Uspokoiła chłopca, pomogła mu się ubrać w nocną koszulę, i została przy nim, aż zasnął. Potem poszła do swojego pokoju. Była pewna, że wszyscy pozostali domownicy już śpią. Idąc przez znajome korytarze rozświetlone blaskiem świec zaczęła rozmyślać o duszy i o duchach. Nagle zastanowiła się, czy anma jej ojca pozostała w tych pokojach, tu, gdzie tak długo cierpiał. Przebiegł ją dreszcz, a włoski na karku zjeżyły się. W chwilę później zganiła siebie za takie myśli. Przecież anma jej ojca zjednoczyła się już ze statkiem. A nawet jeśli jej ślady tu pozostały, z pewnością bez złej woli. Jednakże Keffria ucieszyła się, gdy wreszcie cicho wsunęła się do swojego pokoju. Kyle leżał już w łóżku. Zdmuchnęła świecę, i rozebrała się w ciemnościach, rzucając ubranie, gdzie popadnie. Znalazła chłodną koszulę nocną, którą wyłożyła dla niej Nana, i ubrała się. W końcu weszła do łóżka. Odsunęła koc i kołdrę, kładąc się obok drzemiącego męża.
Kyle wziął ją w ramiona i przytulił. Najwyraźniej nie spał, lecz czekał na nią. Ucieszyła się; miała za sobą długi, ciężki dzień, odczuwała zmęczenie i przepełniał ją żal. Odniosła wrażenie, że dotyk Kyle'a przeciął dławiące ją od kilku dni węzły bólu. Przez jakiś czas mąż po prostu trzymał ją blisko przy sobie. Głaskał jej włosy i pocierał szyję, aż odprężyła się w jego ramionach. Potem kochał się z nią, zwyczajnie i delikatnie, bez słów. Światło księżyca wsączało się do sypialni przez duże okna: tej letniej nocy było bardzo jasne i dodawało kolorów wszystkim oświetlanym przez siebie przedmiotom: pościel zabarwiło na śmietankowo, włosom Kyle'a nadało połysk kości słoniowej, a jego skórze dwa odcienie matowego złota.
Po wszystkim Keffria obróciła się do męża i położyła głowę na jego ramieniu. Przez jakiś czas milczeli. Słuchała bicia własnego serca i oddechu mężczyzny. Była zadowolona i cieszyło ją ciepło, które biło od Kyle'a.
Nagle poczuła się istotą samolubną i bezmyślną. Mogła mieć wszystko i cieszyć się tym – tej samej nocy, kiedy jej matka utraciła towarzysza życia, a wraz nim możliwość fizycznej bliskości z mężczyzną. Poczucie bezpieczeństwa i ciepło mężowskiej miłości wydały się Keffrii tak cenne, że pomyślała, iż nie potrafiłaby chyba bez tego żyć. Poczuła w gardle ucisk i po policzku ześlizgnęła jej się pojedyncza łza. Ponieważ nie odsunęła się od Kyle'a, kapnęła na jego gołe ramię. Mężczyzna podniósł rękę i dotknął mokrego miejsca, a potem twarzy żony.
– Nie płacz – powiedział łagodnym tonem. – Wystarczająco dużo łez już dzisiaj popłynęło. Dość żalu. Zapomnij teraz o tym wszystkim. Nie pozwól, żeby poza nami dwojgiem w tym łóżku znalazło się coś albo ktoś jeszcze.
Odzyskała spokojny oddech.
– Spróbuję. Jednak strata, której doświadczyła moja matka… Po prostu zdałam sobie nagle sprawę, co utraciła. Wszystko to. – Wolną ręką przesunęła po ciele męża, od ramienia do uda, a Kyle ujął jej dłoń, podniósł do ust i ucałował.
– Wiem. Również o tym myślałem, kiedy cię dotykałem. Zastanawiałem się, co zrobisz, gdy kiedyś nie wrócę do ciebie…
– W ogóle nie mów takich rzeczy! – błagała go. Przesunęła rękę, obróciła jego twarz ku swojej i zapatrzyła się w nią w świetle księżyca. – Ciągle nie wiem, czy to było słuszne posunięcie – oświadczyła w pewnym momencie podniesionym tonem. – Wiem, rozmawialiśmy o tym i wszyscy zgodziliśmy się, że podejmujemy tę decyzję w najlepszej intencji, że w ten sposób będziemy zabezpieczeni. Ale wzrok Althei, gdy położyłam rękę na kołku… A potem moja siostra uciekła. Nigdy bym nie przypuszczała, że ta dziewczyna może coś takiego zrobić, że po prostu odejdzie i nie będzie uczestniczyć w pogrzebie. Sądziłam, że kochała ojca bardziej niż…
– Hm. – Kyle zastanowił się. – Również się tego nie spodziewałem. Sądziłem, że za bardzo kocha statek, by mogła go tak porzucić. Oczekiwałem prawdziwej bitwy z nią i byłem zadowolony, kiedy tak łatwo się poddała. Wydawało mi się, że cała ceremonia pogrzebowa będzie się składała z kolejnych zawziętych scysji. Cóż, przynajmniej tego Althea nam oszczędziła. Chociaż przyznam, że niepokoję się o nią teraz. W noc po śmierci swego ojca dziewczyna powinna siedzieć w domu, a nie wałęsać się po mieście portowym takim jak nasze. – Przerwał, potem dodał ostrożnie: – Wiesz, że nie można przymknąć oka na jej zachowanie, trzeba ją upomnieć. Ktoś musi jej pomóc, zanim całkiem się zagubi.
