Mamy w Kinross plagę much; powodem jest farma, na której oczyszczane są ścieki. Gdybyś miał chwilę czasu, Alexandrze, mógłbyś się nad tym zastanowić. Sung i Po są bezradni wobec tego tałatajstwa, chociaż Po ma zamiar sprowadzić z Sydney jakiegoś eksperta. Nie sądzę, by ktokolwiek w Sydney wiedział więcej na ten temat niż Po. Zresztą nieważne.
Prawda, że moje nefrytowe kociątko jest cudowne? Co prawda napisał mi, że nie chce bezpośrednio po ukończeniu studiów wracać do domu. Podobno ma zamiar zrobić w Edynburgu doktorat z geologii. Tęsknię za Wami wszystkimi.
Serdecznie pozdrawiam
Ruby
Londyn, listopad 1884
Kochana ciociu Ruby!
Mam poważne problemy ze swoim nauczycielem, panem Fowldesem, który znów poskarżył się na mnie tatusiowi. Moje ostatnie przestępstwa to: brak zainteresowania sposobem poruszania się, ogładą towarzyską i religią; zainteresowanie rachunkiem różniczkowym; udowadnianie mu, że jego obliczenia są błędne, a moje poprawne, i cieszenie się z tego; mówienie: „Co za gówno!”, kiedy jestem wkurzona na kałamarz; szydzenie z jego ślepej wiary, że Bóg stworzył świat w siedem dni. To dopiero jest gówno, ciociu Ruby!
Zaciągnął mnie za ucho do biblioteki i potwornie wściekły wyrzucił z siebie wszystkie moje przestępstwa, potem wygłosił tacie okropny wykład na temat wychowania dziewcząt, którym się wydaje, że mogą rywalizować z mężczyznami. Powiedział, że Bóg na to nie zezwala. Tatuś wysłuchał go z namaszczeniem, a potem spytał, czy nie zechciałby puścić mojego ucha. Oczywiście, pan Fowldes całkowicie zapomniał, że wciąż je trzyma, więc je puścił. Wtedy tatuś spytał mnie, co mam do powiedzenia na ten temat, co jeszcze bardziej oburzyło pana Fowldesa. Powiedziałam tatusiowi, że z matematyki i mechaniki jestem tak samo dobra jak wszyscy chłopcy, że znam grekę, łacinę, francuski i włoski lepiej niż pan Fowldes i że mam prawo mieć własne zdanie na temat Napoleona Bonapartego, nawet jeśli cenię go bardziej niż głupiego starego księcia Wellingtona, który nie zdołałby wygrać pod Waterloo, gdyby nie Prusacy, a poza tym był miernym premierem. Zdaniem pana Fowldesa Brytyjczycy nigdy się nie mylą, a reszta świata nie ma racji – zwłaszcza Francuzi i Amerykanie.
Tatuś wysłuchał mnie, potem westchnął i kazał mi wyjść. Nie wiem, co powiedział panu Fowldesowi, ale chyba raczej stanął po mojej stronie, ponieważ mój nauczyciel zrezygnował z prób zrobienia ze mnie dziewczynki. Miałam nadzieję, że tata zwolni pana Fowldesa i znajdzie mi nauczyciela, który bardziej będzie przypominał pana Stephensa, ale nic z tego. Po jakimś czasie tata powiedział mi, że w życiu spotkam wielu takich mężczyzn jak pan Fowldes, więc równie dobrze mogę przyzwyczaić się do nich już teraz. Cha, cha! Sama się na nim zemściłam. Przewróciłam mu do góry nogami całe łóżko i wysmarowałam je melasą. Był wściekły! W taki oto sposób po raz pierwszy zasłużyłam na rózgi – mówię Ci, ciociu, to szczypie. Zrobiłam tylko pogardliwą minę i ani się skrzywiłam. Miałam ochotę powiedzieć mu, żeby się odpieprzył, ale nawet tatuś nie wie, iż znam to słowo, więc uznałam, że lepiej tego nie robić. Powiem mu to, gdy będziemy się rozstawać. Nie mogę się doczekać widoku jego miny. Jak sądzisz, czy mogę liczyć na to, że pod wpływem szoku nie dostanie ataku apopleksji i nie umrze?
Prawda wygląda tak, że wolałabym być w Kinross z panem Stephensem i moim kucykiem. Na szczęście przyjaciel mamy, pan Gower, zabrał mnie ze sobą do muzeum, w którym jest mnóstwo zakonserwowanych organów i części ciała. Była to najwspanialsza uczta, jaka mi się w życiu zdarzyła. Ogromna liczba półek, na których stoją słoje z różnymi narządami, amputowanymi rękami i nogami, embrionami, mózgami, nawet dwugłowym noworodkiem. Och, i dwoje niemowląt zrośniętych jednym bokiem. Gdyby mi pozwolono, wstawiłabym sobie tam łóżko i przez rok dokładnie wszystko badała, ale tatuś woli, gdy interesuję się kamieniami i elektrycznością. Gdy mówię coś o anatomii, jedynie burczy z obrzydzeniem.
