Dlaczego doprowadziła do tak niebezpiecznej sytuacji, by kontaktować się z kimś nielogicznym, mistycznym i kierującym się instynktem, jak dr Joshua Christian. Klęła w duchu jego przekorę. Jak mógł nie dostrzegać, że doskonale realizuje jej cele? A kiedy to już zrozumiał, czemu nie podziękował jej, nie polubił, a może nawet pokochał?
Teraz niczym szara eminencja dzień po dniu, godzina po godzinie obserwowała na kasecie Joshuę Christiana w najintymniejszych sytuacjach i nie czuła wyrzutów sumienia, nie zadawała sobie pytania, czy ma do tego prawo. Dowiedziała się, że dłubał w nosie, że nie masturbował się, śpiewał, chichotał i robił śmieszne miny podczas porannych wypróżnień (wiedziała nawet, iż nie ma tendencji do zaparć), że mówił do siebie w samotności (czasami z fantastyczną pasją!), że z trudem zasypiał i chętnie wstawał, że matkę, braci, siostrę i bratowe darzył najszczerszą miłością. Dowiedziała się nawet – niestety – że bratowa, którą nazywał Myszką, zakochała się w nim, a siostra go nienawidziła. Ta wiedza dotyczyła całej rodziny, a zdobyła ją niczym złodziej.
Pod koniec szóstego tygodnia dr Judith Carriol – jak zwykle z Johnem Wayne u boku – zakończyła zbieranie dowodów, włącznie ze szkicem książki „Boże przekleństwo; nowe ujęcie problemu nerwicy tysiąclecia” autorstwa Joshuy Christiana, doktora filozofii uniwersytetu Chubb.
W tym samym czasie spotkała się z dr. Samuelem Abrahamem i dr Millicent Hemingway, którzy wręczyli jej wywiady z kandydatami. Podziękowała im i skierowała do pracy nad indywidualnymi aspektami przesiedlenia, które dr Moshe Chasen wyodrębnił z całego programu jako łatwiejsze do realizacji. Nie przyszło im do głowy, że cel Operacji Poszukiwanie już osiągnięto.
Powiadomiła Harolda Magnusa, że jest gotowa, a ten zawiadomił Tibora Reece.
Spotkanie trójki odbyło się w Białym Domu. Dr Carriol nie podobało się miejsce spotkania. Kręciło się tu pełno nieznanych ludzi, którym nie ufała. Podejrzewała, że Harold Magnus myśli podobnie.
Kto wie, ile mikrofonów i kamer założyli w pokoju konferencyjnym Białego Domu i kim w ogóle byli ci „oni”? To, że skrycie obserwowała dr. Christiana wynikało z najszlachetniejszych pobudek, czego nie można powiedzieć o tych szaleńcach od inwigilacji, szwendających się po korytarzach Departamentów Stanu, Sprawiedliwości i Obrony.
W każdym razie, na pozór było to rutynowe spotkanie prezydenta z dwoma departamentowymi mózgami – cholerne nudziarstwo, które prezydent chętnie zwaliłby na kogoś innego, gdyby nie to, że musiał koniecznie przyjąć ich osobiście. Dlatego należy modlić się, żeby ochroniarze Stanu i wywiadowcy Sprawiedliwości, i stróże Obrony spokojnie pilnowali swoich terenów, nieczuli na zapach tego współczesnego ogniska narodowych bolączek – Środowiska.
Nie bała się. Nie była nawet zdenerwowana. Odpowiadało jej, że spadł na nią obowiązek mówienia, bo świetnie znała słuchaczy. Harold Magnus mógł twierdzić, że Operacja Poszukiwanie to jego dziecko, ale ona dobrze wiedziała, czyje ono było i nikomu, a już z pewnością nie szefom, nie odda kontroli nad programem. To nie oni podejmą decyzję. Jej wózek z jabłkami był już załadowany. Nieważne, który owoc wybiorą, i tak na wszystkich widnieje nazwisko Joshuy Christiana. Oczywiście miała nad nimi przewagę, gdyż świetnie znała program, mogła więc planować atak.
W gruncie rzeczy oni spodziewają się tylko jednego poważnego kandydata do realizacji zadania, mianowicie senatora Davida Simsa Hilliera VII. Magnus preferował Hilliera, ale co do Reece’a nie była już taka pewna. Dr Carriol miała na obronę dwa argumenty. Po pierwsze, bezsporny fakt, że zadanie to dawało olbrzymie wpływy.
