Выбрать главу

Ciągle czuję się tak sobie. Wiesz, że miałam operację, ale wiadomości dalej nie są dobre. W ty m samym miejscu wyrósł mi nowy guz. Lekarze nie chcą trzeciej operacji, poddają mnie chemioterapii i w ten sposób próbują zmniejszyć ilość złych komórek. Nie wiem, jaka jest moja przyszłość, nic nie wiem. Czuję się już tym wszystkim bardzo zmęczona i tak naprawdę jest mi już wszystko jedno. Co ma być, to będzie. Przeniosłam się na leczenie do kliniki niemieckiej, bo po pierwsze w Niemczech mamy ubezpieczenie, a po drugie nie mam już zaufania do lekarzy w Brukseli. Trochę kłopotliwe są dojazdy. Półtorej godziny, więc bardziej opłaca się robić drogę w tę i z powrotem niż na przykład zostawać w Aachen w hotelu na noc. Jakoś sobie radzimy. Mam nową chemioterapię, co trzy tygodnie cztery dni.

Byłam bardzo załamana tym wszystkim. Teraz psychicznie jest już lepiej, fizycznie trochę mniej. Guz naciska na jakiś splot nerwowy i bardzo mnie boli. Bez tabletek przeciwbólowych już nie mogę się obejść.

No i takie to wiadomości. Przykro mi, że niezbyt dobre. W dodatku pogoda w Brukseli jest okropna, od tygodnia pada prawie non stop. W sobotę Ania wraca do Zielonej i wiem już, że będzie mi bardzo smutno. Znowu będę sama w domu, bo wychodzić za bardzo nie mogę ze względu na ból. Ale mam Internet i telewizję, więc jakoś przetrwam.

A co u ciebie?

Całuje mocno – Tam

2 listopada 2000

Cześć i czołem.

Cieszę się, Asiu, że francuski wystartował pełną parą. Jak przyjedziesz do nas, to się będziesz mogła pochwalić.

Teraz to mój angielski leży odłogiem. Tylko niemiecki szlifuję, bo moi teściowie są u nas w prawie każdy weekend. A tak w ogóle to nie mam siły na nic, trochę to taka wegetacja, lekarze mówią jednak, że mam odpoczywać jak najwięcej. Więc odpoczywam i nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego. Jednego dnia jestem połamana, innego jest w miarę dobrze.

A tu rano było sionce i błękitne niebo, teraz nadciągają czarne chmury. Ania – sprzątaczka i szop pracz (bo sprząta i pierze bez końca, a w dodatku uwielbia to robić, prasować tez…) – właśnie pucuje łazienkę. Mogę teraz jeść w domu z podłogi, tak wszystko lśni. Poprasowała Svenowi wszystkie koszule, co mnie się jeszcze nie zdarzyło, posprzątała na wszystkich półkach w kuchni… Kupiliśmy jej za to wszystko bilet na koncert i idzie dzisiaj sama, boja nie widzę siebie połamańca tańczącego na koncercie. Frania jedzie jutro do domu. Co ja bez niej będę robiła? Kto mi przyniesie śniadanie do łóżka i będzie pilnował, żebym wzięła tabletki? Oj, coś czuję, że będzie ciężko.

No to na tyle dzisiaj. Czy to już w ten weekend lecicie do Rzymu?

Całuję mocno – Tam

3 listopada 2000

Szkoda, że Frania jedzie – fajnie mieć taką siostrę, Musi to być wkurzające – tak być zależnym od innych, bo jakiś guz-cham łupie cię w kręgosłup. Powiedz mu, niech spada.

Do Rzymu jedziemy jutro – właśnie jesteśmy w trakcie pakowania, a właściwie na początku. Już mi się śmiać chce, jak sobie myślę: wózek, nosidło, Baśka i wszystkie bagaże, a jedziemy na pięć dni. Starość nie radość. Francuski nie wystartował całą parą, tylko takim małym strumyczkiem, ale też się cieszę, że chociaż tyle. Tylko brakuje mi mojej nauczycielki Tamtamki. Idę do waliz. Trzymaj się ciepło i nie daj się chemii i dużo, dużo odpoczywaj.

Całuski – Błonki

5 listopada 2000

Yo siostrzyczka!!!

W domu wszystko gra nawet ja na gitarze. Nie odzywałem się bo miałem problemy z komputerem ale wczoraj go naprawiłem i teraz piszę. Ania dojechała cała i zdrowa z bardzo fajnym prezentem dla mnie. Teraz wszyscy śpią ale zaraz wstaną bo już 9.00. Dzisiaj niedziela więc chyba pojadę z mamą na giełdę popatrzeć za kurtką na zimę. Końca zimy niewidać. Wczoraj musiałem iść do budy mimo to ze była sobota.

