Выбрать главу

– Czuję słabość, był przecież moim przyjacielem. Ale to wszystko. Skoro okazał się kłamcą, nasza przyjaźń jest skończona. Aż nie mogę w to uwierzyć… Caleb…?

Zawsze wiedziała, że Caleb z innymi postępuje jak łotr, ale uparcie wierzyła, że w gruncie rzeczy jest dobry i życzliwy. Ufała mu i sądziła, że i on jest wobec niej uczciwy. Teraz przypomniała sobie pożądliwe błyski w jego oczach, przymilność wobec Mike'a, gdy ten go pobił. Czy jakikolwiek mężczyzna zachowywałby się tak przymilnie… A on wtedy knuł już pewnie subtelną zemstę, planował, jak ich skłócić, jak zasiać niepewność. No i to przekonanie babci, że Rob jest jednym z nich. Ją także Caleb okłamał.

– Nigdy mu tego nie wybaczę – powiedziała twardo. Spojrzała Mike'owi prosto w oczy. – Nigdy z nim nie spałam. To wszystko kłamstwa. Ale gdyby nie przesadził dziś wieczorem, jego plan mógłby się powieść.

– Nie. Nie wierzyłem mu.

Z tego jak Kirsty na niego patrzy, Mike wnioskował, że niezbyt serio traktuje jego zapewnienia.

– A ja teraz nie wierzę tobie. Zwątpiłeś we mnie. Myślałam, że wreszcie zbliżamy się do siebie, ale chyba nie poznałam cię dobrze. Ty zresztą też mnie chyba nie znasz. Dla twego dobra i z nim byłabym skłonna się przespać. Ale nigdy nie oszukiwałabym cię w takiej sprawie.

– Wiedziałem o tym – powiedział z desperacją.

– Nie wiedziałeś – potrząsnęła głową – powinieneś był wiedzieć, ale nie wiedziałeś.

Nie umiał na to odpowiedzieć. Patrzył, jak Kirsty odwraca się i idzie na górę. Słyszał jej kroki cichnące w głębi korytarza.

Został sam. Cały się trząsł, pokój wypełnił się widmami. Oto Kirsty wciąż patrzyła na niego z wyrzutem, że w nią zwątpił. Za nią stali jego rodzice, którzy odwrócili się od syna, ponieważ czuli się przez niego zlekceważeni i odrzuceni. To właśnie usiłowała wytłumaczyć mu Kirsty, ale w swoim głupim zaślepieniu nie chciał jej słuchać. Teraz wszystko się powtarza. I jak zawsze jest już za późno. Tak, za późno. Chyba za późno…

A może jednak nie?

Powoli wchodził po schodach. Bał się, co przyniosą następne minuty. Mogło od nich zależeć całe jego życie. Naciskając na klamkę, obawiał się, że pokój będzie zamknięty, drzwi uchyliły się jednak.

Kirsty siedziała na łóżku, odwrócona do niego plecami. Nocna lampka rzucała przyćmione światło. Prawie cały pokój pogrążony był w mroku. Gdy się zbliżył, podniosła na niego oczy i ujrzał w jej twarzy taki smutek, że zaraz padł na kolana i objął ją w talii. Po chwili poczuł, że gładzi jego włosy. Przyjął to z ulgą. A więc jeszcze go nie odrzuciła!

– Miałem ci tego nie mówić – powiedział stłumionym głosem i wzmocnił uścisk.

– Lepiej, że stało się tak, niż gdyby to tkwiło między nami jak cierń.

– Musisz zrozumieć…

– Rozumiem – przerwała mu. – Nie mów już nic. Byłam dla ciebie zbyt surowa. Popatrz, – Pokazała mu dokument, który trzymała w dłoni. Było to świadectwo urodzin Roba. W rubryce „ojciec" widniało nazwisko Mike'a. – To ty im powiedziałeś, prawda?

– Ja – odparł pośpiesznie – W głębi serca zawsze wiedziałem, że nie oszukałabyś mnie. Tego powinienem był się trzymać, ale nie łatwo przychodzi mi ufać ludziom,

– A ja byłam zbyt ufna – westchnęła. Po chwili jej głos znów stwardniał. – Caleb nie będzie już miał tutaj wstępu. Obiecuję. Koniec z nim.

Wiedział, że należy to przyjąć dosłownie. Pod piękną powłoką kryła się natura równie twarda jak granit. Spojrzał jej w oczy i przyciągnął do siebie.

– Kirsty, pobierzmy się – poprosił. – Najlepiej od razu. Potrzebuję cię. Ty i Rob jesteście sensem mego życia. Bez was schodzę na manowce.

Ona jednak pokręciła powoli głową.

– Nie jesteśmy jeszcze gotowi do małżeństwa. Czasami myślę, że nigdy nie będziemy – dodała ze smutkiem.

