Выбрать главу

– Zrobi się, kapitanie – Clarke ruszył w kierunku rufy. Morris udał się z kolei do centrum informacji bojowej. Stwierdził, że radio działa.

– X-Ray Alfa, tu „Pharris" – wywołał dowódcęeskorty.

– Jaki jest stan okrętu?

– Dostaliśmy jedno uderzenie w przód. Cały dziób, aż do wyrzutni poszedł. Nie możemy manewrować. Na wodzie się utrzymamy; chyba że przyjdzie sztorm. Ciśnienie w obu kotłach spada, ale w ciągu dziesięciu minut uporamy się z tym. Mamy ofiary w ludziach. Nie wiemy jeszcze jakie. Komandorze, to był atomowy okręt podwodny, zapewne victor. Jestem przekonany, że poszedł w waszą stronę.

– Straciliśmy ten kontakt, ale z całą pewnością odpłynął – odparł dowódca.

– Lepiej poszukajcie w granicach konwoju, sir – upierał się Morris. – Rosjanin podpłynął do nas na odległość pchnięcia nożem i wyciął nam niezły numer. On tak szybko nie ucieknie. Skubaniec, jest na to zbyt dobry.

Komandor krótką chwilę milczał.

– W porządku. Wezmę to pod uwagę. „Gallery" już do was płynie. Potrzebujecie jeszcze jakiejś pomocy?

– „Gallery" bardziej jest potrzebny wam niż nam.

– Przyślijcie tylko holownik – odparł Morris. Był przekonany, że okręt podwodny nie będzie się już fatygować, by do końca zatopić fregatę. Tę część swego zadania Rosjanin wykonał znakomicie. Teraz połakomi się na jakiś statek handlowy.

– Zrozumiałem. Gdybyście jednak czegoś potrzebowali, proszę dać znak. Powodzenia, Ed.

– Dziękuję, sir.

Morris polecił jednak, by na wszelki wypadek helikopter zrzucił wokół okrętu podwójny pierścień pław sonarowych. Podczas realizacji tego zadania sea sprite odnalazł w wodzie trzy osoby. Jedna z nich była już martwa. Motorówka wyłowiła rozbitków, a śmigłowiec dołączył do konwoju. Kiedy kolumna skręcała na południe, miejsce „Pharrisa" zajął „Gallery".

Na dnie fregaty, zanurzeni po pas w słonej wodzie, pracowali spawacze, próbując załatać dziury w wodoszczelnych grodziach. Praca ta zajęła im dziewięć godzin. Na koniec pompy usunęły skutki przecieku w zalanych pomieszczeniach.

Zanim skończono tę pracę, przy kwadratowej rufie fregaty pojawił się holownik „Papago". Pod baczną kontrolą Clarke'a założono liny. Godzinę później holownik ruszył na wschód z szybkością czterech węzłów. Ciągnął fregatę tyłem, by ochronić zniszczony przód okrętu. Morris rozkazał spuścić za strzaskanym dziobem holowaną antenę sonarową; zawsze stanowiło to jakieś zabezpieczenie. Kilku dodatkowych obserwatorów penetrowało wzrokiem okolicę, poszukując peryskopu.

Wszystkich czekała powolna i niebezpieczna podróż do portu.

PRZEŁOMY

Stendal, Niemiecka Republika Demokratyczna

– Uważaj na siebie, Pasza.

– Jak zwykle, towarzyszu generale – uśmiechnął się Aleksiejew. – Kapitanie idziemy.

Siergietow ruszył za przełożonym. Obecnie, inaczej niż wtedy, gdy pierwszy raz przekraczali linię frontu, obaj byli uzbrojeni. Generał wprawdzie miał tylko rewolwer przytroczony do pasa obok mapnika, ale adiutant, jako ochrona dowódcy, zabrał ze sobą niewielki, czeski pistolet maszynowy. Kapitan spostrzegł, że w generale zaszła radykalna zmiana. Podczas pierwszej wyprawy na linię frontu Aleksiejew był pełen obaw i wahań – oficerowi nie przyszło po prostu do głowy, że zarówno główny dowódca jak i Aleksiejew nigdy wcześniej nie widzieli prawdziwej bitwy i odczuwali normalny lęk, jaki czuje młody żołnierz. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Generał powąchał prochu. Wiedział, jak sprawy naprawdę wyglądają, a jak nie wyglądają. Przemiana była zdumiewająca. Ojciec miał rację – pomyślał Siergietow. Aleksiejew był człowiekiem, z którym należało się liczyć. W helikopterze czekał już na nich pułkownik lotnictwa. Mi-24 wzbił się w nocne niebo. Nad nim leciała eskorta złożona z myśliwców.

