Co za bzdura! Niech mnie diabli, jeśli pozbawię Nell szczerego uczucia, jakim zawsze ją darzyłem! Czy Elizabeth naprawdę wierzy, że każdy mężczyzna będzie dybał na cnotę córki sir Alexandra Kinrossa? Nawet gdyby Nell była taka jak Ruby – a nigdy nie będzie! – żaden mężczyzna nie śmiałby się do niej zbliżyć. Chroni ją moje nazwisko i władza.
Gdy Nell ponownie zaczęła uczestniczyć w życiu ojca na dawnych warunkach, jedynym efektem jej dojrzewania było pogłębienie przepaści między Alexandrem a Elizabeth, która nie zaakceptowała – i nie mogła zaakceptować – decyzji męża, że nadal będzie traktował córkę tak jak dotychczas. Elizabeth była święcie przekonana, że tym razem to ona ma słuszność, a Alexander jest w błędzie. Pocieszało ją tylko to, że Nell nadal była nieładna. Na razie jej jedynym powodem do dumy były gęste, czarne włosy, natomiast tak samo gęste i czarne brwi zaostrzyły się i budziły skojarzenie z diabłem. Nad zbyt wąskimi ustami, podobnymi do ust Alexandra, sterczał dość duży nos, a wystające kości policzkowe sprawiały, że na pociągłej twarzy pojawiały się bruzdy. Błękitne oczy spoglądały z głębokich oczodołów z lekką drwiną i bez zmrużenia powiek. W rzeczywistości twarz Nell sugerowała, że jest ona osobą, która ma zamiar walczyć o to, w co wierzy. Nie był to wygląd odpowiedni dla młodej damy.
W klasie rządy należały do Nell. Dzięki przygodzie z panem Fowldesem w Londynie dziewczynka nauczyła się, że nie ma sensu być posłuszną, ponieważ prowadzi to jedynie do pogardy; lepiej dostać rózgi, zostać zaciągniętą przed oblicze ojca i zagrać komuś na nosie, niezależnie od tego, jaką cenę trzeba będzie za to zapłacić. Wszystko dlatego, że jedyną karą która mogłaby dotknąć Nell, było coś, czego ojciec nigdy by nie zrobił: musiałby przerwać jej edukację i zacząć przygotowywać ją do roli młodej damy.
Ponieważ Alexander nie miał synów, wszystkie nadzieje wiązał z Nell, która tak bardzo go ubóstwiała, że nie śmiała mu powiedzieć, iż naprawdę chce zostać lekarzem. Trzeba przyznać, że było to marzenie całkiem nierealne nawet dla córki sir Alexandra Kinrossa. Na uniwersytecie w Sydney nie przyjmowano kobiet na wydział medycyny i nic nie wskazywało, by to miało się zmienić. Och, oczywiście mogła wyjechać na studia za granicę albo przynajmniej na uniwersytet w Melbourne, ale tatuś chciał mieć następcę z własnej krwi i kości, a to oznaczało, że będzie musiała ukończyć górnictwo i metalurgię na wydziale inżynierii. Tam – tak jak na medycynie – również nie przyjmowano dziewcząt, było to jednak tylko zwykłe przeoczenie: nikt nie wziął pod uwagę, że jakakolwiek kobieta zechce studiować inżynierię.
Niemniej zmiany, które następowały w ciele Nell, powoli prowadziły do zmiany sposobu jej myślenia, zwłaszcza na temat relacji między matką a ojcem. Alexander nigdy nie rozmawiał o tym z córką, tymczasem Nell żywo się tą sprawą interesowała. Jako stronniczka ojca o wszystko obwiniała matkę, która w obecności Alexandra niezmiennie ukrywała się za lodowatą warstwą nienagannych manier. Tata reagował na to lekkim niezadowoleniem, które często przybierało na sile, czego efektem były złośliwe docinki i ostre riposty. Taki już miał charakter: łatwo wybuchał i tracił cierpliwość, ale niczego nie rozpamiętywał. Nikt nie wiedział, co skrywa mama, Nell również. Tata mówił, że mama jest melancholiczką, ale dziewczynka, po przeczytaniu na temat melancholii wszystkiego, co wpadło jej w ręce, nie uważała matki ani za melancholiczkę, ani za neurasteniczkę. Instynkt podpowiadał Nell, że Elizabeth jest potwornie nieszczęśliwa, ale dlaczego? Z powodu cioci Ruby i taty?
Nell, odkąd sięgała pamięcią, wiedziała o cioci Ruby i tatusiu. Był to najjawniejszy związek pod słońcem. Nie, to nie mogło być przyczyną nieszczęścia mamy, ponieważ mama i ciocia Ruby były najbliższymi przyjaciółkami. Prawdę mówiąc, były sobie bliższe niż mama i tata.