– Kirsty, ja ciebie potrzebuję i ty mnie też. Zwłaszcza teraz, gdy nie możesz już polegać na Calebie.

– Nie chcę wychodzić za mąż po to, by mieć ochronę.

– A co z Everdene? Jak sobie ze wszystkim poradzisz?

– Nie wiem. Wiem tylko, że nie należymy do tego samego świata.

– Mylisz się- odparł. – Jest taki świat, do którego oboje należymy. Przyciągnął jej twarz, aż ich usta spotkały się w pocałunku. – Ten świat – szeptał jej w usta – sami stworzyliśmy… To świat, gdzie oprócz nas nie ma nikogo. Świat naszej miłości. Zobacz, jaką ona ma noc. To przez nią stał się cud. Mamy Roba…

Westchnęła i z rozkoszą oddała mu pocałunek. Było w niej wzruszenie i pożądanie jednocześnie. Jej młode, silne ciało dochodziło już do dawnej formy po porodzie i było niemal gotowe oddać się namiętności. Czuł to w słodkich pieszczotach jej warg, w drżeniu gorącego ciała, w kurczowym uścisku palców, które zacisnęła na jego ramionach.

– Mike, może nie powinniśmy tego robić – szepnęła. – To tylko skomplikuje wszystko.

– Co skomplikuje? Nasze rozstanie?

– Może? Jeśli będzie trzeba…

– W takim razie mam zamiar skomplikować to, jak tylko się da – powiedział stanowczo i wyłączył nocną lampkę. ~ Czy sądzisz, że ułatwiałbym ci odejście?

Jego palce rozpięły guziki u koszuli Kirsty. Dotykając jej nagich piersi, jęknął z rozkoszy, której tak długo był pozbawiony. Ona też jęknęła, zanurzyła dłonie we włosach Mike'a i poddała się z lubością jego pieszczotom.

Wiedział, jak sprawić jej przyjemność. Trudno byłoby uwierzyć, że dopiero kilka miesięcy temu w tym pokoju po raz pierwszy poznawali się wzajemnie. Ich ciała były ze sobą zestrojone tak harmonijnie, że nic, żadne rozstanie, niedola czy otwarta wrogość, nie mogły popsuć tej harmonii. Kirsty czule obejmowała jego ciało, z przyjemnością dotykała długich, umięśnionych ud, sprężystych pośladków i mocnych, wąskich bioder. Każdy centymetr jego ciała za każdym razem był dla niej cudownym odkryciem.

Mike obserwował ją spod na wpół przymkniętych powiek, czując się trochę nieswojo, bo w przeszłości to on z reguły był aktywną stroną. Teraz Kirsty zaczęła pobudzać go takimi sposobami, o jakich nawet nie śnił. Ona zresztą też nie wiedziała, skąd je zna. W pierwszej chwili był zaskoczony, ale potem pozwolił jej prowadzić tę grę. Zrozumiał, że i ona pragnie móc decydować, i że warto czasem poddać się jej woli. Ona zaś pojęła, że bez Mike 'a, bez jego tak bardzo pobudzającej wyobraźnię i zmysły bliskości, nigdy nie byłoby ją stać na taką otwartość, taką swobodę, taką namiętność i – taką miłość.

Odnalazła w nim swoje przeznaczenie. On znalazł w Kirsty swój dom. Całując ją namiętnie, z radością powitał dotyk miękkich ud zaciskających się wokół jego pośladków. Na jej otwartość odpowiedział z równą otwartością, zanurzając się w niej z siłą, jaką przedtem uważał za przesadną. Wydała z siebie okrzyk zachwytu, który tylko go pobudził.

– Powiedz, że mnie nigdy nie opuścisz.

– Nigdy – odparła bez zastanowienia.

– Musisz być zawsze moja. Obiecaj.

– Obiecuję… Och, tak… – szepnęła mu wprost do ucha i rozpłynęła się w rozkoszy.

Świtało, gdy w końcu nasycili się sobą i wyczerpani leżeli w objęciach. Mike zasnął pierwszy. Kirsty zaś patrzyła, jak za oknem wstaje dzień, i rozmyślała nad tym, czego się dowiedziała tej nocy o Mike'u, ale głównie o sobie. To co zaczęło się ponuro, skończyło się w radosnym nastroju. Stało się to nie po raz pierwszy. Tak więc, jak mówił Michael, istniało coś, co bez wątpienia łączyło ich i koiło ich cierpienia. Czy jednak namiętność mogła rozwiać wszelkie wątpliwości? Przecież wiele rzeczy wciąż pozostało bez zmian.

Patrząc w przyszłość, widziała, że może nadejść czas, kiedy nie będą mieli innego wyboru niż powiedzieć sobie: „żegnaj". Mimo to objęła go jeszcze mocniej, a jej serce wołało:.jeszcze nie teraz".