Выбрать главу

– Zawsze – odparła Ruby. – Zawsze.

Zjechała samotnie kolejką, spoglądając na oświetlone gazem Kinross, które przypominało morze zielonkawych iskierek. Silniki warczały, diabelski blask ognia wydobywał się z hal, w których surowiec z Apokalipsy zamieniano na złoto, a w oddali, na wzgórzu, w blasku księżyca połyskiwało chińskie miasto Sunga. Tu jest moje miejsce na ziemi – pomyślała – chociaż nigdy tego nie chciałam. Jaki okropny odwet bierze na nas miłość! Gdyby nie Alexander Kinross, byłabym mocno podejrzaną damą, która w każdej chwili może zostać wygnana, o ile nie zamordowana.

Kiedy Elizabeth dowiedziała się o upośledzeniu Anny, zaczęła chodzić do kościoła, ale nie prezbiteriańskiego. W najbliższą niedzielę, kilka dni po rozmowie z Alexandrem, pojawiła się w kościele anglikańskim pod wezwaniem Świętego Andrzeja, trzymając za rękę Nell. Anna była w wózeczku, który Jade podprowadziła pod bramę kościelną, by następnie zaczekać, aż msza dobiegnie końca. Młodziutka Chinka starała się, żeby nikt nie zwracał na nią uwagi.

Zdumiony i ucieszony pastor Peter Wilkins powitał pierwszą damę Kinross z ogromnym szacunkiem i zapewnił, że frontowa ławka po prawej stronie zawsze jest zarezerwowana dla Kinross House. Miasto huczało od wieści, że Maggie Summers została zwolniona, i dziwnych plotek, iż w rodzinie Kinrossów coś się stało, w związku z tym pastor był jeszcze bardziej wylewny.

– Dziękuję, panie Wilkins – powiedziała Elizabeth chłodno – ale wolałabym usiąść w ostatnim rzędzie. Moja młodsza córeczka, Anna, jest ograniczona umysłowo, wolałabym zatem być bliżej wyjścia, gdyby była niezadowolona.

W taki oto sposób Kinross się dowiedziało, że Anna Kinross jest upośledzona, co uciszało plotki i wytrącało Maggie Summers broń z ręki.

Rozmowa z Jade wcale nie była przykra; obie panie wylały morze łez, a potem po przyjacielsku postanowiły, że podzielą się opieką nad Anną, dzięki czemu Jade będzie miała trochę wytchnienia, a Elizabeth nie musi rezygnować z Crystal i sadzawki. Wyprawa do kościoła była początkiem nowego życia w Kinross House, publicznym obwieszczeniem, że Anna jest ograniczona umysłowo, i informacją, że pani Kinross nie jest tak bezbożna jak jej mąż. Chwała Bogu!

Może ta chwała byłaby nieco mniejsza, gdyby któryś z uczestników mszy zauważył, gdzie po wyjściu z kościoła Elizabeth skierowała swoje pierwsze kroki; poszła do hotelu Kinross na lunch z Ruby, która na powitanie z radością wycałowała i wyściskała przyjaciółkę.

– Czy to oznacza, że wracasz do normalnego życia? – spytała Ruby, trzymając Elizabeth na wyciągnięcie ręki i przyglądając się jej z błyszczącymi oczami.

– Tak – powiedziała Elizabeth z uśmiechem – jeżeli masz na myśli to, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i dzielimy się Alexandrem. W końcu dorosłam.

– Och, nie mów tak. – Ruby wyjęła Anne z wózeczka. – Nie, nie, żadnych krzyków, Anno, nie wolno płakać! Musisz się przyzwyczaić do większej liczby ludzi niż Jade i twoja mama. Elizabeth, uważaj, co mówisz przy Nelclass="underline" małe brzdące mają długie uszy, a ten konkretny mały brzdąc jest bardzo mądry. Co jest na lunch? Grzyby na toście, a potem kurczak z rusztu. Nie rób głupich min, Nell! Może kiedyś z utęsknieniem będziesz myśleć o takich potrawach. Pamiętam czasy, kiedy kawałek nieświeżego chleba i odrobina starego sera smakowały lepiej niż nektar i ambrozja.

Elizabeth tak bardzo wzięła sobie do serca reprymendę Alexandra, że nie chciała rozstawać się z córeczkami i jeździć z nim do Sydney. Był wielkim miłośnikiem muzyki, teatru i opery, a ponieważ nie widział powodów, dla których miałby rezygnować z przyjemności, zaczął zabierać ze sobą Ruby. Na początku tysiąc osiemset siedemdziesiątego dziewiątego roku owe wyprawy stały się częstsze, co uzasadnił w taki oto sposób:

– Nowa Południowa Walia utrzymuje obecnie bliskie stosunki z Wielką Brytanią, dzięki czemu zespoły teatralne i operowe bez problemów mogą występować tutaj. Wzdłuż trasy parowców są teraz ogromne składy węgla, a dzięki Kanałowi Sueskiemu można tu dopłynąć w pięć tygodni.

