Выбрать главу

– To dobrze – oznajmiła Ruby. – Anna wie, czego chce.

– Pani Surtees namawia mnie, żebym poprosiła chińską krawcową Wing All o skopiowanie lalki Anny, łącznie z wyblakłym materiałem i wszystkimi jej cechami charakterystycznymi. Dzięki temu, gdy ta rozpadnie się na kawałki, bo przecież kiedyś musi się rozpaść, będziemy mogły szybko zastąpić ją nową.

– To doskonały pomysł. Pani Surtees to prawdziwy skarb, Elizabeth.

*

Mimo wielu zajęć Elizabeth wciąż miała czas, by dwa razy w tygodniu jeździć na Crystal nad sadzawkę. Ponieważ koń nie lubił wspinać się pod górę korytem strumienia, Elizabeth wycięła maczetą specjalną ścieżkę, chociaż w głębi duszy obawiała się, że dzięki tej drożynie Alexander po powrocie do domu odkryje kryjówkę żony. To jednak był problem na przyszłość – Alexandra nie było już od osiemnastu miesięcy i wcale nie spieszyło mu się z powrotem do Kinross, co jasno wynikało z jego listów.

Listy do żony były krótkie i szorstkie, obszerniejsze epistoły do Ruby zawierały więcej informacji – zwłaszcza o Lee, który w tysiąc osiemset osiemdziesiątym pierwszym roku skończył siedemnaście lat.

„Dobrze zrobiłaś, Ruby, wysyłając go – napisał Alexander w jednym z listów – chociaż podejrzewam, że początkowo bardzo tęsknił za mamą. Jak gąbka chłonie wszystko, co mówię mu na Twój temat, a zdjęcia, które mu dałem, zajmują najważniejsze miejsce w jego pokoju. Jako starszy chłopiec ma już teraz własną sypialnię i pokój do nauki, a jego sąsiadami z jednej i drugiej strony saperscy książęta. Pięknie mówi po angielsku, jest bardzo wytworny i ma królewskie maniery, chociaż bez cienia arogancji. Dołączam jego zdjęcie w nowym szkolnym mundurku; niechętnie zgodził się, żeby je zrobić, ponieważ przejął podejrzenia kilku swoich kolegów, że aparat fotograficzny kradnie duszę. Na szczęście jest w nim zbyt dużo z inżyniera, by całkowicie w to uwierzyć, stąd zdjęcie.

Ma już sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu i wygląda na to, że jeszcze trochę urośnie – tak przynajmniej twierdzi jego opiekun, a śmiem twierdzić, że ten facet ma ogromne doświadczenie z chłopcami i młodzieńcami, i wie, co mówi, więc możesz się spodziewać wielkoluda. W wioślarskim stroju doskonale widać, że ma idealną figurę, która nie kończy się na udach, co się zdarza w przypadku białych mężczyzn. Jak typowy Chińczyk ma mocne łydki. Nic więc dziwnego, że jest mistrzem w biegach i doskonale wiosłuje. Jego pasją stał się krykiet; doskonale w niego gra. Liczy na to, że po dostaniu się do Cambridge znajdzie się w uczelnianej obsadzie wioślarskiej i będzie grał w krykieta przynajmniej w drużynie swojego kolegium. Prawdopodobnie zdecyduje się na Caius, ponieważ nie mają tam nic przeciwko cudzoziemcom. Z tego wszystkiego wnioskuję, że nie może się już doczekać października przyszłego roku i rozpoczęcia studiów. Kręcę się trochę tu i ówdzie, by sprawdzić, co mogę zrobić, by ułatwić mu tam życie, ponieważ jego akcent niezbicie świadczy o tym, że nie jest angielskim dżentelmenem. Dwaj perscy chłopcy również wybierają się do Cambridge. Bardzo lubią Lee – tak samo jak inni uczniowie Proctor's. Twój syn ma cechę, którą określiłbym mianem niezachwianej siły”.

Ruby wzięła list od Elizabeth i podała jej fotografię, uśmiechając się z dumą.

– Ostatnie zdjęcie Lee – oświadczyła.