Lee ma teraz wakacje. Razem z tatą spędzają ten czas na sprawdzaniu nowych sposobów oczyszczania ścieków, przewiduję zatem, że wkrótce w Kinross inaczej będzie się zagospodarowywało odpady. Nie zapomnij spytać Changa, czy karmi moje szczury, dobrze? Lubię je, to takie wesołe, mądre zwierzaczki. Ciebie też lubię, ciociu Ruby.
Twoja kochająca przyjaciółka
Nell
Londyn, kwiecień 1885
Najdroższa Ruby!
W końcu zaczynamy myśleć o powrocie do domu. Ma to nastąpić na początku jesieni. Och, tak się cieszę! Dzięki Twoim listom na temat Po i sytuacji ze ściekami Alexander postanowił popłynąć z nami. Imię „Po” wywołuje u mnie jeszcze inne skojarzenie. W północnych Włoszech jest rzeka Po, inaczej Pad – wspaniała, długa, szeroka, o bystrym nurcie. Przepływa w pobliżu najspokojniejszego, najpiękniejszego miejsca, jakie w życiu widziałam – włoskich jezior. Włochy podobają mi się bardziej od innych krajów europejskich, łącznie z Wielką Brytanią. Ludzie mają tu takie pogodne podejście do życia, nie przeszkadza im nawet to, że są bardzo biedni. I śpiewają, śpiewają, śpiewają. To samo robią Walijczycy, ale ich śpiew jest o wiele bardziej ponury.
Dziwnie się czuję jako lady Kinross, chociaż Alexander jest bardzo dumny ze swojego tytułu szlacheckiego. To go rehabilituje w oczach mieszkańców szkockiego Kinross. Niestety, doktor Murray i mój ojciec zmarli, nim Alexander został sir Alexandrem, dlatego teraz mój mąż ma nadzieję, że istnieje coś takiego jak życie wieczne. Tylko dzięki temu obaj panowie mogliby się dowiedzieć, że spotkał go taki zaszczyt, i zdenerwować się z tego powodu. W moim przekonaniu liczne honory i bogactwo Alexandra i tak nie zdołałyby wywrzeć wrażenia na pastorze ani moim ojcu – ani tu, na ziemi, ani gdzieś tam, w niebie. Jedynie by prychnęli i powiedzieli, że to niczego nie zmienia, a Alexander nadal nie jest dzieckiem swojego ojca. Tego nie da się wymazać, tak samo jak grzechu pierworodnego.
W końcu nie pojechałam do szkockiego Kinross. Och Ruby, drżałam na myśl o tym, że miałabym się pojawić w maleńkim miasteczku w swojej pięknej francuskiej sukni i klejnotach! To byłoby takie małostkowe! Może jestem głupia, ale małostkowa? Nigdy! Niemniej ostatnio Alexander zabrał mnie do Edynburga, ponieważ Lee w październiku chce zacząć pracować tam nad doktoratem. W Edynburgu spotkałam moją siostrę Jean, żonę Roberta Montgomery'ego z Princes Street. Nie zapomniałam, jak nieelegancko potraktowała Alastaira i Mary, gdy przywieźli mnie na pociąg do Londynu. Oczywiście, wybaczyłam jej to, ale to nie to samo. Poprosiłam więc Alexandra, żeby zaprosił Alastaira i Mary do Edynburga i przyjął ich w wielkim stylu. Popełniłam potworny błąd, Ruby. Zachowywali się jak dwie ryby wyrzucone z wody, czuli się niezręcznie i drżeli na myśl, że mogą popełnić faux pas. Dlaczego tak jest, że największe błędy popełniamy w dobrej wierze? Co prawda ze względu na nich muszę przyznać, że z prawdziwą przyjemnością przytarłam nosa Jean swoim tytułem lady. Alexander powiada, że mąż mojej siostry aż za bardzo lubi młodych chłopców i, co gorsza, wie o tym cały Edynburg. Biedna Jean! Nic dziwnego, że nie mają dzieci. Jean jest przykra w obejściu i za dużo pije.
Nell skończyła dziewięć lat, a Anna osiem. Nasza starsza córka popadła w poważny konflikt ze swoim nauczycielem, który nie potrafił sobie z nią poradzić i nie mógł jej dłużej uczyć – przerosła go swoją wiedzą. Anna poznała cztery nowe słowa: „potrzebuję”, „chcę”, „bawić się” i „nie ma”.
Chińskie dziewczęta wspaniale się bawią. Pilnuję, żeby miały dużo wolnego czasu. Gdy jesteśmy w Londynie, spędzają go u Madame Tussaud albo w zoo.