Trzymaj się mocno. Do zobaczenia. Buziaczki – Ań
7 listopada 2000
Aniu kochana!
Dzień drugi był okropny. Noc przespałam dobrze, a rano wymioty tak straszne – już myślałam, że nie wyjedziemy z Brukseli. Cały dzień czuję się podle, prawie że zwymiotowałam w szpitalu siostrze na nogi. Przyczyna: albo chemioterapia, albo morfina. Po tej ostatniej też można wymiotować. I tak w koło Macieju. W takich chwilach to chciałabym już nie żyć.
No i tak minął dzień. Jakoś smutno, bo tu oczywiście dla odmiany pada. Z Liesel jak zwykle spoko. Przejęta twoje obowiązki. Myje naczynia, pierze… Ze mnie to już żadna gospodyni. Nic nie mogę robić. A wczoraj czułam się tak dobrze! Co będzie jutro?
Całuję cię mocno i sorki za tę smutnawą emalię – Tam
8 listopada 2000
Siostrzyczko moja!
W ogóle bardzo się cieszę, że odpowiadasz na moje e-maile. Już nawet rozmawiałam z mamą, żeby nauczyła się wysyłać pocztę, i będzie do ciebie pisała. Trochę techniki jej nie zaszkodzi. Wiem, że się męczysz tymi wymiotami, ale ostatnio też nie było genialnie. Czy już rozmawiałaś z lekarzami, ile jeszcze chemii zostało ci do Bożego Narodzenia? Fajnie, jakbyśmy wiedziały, wtedy mogłybyśmy coś ustalić z moim przyjazdem. A jak tam Svenek? Bardzo dobrze, że Liesel jest z wami teraz. Ale już w przyszłym tygodniu przyjeżdża Kaśka. Poszalejecie. Pozdrawiam wszystkich bardzo mocno i do napisania – siostra Ań
9 listopada 2000
Drogi Gunnarze,
Co mam powiedzieć? Sytuacja jest straszliwie poważna. Tamara ciągle ma w sobie raka – jest poniżej nerek. Widocznie nowa chemioterapia nie powstrzymuje jego wzrostu. To już trzecia kombinacja leków. Od poniedziałku do dziś Tamara codziennie jeździła z moją mamą do Eschweiler.
W ostatnich dwóch tygodniach Tamara bardzo cierpiała. Mimo dość mocnych środków znieczulających. Dlatego od poniedziałku bierze morfinę. Ale i tak od czasu do czasu pojawiają się bóle. Guz uciska nerwy i mięśnie, tak że a to lewa noga, a to plecy bolą straszliwie. Tamara nie może już prawie stać ani chodzić, ani prosto siedzieć. Co to naprawdę znaczy i jak to boli, wie tylko ona. Dziś organizm był zupełnie zdezorientowany. Chemioterapia plus morfina: zawroty głowy, trzepotanie serca i wiele innych dolegliwości. Tamara powiedziała dzisiaj, że nie chce zasnąć, bo się boi, że już się nie obudzi. Czasami pragnie, żeby te cierpienia już się skończyły. Żyć obok i być bezsilnym – to takie poniżające. Ale co można zrobić? „Weź może jeszcze tę pigułkę”. Tamarę opuszczają siły. Musi stać się jakiś cud.
Musiałem napisać ci to, co miałem na sercu. Odpowiedź przy ślij, proszę, na adres biura.
Moja mama jedzie do domu. Weekend, a później od poniedziałku do piątku Tamara będzie w ciągu dnia sama. Jak to będzie? W piątek przyjedzie Kasia z Warszawy na pięć dni.
Na razie – Sven
10 listopada 2000
Drogi przyjacielu,
Twój list bardzo mnie poruszył i sprawił, ze znowu odezwało się we mnie uczucie bezradności, bo nie mogę być przy was. Piszesz o twojej bezradności, którą odczuwasz, towarzysząc Tamarze w jej cierpieniach i próbując je zmniejszyć. Ta bezsilność, kiedy nie można pomóc w chwili największego cierpienia, mimo całego zaangażowania i współczucia, musi być straszna.
A jednak dla Tamary nie ma lepszego człowieka niż ty, który mógłby być przy niej. Dla młodego małżeństwa jest to może zbyt banalna prawda. Ale z tym łączy się coś jeszcze innego. Często ci już mówiłem, jak bardzo podziwiam twoje zrównoważenie i spokój, twoją siłę dającą nadzieję i twoją zdolność dodawania odwagi innym. Są to rzeczy, których Tamara potrzebuje teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Tak, jesteś bezradny, nie możesz zmniejszyć tych nieludzkich cierpień fizycznych, czynisz jednak coś nadzwyczajnego, jestem tego zupełnie pewien, kiedy wspierasz Tamarę. Mam wielką nadzieję, że w jakiś sposób poradzisz sobie z tym ogromnym ciężarem i znajdziesz siły, których potrzebujesz, aby być wsparciem dla Tamary, tyczę ci, byś przynajmniej od czasu do czasu znalazł możliwość opowiedzenia o tym wszystkim przyjacielowi, rodzicom czy komuś innemu, by chociaż na chwilę zmniejszyć to nieustanne napięcie.
