Выбрать главу

W tym początkowym okresie Marcus łaknął bogatszej krwi. Potrzebował jej, żeby zaspokoić dokuczliwe łaknienie i nakarmić ciało drapieżnika. Ale Matthew czekał, aż Marcus nauczy się szybko wytropić jelenia, osaczyć go i wysączyć z niego krew, nie popadając w żadne kłopoty. Dopiero wtedy pozwoliłby mu polować na ludzi. Kobiety nie wchodziły w rachubę. Matthew tłumaczył to tym, że byłoby to zbyt kłopotliwe dla młodego wampira z uwagi na zbyt subtelne granice między seksem a śmiercią, zalotami a polowaniem.

Z początku ojciec i syn żywili się rannymi żołnierzami brytyjskimi. Niektórzy z nich błagali Marcusa, żeby darował im życie, i Matthew nauczył go żywić się ciepłokrwistymi tak, żeby ich nie zabijać. Potem polowali na przestępców, którzy błagali o litość, nie zasługując na nią. Za każdym razem Matthew kazał Marcusowi wyjaśnić, dlaczego wybiera na ofiarę tego czy innego człowieka. Marcus rozwijał w sobie zasady moralne polegające na dociekliwym uświadamianiu sobie tego, co wampir zmuszony jest zrobić po to, aby utrzymać się przy życiu.

Matthew był szeroko znany ze swego szczególnie rozwiniętego poczucia tego, co słuszne i niesprawiedliwe. Wszystkie jego błędy miały źródło w decyzjach podejmowanych w złości. Ktoś powiedział Marcusowi, że jego ojciec nie jest już tak podatny na popadanie w rozdrażnienie, jak w przeszłości. Być może tak było, ale dziś wieczorem w Oksfordzie na twarzy starszego wampira malował się ten sam morderczy wyraz co pod Brandywine. Tu nie było jednak pola bitwy, na którym mógłby wyładować wściekłość.

– Musiałeś popełnić jakiś błąd. – Matthew przeglądał wyniki badania DNA czarownicy. Zerknął na syna z wściekłym błyskiem w oczach.

Marcus pokręcił głową.

– Analizowałem jej krew dwa razy. Miriam potwierdziła to, co znalazłem, wynikami badania DNA z wymazu. Przyznaję, że wyniki są zaskakujące.

Matthew wciągnął nerwowo powietrze do płuc.

– Są niedorzeczne – stwierdził.

– Diana ma prawie wszystkie genetyczne ślady, jakie kiedykolwiek napotkaliśmy u czarownicy. – Marcus zacisnął surowo usta, gdy Matthew dotarł do ostatnich stron. – Ale te sekwencje nas zaniepokoiły.

Matthew szybko przekartkował resztę danych. Znajdowały się tu przeszło dwa tuziny sekwencji DNA, niektóre krótkie, inne dłuższe. Obok nich widać było znaki zapytania wpisane czerwonym tuszem przez Miriam.

– Chryste Panie – powiedział, rzucając je z powrotem synowi. – Mamy już dość zmartwień. Groził jej ten sukinsyn Peter Knox. Chce położyć łapę na manuskrypcie. Diana zamówiła go ponownie, ale Ashmole 782 wrócił do biblioteki i nie chce z niej wyjść po raz drugi. Na szczęście Knox jest przekonany, przynajmniej na razie, że otrzymała go za pierwszym razem, ponieważ świadomie złamała ciążące na nim zaklęcie.

– A ona nie zrobiła tego?

– Nie. Diana nie posiada wiedzy ani władz, żeby przeprowadzić tak zawiłą operację. Jej moce są całkowicie niezdyscyplinowane. Wypaliła dziurę w moim dywanie. – Matthew zrobił kwaśną minę i Marcus zmusił się, żeby nie zareagować śmiechem. Ojciec uwielbiał swoje antyki.

– W takim razie będziemy trzymać Knoxa z dala od Diany i damy jej szansę, żeby doszła do ładu ze swoimi talentami. Nie wydaje się, żeby to było zbyt trudne.

– Martwi mnie nie tylko Knox. Diana otrzymała to z dzisiejszą pocztą. – Matthew sięgnął po zdjęcie z towarzyszącą mu kartką i podał je synowi. Po chwili odezwał się znowu groźnym beznamiętnym tonem. – To jej rodzice. Słyszałem o zabiciu w Nigerii dwojga amerykańskich czarodziejów, ale było to tak dawno. Nie łączyłem tego z Dianą.

