Выбрать главу

    Tak więc młody Su-Ti-Mes wszedł teraz do domu jednego z egipskich kupców w Atenach, by tu oczekiwać w ukryciu rozstrzygnięcia sprawy, a oficer kreteński udał się na Akropolis ateńską, by tam oddać bogom podobnemu Widwojosowi pismo od brata, boskiego Minosa, a także przekazać królowi Aten tajemny rozkaz władcy.

ROZDZIAŁ JEDENASTY

Czyżby szczęście odebrało ci siły?

Wielki megaron opustoszał już.

    - Tezeuszu - rzekł Inaon odstawiwszy srebrny puchar. - Nie czas dziś mówić o wydarzeniach, które mają nastąpić po zwycięstwie, lecz pragnąłbym wiedzieć, a także pragnęliby wiedzieć ci, z którymi jestem w zmowie sekretnej, czy, gdyby nadeszła chwila, Ateny pozostaną na uboczu lub, co gorsza, wierne przemocy, czy też uda ci się przygotować w ukryciu okręty gotowe do boju i obsadzić je młodzieńcami tego miasta, żądnymi wolności i chwały? Wiem, że ojciec twój jest człowiekiem starym i chorym, a choć znany był za młodu z męstwa, siły jego zapewne wykruszyły się, a odwaga zmalała, jak to zwykle bywa, gdy wiek i choroba pochylą plecy.

    - Nie zawsze bywa to prawdą-odparł Tezeusz uśmiechnąwszy się lekko. - Gdyż nie jesteś młodszy niż mój ojciec. Jak sam powiadasz, byłeś mu towarzyszem za młodu, lecz serce twoje i dziś nie osłabło, skoro przybyłeś tu niosąc mi wieść tak groźną. Gdyż każdy z nas wie, jak wielka jest potęga Minosa, a także wiemy wszyscy, że jeśli przedsięwzięcie takie zakończy się klęską, lub jeśli Kreta dowie się zawczasu o przygotowaniach, lepiej byłoby tym, którzy wezmą w nim udział, nie rodzić się, a miastom ich lepiej byłoby, gdyby je ciernia pochłonęła, gdy Posejdon zechce nią wstrząsnąć. Albowiem żaden Minos nie znał litości dla tych, którzy odmówili mu posłuszeństwa.

    - Czy taka jest twoja odpowiedź, Tezeuszu? - Stary król rozbójników wsparł się dłońmi o stół, jak gdyby pragnął dźwignąć się z ławy i odejść bezzwłocznie po usłyszeniu odpowiedzi.

    - Inaonie, jesteś człowiekiem mądrym, gdyż tak nakazują ci twoje lata. Wiesz więc zapewne, że nikt nie da ci w ciągu chwil kilku odpowiedzi na pytanie, które postawiłeś, a tym bardziej ja, który nie jestem królem tej krainy, a jedynie synem królewskim. Lecz nawet gdybym był królem ziemi ateńskiej, musiałbym, nim odpowiem, zadać ci wiele jeszcze pytań: zapytałbym cię, kim są ci, z którymi jesteś w zmowie, jaka jest ich siła, jakie zamiary, czy zdolni są do zgodnego działania, gdyż często pycha i kłótnia niszczą największe zamierzenia? Zapytałbym cię także, czy nie przewidujesz, że jeden z owych królów, z którymi mówiłeś, może okazać się zdrajcą lub tchórzem i donieść Minosowi o spisku, aby zaskarbić sobie tym jego łaskę, a na nas sprowadzić nieuchronną zgubę, gdy Kreta uderzy przeważającą mocą, nim będziemy gotowi? Jak widzisz, gdy mowa jest o wielkich sprawach, mężowie, w których ręku leży los ludów, muszą wiedzieć, czy rzecz cala jest z góry skazana na stracenie...

    - Zamilkł na chwilę, a później dokończył pewniejszym głosem: - Jeśli okaże się, że siły wasze dają choćby cień nadziei, wierz mi, że ludowi ateńskiemu i mnie ciąży straszliwie ta niewola i jarzmo, pod którym wolność nasza czołga się w prochu jak niewolnica. Jesteśmy dobrymi budowniczymi okrętów, a że kraj nasz jest zasobny, moglibyśmy je zakupić lub wybudować tam, gdzie nie sięga wzrok Minosa. Sądzę, że wiele jeszcze wody upłynie, nim siły nasze będą dostatecznie wielkie, by uderzyć.

    - Pamiętaj, że wszyscy rozbójnicy morscy, którzy są śmiertelnymi wrogami Krety, także przystąpią do tego dzieła. A jest ich wielu. I choć nie mogą stawić czoła flocie kreteńskiej w walce na otwartym morzu, to...

    Urwał, gdyż u wejścia megaronu pojawił się sługa i szybko zbliżył do stołu.

    - Książę Tezeuszu, przybył morzem dostojnik z dworu Minosa i pragnie widzieć cię na osobności, a jak rzekł, później każe zaprowadzić się do izby, gdzie przebywa brat królewski, boski Widwojos.

    Tezeusz zmarszczył brwi, powiódł niepewnym wzrokiem po zgromadzonych i wyszedł za sługą.

    - Nie lękaj się, stryju - rzekł Terteus. - Choć mowa jego jest ostrożna, sądzę, że książę ów wyruszy wraz z wami, gdy nadejdzie chwila.

    - Oby tak się stało! - Inaon spojrzał ku drzwiom, za którymi zniknął Tezeusz. - Gdyż lud ateński jest największym z ludów pod opanowaniem Krety, a flota jego, ' choć pozbawiona wielkich okrętów, mogących służyć w boju na otwartym morzu, jest wielka i mogłaby przewieźć tysiące wojowników, którzy pod osłoną nocy...

    - Czyż nie mówiłem ci tego w Knossos!? - Terteus zwrócił się ku Białowłosemu. - Czy pamiętasz jeszcze moje słowa?

    - Pamiętam... - Białowłosy skinął głową. - Terteus nieraz mówił mi, gdy mieszkaliśmy w pałacu, że miejsce to, pozbawione murów, łatwo zdobędzie ów, kto przedrze się siłą lub podstępem przez osłonę okrętów kreteńskich, przybije do brzegu gdzieś w bezludnej górskiej przystani, których wiele znajduje się na północy wyspy, a później szybkim marszem uderzy na miasto. Rzecz w tym, że nie ma sposobu ani podstępu, który mógłby -zebrać wielką flotę w jednym miejscu, tak aby Minos nie dowiedział się o tym, mając swe załogi i okręty na wszystkich wyspach. Trzeba wielu dni, aby okręty z miejsc najrozmaitszych, odległych od siebie, mogły spotkać się i popłynąć razem. Jeśli Minos dowie się o tym, połączona potęga jego wszystkich żagli skruszy każdą taką wyprawę, nim wyruszy.

    - A gdyby... - Terteus zastanowił się. - A gdyby okręty owe nie musiały spotkać się przed wypłynięciem?