A teraz okazał swoją wściekłość nakazując szoferowi, by zatrzasnął drzwi tuż przed nosem dr Carriol. Stała na chodniku i patrzyła, jak cadillac sunie przez Pensylvania Avenue, skręca na wschód i znika. No i dobrze. Łatwo przyszło, łatwo poszło. W takim razie wracamy do pracy na piechotę.
Decyzja prezydenta nadeszła po czterech dniach. Sekretarza Środowiska i dr Judith Carriol poproszono, by dokładnie o drugiej osobiście przybyli do Białego Domu na spotkanie z panem Reece’em.
Przyszła pieszo, jako że sekretarz nie zaproponował jej jazdy samochodem, a ona nie zamierzała upokorzyć się i prosić go o to. Na szczęście było ciepło i słonecznie. Jak cudownie znów zobaczyć wczesną wiosnę! Minęła już pora kwitnienia wiśni, ale za dwa tygodnie miały zakwitnąć derenie. Za to trawniki były pełne żonkili, drzewka pokryły się kwiatami. Przechadzka stała się prawdziwą przyjemnością.
Przybyła do Białego Domu w tej samej chwili co szef. Weszli razem w milczeniu. Uśmiechnęła się do niego radośnie, kiedy wysiadał z wozu, ale on tylko sapnął. Interesujące. Chyba sądził, że przegra. Oczywiście znał Tibora Reece o wiele lepiej niż ona. Do zeszłego tygodnia raz tylko spotkała się z prezydentem – pewnego doniosłego dnia w lutym 2027 r., gdy już trzy lata pełnił swoją funkcję i spodziewał się, że zostanie ponownie wybrany w listopadzie 2028.
Poprzednik Tibora Reece nie pomylił się, popierając go. Na owe czasy była to rozumna kandydatura. Wybrano człowieka troskliwego i uczciwego. „Jak Lincoln” – to porównanie najczęściej pojawiało się w prasie, a Reece najwidoczniej był z tego zadowolony, choć różnili się osobowościami i polityką. Ameryka, którą chciał stworzyć każdy z nich, nie była tym samym krajem. A to dlatego, że między epoką Lincolna i Reece’a zaginął cały etos – ideały, marzenia, model życia i nadzieja.
Kiedy weszli, prezydent rozmawiał przez telefon. Wskazał im krzesła. Mówił o Rosjanach, nic nadzwyczajnego. Bo też nic wstrząsającego nie wydarzyło się na świecie od czasów traktatu w Delhi.
Świat był zbyt pochłonięty problemami, by tracić czas, energię (dosłownie lub w przenośni) i pieniądze na kosztowne, bezsensowne wojny.
Teraz rozmawiał o pszenicy. Tylko trzy państwa nadal eksportowały duże ilości ziarna: USA, Argentyna i Australia. W centrum kraju ludzie pojawiali się i znikali, ale pszenicę sprzedawano zawsze.
W Kanadzie okres wegetacji zbyt skrócił się, ale w Stanach nadal był urodzaj, a faceci od genetyki pracowali nad wynalezieniem odmian, które przetrwają zimne wiosny i lata. W przyszłości groziły kłopoty z wodą. Na razie wystarczało, ale ilość opadów sukcesywnie spadała poniżej normy, tak że musiano obniżyć średnią. Dwa państwa na południowej półkuli były wiepszym położeniu, ale nikt nie wiedział, jak długo jeszcze to potrwa.
Prezydent skończył rozmowę.
– Wiesz, Harold, twój wydział jest najważniejszy w kraju powiedział. Nie twierdzę, że rozwiązujecie wszystkie problemy, ale na pewno większość. Przesiedlenia, regulacja urodzin, zabezpieczenie malejących zasobów. Dostajecie połowę pieniędzy z budżetu federalnego. I może dlatego, że nie zajmujecie się sprawami wymagającymi użycia siły, nie sprawiacie swojemu prezydentowi prawdziwych kłopotów – uśmiechnął się. – Środowisko nie spędzało mi dotąd snu z oczu. W gruncie rzeczy jesteście zapaleńcami, wierzycie w siebie i tworzycie zwarty zespół. Macie najlepszy sprzęt komputerowy na świecie i kilka świetnych pomysłów. A więc przemyślałem dokładnie Operację Poszukiwanie. Zwłaszcza to, czy naprawdę trzeba ją realizować.
Dr Carriol zamarła na chwilę. Haroldowi Magnusowi spadł kamień z serca. Nie odezwali się ani słowem. Patrzyli tylko na prezydenta.