– Święty Boże – powiedział cicho Marcus. Wpatrując się w zdjęcie, próbował wyobrazić sobie, jak sam by się poczuł, gdyby otrzymał zdjęcie własnego ojca, poharatanego na kawałki i rzuconego na ziemię, żeby tam umarł.

– Jest jeszcze coś. Wygląda na to, że Diana przez długi czas uważała, że jej rodzice zostali zmordowani przez ludzi. To był główny powód, dla którego starała się wyłączyć magię ze swego życia.

– Ale to się jej nie udało, prawda? – mruknął Marcus, mając na myśli testy DNA czarownicy.

– Nie – zgodził się z posępną miną Matthew. – Gdy byłem w Szkocji, inna amerykańska czarownica, Gillian, wyjawiła jej, że mordercami jej rodziców nie byli ludzie, ale czarodzieje.

– Naprawdę?

– Nie jestem pewien. Ale ta sprawa jest wyraźnie ważniejsza niż odkrycie przez Dianę manuskryptu Ashmole 782 – uznał Matthew. – Zamierzam się dowiedzieć, o co tu chodzi – dodał po chwili śmiertelnie groźnym tonem.

Na jego ciemnym swetrze zalśniło coś srebrnego. On nosi trumnę Łazarza! – uświadomił sobie Marcus.

Nikt w rodzinie nie mówił głośno o Eleanor St. Leger ani o wypadkach, jakie towarzyszyły jej śmierci, z obawy, że Matthew mógłby po raz kolejny wpaść we wściekłość. Marcus zdawał sobie sprawę, że w 1140 roku jego ojciec nie chciał opuszczać Paryża, gdzie z przyjemnością studiował filozofię. Gdy jednak senior rodziny, Philippe, wezwał go z powrotem do Jerozolimy, żeby pomógł rozwiązać konflikty, które od zakończenia wyprawy krzyżowej Urbana II prześladowały Ziemię Świętą, Matthew posłuchał bez sprzeciwu. Poznał wtedy Eleanor, zaprzyjaźnił się z jej szeroko rozgałęzioną angielską rodziną i od razu się w niej zakochał.

Ale rodziny St. Leger i de Clermont stawały często po przeciwnych stronach w różnych sporach i starsi bracia Matthew – Hugh, Godfrey i Baldwin – naciskali na niego, żeby odsunął na bok tę kobietę i pozostawił im wolną drogę do zniszczenia jej rodziny. Matthew odmówił. Pewnego dnia sprzeczka między nim a Baldwinem o jakąś drobną polityczną sprawę odnoszącą się do rodziny St. Leger wymknęła się spod kontroli. Zanim zdążył się zjawić Philippe, żeby załagodzić starcie, wtrąciła się do niego Eleanor. Gdy Matthew i Baldwin odzyskali wreszcie rozsądek, straciła za dużo krwi, żeby ujść z tego z życiem.

Marcus wciąż nie mógł pojąć, dlaczego Matthew pozwolił Eleanor umrzeć, jeśli tak ją kochał.

Matthew nosił na szyi swój znak pielgrzyma tylko wtedy, gdy bał się, że może kogoś zabić, lub gdy wracał myślą do Eleanor St. Leger. Albo w obu tych przypadkach.

– To zdjęcie jest groźbą, i to wcale nie błahą. Hamish uważa, że nazwisko Bishop skłoni czarodziejów do ostrożniejszego zachowania, ale obawiam się, że prawda wygląda zupełnie inaczej. Bez względu na to, jak wielkie mogą być jej wrodzone talenty, Diana nie obroni się sama, a ona jest zbyt samodzielna, żeby poprosić o pomoc. Chcę, żebyś został tu z nią kilka godzin. – Matthew oderwał oczy od zdjęcia Rebecki Bishop i Stephena Proctora. – Zamierzam znaleźć Gillian Chamberlain.

– Nie można mieć pewności, że to Gillian dostarczyła zdjęcie – zauważył Marcus. – Są na nim dwa różne zapachy.

– Ten drugi należy do Petera Knoxa.

– Ale Knox jest członkiem Kongregacji! – Marcus wiedział, że w okresie wypraw krzyżowych została powołana dziewięcioosobowa rada demonów, czarodziejów i wampirów, po troje przedstawicieli z każdego gatunku. Zadaniem Kongregacji było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim istotom o nadnaturalnych mocach oraz pilnowanie, aby żadna z nich nie zwróciła na siebie uwagi ludzi. – Jeśli wykonasz jakiś ruch przeciwko niemu, zostanie to potraktowane jako wyzwanie dla ich władzy. Włączy się w to cała rodzina. Chyba nie zaryzykujesz czegoś takiego tylko po to, żeby pomścić czarownicę?