Выбрать главу

– Chodzi o to, że go nie kochasz? – spytał Lee.

– W pewnym sensie.

– Jeśli potrzebujesz przyjaciela, jestem do twojej dyspozycji.

Błyskawicznie się wycofała; widział, jak chłód obejmuje jej oczy, twarz. Stała się taka zimna!

– Dziękuję – powiedziała bezbarwnym głosem – ale to zbędne.

Wstał i wyciągnął do niej ręce, ale zignorowała propozycję pomocy i podniosła się sama.

– Już wszystko w porządku – zapewniła go.

– Czy to oznacza, że mi wybaczasz?

Lód na chwilę stopniał. Elizabeth się uśmiechnęła, a w jej oczach pojawiło się szczere uczucie.

– Nie mam ci czego wybaczać, Lee.

– Mogę cię odprowadzić do domu?

– Nie, wolałabym wrócić sama. Odwróciła się i odeszła.

Ten uśmiech będzie mi towarzyszyć przez wszystkie nadchodzące dni – pomyślał Lee.

Do matki po prostu powiedział:

– Elizabeth wybierze się z tobą w lutym do Anglii. Nie była zachwycona tym pomysłem; podejrzewam, że jest szczęśliwsza, gdy Alexander znajduje się z dala od niej.

Zaskoczona Ruby zmarszczyła czoło i spojrzała na syna. Kiedy tak się zmienił? Na pewno nie tego popołudnia! Niemniej podczas pobytu w Kinross Lee przeobraził się w mężczyznę, tylko że ona zauważyła to dopiero dzisiaj.

Zdając sobie sprawę, że matka dostrzegła w nim zmianę, Lee ulotnił się, zapominając jej powiedzieć, że podczas najbliższej wyprawy ma odgrywać rolę najlepszej przyjaciółki Elizabeth. Kiedy znów ją zobaczył, dawno o tym zapomniał.

Tego wieczoru, przed pójściem do łóżka, Ruby doznała następnego olśnienia: doszła do wniosku, że Alexander zdecydowanie nie może zjeść ciastka i nadal go mieć. Tutaj, w Nowej Południowej Walii, jego romans dawno temu przestał być sensacją, nie warto nawet było komentować tej historii. Ale w Londynie, gdzie wszyscy troje musielibyśmy obracać się wśród przedstawicieli wyższych sfer, tak jak robi to Alexander? Nie, to niemożliwe. Nic z tego. Jak można skazać Elizabeth na upokorzenie i ciągłe zażenowanie tylko dlatego, że Alexander Kinross chce mieć przy sobie żonę i kochankę? Nigdy! Niech zatem Elizabeth jedzie sama. To jedyne rozwiązanie. Alexander i ja jesteśmy parą dzieci, nie zatrzymujemy się, nawet gdy wypadałoby pomyśleć.

Chociaż, z drugiej strony, jak mam ją wysłać samą? Gdyby wiedziała, na kilometr nie ruszyłaby się z Kinross. W takim razie muszę wtajemniczyć Jasmine i Peach Blossom – dlaczego miałyby nie jechać, skoro w podróż wybierają się ich trzy siostry? Mogą zawieźć list, w którym przedstawię Alexandrowi swój pogląd na tę sprawę. Ten drań mnie zrozumie.

Wejdę na pokład, a potem – nim statek odbije od brzegu – udam, że jestem chora, i zaszyję się w swojej kajucie. Jasmine i Peach Blossom będą pilnować drzwi i nikogo nie wpuszczą, nawet Elizabeth. Znajdę lekarza okrętowego i wciągnę go do spisku; na pewno kilkaset funtów pomoże mi go przekonać. Gdy Jasmine odda mój list Elizabeth, będzie za późno na powrót. Będą gdzieś na Oceanie Indyjskim. Kości zostaną rzucone.

Ja, Sung i Charles będziemy w Kinross we trójkę kierować Apokalipsą. Widziałam swoje nefrytowe kociątko, spędziłam z nim cudowną zimę, ostatnią zimę jego dzieciństwa. Gdy go znów zobaczę, będzie już mężczyzną, którego dzisiaj w nim dostrzegłam. Tylko co zrobię, jeśli Alexander zatrzyma go w Anglii?

8. LISTY

Kinross, styczeń 1883

Najdroższa Elizabeth!

Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, Jasmine oddała Ci ten list, gdy będziecie mijać Cejlon. Oczywiście, możecie zawrócić i popłynąć z Kolombo do domu, ale macie już za sobą spory kawał drogi, więc może lepiej będzie, jeśli podążycie w dotychczasowym kierunku.