W tym konkretnym przypadku życie pod kloszem stanowiło dla Nell poważną przeszkodę. Nigdy nie chodziła do normalnej szkoły, w związku z tym nie miała pojęcia, że dziwna gra uczuć między tatą, mamą i ciocią Ruby jest nie tylko nieakceptowana towarzysko, ale wręcz bardzo dziwaczna. Królowa Wiktoria uznałaby, że coś takiego w ogóle nie powinno się zdarzyć.
– Nie mogę jej o tym powiedzieć – oznajmiła Elizabeth Ruby po awanturze z Nell na temat jej okresów. – Już i bez tego poparzyłam sobie palce. Porozmawiaj z nią, Ruby. Nell bardziej szanuje ciebie niż mnie.
– Problem polega na tym, droga Elizabeth, że gdy spoglądasz na córeczkę, widzisz w niej Alexandra – westchnęła Ruby. – Przyślij ją na lunch do hotelu. Zobaczę, co da się zrobić.
Zaproszenie było tak niezwykłe, że rozbudziło ciekawość Nell. Zastanawiała się, co w trawie piszczy.
– Pora – zaczęła Ruby, gdy zjadły z apetytem lunch, na który składały się chińskie potrawy – żebyś zapoznała się z sytuacją między twoją mamą, twoim tatą i mną.
– Och, wiem wszystko na ten temat – oświadczyła Nell nonszalancko. – Ty i tata macie ze sobą stosunki seksualne, ponieważ tata nie ma stosunków seksualnych z mamą.
– Czy nie wydaje ci się to dziwne? – spytała Ruby, z podziwem przyglądając się Nell.
– A jest dziwne?
– Tak, nawet bardzo.
– W takim razie lepiej będzie, ciociu Ruby, jeśli powiesz mi, dlaczego.
– Po pierwsze, ponieważ ludzie, których łączy węzeł małżeński, nie powinni mieć stosunków seksualnych z innymi osobami, tylko ze sobą nawzajem. Stosunki seksualne – mruknęła Ruby w zamyśleniu. – Masz szeroki zakres słów, Nell.
– Tak piszą o tym w książkach.
– Na pewno. Jednak twoja matka nie może mieć więcej dzieci, dlatego nie wypełnia swoich obowiązków małżeńskich.
– Wiem o tym. Ty jej w tym pomagasz – powiedziała Nell z pewnością siebie.
– Jezu! A dlaczego miałabym to robić? Nell zmarszczyła czoło.
– Prawdę mówiąc, ciociu Ruby, nie mam pojęcia.
– W takim razie powiem ci. Mężczyźni nie są stworzeni do wstrzemięźliwości… to znaczy nie potrafią żyć bez stosunków seksualnych. Katolicy oszukują się, wierząc, że ich księża są w stanie żyć w czymś, co oni nazywają celibatem. Nie wierzę w to. Prawdę mówiąc, gdyby mężczyzna naprawdę miał zachować celibat, zwariowałby. Oszalał.
– Dlatego tatuś musi mieć stosunki seksualne.
– Właśnie. I na tym polega moja rola, chociaż nie traktujemy współżycia jako doraźnego środka zaradczego, nawet jeśli większość ludzi tak sądzi. Alexander i ja kochamy się, kochaliśmy się, nim twój tata poznał twoją mamę. Niestety, nie mógł się ze mną ożenić, ponieważ wcześniej sypiałam już z innymi mężczyznami.
– To wydaje się nielogiczne – mruknęła Nell.
– Całkowicie się z tobą zgadzam – przyznała Ruby ponuro. – Niestety, panuje powszechne przekonanie, że kobiety, które mają pewne doświadczenie seksualne, nie potrafią dochować wierności jednemu mężczyźnie, nawet swojemu mężowi. Tymczasem mężczyźni chcą mieć absolutną pewność, że ich dzieci są naprawdę ich dziećmi, dlatego wolą się żenić z kobietami, które są dziewicami.
– Moja mama była dziewicą, gdy wychodziła za tatusia?
– Tak.
– Ale on kocha ciebie, nie ją.
– Powiedziałabym raczej, że kocha nas obie, Nell – męczyła się Ruby, klnąc w duchu, że Elizabeth zleciła jej takie zadanie.
– Ją kocha za dzieci, a ciebie za seks.
– Nie jesteśmy aż tacy wyrachowani, kochanie, naprawdę. Po prostu we trójkę doskonale się uzupełniamy; to chyba najbliższe prawdy określenie, jakie przychodzi mi do głowy. Najważniejsze jest to, że wszyscy się lubimy i… do pewnego stopnia dzielimy się obowiązkami.