13 listopada 2000
No dobra, będę pisała i do jednego, i do drugiego. Ale co mam pisać, to samo? Przecież i tak czytacie swoje emalie. Svenek poszedł do pracy, a ja próbuję zwlec się z łóżka i jak widać, na chwilę mi się to udało. Poza tym jestem poobijana z lekka. Nie wiem, co ja takiego robiłam w nocy?
Wczoraj dzień zakończył się moim osobistym i ostatecznym zaśnięciem na kanapie pieskowej. A potem to już spalam całą noc bez wytchnienia – naprawdę z tym nie ma teraz kłopotu. Coś ostatnio cały czas chce mi się spać, nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
No i gdzie ta mama pisząca emalie? Nie mogę się doczekać. Kończę, bo teraz będę pisała krócej, ale do obojga – Tam
13 listopada 2000
Czołem, Misiaczku!
Słyszałam, że burzysz się, bo nie dostajesz emalii. A może ty też czasami coś naskrobiesz?}a jem sobie śniadanie, o ile te szczątki można nazwać śniadaniem, i myślę, jak by tu jeszcze pospać. Pogoda w Brukseli jest koszmarna od ponad dwóch tygodni. Nawet nie ma do kogo zwrócić się z reklamacją. W piątek przyjeżdża Paciorek, a ja chyba po prostu pójdę spać… Może jestem jak niedźwiedź, który zasypia na zimę? Nie sądzę. Napiszcie coś. Całuję mocno – Tam
13 listopada 2000
Czy Błoniarki wróciły już z Włosów, jak mówi Svenek? Trzeba mu wybaczyć, ciągle się jeszcze uczy. Dlaczego nie mamy od was wiadomości, opisów szaleńczych, romantycznych przygód, jakie was spotkały, rajskich past i pizzy, które były muzyką dla waszego podniebienia, zachwytów nad fontanna di Trevi i Colosseum w ogóle i w szczególe. Czekamy więc na opisy te wszystkie, ze szczegółami, bo innych nie wolno wysyłać. Byłoby to pokalanie la bella Italia.
Ostatni raz byłyśmy tam z Paciorkiem i jakimiś naszymi ówczesnymi narzeczonymi. Musieliśmy się zrywać, bo płowa fryzura Kaśki przyciągała tłumy: Che bella ragazza! U I dotykali jej tych włosów.
Ja głównie śpię i czekam na przyjazd Paciorka. Nie wiem, jak to będzie z tymi wycieczko-spacerami, bo ciągle jestem bardzo słaba. Być może uda się nam wyskoczyć nad morze. Pocieszam się, że zostało jeszcze kilka dni.
Pa, pa – Tam
13 listopada 2000
Cześć, Tamarko!
Jestem bardzo zakręcona wyjazdem. Do Avallon w Burgundu jadę na staż. Wrócę za tydzień i wtedy się rozpiszę do ciebie. Obiecuję. Nie ma dnia, żebym o tobie nie myślała. Ciężko mi z tym, ale cóż to jest wobec twoich problemów. Myślę o tobie bardzo intensywnie z nadzieją, ze może to być ważne, nic innego nie mogę zrobić.
Gdybyś czegokolwiek chciała, napisz natychmiast. Ściskam mocno – Dagmara
14 listopada 2000
Kochane Paciorki!
Na Kasię oczywiście Svenek czeka. Pogoda jest taka sobie i ostatnio dużo pada. Trzeba przewidzieć raczej cieple, nieprzemakalne rzeczy, może nawet już coś na głowę, gdyby udało się nam wyskoczyć nad morze. Nie wiem, jak to będzie z tymi wycieczko-spacerami, bo ja ciągle jestem bardzo słaba. Pocieszam się, że zostało jeszcze kilka dni.
Svenek marzy o tym, że Kasia mu przywiezie muzykę jakąś polską na kompaktach i polskie książki. Pewnie się jeszcze w tej sprawie zameldujemy.
Ja też się cieszę na ten przyjazd bardzo mocno.
Całuję – Tam
14 listopada 2000
Cześć, siostrzyczko!
