Выбрать главу

    Zamilkł i skinął im przyjaźnie głową. Powstali i skłonili mu się głęboko aż ku ziemi, po czym zrobiwszy kilka kroków tyłem, skłonili się raz jeszcze i odwróciwszy odeszli ku pałacowi.

    Król przymknął oczy. W gałęziach, wysoko nad jego głową, niewidzialny ptak ćwierkał głośno. Z sąsiedniego drzewa nadbiegła świergotliwa odpowiedź.

    Minos otworzył oczy i skinął na stojących.

    - Lektyka - rzekł do jednego z nich. A drugiemu przyciszonym głosem, patrząc za oddalającym się szybko człowiekiem, rozkazał: - Stawisz się u mnie wraz z zaufanym pisarzem. Napisze on pismo do króla Aten. A gdy pismo to będzie gotowe, powiesz mu, że jeśli jakiekolwiek wieści o jego treści przedostaną się do pałacu, zginie w okrutnych męczarniach.

    - A może, nie uprzedzając go, zabić bezzwłocznie tego człowieka, panie mój?

    Minos zmarszczył brwi.

    - Czyżbyś doprawdy nie miał pośród twych ludzi nikogo, komu król Krety może zaufać? Ty, który jesteś okiem mych oczu i uchem mych uszu na całym obszarze królestwa?

    - Mam takich ludzi, panie mój. Jakże inaczej mógłbym wypełniać me obowiązki? Lecz umarłym ufam najbardziej. Więc jeśli pismo to zawierać ma wielką tajemnicę...

    Król potrząsnął głową.

    - Kapłan ów pragnie zabrać do Egiptu białowłosego młodzieńca, znajdującego się na pokładzie okrętu mego brata. Pragnę, aby król Aten dopomógł mu w tym i aby rzecz nie nabrała rozgłosu, to wszystko. Nie chcę, aby w Knossos ponownie zaczęto mówić o tej wyprawie. Odpłynęli i niechaj ludzie z wolna poczną zapominać. Każda nowa wieść pobudzi domysły. Czy pojmujesz już?

    - Tak, panie mój... - Dostojnik chciał dodać coś jeszcze, lecz zawahał się.

    - Cóż chciałeś rzec, Skamoniosie? - zapytał król unosząc głowę i przypatrując mu się uważnie.

    - Pragnąłem jedynie, panie mój, zapytać cię, czy nie sądzisz w boskiej mądrości twojej, że należałoby sprawdzić, czy pismo, które wysłałeś do króla Troi, dotarło do niego, a także, czy uczyni on wszystko, czego sobie życzyłeś. Gdyż jeśli boski Widwojos odpłynie bezpiecznie z Troi, wówczas zniknie w nieznanych krainach i będzie żeglował po wodach, do których moc twoja nie sięga, co oznacza, że... - Zamilkł i pochylił głowę czekając odpowiedzi władcy.

    - Tak, ja także rozważałem to - odparł Minos. - Sprawa ta jest tak wielkiej wagi, że nie można powierzyć jej przypadkowi. Okręt, którym wysłaliśmy tajemne nasze życzenia królowi Troi, mógł dla stu przyczyn nie dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Gdyby się tak stało, władca trojański przyjąłby boskiego Widwojosa z czcią i przyjaźnią należną księciu Krety. Zaopatrzyłby go we wszystko, czego żeglarzom mogłoby brakować, i odprawił ich po królewsku licząc na to, że zaskarbi sobie tym moją  wdzięczność. Pojmujesz zapewne, że nie może to nastąpić.

    - Tak, panie mój.

    - Otóż, według moich obliczeń, Widwojos po wypróbowaniu okrętu w drodze do Aten zatrzyma się tam na przeciąg dni kilku, a później będzie również odpoczywał przez pewien czas w Jolkos, gdyż musi oszczędzać sił załogi płynąc nadal po wodach, które są mu dobrze znane i gdzie znajduje pożywienie i możność dokonania napraw okrętu. Z Jolkos popłynie do Troi i zapewne postój jego w przystani owego miasta będzie najdłuższy, gdyż od chwili wypłynięcia stamtąd zdany będzie już tylko na swe siły.

    - Tak, panie mój. Lecz...

    Minos uniósł rękę i stojący przed nim człowiek zamilkł. - Słuchaj mnie uważnie, Skamoniosie. Król trojański, jeśli otrzymał już moje tajemne pismo, a nie pragnie się narazić na nienawiść Krety, zarządzi igrzyska na cześć mego brata i jego wyprawy, zaprosi go na dworskie łowy i wyda wiele uczt na jego cześć. Jest to zwykła rzecz i nie powinna wzbudzić podejrzeń Widwojosa. I wówczas właśnie król Troi musi dokonać tego, czego życzę sobie w mym piśmie: sprawić, aby podczas łowów brat mój i jego syn zostali rozdarci przez dzikie zwierzęta lub zginęli w inny sposób, w każdym bądź razie tak, aby krew ich nie mogła paść na stopnie tronu Krety. Wówczas ty, gdy wieść ta dotrze wreszcie do Knossos, spowodujesz pogłoski, które ogarną całą wyspę: będą one mówiły o tym, jak to Widwojos obraził bogów owej krainy i został za to ukarany, bądź też, że wcale nie pragnął odpłynąć po bursztyn, a jedynie burzyć podległe nam ludy przeciw naszemu panowaniu, aby zagarnąć przy pomocy zbuntowanych lenników tron. A Wielka Matka, która strzeże Krety, wysłała panterę czy dzika, który rozdarł go wraz z jego dziedzicem, gdyż brzydzi się ona przeniewiercami. Słowem: spowodujesz pogłoski rzucające cień na jego pamięć. Lud chętnie wierzy podobnym wieściom o możnych tego świata.