Pod koniec ubiegłego miesiąca, kiedy Lee przekazał mi wiadomość o naszej podróży, w końcu dorosłam. Alexander zawsze twierdzi, że mam w sobie coś z dziecka i że to najbardziej we mnie kocha. Chyba wiem, o co mu chodzi. Jestem beztroska, lubię się bawić i płatać figle, dzięki czemu przebrnęłam przez wszystko, co dobre i złe, nie przejmując się opinią innych ludzi. Gdybym była godną szacunku damą, przypuszczalnie byłoby inaczej, ale, prawdę mówiąc, od chwili narodzin nie mam nic do stracenia. Nigdy nie cieszyłam się dobrą opinią, więc dlaczego miałabym się przejmować tym, co sądzą o mnie inni? W związku z tym bezwstydnie bawiłam się u boku Alexandra, wypuszczając się z nim nawet do Sydney. Oczywiście, uważałam, że to ja pierwsza zdobyłam sobie prawo do jego uczuć, na co znalazłam potwierdzenie, gdy wrócił do mnie po ślubie z Tobą. Jestem naprawę kobietą niemoralną.

Gdy Lee przekazał mi wiadomość, myślałam tylko o tym, że wkrótce znów zobaczę się z Alexandrem. Jego zaproszenie potraktowałam jak sygnał, że nie ma zamiaru w najbliższej przyszłości wracać do Kinross. Wyobraziłam sobie, że będę mogła pojawiać się wszędzie, wsparta na jego ramieniu, przez głowę przelatywały mi też sceny, podczas których mogłabym odciążyć Cię od Twoich obowiązków wobec Alexandra.

Potem nagle doszłam do wniosku, że może postanowił pokonać Benjamina Disraelego, wożąc żonę i kochankę w tym samym otwartym powozie. Nie pozwolę mu na to. Taki skandal wstrząsnąłby Londynem.

Mnie żadne płotki nie są w stanie zaszkodzić, ale dla Ciebie byłaby to totalna klęska! Próbowałam przejrzeć zamiary Alexandra. Prawdopodobnie postanowił przedstawiać mnie jako Twoją najlepszą przyjaciółkę, nie przyznając się do tego, co naprawdę nas łączy. Jednak obecnie ludzie często jeżdżą z Sydney do Anglii, zwłaszcza do Londynu. Wcześniej czy później ktoś by się wygadał, a Alexander nie jest księciem Walii.

Dlatego zostałam w domu, moja droga. To Twoja godzina, więc potraktuj ją jako prezent ode mnie. Podstawowy problem polega chyba na tym, że wszyscy troje urodziliśmy się w małych mieścinach i nadal żyjemy w małej mieścinie. Dzięki złotu Apokalipsy uważamy, że możemy robić, co nam się podoba. Prawdopodobnie tak jest w Sydney, ale nie w Londynie.

Baw się dobrze, Elizabeth. Zobacz świat i do diabła z Alexandrem! Proszę tylko, pozdrów ode mnie Lee i ze względu na mnie postaraj się żyć z nim w zgodzie.

Z wyrazami miłości

Ruby

Cejlon, marzec 1883

Och Ruby!

Piszę ten list z Kolombo, ponieważ stąd zabierają pocztę do Sydney. Mój list powinien dotrzeć do Kinross za trzy, może cztery tygodnie. Ja też bym mogła, gdybym teraz zawróciła.

Ależ z Ciebie artystka! Doktor Markham, Jasmine i Peach Blossom perfekcyjnie mnie oszukali. Przez cały czas byłam święcie przekonana, że leżysz pod pokładem i cierpisz potworne katusze. Uwierzyłam w to, ponieważ doskonale pamiętam, jak chora była pani Watson na „Aurorze”, gdy płynęłam poślubić Alexandra. Sama też kiepsko się czułam, gdy pokonywaliśmy Wielką Zatokę Australijską ale i tak stosunkowo dobrze znoszę podróże morskie. Okazało się, że Nell i Anna też świetnie sobie radzą. Gorzej było z naszymi Chinkami, na szczęście Ocean Indyjski bardziej przypomina staw, więc po opuszczeniu Perth dziewczęta wyzdrowiały.

Być może dlatego, że statek jest w ciągłym ruchu, Anna zaczęła chodzić. Trochę się potyka, ale od chwili, kiedy odkryła, po co ma nogi, jest w ciągłym ruchu, chyba że śpi. Zeszczuplała i zrobiła się dość zgrabna. Jej ulubionym słowem wciąż jest „Lee”. Wymawia je z piskiem, chociaż ostatnio dodaje coraz więcej nowych: statek, brzeg, lina, dym, mężczyzna. Tu, w Kolombo, opanowała nawet tak trudne słowa jak: marynarz, port i kobieta.

Bardzo dziękuję Ci za to, że o mnie pomyślałaś. Lee wszystko mi wyjaśnił. Miało być dokładnie tak, jak przypuszczałaś: Alexander chciał nas przedstawiać jako najlepsze przyjaciółki. Smutno mi na myśl, że nie ma Cię z nami, ale wiem od Jasmine, że napisałaś też list, który Alexander ma dostać, gdy dopłyniemy do Anglii.