– Papa zawsze mawiał, że Althei trzeba dać jak najwięcej swobody – zapędziła się Keffria. – Że moja siostra musi popełniać błędy, ponieważ tylko z nich potrafi czerpać naukę.
Kyle parsknął z oburzeniem.
– Wybacz, moja kochana, ale sądzę, że tłumaczył się w ten sposób ze swego niewłaściwego postępowania z nią. Althea jest rozpieszczona. Odkąd ją znam, pobłażano jej i teraz mamy tego skutki. Twoja siostra uparcie zmierza własną drogą. Jest egoistką i nie zważa na innych. Myślę, że nie jest jeszcze za późno. Odkrycie tego przyprawiło mnie o większy wstrząs, niż sobie wyobrażasz. Podczas rejsu do domu zdenerwowałem się na nią i poleciłem jej pozostać do końca podróży w kajucie. Nie spodziewałem się, że mnie posłucha. Po prostu się rozgniewałem i warknąłem na nią, żeby mi zeszła z oczu. I wiesz co? Okazała mi posłuszeństwo. Te kilka dni w samotności spędziła zapewne na rozmyślaniach. Widziałaś, jak się zachowywała, gdy wylądowaliśmy. Cicha i skruszona. Ubrała się jak dama… albo tak mi się wydawało.
Umilkł na chwilę, potem potrząsnął głową i jego jasne włosy przesunęły się na poduszce.
– Byłem zaskoczony. Ciągle czekałem, że wywoła nową kłótnię. A potem zdałem sobie sprawę, że właśnie tego było jej potrzeba. Musiała spotkać kogoś, kto stanowczo jej się sprzeciwi, kogoś, kto w końcu się nią zajmie i wskaże jej, jak powinna postępować. Sądzę, że przez cały czas sprawdzała, na jak wiele jej pozwolimy, czekała aż się zdenerwujemy. – Odchrząknął. – Szanowałem waszego ojca, wiesz, że tak. Kiedy wszakże chodziło o Altheę, był… ślepy. Nigdy niczego jej nie zabraniał, nigdy niczego nie narzucał, niczego nie odmawiał. Kiedy wreszcie się wściekłem i czegoś dziewczynie zakazałem, zmieniła się nie do poznania. Kiedy zeszła ze statku i popuściłem jej cugli, znowu zaczęła szaleć. – Wzruszył ramionami. Przez jakiś czas panowało milczenie. Małżonkowie zastanawiali się nad życiem Althei i jej dziwactwami.
W końcu Kyle głęboko zaczerpnął oddechu i ciężko westchnął.
– Wcześniej sądziłem, że nie ma dla niej nadziei. Że z jej powodu będziemy się tylko smucić. Że dziewczyna źle skończy. Dzisiaj jednakże, kiedy poczuła, że zjednoczyliśmy się i zgodnie podjęliśmy najlepszą dla rodziny decyzję, nie przeciwstawiła się nam. W głębi duszy pojęła, że nasz wybór jest słuszny, że statek musi pracować dla dobra nas wszystkich. Jesteś najstarsza i zgodnie z prawem dziedziczysz prawdziwe bogactwo rodziny. Poza tym masz dzieci, które musisz zabezpieczyć, a statek pozwoli nam zarabiać. Kogo Althea musi wyżywić, o kogo dbać? Tylko o siebie samą. A przecież dopilnujemy, żeby nie chodziła głodna, naga i zapewnimy jej dach nad głową. Gdyby sytuacja się odwróciła i twoja siostra otrzymałaby statek, wypłynęłaby z portu nie oglądając się za siebie, a kapitanem uczyniłaby Brashena.
Kyle przeciągnął się tak lekko, że głowa Keffrii pozostała na jego ramieniu, potem otoczył żonę ramieniem i przytulił.
– Nie, Keffrio, nie powinnaś mieć żadnych wątpliwości. Zadbamy o siostrę i wyciągniemy twoją matkę z kłopotów finansowych. Sądzisz, że Althea zajęłaby się nią, nie mówiąc o nas i o naszych dzieciach? Pod koniec swego życia nawet twój ojciec zrozumiał, że mądrzej jest przekazać statek tobie, mimo iż musiał urazić uczucia swej ulubienicy.
Kobieta westchnęła i przysunęła się jeszcze bliżej do męża. To co mówił brzmiało sensownie. Kyle potrafił dokładnie przemyśleć każdy problem i szybko dojść do właściwych wniosków. Dzięki owej umiejętności czuła się bezpiecznie i między innymi dlatego wyszła za niego za mąż. W dniu ślubu jednego była pewna – że nie chce wiązać się z tak impulsywnym i kapryśnym mężczyzną jak jej ojciec. Widziała, jak takie życie wpływało na jej matkę i jak bardzo jej doskwierało. Inne żony Kupców żyły sobie spokojnie i wygodnie, doglądały ogrodów różanych i wnuków, natomiast każdy dzień obarczał Ronikę Vestrit brzemieniem typowo męskich decyzji i pracą ponad jej siły. Nie tylko prowadziła rachunki i zawierała umowy z innymi Kupcami, ale równie często dosiadała konia i jeździła po polach, sprawdzając, czy nadzorcy są wobec niej uczciwi.