– Parkes to potworny protestancki bigot – oznajmił Alexander.
– Dyskutuje się też nad nową ustawą o ziemi i wprowadzeniem prawa, które ograniczałoby imigrację Chińczyków. Och, chcą też zmienić coś, jeśli chodzi o wybory. Dlaczego politycy majstrują przy okręgach wyborczych?
– Żeby dostać więcej głosów, Ruby. Nie zadawaj retorycznych pytań.
– Ba! Najbardziej mnie niepokoi, że proponowana ustawa dotycząca alkoholu może ograniczać spożycie napojów wyskokowych. Cholerni purytanie!
– Uspokój się, Ruby – powiedział, ściskając jej ramię. – Kinross nie opowie się za wprowadzeniem obowiązku trzeźwości; nasze miasto jest zbyt europejskie, łącznie z niepijącymi Chińczykami. Purytanie nie zdobędą takiego poparcia, by wprowadzić w Kinross zakaz sprzedaży alkoholu, ponieważ Chińczycy nie mają prawa głosu, a biali za bardzo lubią pić.
– Tak czy inaczej jestem właścicielką hotelu, nie pubu, poza tym zawsze mogę wsunąć policjantowi łapówkę, tak jak w Hill End.
– Zapewniam cię, że to nie będzie konieczne. – Jego głos się zmienił. – Nie zdziw się, jeśli nie będzie mnie nieco dłużej.
– Co to znaczy „nieco dłużej”, Alexandrze?
– Dwa, trzy, może nawet cztery lata.
– Jezu! Kiedy wrócisz do domu… będę po raz czwarty dziewicą.
– Będę cię odpowiednio traktował, kochanie.
– To znaczy, że będziesz na miejscu, gdy Lee pójdzie do Cambridge?
– Tak. Może Apocalypse Enterprises wspomoże grono profesorskie albo sfinansuje budowę laboratorium badawczego.
– Lee jest niesamowitym szczęściarzem. Chciałabym, żeby o tym wiedział – powiedziała jego matka.
– Och, myślę, że wie – zapewnił Alexander z uśmiechem.
Chociaż wyjazd męża pod koniec tysiąc osiemset siedemdziesiątego dziewiątego roku był dla Elizabeth szokiem, nie żałowała, że zniknął jej z oczu. Nell była niepocieszona; od chwili kiedy skończyła trzy latka, ojciec zaczął zabierać ją ze sobą do warsztatów, fabryk, nawet pod ziemię, do kopalni. Co ona teraz będzie robić codziennie w domu?
Nie chcąc, by się nudziła, Alexander zatrudnił nie guwernantkę, lecz nauczyciela, który miał ją nauczyć czytać i pisać, dać jej podstawy łaciny, greki, francuskiego i włoskiego; jednym słowem – zająć czymś jej niespokojny, ciekawy wszystkiego umysł. Nauczycielem został nieśmiały młody człowiek, William Stephens, któremu Alexander przydzielił duży pokój na drugim piętrze Kinross House. Sung przysłał mu trzech inteligentnych chińskich chłopców, pastor Peter Wilkins swojego wyjątkowo bystrego syna Donny'ego, a Alexandrowi udało się znaleźć trzy białe dziewczynki, których rodzice zgodzili się, żeby chodziły do szkoły w Kinross House, póki nie skończą dziesiątego roku życia. Nell była najmłodsza; Chińczycy, Donny Wilkins i dziewczynki mieli po pięć lat, Nell prawie cztery.
Po kilku dniach płaczów i napadów złości Nell pokazała, jak lubi tatusia, prostując małe plecki i godząc się z losem. Pewnego dnia będzie wystarczająco duża, żeby wyjechać z Alexandrem; do tego czasu jedynym sposobem na zachowanie swojego miejsca w jego sercu była pilna nauka.
Przez Kinross House przewinęło się kilka gospodyń, nim pojawiła się Gertrude Surtees, która idealnie pasowała do rodziny. Była to pięćdziesięcioletnia wdowa, która miała dwójkę dorosłych dzieci i prowadziła w Blayney zapuszczony pensjonat. Tam znalazła ją Constance Dewy. Pani Surtees miała pogodną naturę, właściwie nic jej nie szokowało; nie przejmowała się Nell, nie zwracała uwagi na dziwactwa kucharza Changa, pozostałymi chińskimi służącymi dyrygowała zręcznie i życzliwie, znalazła nawet sposób, żeby przekonać do siebie Jimmy'ego Summersa. To ostatnie było bardzo ważne, zwłaszcza gdy Alexander oznajmił, że wyjeżdża i tym razem nie zabiera go ze sobą. Maggie Summers cierpiała na jakąś dziwną chorobę, o której jej mąż nie chciał mówić.
Wyjeżdżając, Alexander nie przekazał swojego głosu w zarządzie Summersowi. W związku z tym Sung zdjął swoje haftowane kimono i zaczął kierować kopalnią oraz pozostałymi zakładami Apokalipsy: kopalnią węgla, fabryką żelaza oraz cegielnią w Lithgow; zakładem produkującym cement w Rylstone w pobliżu Lithgow; kilkoma ogromnymi posiadłościami, na których uprawiano pszenicę wokół Wellington; maleńką kopalnią w północnej części Queenslandu; fabryką silników parowych w Sydney i nową kopalnią boksytów, a także wieloma innymi zakładami.
