Выбрать главу

W połowie długości stołu siedziała Ruby. Miejsca obok niej zajmowali Henry Parkes i William Dalley. Ku ogromnej radości jednego i drugiego Ruby dyskretnie flirtowała z oboma. Tak dobrze radziła sobie z tym zadaniem, że kobiety w jej pobliżu czuły się bardziej przyćmione niż oburzone. Parkes był politycznym przeciwnikiem Robertsona; obaj na zmianę zajmowali stanowisko premiera stanowego. Jeżeli w danym momencie górą był Robertson, istniało duże prawdopodobieństwo, że wkrótce jego stanowisko przejmie Parkes. Koniecznie trzeba było trzymać Robertsona i Parkesa z dala od siebie, Ruby i Elizabeth również. Oczywiście, Sung był jak zwykle czarujący; nikt nie popełnił błędu i nie uznał go za bezbożnego żółtka, chociaż nim był. Niezwykłe bogactwo dodawało cnót o wiele mniej ciekawym osobom niż Sung.

Gdy w końcu podano suflet szpinakowy, okazało się, że warto było czekać. Takie same zachwyty wywołał sorbet z ananasów, które przywieziono wagonem chłodnią z Queenslandu, gdzie rosły takie specjały. Potem przyszła kolej na gotowanego dorsza koralowego i pieczeń z jagnięcia; posiłek kończył się sałatką z owoców tropikalnych z bitą śmietaną, która wyglądała jak szczyt wulkanu wystający nad chmurami.

Uroczysty posiłek trwał trzy godziny. W tym czasie Elizabeth coraz lepiej czuła się w roli gospodyni. Sir Hercules i pan Robertson mogli się nawzajem nie lubić, ale obaj reagowali na swoją piękną towarzyszkę jak pszczoły na kwiat pełen nektaru. Chociaż pana Robertsona niepokoiły mocno przesiąknięte prezbiterianizmem poglądy jego rozkosznej sąsiadki, uległ jej urokowi – w końcu sam miał w domu prezbiteriankę.

Tymczasem Alexander miotał się, próbując bawić rozmową dwie kobiety, które nawet w najmniejszym stopniu nie były zainteresowane silnikami parowymi, dynamami, dynamitem czy wydobyciem złota. Nie pomagał mu w tym fakt, że spodziewał się poważnej nagany ze strony premiera Johna Robertsona i nie mógł się doczekać, kiedy w odpowiedzi będzie mógł ostro go zaatakować. Słowna nagana miała nastąpić, gdy panie opuszczą jadalnię, a powód był prosty – brak w Kinross terenów na kościół prezbiteriański. Dlaczego katolicy dostali za darmo tyle ziemi, że mogli wybudować na niej szkołę i kościół, podczas gdy od prezbiterian zażądano astronomicznej kwoty za zwyczajną miejską działkę w Kinross? Cóż, Robertson jest w dużym błędzie, jeśli liczy na to, że Alexander się wycofa! Większość mieszkańców Kinross należy do kościołów anglikańskiego albo katolickiego, grupka prezbiterian liczy zaledwie cztery rodziny. Alexander zrugał ostro kobiety, które próbowały napuszczać na niego dzieci, a teraz zastanawiał się, jak ma powiedzieć Johnowi Robertsonowi, że postanowił przyznać ziemię kongregacjonistom i anabaptystom.

Wszystko przebiegało tak jak w przypadku każdej oficjalnej kolacji. W chwili kiedy pojawiły się karafki z porto, damy wstały i wyszły do dużego salonu, żeby przynajmniej przez godzinę zaczekać tam na panów. Obyczaj ten wymyślono po to, by umożliwić paniom opróżnienie pęcherzy bez krępującej świadomości, że mężczyźni widzą ich wyjście i powrót. Ponieważ większość pań koniecznie musiała już skorzystać z toalety, zaczęła się prawdziwa procesja.

– Na szczęście na parterze są dwie ubikacje – powiedziała Elizabeth do Ruby – ale jeśli zechcesz pójść ze mną na piętro, będziesz mogła skorzystać z mojej łazienki.

– Prowadź – powiedziała Ruby.

– Nigdy ani przez chwilę nie myślałam, że cię polubię – powiedziała Elizabeth, gdy poprawiały włosy przed lustrem.

– O, tak już lepiej – stwierdziła Ruby, prostując piórka, które sterczały z jej rubinowo – brylantowej egrety. – No cóż, ja byłam pewna, że cię znienawidzę. Wet za wet, ale gdy cię zobaczyłam, zapragnęłam, żebyśmy zostały przyjaciółkami. Wiem, że nie masz przyjaciół, chociaż bardzo ich potrzebujesz, jeśli chcesz wytrzymać u boku Alexandra. Ten człowiek to lokomotywa, która zmiata z drogi wszelki opór.