Braciszek

5 listopada 2000

No cześć, braciszku,

To dobrze, że w domu wszystko gra. My tu grzecznie jemy sobie śniadanko, znowu są Macki, ale nie ma Frani i dlatego mi smutno. Fajnie mi było z nią. Z kim będę teraz oglądać komedie romantyczne? Kto mi posprząta vi domu? Ja tak ładnie nie potrafię.

Ty malutki, czy ty wiesz, że „nie” z czasownikami pisze się osobno?!!! Np.: nie odzywałem się i nie widać. Taka już jest zasada i każdy młotek, nawet ja, musiał się kiedyś tego nauczyć. To była moja pierwsza rada ortograficzna, po niej będę cię męczyć następnymi.

Macki idą na spacer, a ja obejrzę sobie Ally McBeal czy jak się ona tam nazywa. Nie mogę chodzić, bo bolą mnie plery i w ogóle.

Pozdrawiam też Franię-Anię. Ucałuj wszystkich ode mnie.

Pa pa – Tam

5 listopada 2000

Cześć wszystkim z Lesbroussartstreet,

To ja, siostra i szwagierka wasza. Dojechałam szczęśliwie do domku i już za wami tęsknię. Było mi naprawdę bardzo dobrze u was, w waszym zacisznym domku. Teraz jestem tu, muszę załatwić kilka ważnych spraw, ale zamierzam przyjechać jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Może się uda. W domu cicho, spokój, skrzat popala jednego za drugim, Rafałowi pofarbowalam włosy na jasny blond. Zimę czuje się przy każdym wdechu, to straszne, ale niedługo spadnie już śnieg. Będę pisała każdego wieczora, i mam też nadzieję dostawać wiadomości na moje konto.

Do napisania, całuję was mocno i pozdrawiam całą Brukselkę. Ań

6 listopada 2000

Cześć, Aniu-Franiu!

Jesteśmy już z Macką w domu. Wszystko poszło gładko, mam silne tabletki przeciwbólowe na bazie morfiny. Czyli jestem morfinistą. Wczoraj myślałam, że się wykończę. Cały dzień bolał mnie kręgosłup (ale jak!), potem noga, a w nocy to bolało mnie wszystko i tylko płakałam. Spalam w sumie chyba ze dwie godziny, a dzisiaj spokój. Lekarz powiedział, że wszystko to jest związane z naciskiem guza na inne przyrządy, mówiąc językiem Svenka. Zobaczymy teraz, jak to będzie z tą morfiną.

Nam też jest bardzo żal, że wyjechałaś, też nam było dobrze. Nawet jeśli nie szalałyśmy jak w lutym, to i tak było fajnie i przede wszystkim odpoczęłam, bo ja tak dużo nie myślę, kiedy ktoś jest przy mnie. Jak ci się już znudzi w domu, to przyjeżdżaj.

Liesel przywiozła filmy po niemiecku i katujemy. Czuła coś pewnie, że będziemy ją katować francuską telewizją. I się zabezpieczyła.

Napisz coś, siostrzyczko, potem otworzę jeszcze komputer i zobaczę, czy nie ma od ciebie emalii.

Całuję mocno – Tam

7 listopada 2000

Cześć!

Co słychać? jest już 7.20 więc zaraz będę wychodził do szkoły uczyć się! Chyba dzisiaj mam zdjęcia w budzie. Jak zwykle na zdjęciu będę mokry bo zawsze w ten dzień pada deszcz. Nadal jestem blondi więc nie wiem, jak to zdjęcie wyjdzie. Dalej bolą cię plery? Dobra, muszę kończyć! Idę jeść śniadanie.

norka

7 listopada 2000

Cześć, siostrzyczko moja!!

Nie mogłam napisać wczoraj wieczorem, bo tak jakoś mi nie wyszło. Jak pierwsza chemia? Na pewno już strasznie to przeżyłaś. No a od tych nowych tabletek czujesz się lepiej? Mam nadzieję, że lekarze wiedzą, co robią podając taki silny lek. A jak ci jest z Macką? Na pewno fajnie. Filmy po niemiecku i te sprawy. A w domu wiesz, jak to może być. Kozik już odebrał garaż i nawet już tam parkuje. Sukces. Mama siedzi w sklepie. Ale myślę, że ona jest zmęczona tym wszystkim. Może by ją wysłać samą na jakąś wycieczkę? Tamarko, pisz do mnie często i gęsto. Ja tu cały czas o tobie myślę. Pozdrawiam Svenka i mamę.