Выбрать главу

Matthew skinął potakująco głową.

– Ale każda opowieść o pochodzeniu mówi o czym innym, nie o początkach, ale o końcu.

– Wracamy do Darwina – stwierdziłam, marszcząc brwi. – Książka O powstawaniu gatunków nie była poświęcona w całości temu, skąd się biorą różne gatunki. Mówiła również o naturalnym doborze i wymieraniu.

– Niektórzy powiedzieliby, że była głównie o wymieraniu – zgodził się Matthew, przechodząc na drugą stronę laboratoryjnego stołu.

Popatrzyłam na kolorowe wykresy Benvengudy.

– Kim ona była?

– Bardzo potężną wiedźmą – wyjaśniła Miriam – żyła w Bretanii w VII wieku. Była istnym cudem w epoce, która wydała wiele cudowności. Beatrice Good jest jedną z ostatnich bezpośrednich przedstawicielek jej rodu.

– Czy rodzina Beatrice Good pochodziła z Salem? – spytałam szeptem, dotykając jej folderu. Byli tam Goodowie, którzy żyli obok Bishopów i Proctorów.

– W rodowodzie Beatrice są Sarah i Dorothy Good z Salem – powiedział Matthew, potwierdzając mój domysł. Otworzył folder Beatrice Good i położył wyniki jej mitochondrialnych testów obok wyników Benvengudy.

– Ależ one się różnią – zauważyłam. Można to było dojrzeć w kolorach i w sposobie ich ułożenia.

– Nie tak znowu bardzo – skorygował moje słowa Matthew. – Jądrowe DNA Beatrice zawiera mniej elementów, które są popularne u czarownic. Wskazuje to, że walcząc o przeżycie, jej przodkowie w miarę upływu wieków coraz mniej polegali na magii i czarnoksięstwie. Zmieniające się potrzeby zaczęły wymuszać w jej DNA mutacje, które odsunęły magię na bok. – Jego informacja odznaczała się w pełni naukową precyzją, ale miała też poważne znaczenie dla moich spraw osobistych.

– Czy to, że przodkowie Beatrice odsunęli magię na bok, zniszczy w końcu jej rodzinę?

– To nie jest do końca wina czarownic. Można obwiniać o to także przyrodę. – W oczach Matthew dostrzegłam smutek. – Wydaje się, że w tej walce o przeżycie czarownice, podobnie jak wampiry, odczuwały naciski ze strony świata, który jest coraz bardziej ludzki. Także demony. Wykazują one mniej geniuszu, który odróżniał je zawsze od populacji ludzkiej, a za to więcej szaleństwa.

– A czy ludzie nie wymierają? – spytałam.

– Tak i nie – odparł Matthew. – Uważamy, że ludzie, przynajmniej do tej pory, potrafili się lepiej adaptować. Ich systemy immunologiczne lepiej reagują na zmiany, a oni sami silniej odczuwają potrzebę rozmnażania się niż wampiry i czarownice. Świat był niegdyś podzielony bardziej równomiernie między ludzi i inne stworzenia. Teraz ludzi jest znacznie więcej, a istoty o nadnaturalnych zdolnościach stanowią tylko dziesięć procent światowej populacji.

– Świat był zupełnie inny, gdy było na nim tyle samo stworzeń co ludzi. – Miriam wydawała się żałować, że genetyczne wyniki nie układają się już na naszą korzyść. – Ale wrażliwe systemy immunologiczne ludzi w końcu także się załamią.

– Jak bardzo różnimy się od ludzi?

– Znacznie, przynajmniej na poziomie genetycznym. Wydajemy się podobni, ale tylko zewnętrznie, ponieważ mamy odmienną strukturę chromosomów. – Matthew naszkicował diagram na okładce folderu Beatrice Good. – Ludzie mają w jądrze każdej komórki dwadzieścia trzy pary chromosomów, wszystkie ułożone w długie sekwencje kodów. Wampiry i czarodzieje mają dwadzieścia cztery pary.

– Więcej niż ludzie, winogrona pinot noir czy świnie – zauważył Marcus, puszczając oko.

– A co z demonami?

– One mają tyle samo par chromosomów co ludzie, ale mają też dodatkowy pojedynczy chromosom – odparł Matthew. – O ile nam wiadomo, właśnie ten dodatkowy chromosom zamienia je w demony, istoty o nieprzewidywalnych zachowaniach.

Gdy przyglądałam się jego szkicowi, do oczu wpadł mi kosmyk włosów. Odrzuciłam go niecierpliwie.