Wyczuwając wewnętrzny niepokój Alexandra, Elizabeth postanowiła podczas nieobecności męża całkowicie przerobić Kinross House i tym razem użyć kolorów, materiałów i mebli, które bardziej odpowiadałyby jej gustowi. Alexander powiedział, że może robić, co się jej podoba, byle: po pierwsze, zostawiła w spokoju jego bibliotekę, a po drugie, zrezygnowała z błękitu, który może powodować zły nastrój.
– On kocha czerwień – wyjaśniła Ruby.
– Ja nie – wyznała Elizabeth, która nigdy nie otrząsnęła się po odkryciu, że żywa czerwień jest kolorem prostytutek.
Wyglądała na rozmarzoną. – Niektóre pokoje będą w kolorze morelowym i lawendowoniebieskim, inne śliwkowym i toffi z odrobiną żółtego, a jeden lub dwa w kolorze likieru chartreuse i ciemnego kobaltu z białymi akcentami.
– Modne i ładne – przyznała Ruby.
Ponieważ Ruby i Constance uwielbiały robić zakupy, od czasu do czasu zabierały ze sobą Anne, Jade, Pearl, Silken Flower oraz Peach Blossom i jechały do Sydney. Tam wybierały materiały, głośno podziwiały tapety, nie mówiąc już o tym, że kiedy nie miały ochoty na przymierzanie sukni, butów i kapeluszy, doprowadzały do rozpaczy sprzedawców mebli. Nell zostawała pod opieką Butterfly Wing, pani Surtees i pana Williama Stephensa.
Anne przebadali wszyscy lekarze specjalizujący się w chorobach umysłowych dzieci, ale ich werdykt brzmiał tak samo: nie należy mieć nadziei na powrót do zdrowia, ponieważ malcy, którzy przed ukończeniem dwóch lat nie chodzą i nie mówią do końca życia pozostają upośledzeni.
Mimo to Anna robiła postępy. Mając piętnaście miesięcy, potrafiła utrzymać głowę i skupić wzrok na osobie, która próbowała zwrócić na siebie jej uwagę. Kiedy zaczęła skupiać wzrok, stała się jeszcze ładniejsza. Jej duże oczy, podobne do oczu matki, miały błękitnoszary kolor i otoczone były wyjątkowo długimi rzęsami.
Mając dwa latka, siedziała bez podparcia na swoim wysokim krzesełku i samodzielnie jadła – robiła przy tym okropny bałagan, ale Jade uważała, że to ogromny sukces, chociaż Elizabeth robiło się niedobrze. Anna była niezwykle przywiązana do Jade, ale wkrótce potem, gdy nauczyła się siedzieć w wysokim krzesełku, zaczęła też rozpoznawać Elizabeth. Nie mówiła i nie chodziła. Anna zaliczała Nell do specjalnej kategorii, dlatego witała siostrę szalonymi piskami, które sprawiały wrażenie radości.
Jade pracowała nad dziewczynką delikatnie, ale zdecydowanie, pomagał jej w tym Hung Chee z chińskiej apteki. Jego wiedza ze Wschodu przynosiła Annie większe korzyści niż wszelkie mikstury i sławne lekarstwa, które przepisywali jej lekarze z Sydney. Hung Cliee opowiadał się za ćwiczeniami, cierpliwością, dietą i nauką przez powtarzanie. Nakłuwał również biedaczkę cieniutkimi, długimi igłami, by pomóc jej utrzymać główkę. Elizabeth zastanawiała się nad skutecznością tej metody, ale nie zabroniła jej stosowania. Gdy Anna uniosła główkę, a Hung Cliee zaproponował nową serię, która miała pomóc małej w opanowaniu sztuki chodzenia, Elizabeth wyraziła zgodę. Co dziwne, Anna z radością reagowała na owe nakłuwania – może dlatego, że ubóstwiała Hunga Chee.
Och, ile było radości, gdy Anna usiadła na nocniczku! Co prawda minęło sześć miesięcy, nim skojarzyła tę czynność z oddaniem stolca, ale w końcu skojarzyła i potem udawało jej się to… przynajmniej w większości przypadków. Krótko po wyjeździe Alexandra, pod koniec tysiąc osiemset siedemdziesiątego dziewiątego roku, kiedy Anna miała prawie trzy latka, podjęła pierwsze próby wymówienia kilku słów. „Mama”, „Jade” i „Nell” stanowiły cały jej słownik, ale każde skierowane było do właściwej osoby. Następne słowo dodała, gdy miała trzy i pół roku. Brzmiało ono „dolly”, a dotyczyło brudnej, ale ukochanej szmacianej laleczki, z którą Anna spała i za nic w świecie nie chciała się rozstać, chyba że była to sesja nakłuwania, jedzenie albo siedzenie w wysokim krzesełku. Laleczkę trzeba było prać przynajmniej raz w tygodniu, ale gdy Elizabeth próbowała zastąpić ją nową, Anna tak krzyczała, że cały dom stał na głowie, póki nie dostała z powrotem starej „dolly”.