Lee siedział na krześle z nogami skrzyżowanymi w kolanach. Elizabeth przyglądała mu się z uwagą, starając się nie ulegać nastrojowi dumnej z syna Ruby ani zaskakującemu liryzmowi Alexandra. Musiała przyznać, że nigdy nie widziała tak przystojnego ani tak egzotycznego młodzieńca. Nawet Sung, którego Lee przypominał, nie mógł się poszczycić tak pięknymi rysami twarzy. Może dlatego, że młodzieniec sporo odziedziczył po Ruby; delikatnie uśmiechnął się do obiektywu, ukazując dołeczki takie same jak matka, a jego europejskie oczy miały zdecydowanie jasny kolor. Co więcej, widać w nich było ogromną inteligencję.

– Jest zachwycający – powiedziała, oddając zdjęcie. – Czy ma zielone oczy jak ty?

– Tak, zielone, ale w nieco innym odcieniu. To chyba zrozumiałe.

– Owszem. Ma zaczesane do tyłu włosy, jakby nasmarował je makassarem. Pewnie na oparciach foteli musi mieć osłonę przeciwko makassarowi.

– To nie olej. Lee ma warkoczyk.

– Warkoczyk?

– Tak. Zgodnie z życzeniem Sunga.

– Od waszego rozstania minęło osiem lat, zostało wam już zaledwie cztery, tak?

Zaledwie cztery lata do spotkania – pomyślała Ruby, zjeżdżając kolejką do Kinross. Wieczność, którą trzeba dodać do minionej wieczności. Nie słyszałam, kiedy przechodził mutację, nie widziałam pierwszego zarostu na twarzy, nie przeżyłam fascynującego, jakże trudnego dla matki momentu, kiedy syn nagle zasłania swoją męskość. Każdy list, który mi przysyła, przewiązuję nefrytowozieloną wstążeczką i wkładam go do nefrytowej szkatułki, każde słowo z jego listów znam na pamięć, a jednak gdy do mnie wróci, będzie do pewnego stopnia obcym człowiekiem. Jak miałam powiedzieć Elizabeth, że prawie go nie rozpoznałam na zdjęciu? Że płakałam kilka godzin nad moją i jego stratą? Moim jedynym pocieszeniem jest fakt, że na fotografii w jego oczach nie widać bólu ani niepewności. No cóż, po początkowym, trudnym okresie tuż po naszym rozstaniu życie Lee w Proctor's musiało stać się fascynujące i ciekawe. Czegóż mogę więcej pragnąć? Liczę na to, że gdy wybierze towarzyszkę życia, zrobi to z odpowiednich pobudek. Alexander chciałby, żeby jego żoną została Nell, ale nie jestem pewna, czy Nell wyrośnie na taką kobietę, którą Lee mógłby uznać za ponętną. Chociaż mała ma zaledwie pięć latek, jest inteligentna, rozsądna i wyjątkowo niezależna. Prawdę mówiąc, Elizabeth musi poświęcać dużo czasu Annie, w związku z tym Nell samodzielnie toruje sobie drogę przez życie. Jest bardzo podobna do ojca, a chociaż Lee uwielbia Alexandra, trudno mi sobie wyobrazić, by uwielbiał Nell. Są to jednak pytania na przyszłość. Dopiero za cztery lata naprawdę się dowiem, jakim mężczyzną jest mój syn. Gdy Lee wróci, będzie miał dwadzieścia jeden lat i sam zadecyduje o swoim losie. Moje kociątko stanie się dorosłym mężczyzną, a wówczas przekażę mu jego udział w Apocalypse Enterprises. Będzie zasiadał w zarządzie jak człowiek mi obcy.

Ponieważ te rozważania były bardzo bolesne, Ruby przeniosła uwagę na Kinross. Jak ono się zmieniło! Brzydota zniknęła, wszędzie już teraz były wysypane tłuczniem drogi, krawężniki, rynsztoki, ulice wysadzane drzewami, ładne domy z cegły, łącznie z hotelem Kinross i kościołem Świętego Andrzeja. Po jednej stronie Kinross Square, zielonego i pełnego bujnej roślinności, powstawała nowa budowla: wymarzony przez Alexandra gmach teatru i opery. W Gulgongu może być opera, w Bathurst trzy teatry, a w Kinross nie? Jeszcze do niedawna wszystkie domy były drewniane, teraz ostatni budyneczek z plecionki obrzuconej tynkiem rozebrano, gdy szkołę przeniesiono do bardziej okazałego gmachu z cegły. Nawet szpital wyglądał imponująco. Rzeka płynęła między betonowanymi wałami, wzdłuż których stały ławki i ozdobne lampy gazowe, rosły drzewa, chociaż sama woda jak zawsze była brudna.