Выбрать главу

– Przepraszam cię – powiedział Matthew, przyglądając się zajadającemu przyjacielowi.

– Przyjmuję twoje przeprosiny, Matt. – Hamish podniósł do ust łyżkę zupy. – Ale nie wyobrażasz sobie, jak trudno jest pogodzić się z tym, że się jest demonem albo czarodziejem. Z wampirami sprawa jest ustalona i bezsporna. Nie jesteś wampirem, a potem nim się stajesz. Żadnego problemu, żadnego miejsca na wątpliwości. A wszyscy pozostali muszą czekać, patrzeć i się dziwić. Z tego powodu wasza wampirza wyższość nad nami jest dwa razy trudniejsza do zniesienia.

Matthew obracał w palcach trzonek łyżki jak pałeczkę.

– Czarodzieje i czarownice wiedzą, że nimi są. Pod tym względem są zupełnie niepodobni do demonów – powiedział, marszcząc brwi.

Hamish odłożył z hałasem łyżkę i wychylił wino ze swego kieliszka.

– Wiesz całkiem dobrze, że posiadanie czarodzieja czy wiedźmy za ojca lub matkę nie daje żadnej gwarancji. Może się okazać, że jesteś zupełnie normalny. Albo możesz wywołać pożar swojego dziecinnego łóżeczka. Nie wiadomo, czy ani kiedy i jak twoje moce się ujawnią. – W przeciwieństwie do Matthew miał znajomą, która była czarownicą. Janinę zajmowała się jego włosami, które nigdy nie wyglądały lepiej, i przyrządzała własny płyn do wcierania w skórę, który był naprawdę cudowny. Podejrzewał, że używa do tego swojej magii.

– Ale też nie wyskakują one nagle, jak diabeł z pudełka – upierał się Matthew. Nabrał trochę zupy na łyżkę i kołysał nią lekko, żeby jeszcze bardziej wystygła. – Diana może się oprzeć na kilkusetletniej historii swojego rodziny. Nie przypomina to w niczym tego, czego ty doświadczyłeś jako nastolatek.

– Był to dla mnie gorący okres – przyznał Hamish, wspominając pewne przeżycia z lat, w których stawał się dojrzałym demonem.

Kiedy miał dwanaście lat, jego życie uległo radykalnej odmianie w ciągu jednego popołudnia. Podczas długiej szkockiej jesieni zdał sobie sprawę, że jest bystrzejszy niż jego nauczyciele. Coś takiego podejrzewa u siebie większość dzieci dochodzących do tego wieku, ale Hamish miał co do tego głęboko niepokojącą pewność. Zareagował na nią, udając chorobę, żeby opuszczać szkolne zajęcia, a kiedy ta sztuczka przestała działać, starał się odrabiać szkolne zadania najszybciej, jak tylko mógł, odrzucając przy tym wszelkie pretensje do normalności. Zdesperowany nauczyciel posłał po kogoś z wydziału matematycznego na uniwersytecie, żeby ocenił kłopotliwe zdolności Hamisha, który w parę chwil rozwiązywał zadania zajmujące jego szkolnym kolegom tydzień lub więcej.

Spojrzawszy na małego Hamisha Osborne'a, Jack Watson, młody demon z uniwersytetu w Glasgow o rudych włosach i błyszczących niebieskich oczach, nabrał podejrzeń, że chłopiec też może być demonem. Poddał go formalnym próbom, które w sposób namacalny dowiodły, że Hamish ma cudowne matematyczne talenty, a jego umysł nie mieści się w parametrach normalności. Watson zaprosił go do udziału w zajęciach uniwersyteckich. Wyjaśnił też dyrektorowi szkoły, że dziecka tego nie powinno się umieszczać w normalnej szkolnej klasie, gdyż grozi to, że stanie się podpalaczem lub kimś równie destruktywnym.

Następnie Watson złożył wizytę w skromnym domu Osborne'ów i wyjaśnił zdziwionej rodzinie, jak funkcjonuje świat i jakiego rodzaju stworzenia na nim żyją. Percy Osborne, który pochodził z lojalnej prezbiteriańskiej rodziny, nie dopuszczał myśli, że świat może być zaludniony większą liczbą nadnaturalnych i niezwykłych istot, dopóki żona nie zwróciła mu uwagi na to, że skoro zaszczepiono mu wiarę w czarownice, to dlaczego nie miałby uwierzyć także w demony i wampiry? Hamish się rozpłakał, uświadamiając sobie z ulgą, że nie będzie się już czuł tak całkowicie osamotniony. Matka przytuliła go serdecznie i powiedziała mu, że zawsze uważała go za wyjątkowe dziecko.