Lammersdorf, Republika Federalna Niemiec

Niewiele osób doceniało znaczenie magnetowidów. Naturalnie w prywatnych domach używano ich na co dzień, ale wojsko zwróciło dopiero na nie uwagę przed dwoma laty, gdy kapitan Holenderskich Królewskich Sił Powietrznych przedstawił wyśmienity projekt wykorzystania taśm na polu bitwy; metodę sprawdzono następnie w Niemczech, a potem w zachodnich stanach Ameryki.

Wysoko nad Renem samoloty NATO z radarami kontroli rejonu odbywały rutynowy patrol. Maszyna E-3A Sentry znana bardziej pod nazwą AWACS, oraz inna, nie tak duża i mniej popularna, TR-1, zataczały szerokie pętle, bądź posuwały się po liniach prostych, utrzymując cały czas dystans od linii frontu. Pełniły pozornie podobne funkcje. AWACS skupiał się głównie na ruchu powietrznym, TR-1 zaś, ulepszona wersja sędziwego C7-2, tropił pojazdy naziemne. W pierwszej fazie służby TR-1 nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Śledząc zbyt wiele celów – część z nich stanowiły reflektory radzieckich radarów rozmieszczonych gęsto przez Rosjan – zalewały ośrodki dyspozycyjne informacją zbyt różnorodną, by dało się z niej stworzyć jakiś klarowniejszy obraz. Wtedy właśnie pojawił się magnetowid kasetowy. Wszelkie napływające z samolotu dane były i tak nagrywane na wideokasety, jako że stanowiły one najprostszy sposób gromadzenia i składowania danych. Wbudowane w urządzenia NATO magnetowidy mogły wykonywać jednak tylko kilka podstawowych operacji.

Holenderski kapitan wpadł na pomysł, by zabrać do biura swój osobisty odtwarzacz wideo i zademonstrować, jak za pomocą szybkiego przesuwu w przód i w tył taśm z danymi radiolokacji, badać można nie tylko cel, do którego zmierzają obserwowane obiekty, ale i miejsce, skąd nadjeżdżają. Komputer, eliminując wszelkie elementy nieruchome i te, które pojawiają się rzadziej niż co dwie godziny – a więc i rosyjskie radary – niebywale tę pracę usprawniał. W ten sposób wywiad zdobył kolejne, bardzo użyteczne narzędzie.

Zespół składający się z ponad stu pracowników wywiadu i specjalistów od kontroli ruchu drogowego analizował te taśmy dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jednych zajmowały kwestie związane z wywiadem taktycznym, inni starali się określić pewne stałe, ogólne wzorce zachowań przeciwnika. Wielka liczba ciężarówek kursujących nocąmiędzy frontem a tyłami mogła oznaczać jedynie wahadłowy transport paliwa i amunicji, a większa liczba pojazdów, które odrywały się od maszerujących kolumn i ustawiały równolegle do frontu, znaczyć mogła obecność artylerii przygotowującej się do ataku. Cała sztuka polegała na tym, by dane przesłać do dowódców wysuniętych posterunków na tyle szybko, żeby ci mogli zrobić z nich użytek.

W Lammersdorfie belgijski porucznik zakończył właśnie pracę nad taśmą, którą otrzymał był sześć godzin wcześniej. Jego raport niezwłocznie przesłano dowództwu wysuniętych pozycji Paktu Atlantyckiego. Wynikało z nich, że autobaną 7 przesunięto na północ i południe co najmniej trzy dywizje. Znaczyło to, że Rosjanie rzucą całe siły prosto na Bad Salzdetfurth wcześniej, niż tego oczekiwano. Natychmiast więc przemieszczono rezerwowe jednostki złożone z żołnierzy belgijskich, niemieckich i amerykańskich, a lotnictwo sprzymierzonych w obliczu ofensywy lądowej postawione zostało w stan alarmu. W gwałtownych walkach na południe od Hanoweru oddziały niemieckie poniosły ponad pięćdziesięcioprocentowe straty. A bitwa jeszcze naprawdę się nie zaczęła. Trwał wyścig o to, która ze stron szybciej zmobilizuje rezerwy.

Holle, Republika Federalna Niemiec

– Jeszcze trzydzieści minut – mruknął Aleksiejew do Siergietowa.

Na liczącej niecałe dwadzieścia kilometrów linii frontu rozlokowano cztery dywizje piechoty zmotoryzowanej, która miała dokonać pierwszego wyłomu w liniach obronnych Niemców. A na tyłach czekała dywizja czołgów, która miała ten wyłom wykorzystać. Celem było leżące nad rzeką Leiną miasteczko Alfeld. Przebiegały tamtędy dwie arterie komunikacyjne, którymi NATO kierowało jednostki rezerwowe oraz zaopatrzenie na północ i południe. Przejęcie tych szlaków przełamałoby linie Paktu Atlantyckiego, pozwalając sowieckim grupom operacyjno-manewrowym wedrzeć się głęboko na tyły wroga.