Wobec tego wszystkiego problemy, które ci ostatnio opisałem przez telefon, są żałośnie banalne! Myślę dużo o was i w najbliższym tygodniu zadzwonię do Tamary. Na razie – twój Gunnar
10 listopada 2000
Cześć, Misie Patysie!
Dlaczego się w ogóle nie odzywacie? Ja tu czekam uparcie na maila. A po was ani słychu, ani widu. Mam nadzieję, że wszystko jest OK. Odezwijcie się, proszę. W domu bez zmian. Mama „dom i sklepik. Raf – dom i szkółka. Tak myślę, że chciałabym przyjechać przed B.N. Pomyślimy jeszcze o tym. Tam, daj znak, ja tu czekam.
Pozdrawiam wszystkich, do napisania – Ań
10 listopada 2000
Siostrzyczko,
Jesteś pewnie jeszcze w Internecie, bo dopiero co patrzyłam i nie było wiadomości, a tu za parę chwil mam. Wczoraj ostatnia chemioterapia i trochę wolnego. Wieści jak zwykle złe, podobno guz się powiększył. Teraz muszę tylko zaplanować samobójstwo.
Jakoś mam problemy z oczami, więc nie mogę długo pisać i dlatego nie pisałam wczoraj. Nie wiem, jakby ktoś mi wylał butelkę mleka na okulary. Ani czytać, ani oglądać, ani nic w ogóle. Świat jest straszny. Siedzę sama. Liesel pojechała, Mac w pracy.
Całuję mocno, oczy już nie pozwalają pisać – Tam
11 listopada 2000
Cześć, szwagierko,
Tamara jest bardzo zmęczona i dziś chyba nie będzie pisać emalii. Jak wczorajszy film?
Na razie ograniczamy się do radia. Wczoraj przez Internet posłuchaliśmy listy Trójki, dziś rano jeszcze Markomanii i trójkowego koncertu. Oczy Tamary trochę się poprawiły, ale dalej są za kiepskie, aby czytać. Ogólnie jest bardzo słaba. Morfina dość dobrze działa. Tamara dalej czuje ból, ale już nie cierpi. Są za to inne kłopoty. f eden problem znika, i już pojawia się następny.
Jest ładna jesienna pogoda, Tamara chciałaby pójść na spacer. Ale nie jest w formie, ma nawet lekką temperaturę, 37,5. Trzeba uważać. Nie wiem, jak to będzie w tygodniu. Do przylotu Kasi w piątek będzie przez cały dzień sama. Jeśli stan ogólny się poprawi, chyba może tak być.
Dziś wieczorem nasz ulubiony Colombo. Mam nadzieję, że oczy pozwolą Tamarze to obejrzeć.
Pozdrowienia – Sven
12 listopada 2000
Cześć, siostrzyczko!
Co tam słychać w Zielonce, obiecałaś pisać i co? Ja w ten weekend jedynie leżę, śpię, piję, chodzę do toalety i potem biorę leki, a potem śpię… Jutro już poniedziałek, niedługo przyjedzie Paciorek i mam nadzieję, że będzie lepiej. Przecież nie będzie mnie podziwiała jako psa kanapowego w pełnej krasie.
Nic się także nie wydarzyło. Trochę więcej wymiotowałam (przyczyny nieznane), trochę lepiej widzę, coś już tam mogę prześledzić w telewizorze. Bez przesady oczywiście.
Czy mama wysyła już emalie? Ciągle czekam na pierwszą od skrzata! Na razie musicie się zadowolić jedną emalią dziennie ode mnie, bo na więcej nie mam siły.
Całuję was bardzo, napiszcie proszę – wasza starsza S.
12 listopada 2000
Cześć, Misiaki!!!!
Bardzo się ucieszyłam z waszego maila. Dziś niedziela, a ja siedzę w domku. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, jest strasznie zimno, czuć zimę na kilometr. Potworne.
Tamarka jest słaba, ale tak było zawsze po chemii. Przynajmniej dobrze, że nie bolą jej plecy i noga. Jak będą jakieś wyniki w sprawie tego paskudnego guza, to dajcie znak. Wczoraj byłam w kinie, ale film wcale nie był ciekawy. Piszcie do mnie często. A propos, Raf się burzy, że nie wysyłacie nic do niego. Napiszcie mu choć parę słów. Siostra i szwagierka Ań