nic nie mówić, ale jeśli zapomnę, nie pozwolisz, żeby wsadzili mnie do więzienia, prawda?

34

– Jest wyjaśnienie. Musisz mi uwierzyć. To nie jest tak, jak myślisz – łkała pani Stroebel, kiedy stałyśmy w korytarzu przed pokojem Pauliego.

– Powinnyśmy porozmawiać, a pani musi być ze mną absolutnie szczera – powiedziałam.

Nie mogłyśmy zrobić tego teraz, ponieważ korytarzem nadchodził lekarz Pauliego.

– Ellie, zadzwonię do ciebie jutro rano – obiecała. – Teraz jestem zbyt roztrzęsiona. – Potrząsała głową, starając się odzyskać panowanie nad sobą.

Pojechałam do gospody, wykonując wszystkie ruchy automatycznie. Czy istnieje możliwość, czy istnieje choćby najmniejsza możliwość, że przez cały ten czas się myliłam? Czy Rob Westerfield – a w istocie cała jego rodzina – naprawdę padł ofiarą straszliwej pomyłki sądowej?

„Wykręcił mi rękę… Podszedł od tyłu i uderzył mnie w plecy… Powiedział: «Zatłukłem Phila na śmierć i to było wspaniałe uczucie».”

Ale Paulie zareagował na werbalny atak gospodyni pani Westerfield, robiąc krzywdę sobie, a nie komuś innemu.

Nie mogłam uwierzyć, by zamordował Andreę, lecz byłam pewna, że przed laty pani Stroebel zabroniła mu wyjawić coś, o czym wiedział.

Łańcuszek.

Kiedy wjeżdżałam na parking przed gospodą, ogarnęło mnie przytłaczające poczucie ironii losu. Nikt, absolutnie nikt nie wierzył, że Rob Westerfield dał Andrei łańcuszek, który miała na sobie tamtego wieczoru, kiedy zginęła.

A teraz istnienie wisiorka potwierdziła osoba, która bała się przyznać publicznie, że o nim wiedziała.

Rozejrzawszy się bacznie, wysiadłam z samochodu. Było piętnaście po czwartej, jednak wokół zalegały już długie, pochyłe cienie. To, co pozostało ze słońca, ginęło co chwila za chmurami, a lekki wiatr strącał resztki liści z drzew. Szeleściły na podjeździe, co w mojej wyobraźni brzmiało jak odgłos kroków.

Parking był prawie pełen i przypomniałam sobie, że kiedy wyjeżdżałam po południu, zauważyłam przygotowania do przyjęcia weselnego. Aby znaleźć wolne miejsce, musiałam odjechać do najdalej położonej części, tracąc z oczu gospodę. Uczucie, że ktoś kręci się w pobliżu i śledzi mnie, stało się już moim stanem chronicznym.

Nie biegłam, tylko szłam bardzo szybko, torując sobie drogę wśród rzędów zaparkowanych samochodów ku bezpiecznej przystani gospody. Kiedy mijałam starą furgonetkę, drzwi otworzyły się, ze środka wyskoczył jakiś mężczyzna i spróbował złapać mnie za rękę.

Zaczęłam uciekać i przebiegłam około pięciu metrów, ale wtedy zgubiłam jeden ze zbyt dużych mokasynów, które kupiłam, by pasowały na moje zabandażowane stopy.

Kiedy but zsunął mi się z nogi, poczułam, że lecę do przodu, i rozpaczliwie starałam się odzyskać równowagę, lecz było już za późno. Moje dłonie i tułów przyjęły na siebie główny impet upadku i uszło ze mnie prawie całe powietrze.

Mężczyzna przyklęknął na jedno kolano obok mnie.

– Nie krzycz – powiedział z naciskiem. – Nie zamierzam cię skrzywdzić; proszę, nie krzycz!