Jeśli powierzy się je senatorowi żądnemu władzy, obecny lokator Białego Domu będzie poważnie zagrożony. Po drugie – to Tibora Reeca i Joshuę Christiana łączyło fizyczne podobieństwo. Obaj nazbyt wysocy, szczupli, o bardzo ciemnej karnacji i zapadłych twarzach.
Rzecz jasna, również genetycznie nie różnili się tak bardzo: w żyłach dr. Christiana płynęła krew rosyjska, armeńska i nordycko-celtycka, a prezydenta – węgierska, żydowska i celtycka.
Naturalnie Harold Magnus wiedział, że Tibor Reece miał zastrzeżenia do senatora Hilliera i dlatego dobrze zaplanował atak. Ale prezydent świadom tego również ułożył własny plan ataku. Gdyby przekonała Tibora Reece’a do swojego projektu, z całą pewnością przepchnęłaby kandydaturę Joshuy. Musiała tylko zasugerować prezydentowi, że wybierając dr. Christiana nie przedłoży korzyści osobistych nad dobro kraju, czego by nigdy nie zrobił. Augustus Rome wybrał na następcę Tibora Reece’a wierząc, że będzie on najlepszym prezydentem. I nie pomylił się. Dlatego nie należało wątpić w prawość Tibora Reece’a.
Prezydent serdecznie przywitał sekretarza Magnusa i dr Judith Carriol, dając im do zrozumienia, jak wielką wagę przywiązuje do wyników Operacji Poszukiwanie. Powiedział mianowicie, że mają dużo czasu na dyskusję. Dlatego też dr Carriol czekała zniecierpliwiona, podczas gdy Tibor Reece i Harold Magnus wymieniali uwagi o żonach, dzieciach, przyjaciołach, wrogach. W czasach, gdy płodzenie dzieci było sprawą prywatną, Harold Magnus został ojcem dwóch synów i dwóch córek. Tibor Reece, który zbliżał się do pięćdziesiątki, ożenił się dopiero w wieku trzydziestu paru lat, dlatego też miał tylko jedno dziecko – upośledzoną umysłowo dziewczynkę. Jego żona bezskutecznie zasypywała Komisję do Spraw Drugiego Dziecka podaniami pełnymi wściekłości. To, że szczęście jej nie dopisywało, nie było przypadkiem. Otóż jej mąż poprosił Harolda Magnusa o spotkanie na osobności i z całym rozmysłem zaaranżował owo niepowodzenie. Poświęcił ją dla dobra kraju. Gdyby wyciągnęła czerwoną kulkę, nikt nie uwierzyłby w zbieg okoliczności. Tibor Reece zaś nie mógł ryzykować. A teraz za to płacił. Julia oszalała na punkcie mężczyzn, co dla męża było nawet większym utrapieniem, niż niestrudzone szturmowanie bram KSDD.
Oczywiście skrzętnie omijali bolesne tematy. W końcu prezydent zadzwonił i natychmiast zabrano tacę z kawą. Dr Carriol mogła wreszcie przystąpić do rzeczy.
Siedzieli w Owalnym Gabinecie, ulubionym przez Tibora Reece’a. Dr Carriol poprosiła o magnetowid z pilotem, by przeprowadzić wizualną prezentację bez niczyjej pomocy. Na stoliku stał magnetofon, ale wolała z niego nie korzystać. Czuła bowiem, że samo słuchanie głosów nie wpłynie pozytywnie na decyzję prezydenta. W każdym razie, lepiej solidnie się przygotować.
Najpierw krótko przedstawiła znaczące fakty, dotyczące siedmiu z dziewięciu kandydatów. Podała ich fotografie prezydentowi nie troszcząc się o to, czy trafiają również do Harolda Magnusa, który doskonale radził sobie bez jej pomocy.
– A teraz – powiedziała – nasz czarny koń. Doktor Moshe Chasen preferuje senatora Hilliera. Ale senator nie był jego pierwszym kandydatem. Został pokonany w bardzo ważnej kategorii przez pewną osobę. Wobec tego zaskakującego odkrycia postanowiłam osobiście sprawdzić kandydatów doktora Chasena i również doszłam do wniosku, że nasz czarny koń jest bezkonkurencyjny, nawet przy senatorze.
Nacisnęła guzik w pilocie i ekran wielkiego monitora na ścianie przed biurkiem prezydenta nagle ożył.
– Oto doktor Joshua Christian, psycholog prowadzący prywatną klinikę w Holloman, Connecticut.
Ujrzeli na ekranie wysokiego, uroczo niezgrabnego mężczyznę, chodzącego w gąszczu roślin w cudownym pokoju. Pomruk stereofonicznych głośników hi-fi narastał, aż głęboki i czysty głos dr. Christiana wypełnił Owalny Gabinet.