– Problem każdej osoby na stanowisku polega na tym, że musi wyrzec się zwykłych myśli i uczuć na rzecz tego zadania. To coś takiego, jak tłumaczyć komuś urodzonemu i wychowanemu wśród bogactw, jaka bieda nas otacza. Umysł to wspaniała rzecz, ale czasem wolałbym, żeby bardziej ceniono uczucia. Wciąż kocham i szanuję Augustusa Rome, ponieważ nigdy nie stracił z oczu zwykłego człowieka, gdyż był po prostu jednym z nich.
Harold Magnus kiwał z zapałem głową przy ostatnich słowach prezydenta. Dr Carriol ukryła uśmiech, dobrze wiedząc, co Magnus naprawdę sądzi o starym Gusie Rome. Ty nadęty stary lizusie!
– W ciągu ostatnich czterech dni przemieniłem się w bezwstydnego podglądacza. Pod byle pretekstem wchodziłem do kuchni, pokoi, gadałem z ogrodnikami, sekretarkami i pokojówkami. A jednak to w końcu żona pomogła mi najbardziej – wypuścił ze świstem powietrze. – Nie będę roztrząsał szczegółów mojego związku z żoną, to nieszczęśliwa kobieta, ofiara naszych czasów. Musiałem z nią porozmawiać o tym, co myśli, kiedy jest sama, jak radzi sobie z córką, gdy nie widzę ich razem, jakiego życia pragnie, kiedy wyprowadzimy się stąd…
Zamilkł na chwilę. Zapewne dla obojga był to bolesny wywiad, głównie dlatego, że zwykle nie rozmawiali ze sobą. Zachowywała się skandalicznie, a jednak nigdy nie czynił jej wyrzutów, ukrywając wyczyny żony przed prasą. Jak mógłby mieć do niej pretensję, skoro to on na zawsze pozbawił ją praw do drugiego dziecka? Ich sporadyczne kłótnie dotyczyły zbyt małego zainteresowania córką, która powoli stawała się podlotkiem. Tibor Reece gorąco ją kochał, ale nie miał czasu na wychowywanie córki, a matka nie troszczyła się o nią należycie.
– No cóż, nie będę was dłużej trzymał w niepewności – powiedział. – Zdecydowałem, że Operację Poszukiwanie należy realizować. Uwagi doktor Carriol, dotyczące charakteru człowieka, któremu powierzymy to zadanie, są słuszne. Program wchodzi w trzecią fazę i zgadzam się, że jedynym kandydatem jest doktor Joshua Christian.
Harold Magnus nie mógł oczywiście zaprotestować, ale zacisnął mocno usta. Przypominał teraz rozkapryszonego, bezwzględnego egocentryka. Dr Carriol pozostała niewzruszona.
– Organizacja tego zamierzenia to sprawa Środowiska i nie zamierzam w to wnikać – ciągnął Tibor Reece. – Ale oczekuję częstych raportów i mam nadzieję na szybkie rezultaty. Jeszcze nie zatwierdziłem budżetu, na pewno jednak dostaniecie wystarczającą ilość pieniędzy. O jedno chciałbym spytać. Czy doktor Christian dowie się o Operacji Poszukiwanie? Zastanawiała się pani nad tym?
Skinęła głową.
– Tak, panie prezydencie. Hillier musiałby wiedzieć. Ale absolutnie nie zgadzam się, by doktor Christian zorientował się, że rząd interesuje się nim. Jest idealnym wykonawcą zadania, dlatego nie musimy wspierać jego morale ani dodawać mu zapału do pracy.
Natomiast jeżeli poinformujemy go o Operacji Poszukiwanie, zniweczymy cały program.
Tibor Reece uśmiechnął się.
– Zgadzam się.
– Panie prezydencie, obdarzamy ślepym zaufaniem kogoś, kogo nie możemy kontrolować! – Harold Magnus akcentował każde słowo. – To budzi moje poważne wątpliwości co do osoby doktora Joshuy Christiana. Nigdy nie przypuszczałem, że wybierzemy człowieka, któremu nie możemy nic wyjaśnić – wzdrygnął się, dotknięty do żywego. – To znaczy, że musimy mu zaufać!
– Nie mamy wyboru – powiedział prezydent.
– Zaufanie nie gra tu najważniejszej roli – wtrąciła chłodno dr Carriol. – Doktor Christian będzie pod stałym nadzorem. Nawiązaliśmy dość ścisły kontakt i nie zamierzam usunąć się z jego życia. To oznacza, że musicie mnie zaufać. Ilekroć zauważę, że doktor Christian naraża nasz projekt na szwank, zadziałam, zanim nam zaszkodzi.
Daję na to słowo.
Byli zaskoczeni. Tibor Reece uśmiechnął się, a Harold Magnus odprężył. Zrozumieli oczywiście, że dr Carriol mówi o romansie.