Nie mogłam krzyczeć. Nie mogłam również wstać i uciec do gospody. Całe moje ciało trzęsło się po zderzeniu z twardą nawierzchnią. Miałam otwarte usta i gwałtownie łapałam oddech.

– Czego… czego… chcesz? – zdołałam wreszcie wykrztusić.

– Porozmawiać z tobą. Chciałem ci wysłać e-mail, ale nie wiedziałem, kto jeszcze może go zobaczyć. Chcę ci sprzedać pewne informacje na temat Roba Westerfielda.

Spojrzałam w górę i zobaczyłam nad sobą jego twarz. Był mężczyzną po czterdziestce z rzadkimi, niezbyt czystymi włosami. Rozglądał się nerwowo, jak ktoś, kto oczekuje, że w każdej chwili będzie musiał uciekać. Miał na sobie mocno znoszoną kurtkę i dżinsy.

Kiedy zaczęłam gramolić się z ziemi, podniósł mój mokasyn i podał mi go.

– Nie zamierzam cię skrzywdzić – powtórzył. – Ryzykuję, rozmawiając z tobą. Posłuchaj mnie. Jeśli nie jesteś zainteresowana tym, co mam do powiedzenia, znikam stąd.

Zapewne nie było to zbyt racjonalne, ale z jakiegoś powodu mu uwierzyłam. Gdyby chciał mnie zabić, już by to zrobił.

– Wysłuchasz mnie? – spytał niecierpliwie.

– Mów.

– Usiądziesz w mojej furgonetce na kilka minut? Nie chcę, żeby ktoś mnie zobaczył. Ludzie Westerfieldów kręcą się po całym mieście.

Nie wątpiłam w to, nie zamierzałam jednak wsiadać do jego auta.

– Powiedz mi, co masz do powiedzenia, ale tutaj.

– Mam coś, co chyba może pomóc oskarżyć Westerfielda o zbrodnię, którą popełnił wiele lat temu.

– Ile chcesz?

– Tysiąc dolców.

– Co masz?

– Wiesz, że mniej więcej dwadzieścia pięć lat temu babka Westerfielda została postrzelona i pozostawiona na śmierć: Pisałaś o tym na swojej stronie internetowej.

– Tak, pisałam.

– Mój brat, Skip, poszedł za to do pudła. Dostał dwadzieścia lat. Umarł, nim odsiedział połowę kary. Nie mógł tego wytrzymać. Zawsze był chorowity.

– Twój brat był tym bandytą, który strzelał do pani Westerfield, włamawszy się do jej domu?

– Tak, ale to Rob Westerfield wszystko zaplanował i wynajął do tej roboty Skipa i mnie.

– Dlaczego to zrobił?

– Westerfield ostro ćpał. Dlatego wyleciał ze szkoły. Był winien ludziom masę forsy. Widział testament babki. Zapisała sto tysięcy dolarów bezpośrednio jemu. Gdyby wykitowała, miałby pieniądze w kieszeni. Obiecał nam dziesięć tysięcy dolarów za tę robotę.

– Był z wami tamtej nocy?

– Żartujesz? Był w Nowym Jorku na kolacji z matką i ojcem. Wiedział, jak chronić swój tyłek.

– Czy zapłacił twojemu bratu albo tobie?

– Przed robotą dał mojemu bratu swojego roleksa jako zabezpieczenie. Potem oświadczył, że zegarek mu skradziono.

– Dlaczego?

– Żeby zatrzeć ślady, kiedy mój brat został aresztowany. Westerfield utrzymywał, że spotkał nas w kręgielni na dzień przed włamaniem do starej. Powiedział, że Skip ciągle patrzył na jego zegarek. Skłamał, że włożył go do torby, zanim zaczął grać. Zeznał glinom, że kiedy potem chciał wyjąć zegarek, nie znalazł go w torbie. Przysięgał, że to był jedyny raz, kiedy widział Skipa albo mnie.

– Skąd moglibyście wiedzieć o jego babce, gdyby wam nie powiedział?