Dalej bolą cię oczy? Ojca nie ma i zrobiłem sobie irokeza z tej okazji. Ostatnio odkryłem super grupę punkową o nazwie Green Day. W tygodniu chyba kupię sobie spray do włosów i pomaluję je na niebiesko. Ojciec, dyr budy i wychowawczyni dostaną zawału (ha ha ha ha). Z dwa tygodnie uganiałem się za kostką do gitary, a nie pomyślałem że ona może być w sklepie muzycznym (głupota atakuje!). Wreszcie sobie dzisiaj ją kupiłem za zawrotną cenę (1,40 zł)! Opłacało się tyle dać, szczególnie że mam już pozdzierane szkliwo na paluchu. Jak się już nauczę grać to założę zespól albo założymy zespół rodzinny, coś w rodzaju Kelly Family, tylko że z inną muzą. Ja z tobą będziemy grać na gitarach, Sven na basie, tato będzie pełnił rolę perkusji na której mama będzie grała, a Anka wokal. Poroniony pomysł nie?
A teraz z innej beczki. Pisałaś że ciągle jesteś śpiąca. Ja od trzech dni nie mogę zasnąć. Z soboty na niedzielę poszedłem spać dopiero o 3.30, a do tej pory mogłem robić wszystko – sprzątać, uczyć się, czytać i wiele innych rzeczy. Kończę już, żeby zbytnio nie męczyć twoich oczu.
Na razie
PS ten gość na fotce to wokal zespołu Green Day.
15 listopada 2000
Cześć, maleńki!!!
Wczoraj nie zdążyłam już odpisać, bo leżałam na górze, kiedy Sven odkrył twoją emalię. Moje oczy też leżały.
Hej, no ten wokal przecież nie ma irokeza albo ja już nie widzę. Tylko język ma tak charakterystycznie przystrzyżony, czy ty też tak musisz? Pomysł na bębny wydaje mi się wspaniały.
U nas w miarę OK. Może z tym snem to się wymienimy, ja trochę snu, ty trochę bez snu i się wyrówna? jest jedenasta, a ja dopiero zwlooookłam się z największym trudem, bo muszę iść na badanie krwi. Niezła jestem, zwłaszcza ze spać poszłam o ósmej wieczór.
No lecę na te badanka, potem napiszę do Anni-Frannii – Tam
15 listopada 2000
Siostrzyczko!
Cieszę się, że już planujemy twój następny przyjazd. Oto rozpiska:
17-21 XI-Kaśka
22-26 XI – sami, przyjazd Maćków, ewentualnie samej Macki
27-30X1-chemio
1-17 XII-wolne
18-21 XII-chemio
22 XII-71 – wolne. Badania krwi w Zielonej. Możesz więc przyjechać już zaraz po wyjeździe Kaśki lub po chemii. Od 18 do 21 grudnia posiedzimy u kogoś w Aachen, a w moje urodziny Svenek się jakoś do nas przyłączy i pojedziemy w kierunku Polski. Wieczór możemy spędzić z Mackami w jakimś restaurancie, a potem 22 fiuu do Polski. Dobrze to opracowałam, chyba że coś zmienią mi z chemią, ja pójdę na święta do szpitala i w ogóle będzie kiepsko.
Dzisiaj czuję się fatalnie. Mam totalnie niedobre badania. Dlaczego??? futro prawdopodobnie transfuzja. Albo w piątek, jeśli nie znajdą miejsca jutro. Kurna chata. Nawet nie wiem, czy mi to w jakiś sposób pomogło ostatnio. Nie pamiętasz?
Całuję, idę spać – Tam
16 listopada 2000
Aniu!!!
Dzisiaj przetoczyli mi krew, więc znowu spędziłam trochę czasu w szpitalu. Nie miałam jeszcze czasu przeczytać tego artykułu o raku. Właśnie sobie zrobiłam grzanki, ale coś mi nie wchodzą, rzadko jestem głodna.
Czy patrzyłaś już na moją rozpiskę? Co o tym wszystkim myślisz?]a przygotowuję się na wielki dzień – jutro przyjazd Paciorek. Trochę się boję, wiesz – ale chuda jesteś albo inne wdzięczne Kasieńki zagajki. Ciągle nie jestem w formie, do ciebie mówiłam: Aniu, idź sama, i ja się cieszyłam, bo ty się cieszyłaś i byłaś jednocześnie ze mną. Trochę to skomplikowane, ale tak właśnie było. Jakoś wiedziałam, że wrócisz, pokażesz, co kupiłaś, co widziałaś, jakich ludzi. Z Kaśką to może będzie większy wersal, jak ja nie pójdę, to ona też nie. A ja bym chciała, żeby właśnie poszła i opowiedziała mi, co widziała, i dla mnie to będzie szczęście.
Zobaczymy. Czekam na emalie. Rafał jest świnia, bo do mnie nie napisze. A w Brukseli pogoda do d… Słuchaj, leje bez ustanku, coś okropnego.
Pa, pa – Tamtamek
17 listopada 2000
Misiaczki kochane!!