– Kochasz go? – spytała Elizabeth z zaciekawieniem.

– Na śmierć i życie – wyznała Ruby szczerze.

Jej twarz zmieniła się; Elizabeth odniosła wrażenie, że przez moment w oczach kochanki męża widać było ból.

– Tyle że na przekór mojej miłości nasze małżeństwo byłoby jedną wielką klapą, nawet gdybym nie cieszyła się sławą potwornej dziwki, którą naprawdę jestem. Ty zostałaś odpowiednio wychowana, dlatego doskonale nadajesz się na jego żonę. Mnie wychowywała ulica. Nigdy nie marzyłam o tym, że zostanę kochanką kogoś takiego jak Alexander, dlatego jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa.

Znajdujemy się dokładnie na przeciwnych biegunach – pomyślała Elizabeth, nagle odkrywając w sobie dziwną mądrość; ja jestem żoną Alexandra i najchętniej bym się od niego uwolniła, tymczasem jego kochanka dałaby wszystko, żeby się z nim bliżej związać. To niesprawiedliwe.

– Chyba powinnyśmy już zejść na parter – powiedziała z westchnieniem.

– Pod warunkiem, że znajdziemy sofę na dwie osoby. Chcę dowiedzieć się o tobie wszystkiego, Elizabeth. Na przykład, czy dobrze się czujesz?

– Całkiem dobrze, chociaż mam bardzo opuchnięte stopy i nogi.

– Naprawdę? Pokaż.

Ruby klęknęła na górnym podeście schodów, uniosła dolny brzeg sukni Elizabeth i dźgnęła palcem nabrzmiałe ciało, które przelewało się nad butami.

– Masz bardzo duży obrzęk, kochanie. Czy widział to jakiś lekarz? Stary Burton z Kinross nie jest w tej materii żadnym ekspertem, to typowy wiejski konował. Potrzebny ci specjalista z Sydney.

Schodziły na parter.

– Poproszę Alexandra.

– Nie, to ja powiem Alexandrowi, jak się sprawy mają – oznajmiła Ruby, prychając.

Elizabeth zachichotała.

– Bardzo chciałabym to usłyszeć – powiedziała.

– Nasza rozmowa uraziłaby twoje wrażliwe uszy. Dziś wieczorem jestem bardzo grzeczna – oznajmiła Ruby, gdy wchodziły do salonu. – W normalnych okolicznościach mam, jak to niektórzy ujmują cięty język. Zdarza się, zwłaszcza kiedy prowadzi się burdel.

– Gdy się o tym dowiedziałam, byłam bardzo oburzona.

– Czy teraz nadal cię to razi?

– Zdecydowanie nie. Prawdę mówiąc, umieram z ciekawości. Chciałabym wiedzieć, jak prowadzi się burdel.

– Trzeba mieć cholernie dużą wprawę, większą niż rząd, który kieruje państwem. Czasami przydaje się również szpicruta.

Usiadły razem na sofie, obojętne na spojrzenia innych pań. Pani Euphronia Wilkins, żona pastora Petera Wilkinsa z kościoła anglikańskiego w Kinross, wykorzystała ich nieobecność i zapoznała lady Robinson, panią Robertson oraz inne damy z przeszłością Ruby i jej obecną historią. Pani Robertson była bliska omdlenia, poprosiła nawet o sole trzeźwiące, podczas gdy lady Robinson wykazywała oznaki zaintrygowania i zdumienia.

Constance Dewy, której przypadło w udziale zabawianie wyjątkowo ponurej żony ministra, z zazdrością zerkała na Ruby i Elizabeth. Kto by to pomyślał? – zastanawiała się, przytakiwaniem i uśmiechem reagując na docierającą do jej uszu litanię skarg. Elizabeth i Ruby postanowiły zostać przyjaciółkami! Och, drogi Alexander chyba dostanie szału! Dobrze mu to zrobi. Jak mógł tak odizolować biedne dziecko i zostawić je bez żadnego towarzystwa!

Gdy mężczyźni przyszli z jadalni otoczeni obłokami dymu z cygar i zapachem porto, Elizabeth wstała, w głębi duszy zastanawiając się, dlaczego Alexander wygląda na zadowolonego z siebie, a premier Robertson unika wzroku reszty gości.

– Słyszałam, Ruby, że pięknie grasz i śpiewasz – powiedziała. – Zaszczycisz nas dzisiaj swoim występem?

– Oczywiście – zgodziła się Ruby, nie okazując ani cienia obowiązkowej skromności. – Co powiesz na Beethovena, jakieś arie Glucka, a na deser Stephena Fostera?