– Dziś wieczorem przyszła do mnie Nell i spytała, co dolega Annie. Nasza starsza córeczka powiedziała, że jej siostrzyczka nie może utrzymać główki i ma rozbiegane oczka. Poszedłem więc i wyciągnąłem prawdę z Jade. – Odwrócił się do żony ze spokojną twarzą i zimnymi oczami. – Anna nie jest nieco opóźniona w rozwoju. Jest upośledzona umysłowo.
Elizabeth zaczęła cicho płakać.
– To się stało przy porodzie – wydukała. – Margaret i Ruby ratowały ją przez pięć minut, nim w końcu wzięła pierwszy oddech. To nie jest dziedziczne, Alexandrze, to na pewno nie jest dziedziczne.
– Och, wiem! – powiedział ze zniecierpliwieniem. – Śmiem twierdzić, że jest w tym jakiś cel, chociaż nie wiem, jaki. Mamy jedną córeczkę wyjątkowo mądrą i drugą upośledzoną umysłowo. Może to wyrównuje rachunki, kto wie?
Odsunął się od okna i ruszył w stronę drzwi, a potem się zatrzymał.
– Spójrz na mnie, Elizabeth! Spójrz na mnie! Nim przejdziemy nad tym do porządku dziennego, musimy zadecydować, co zrobić z Anną. Możemy zatrzymać ją tutaj albo umieścić w jakimś domu. Jeżeli ją zatrzymamy, ty i Jade przez całe życie będziecie musiały zajmować się biedaczką, która nigdy nie zdoła zatroszczyć się sama o siebie. Jestem pewien, że uda nam się znaleźć dom, w którym nie będzie źle traktowana, w którym zapewnią jej niemal matczyną opiekę; pieniądz może wszystko. Jak wygląda twoja decyzja?
– A co ty byś wybrał, Alexandrze?
– Oczywiście, wolałbym ją zatrzymać – powiedział, nie kryjąc zaskoczenia. – Jednak to nie ja najbardziej odczuję skutki takiej decyzji. Co zrobisz, jeśli coś się stanie z Jade? Jak sobie poradzisz?
– Chcę, żeby została – oświadczyła Elizabeth. – Zatrzymajmy ją.
– Zgoda. A tak przy okazji, mam zamiar zwolnić Maggie Summers. W związku z tym przez jakiś czas będzie nam trochę trudniej. Chcę, żeby odeszła jutro – ani dnia dłużej. Bardziej żal mi Summersa. Lubi być na każde moje zawołanie i poczuje się urażony, że odsyłam go do Kinross, ale muszę to zrobić. Dam w „Sydney Morning Herald” ogłoszenie, że poszukuję gospodyni.
– Dlaczego nie chcesz skorzystać z biura pośrednictwa pracy?
– Wolałbym sam przeprowadzać rozmowy z każdą z kandydatek. – Wyjął złoty zegarek, otworzył go i zerknął. – Lepiej się pospiesz, kochanie. O siódmej przychodzi Ruby.
– Wybacz mi, ale nie zejdę dziś na kolację. Muszę porozmawiać z Jade, a potem zacząć poznawać Anne.
Ujął jej dłoń i delikatnie ją pocałował.
– Jak sobie życzysz. Dziękuję, Elizabeth. Nie miałbym do ciebie żalu, gdybyś postanowiła oddać Anne, ale bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłaś.
Wiadomość o Annie spadła na Ruby jak grom z jasnego nieba. Alexander wspomniał o tym dopiero wtedy, gdy w bibliotece raczyli się cygarami i wspaniałym starym koniakiem. Nieobecność Elizabeth usprawiedliwił drobną niedyspozycją. Ruby wyczuła, że coś się stało. Domyśliła się, że są jakieś problemy, ponieważ znała Alexandra o wiele lepiej niż jego żona; w jego oczach zauważyła jakąś stanowczość, dostrzegła dziwny wyraz twarzy. Od przyjścia na świat Anny nie widziała tego u Alexandra, jakby zrezygnował z prześladowania Elizabeth i starał się w ogóle o niej nie myśleć. Teraz wszystko wróciło.
Powód stał się jasny, gdy Alexander opowiedział jej o Annie: w jaki sposób dokonał odkrycia, jak zareagowała Elizabeth. Ruby potrzebowała sporego łyku koniaku, żeby odpowiedzieć:
– Och, kochanie, tak mi przykro!