– Co zawierają te dodatkowe chromosomy? – Matthew poruszył sprawy wychodzące poza program nauczania biologii w college'u, toteż trudno mi było dotrzymać mu kroku.

– Materiał genetyczny, który odróżnia nas od ludzi – wyjaśnił Matthew – a także materiał, który reguluje czynności komórki. Naukowcy nazywają go „odpadowym DNA”.

– Ale to nie są śmieci – powiedział Marcus. – Cały ten materiał genetyczny jest nadmiarem pozostałym po poprzedniej selekcji albo czeka na wykorzystanie w następnym ewolucyjnym skoku. Nie wiemy dokładnie, jaką odgrywa rolę… Na razie.

– Chwileczkę – wtrąciłam. – Czarodzieje i demony rodzą się czarodziejami i demonami. Urodziłam się z dodatkową parą chromosomów, a twój przyjaciel Hamish urodził się z jednym dodatkowym chromosomem. Ale wampiry nie przychodzą na świat jako wampiry, wy powstajecie z ludzkiego DNA. Gdzie i kiedy zdobywacie dodatkową parę chromosomów?

– Gdy istota ludzka odradza się jako wampir, sprawca tego przekształcenia usuwa najpierw całą ludzką krew, co powoduje załamanie wszystkich organów. Ale zanim dojdzie do śmierci, sprawca albo sprawczyni przekazuje swoją krew osobnikowi, który ma się odrodzić – odparł Matthew. – O ile nam wiadomo, dopływ krwi wampira wymusza spontaniczne mutacje genetyczne we wszystkich komórkach ciała.

Matthew wspomniał wczoraj wieczorem o „odradzaniu się”, ale nigdy dotąd nie usłyszałam w związku z wampirami określenia „sprawca”.

– Krew sprawcy wypełnia układ krwionośny odrodzonego, niosąc ze sobą nową genetyczną informację – powiedziała Miriam. – Coś podobnego dzieje się przy transfuzji krwi stosowanej przez ludzi. Ale krew wampira powoduje setki zmian w DNA.

– Zaczęliśmy zaglądać do genomów w poszukiwaniu dowodu na takie gwałtowne zmiany – wyjaśnił Matthew. – I znaleźliśmy go… są nim mutacje dowodzące, że wchłaniając krew sprawcy, wszystkie nowe wampiry przechodzą spontaniczną adaptację, która umożliwia im przeżycie. To właśnie powoduje pojawienie się dodatkowej pary chromosomów.

– Genetyczny wielki wybuch. Jesteś jak galaktyka, która rodzi się z umierającej gwiazdy. W kilka chwil twoje geny przekształcają się w coś innego… W coś nieludzkiego – powiedziałam, spoglądając na niego ze zdumieniem.

– Dobrze się czujesz? – zapytał. – Możemy zrobić przerwę.

– Mogę napić się wody?

– Zaraz przyniosę. – Marcus zeskoczył ze swojego stołka. – Jest trochę wody w lodówce z próbkami.

– Ludzie dostarczyli pierwsze wskazówki, że ostry stres komórkowy wywołany przez bakterie i inne postaci genetycznego bombardowania może wywołać szybkie mutacje, szybsze niż powolne zmiany w procesie naturalnego doboru. – Miriam wyjęła teczkę z jednej z szuflad. Otworzywszy ją, wskazała palcem fragment czarno-białego wykresu. – Ten człowiek zmarł w 1375 roku. Przeżył ospę, ale choroba wymusiła mutację w trzecim chromosomie, gdy jego organizm musiał uporać się szybko z napływem bakterii.

Marcus wrócił z butelką wody dla mnie. Zdjęłam kapsel i napiłam się łapczywie.

– DNA wampira jest pełne podobnych mutacji, które wynikają z opierania się chorobom. Te zmiany mogłyby powoli prowadzić do naszego wyginięcia. – Na twarzy Matthew pojawił się cień niepokoju. – Obecnie staramy się skupić na tym, co takiego zachodzi w krwi wampira, że wyzwala generowanie nowych chromosomów. Odpowiedź może leżeć w mitochondriach.

Miriam pokręciła głową.

– W żadnym wypadku. Odpowiedź leży w jądrowym DNA. Gdy jakiś organizm zostaje zaatakowany przez krew wampira, to ono wywołuje reakcję, która umożliwia temu organizmowi przyjęcie i zasymilowanie zmian.

– Być może, ale jeśli tak, to musimy przyjrzeć się bliżej także „odpadowemu DNA”. To w nim musi znajdować się wszystko to, co generuje powstanie nowych chromosomów – upierał się Matthew.