Podczas gdy Watson siedział ciągle przed ich elektrycznym kominkiem, pijąc herbatę z jej mężem i synem, Jessica Osborne postanowiła skorzystać z okazji i poruszyć inne aspekty charakteru Hamisha, które mogły wskazywać na jego odmienność. Przy czekoladowych biszkoptach podzieliła się z synem swoim przekonaniem, że nie zechce się on ożenić z mieszkającą po sąsiedzku dziewczynką, która była nim zauroczona, gdyż Hamisha ciągnęło nie do niej, ale do jej starszego brata, mocno zbudowanego piętnastoletniego chłopca, który potrafił kopnąć piłkę dalej niż którykolwiek z okolicznych młodzieńców. Odkrycie to w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło ani nie poirytowało ani Percy'ego, ani Jacka.

– Mimo wszystko – powiedział Matthew, przełknąwszy pierwszy łyk letniej zupy – cała rodzina Diany musiała mieć pewność, że ona będzie czarownicą… I Diana nią jest bez względu na to, czy korzysta z magii, czy nie.

– Jestem pewien, że było to dla niej równie kłopotliwe, jak przebywanie w gromadzie nieświadomych niczego ludzi. Możesz sobie wyobrazić, jakie naciski musiała znosić? By nie wspomnieć o nieznośnym poczuciu, że nie ma wpływu na własne życie? – Hamish się wzdrygnął. – Wolałbym ślepą niewiedzę.

– Jak to wyglądało – zapytał z wahaniem Matthew – pierwszego dnia, kiedy się obudziłeś, mając świadomość, że jesteś demonem? – Normalnie nigdy nie zadałby tak intymnego pytania.

– Jakbym się urodził na nowo – odparł Hamish. – Uczucie to było pod każdym względem tak potężne i oszałamiające jak to, które ogarnia cię, kiedy budzisz się, łaknąc krwi i słysząc, jak rośnie trawa, jedno źdźbło po drugim. Wszystko wyglądało inaczej. Wszystko wywoływało inne wrażenia. Przez większość czasu uśmiechałem się jak głupek, który wygrał na loterii, a resztę spędzałem w moim pokoju i płakałem. Ale nie sądzę, żebym w to uwierzył – wiesz, uwierzył naprawdę – do czasu, jak przemyciłeś mnie do szpitala.

Kiedy zostali przyjaciółmi, Matthew obdarował Hamisha pierwszym prezentem, którym była butelka Kruga i wycieczka do kliniki Johna Radcliffe'a. Matthew poddał tam Hamisha badaniu mózgu metodą rezonansu magnetycznego, zadając mu przy tym mnóstwo pytań. Następnie porównali wyniki Hamisha z wynikami zatrudnionego w klinice wybitnego chirurga mózgowego, popijając przy tym szampana. Demon ciągle miał na sobie chirurgiczny fartuch. Prosił Matthew o kilkakrotne odtworzenie obrazów tomograficznych i przyglądał się zafascynowany, jak jego mózg rozświeca się niczym automat do gry już podczas odpowiadania na najprostsze pytania. Nigdy przedtem ani potem nie otrzymał lepszego urodzinowego prezentu.

– Z tego, co mi powiedziałeś, wynika, że Diana jest tam, gdzie ja byłem przed badaniami tomograficznymi – powiedział Hamish. – Wie, że jest czarownicą. Ale ciągle czuje się tak, jakby prowadziła żywot kłamczuchy.

– Bo Diana prowadzi żywot kłamczuchy – mruknął Matthew, połykając następny łyk zupy. – Udaje, że jest zwykłą kobietą.

– Czy nie byłoby ciekawe dowiedzieć się, dlaczego to robi? A co ważniejsze, jak ty z nią wytrzymujesz? Nie znosisz kłamstw.

Matthew zamyślił się, ale nie odpowiedział.

– Jest coś jeszcze – ciągnął Hamish. – Jak na kogoś, kto tak bardzo nie lubi kłamstw, ty sam masz mnóstwo sekretów. Jeśli z jakiegokolwiek powodu potrzebujesz tej czarownicy, będziesz musiał zdobyć jej zaufanie. A jedyną drogą do tego jest mówienie jej rzeczy, które wolałbyś przed nią ukryć. Ona rozbudziła twoje instynkty ochronne, a ty będziesz musiał je pokonać.

Podczas gdy Matthew zastanawiał się nad swoją sytuacją, Hamish przeniósł temat rozmowy na ostatnie wypadki w City i posunięcia rządu. Wampir uspokajał się coraz bardziej zaintrygowany zawiłościami finansów i polityki.

– Przypuszczam, że słyszałeś o morderstwach w Westminsterze – powiedział Hamish, gdy Matthew był już zupełnie rozluźniony.