– Nie bardziej niż mnie czy Elizabeth. Tak czy inaczej stało się, nie można tego zmienić ani zignorować. Elizabeth uważa, a ja się z nią zgadzam, że wszystko stało się przy porodzie. Anna nie ma żadnych typowych oznak, które spotyka się u dzieci chorych umysłowo; prawdę mówiąc, jest bardzo ładna i proporcjonalnie zbudowana. Gdy leży w łóżeczku, człowiek nigdy by się nie domyślił, chyba że popatrzy się jej w oczy. Jak powiedziała Nell, oczy Anny są rozbiegane. Jade zapewnia, że mała się uczy, tylko potrzeba dużo, dużo czasu, żeby opanowała tak prostą czynność, jak na przykład jedzenie z łyżeczki.
– A to mała, skryta suka! – warknęła Ruby, przełknąwszy następny łyk koniaku. – Mam na myśli Jade – dodała, gdy Alexander spojrzał na nią ze zmarszczonym czołem. – Chociaż, z drugiej strony, nawet gdybyśmy wcześniej o tym wiedzieli, i tak nic nie można było poradzić. Elizabeth ma rację, Anna nie oddychała. Gdybym się domyśliła, czym się to skończy, może nie próbowałabym tak bardzo nakłonić jej do nabrania powietrza w płuca, ale skąd mogłam to wiedzieć? Chciałam, żeby męczarnie Elizabeth nie poszły na marne.
– Nie poszły, nie poszły – zapewnił, ujmując dłoń Ruby i ściskając ją. – Starożytni Grecy uważali, że nieuzasadniona bezczelność i arogancja mężczyzn są przestępstwem przeciwko bogom i zasługują na karę. Stałem się bezczelny i arogancki: zbyt wielki sukces, zbyt duże bogactwo, zbyt duża… władza. Anna jest moją karą.
– Nikt w mieście nie pisnął słowem na ten temat, chociaż Biddy Kelly karmiła ją przez siedem miesięcy.
Alexander promiennie się uśmiechnął, odsłaniając białe zęby.
– To dlatego, że Jade przyłapała ją i Maggie Summers, jak śmiały się z tego powodu. Natychmiast wyciągnęła sztylet! Powiedziała, że poderżnie im gardła, jeśli pisną choćby słowem, a one jej uwierzyły.
– Kochana Jade!
– Maggie Summers jutro się wyprowadza. Powiedziałem już o tym Summersowi.
Ruby poruszyła się na krześle, jakby było jej niewygodnie, potem ujęła obie dłonie Alexandra.
– To znaczy, że będziesz chciał utrzymać stan Anny w tajemnicy?
– Ależ skąd! To oznaczałoby skazanie biednej okruszynki na więzienie. Nie ma się czego wstydzić, Ruby. Przynajmniej ja tak uważam. Myślę, że Elizabeth również. Chcę, żeby Anna mogła się swobodnie poruszać, kiedy w końcu nauczy się chodzić – ponieważ jestem pewien, że kiedyś opanuje tę sztukę. Niech całe Kinross się dowie, że bogactwo i wysoka pozycja nie uchroniły mojej rodziny przed tragedią.
– Nie powiedziałeś mi jeszcze, co sądzi o tym Elizabeth, Alexandrze. Czy wiedziała, że Anna jest upośledzona umysłowo?
– Nie sądzę. Wmówiła sobie, że dziecko jest nieco opóźnione w rozwoju. Nieco opóźnione w rozwoju! – Roześmiał się niewesoło. – Moja żona była zbyt zajęta swoim ukochanym koniem. Czesała go, szczotkowała, poklepywała. Jak to się dzieje, że młode kobiety tak lubią konie?
– Z powodu ich siły, Alexandrze. Mięśni, które poruszają się pod gładką skórą. Poczucia własnej małości wobec ogromu. Dobrze, że dałeś jej klacz; mogłaby nie znieść widoku chuja ogiera.
– Jesteś okropną powiernicą, Ruby. Czy nie mogłabyś inaczej się wyrażać?
– Ba! – powiedziała Ruby, bawiąc się jego palcami. – Po co miałabym się inaczej wyrażać? – Przeniosła się na jego kolana i oparła twarz na włosach, które nagle tak bardzo posiwiały! – Czy zaczynasz choć trochę rozumieć Elizabeth?
– Nie.
– Po urodzeniu Anny bardzo się zmieniła. Nasze stosunki stały się powierzchowne: zaprasza mnie na lunch, jeśli jest Theodora, albo na kolację, jeśli spodziewa się, że wrócisz do domu. Unika bliższego kontaktu, jaki miałyśmy kiedyś, kiedy prowadziłyśmy… och, jakie rozmowy! O wszystkim i o niczym. Teraz ukrywa się we własnym świecie – podsumowała Ruby ze smutkiem.
– Potrzebuję cię – powiedział Alexander, ukrywając twarz między jej piersiami. – Jeśli się zgodzisz, mógłbym późnym wieczorem zjechać do Kinross.