Razem z Ruby obejrzeli wspaniały spektakl Kupca weneckiego, każdą operę, którą wystawiano w Sydney, i cudowny musical H.M.S. Pinafore stosunkowo nieznanych kompozytorów Gilberta i Sullivana. Byli również w Sydney na międzynarodowej wystawie, którą zorganizowano w pięknym pałacu, zbudowanym specjalnie na tę okazję. Tym razem trudniej było znaleźć nocleg niż zwykle; Alexander musiał zmienić hotel. Stary stał pusty i nie nadawał się do zamieszkania. Powód był prosty: sznur tramwajów, które z hukiem jeździły po Elizabeth Street, wyrzucając w powietrze snopy iskier i kłęby duszącego, czarnego dymu.

Gdy spacerowali po wystawie i podziwiali różne pawilony, Alexander powiedział:

– Wkrótce wybieram się do Anglii.

Ruby stanęła i spojrzała na niego.

– Dlaczego?

– Szczerze?

– Tak, szczerze.

– Zmęczył mnie dom pełen kobiet. Wkrótce wkroczymy w nową dekadę, a do rozpoczęcia następnego wieku zostanie zaledwie dwadzieścia lat. Chcę zobaczyć, co dzieje się w Anglii, Szkocji, w Niemczech. Skonstruowano nowe piece do wytapiania stali, wymyślono nowe sposoby budowania mostów, metody wytwarzania prądu, krążą nawet plotki o kilku rewolucyjnych silnikach – powiedział Alexander z błyskiem w oku. – Gdyby nie Anna, zabrałbym ze sobą Nell i Elizabeth, umieściłbym je w dobrym pensjonacie w Londynie, który traktowałbym jako bazę wypadową. Niestety, to niemożliwe, i szczerze mówiąc, bardzo się z tego cieszę. Potrzebuję długiego wytchnienia od kobiet, nawet od ciebie, Ruby.

– Całkowicie cię rozumiem. – Ruszyła przed siebie. – Czy przy okazji odwiedzisz Lee?

– Wizyta u Lee to pierwszy punkt programu. Prawdę mówiąc, mam zamiar zabierać go ze sobą podczas każdej przerwy w nauce. To może być wspaniałe przeżycie dla przyszłego inżyniera.

– Och Alexandrze, to cudowne! Dziękuję! Teraz to on zatrzymał się i spojrzał na nią.

– Mam pytanie, którego nigdy ci nie zadałem, Ruby – pewnie dlatego, że Lee wyjechał tak szybko po naszym pierwszym spotkaniu, a ty i ja w tamtych czasach nie byliśmy jeszcze… hm… parą, tak jak teraz. Interesuje mnie, jakim cudem Lee może uchodzić za chińskiego księcia, skoro nazywa się Costevan.

Wybuchnęła tak spontanicznym i cudownym śmiechem, że ludzie w pobliżu odwrócili się, by na nich spojrzeć; oczywiście, Alexander Kinross z uderzająco piękną kobietą wspartą na jego ramieniu zawsze przyciągał wzrok, ale zazwyczaj były to ukradkowe spojrzenia, ponieważ krążyły plotki, iż ta pani wcale nie jest jego żoną.

– Och Alexandrze, Lee ma prawie piętnaście lat! Potrzebowałeś sześciu lat, żeby o to zapytać?! Za namową Sunga poinformowałam dyrekcję Proctor's, że Lee będzie występował incognito, ponieważ chcemy ochronić ojca chłopca przed wrogami, którzy są gotowi na wszystko, łącznie z porwaniem jego syna. Cała szkoła to jedna wielka tajemnica, a Lee wspaniale się bawi, słuchając, jak koledzy próbują odgadnąć jego prawdziwe nazwisko. Gdyby uczył się tam jakiś inny Chińczyk, byłoby trudniej, ale dotychczas Lee był jedyny. W tym roku pojawili się dwaj inni, na szczęście są synami księżniczki z Wampoa, całkiem obojętnej na to, co się dzieje w Pekinie.

– No proszę – powiedział Alexander, uśmiechając się od ucha do ucha.

– Ominie cię uchwalenie kilku ustaw – zauważyła. – Słyszałam, że Parkes chce ograniczyć pomoc finansową dla szkół katolickich i placówek oświatowych innych wyznań, chociaż w tym drugim przypadku nie ma to znaczenia, ponieważ tego rodzaju szkółki są zakładane przez bogatych snobów. Dzieci, które chodzą do szkół katolickich, pochodzą z biedniejszych rodzin.